Cywilizacja

Katolik, socjalista, strażnik holenderskich interesów. Narodowy egoizm Fransa Timmermansa

Obrońca tak zwanych europejskich wartości dba przede wszystkim o korzystny budżet unijny dla swojego kraju. I o rozwój swojej kariery. W działaniach Fransa Timmermansa kryje się wiele niespodzianek. Także jeśli chodzi o jego stosunek do Polski.

Frans Timmermans jest jednym z tych polityków unijnych, którzy wzbudzają największe kontrowersje. Z krytykowania polskiego rządu zrobił oręż polityczny, który pozwoli mu, pomimo porażki jego ugrupowania w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych w Holandii, prawdopodobnie ponownie zostać komisarzem Unii Europejskiej. Tymczasem to dzięki staraniom tego polityka generał Stanisław Sosabowski doczekał się po latach uhonorowania go w Holandii.

Stygmatyzowany za wiarę

Zacznijmy od tego, że Frans – a właściwie Franciscus Cornelis Gerardus Maria – Timmermans jest katolikiem. W protestanckiej głównie Holandii katolicyzm był czymś, co w pewnym sensie stygmatyzowało ludzi. A na pewno tak było w młodości Timmermansa. Urodzony w roku 1961 w Maastricht, Timmermans studiował filologię między innymi w Rzymie. Karierę zaczął jako urzędnik, by przejść następnie do dyplomacji. Jego pierwszą placówką była Moskwa. Dlatego zaskakująco zabrzmiały jego słowa, które padły w czasie środowej debaty w Parlamencie Europejskim: – W następnym tygodniu wybieram się do Moskwy na kontynuację dialogu z Polską. Po reakcjach oburzonych europosłów Timmermans szybko przeprosił za swoją „niesamowitą pomyłkę”.

Kolejnym, po dyplomacji, etapem w jego karierze stała się dla niego polityka krajowa. Związał się z socjalistami – Partią Pracy. Uwieńczeniem było stanowisko ministra spraw zagranicznych w pierwszym rządzie Marka Ruttego. Gdy skończył pełnić tę funkcję, został desygnowany na holenderskiego komisarza i wiceprzewodniczącego KE do spraw praworządności.

Obrońca generała Sosabowskiego

W Polsce ma opinię niemal polakożercy, co go boli. To on przewodzi krucjacie Komisji Europejskiej przeciw polskiemu rządowi, wspierając opozycję – w ubiegłym roku został odznaczony przez „Gazetę Wyborczą” tytułem „ Człowieka Roku”. Nie kryje swoich zażyłych relacji z polskimi opozycyjnymi politykami.

Ale mówiąc o Timmermansie warto jednak przypomnieć jego wcześniejsze zasługi dla Polski. Była już mowa o inicjatywie jego oraz posła Hansa van Baalena z 2006 roku – po latach przymusowego zapomnienia, Holandia wreszcie uhonorowała generała Stanisława Sosabowskiego. Ale Timmermans już wcześniej działał na rzecz rehabilitacji pamięci o zasłużonym polskim dowódcy i żołnierzach 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. To oni w roku 1944 przeprowadzili operację „Market-Garden” i wzięli udział w bitwie pod Arnhem, przyczyniając się do wyzwolenia Holandii.

Frans Timmermans położył zasługi w uhonorowaniu w Holandii generała Stanisława Sosabowskiego i walczących pod jego dowództwem żołnierzy. Na zdjęciu: Królowa Holandii Beatrycze nadaje 6. Brygadzie Desantowo-Szturmowej, dziedziczącej tradycję 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej, Krzyż Kawalerski Orderu Wojskowego Wilhelma, 31 maja 2006 r. Fot. PAP/EPA
Świeżo awansowany na marszałka Brytyjczyk Bernard Montgomery nie posłuchał wówczas rad Sosabowskiego. W rezultacie duże straty w ludziach ponieśli głównie Polacy. Ale Montgomery winą obarczył Sosabowskiego. Wskutek interwencji Brytyjczyków przez całe lata polskich weteranów nie zapraszano na parady z okazji zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami, a nazwisko generała Stanisława Sosabowskiego było wymazywane z historii.

Obwiniono Sosabowskiego, bo Montgomery nie mógł się mylić

Mateusz Mroz o zaginionych żołnierzach i 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej.

zobacz więcej
Wśród Holendrów, którzy postanowili z takim traktowaniem Polaków zerwać, był Timmermans. Często przypomina on, że jego ojciec był świadkiem wyzwalania Holandii przez polskich żołnierzy – także tych od generała Stanisława Maczka – i szacunek do nich przekazał synowi.

Właśnie za zasługi w promowaniu Polski Frans Timmermans został w 2006 odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. – Timmermans zna dobrze historię Polski, bo ma szeroką wiedzę historyczna. To jego hobby. Potrafi całymi godzinami rozmawiać na te tematy. Podczas pierwszych spotkań z premierem Morawieckim i ministrem Czaputowiczem to właśnie te rozmowy przełamały największe lody – mówi Tygodnikowi TVP jeden z dyplomatów.

Jeżeli chodzi jednak o podejście do kwestii praworządności, Timmermans jest trudnym partnerem. Po części wynika to z jego pryncypialności oraz przekonania o prymacie tak zwanych wartości europejskich, w dużej mierze jednak z politycznej kalkulacji. Walka z rządami w Warszawie i Budapeszcie stała się dla niego polityczną trampoliną i instrumentem, zbudowała jego rozpoznawalność i wyrazistość.

Najważniejsza Holandia

Było mu to potrzebne zwłaszcza po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych w Holandii, gdy Partia Pracy poniosła druzgocąca klęskę. Przez moment wydawało się, że to jego polityczny koniec. A jednak teraz uważany jest za najpoważniejszego kandydata na holenderskiego komisarza w przyszłej KE.

Mark Rutte podczas swojego niedawnego wystąpienia w PE podziękował Timmermansowi i zapewnił o swoim wsparciu dla niego w związku z procedowaniem artykułu 7. UE wobec Polski. Skąd ten zwrot akcji? Okazją stały się prace nad budżetem unijnym – projekt Komisji Europejskiej dotyczący budżetu na lata 2021-2027 musiał być zatwierdzony przez wszystkich komisarzy.
Jean-Claude Juncker (po prawej) zdenerwował się niedawno na Fransa Timmermansa z powodu jego egoizmu narodowego. Wcześniej bywało inaczej. Posiedzenie Komisji Europejskiej, 10 maja 2017 r. Fot. PAP/EPA
Nie tylko szef KE Jean-Claude Juncker, ale i kilku innych jej członków zdenerwowało się na Timmermansa z powodu jego egoizmu narodowego. W sposób nieprzystający do komisarza unijnego bronił on punktu widzenia Holandii, będącej płatnikiem netto i opowiadającej się za dużymi oszczędnościami w polityce spójności i rolnej. – Bronił zażarcie, komisarze powinni być bardziej neutralni – mówi portalowi tygodnik.tvp.pl jeden z urzędników unijnych.

Wtedy stało się jasne, że Timmermans zaczął starania o reelekcję. Pojawiły się nawet teorie, że celowo chce procedowaniem artykułu 7. i powiązaniem budżetu z praworządnością rozwścieczyć Polskę i Węgry – po to, by to te kraje (wymagana jest jednomyślność) storpedowały budżet. Budżet niekorzystny dla Holandii.

Bezideowi kombinatorzy niszczą Europę

Filip Memches: Łapówki, kłamstwa i ciemne interesy. Afera tytoniowa wiele nam mówi o unijnych politykach.

zobacz więcej
Nie da się ukryć, że Timmermans ma polityczny interes w konflikcie z polskim rządem. W kręgach lewicowo-liberalnych wyrasta na obrońcę demokracji, walczącego z „autorytarnymi rządami w Warszawie i Budapeszcie”. To mu może pomóc w dalszej karierze politycznej.

Gość Watykanu

W maju przyszłego roku odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, w których Timmermans zapewne wystartuje. To, o co teraz gra, to stanowisko albo komisarza desygnowanego przez Holandię, albo szefa frakcji socjalistycznej w Parlamencie Europejskim. W obu przypadkach podkręcanie konfliktu z Polską jest mu na rękę.

O życiu prywatnym Timmermansa niewiele wiadomo, nie sprzedaje on swojej prywatności. Ma czwórkę dzieci, z których młodsze chodzą jeszcze do szkoły. Do zwykłej szkoły publicznej, a nie jakiejś elitarnej prywatnej. Pozostaje katolikiem – prywatnie jeździ do Watykanu. Jego współpracownicy mówią, że ma duże poczucie humoru.

– Dominika Ćosić

Zdjęcie główne: – W następnym tygodniu wybieram się do Moskwy na kontynuację dialogu z Polską – powiedział Frans Timmermans podczas debaty na temat praworządności w Polsce. Parlament Europejski w Strasburgu, 13 czerwca 2018 r. Fot. PAP/EPA
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Kobieta, która stanęła przeciw Łukaszence
Przez lata żyła „przy mężu”. Dziś musi sprostać roli męża stanu.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jak zarobić na Białorusi. Polski biznes w państwie Łukaszenki
To kraj fantastycznie uporządkowany, nie ma tam szarej strefy, jak na Ukrainie czy w Rosji – mówią inwestorzy.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Dlaczego zarażeni Polacy rzadziej umierają w weekendy? Dziwne...
W czasie pandemii liczba zgonów spadła. Najbardziej na Lubelszczyźnie, Podlasiu i Podkarpaciu
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Demokraci byli rasistami. Republikanie walczyli o prawa czarnych
Elity republikańskie przypominały namaszczonych elitarnych działaczy Unii Wolności przekonanych, że prowadzą kraj ku postępowi.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Życie na 500 procent normy
„Wtedy Bóg rzekł: Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną; niechaj więc żyje tylko 120 lat”.