Cywilizacja

Nie mogli jeść ani pić. Jak poradzą sobie na mundialu?

Specjalna fatwa, zwolnienie z obowiązków religijnych i tajemnicze kontuzje po zachodzie słońca – tak piłkarze radzili sobie z ramadanem. Żadnych wybiegów nie stosował napastnik Senegalu Sadio Mane. Czy 19 czerwca w czasie pierwszego meczu polskiej reprezentacji zagrozi naszej bramce?

Ramadan święty miesiąc muzułmanów zakończył się w dniu, w którym rozpoczęły się mistrzostwa świata w piłce nożnej. Dla wyznających islam gwiazd futbolu musiał być nie lada wyzwaniem. Zgrupowania piłkarzy przypadły bowiem w okresie trwającego 30 dni postu, podczas którego prawowierny muzułmanin od wschodu do zachodu słońca nie spożywa żadnych pokarmów i nie pije żadnych napojów.

W mistrzostwach świata w piłce nożnej bierze udział siedem reprezentacji państw, w których islam albo jest religią państwową, albo dominującą. Są to drużyny z Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Iranu, Maroko, Nigerii, Tunezji i – co dla nas najważniejsze – będącego rywalem Polski Senegalu.

Choć reprezentacje państw muzułmańskich nie są faworytami turnieju, to na uwagę zasługuje fakt, że na tegorocznym mundialu ich liczba jest rekordowa. Do tego zawodnicy wyznający islam grają w składach najlepszych reprezentacji narodowych, w tym Francji, Niemiec, Belgii, Szwajcarii, a nawet Australii.

Trudno się więc dziwić, że ramadan stał się przedmiotem ogromnego zainteresowania kibiców i dziennikarzy sportowych opisujących przygotowania do mundialu. Jak 30-dniowy post mógł wpłynąć na przygotowania piłkarzy? Czy wiara w popkulturowej rozrywce, jaką stała się piłka nożna ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie?

Dyspensa od imama

Ramadan to dziewiąty miesiąc kalendarza muzułmańskiego, liczonego od momentu wyruszenia Mahometa z Mekki do Medyny. Dla wyznawców islamu jest święty, ponieważ w tym miesiącu rozpoczęło się objawianie Koranu.

Dla profesjonalnego sportowca jednak 30-dniowy post od pokarmów i powstrzymywanie się od picia napojów w ciągu dnia (sawm) to duże wyzwanie. A przecież post w czasie ramadanu to nie tylko jedzenie po zachodzie słońca tradycyjnego posiłku (iftar) i przyjmowanie płynów tylko w nocy. To również pobudki na śniadanie (suhur) tuż przed wschodem słońca.
Zinedine Zidan, duma Berberów, najwybitniejszy zawodnik w historii francuskiej piłki, do niedawna trener Realu Madryt. Fot. PAP/EPA/Georgi Licovski
Badania francuskich fizjologów, w tym opiekującego się kadrą Algierii i drużyną Paris Saint Germain dr Hakima Chalabiego, wykazały iż taka praktyka może powodować obniżenie wydolności organizmu i spadek ogólnej kondycji psychofizycznej.

W tym roku zaś ramadan po raz kolejny zbiegł się w czasie z wielką piłkarską imprezą. Wcześniej zdarzyło się to już w czasie mistrzostw świata w Brazylii w 2014 roku i na mistrzostwach Europy we Francji 2016.

W czasie poprzedniego mundialu miesiąc postu zaczął się jednak po fazie grupowej, gdy na placu boju zostało 16 najlepszych zespołów. Do tego grona awansowały wtedy Nigeria i Algieria.

Trudno się dziwić, że konieczność zachowania przez zawodników wstrzemięźliwości od pokarmów przed najważniejszym meczem w historii algierskiego futbolu stał się sprawą narodową. Na szczęście wyznaczona przez rząd wysoka rada imamów orzekła, że piłkarze są zwolnieni z zachowania jednego z pięciu filarów wiary.

Nie wstydzą się Mahometa

Nigeria i Algieria pożegnały się z turniejem, przegrywając odpowiednio z Francją i Niemcami.
Pomocnik Manchesteru United Paul Pogba w czasie meczu z Chelsea 19 maja 2018 roku. Fot. Reuters/ Andrew Yates
Z tym, że w kadrach właśnie tych dwóch, silnych europejskich reprezentacji – wicemistrzów Europy (Francja) i mistrzów świata (Niemcy) – jest najwięcej gwiazd wywodzących się z islamskiego kręgu kulturowego.

W drużynie francuskiej grają potomkowie imigrantów z krajów Afryki Subsaharyjskiej, a także Arabowie i Berberzy, których dumą jest Zinedine Zidane – najwybitniejszy bodaj zawodnik w historii francuskiej piłki.

W reprezentacji Niemiec są z kolei dzieci i wnuki gastarbeiterów z Turcji. Podobnie jest w przypadku Szwajcarii, która odkąd w latach 90. zaczęła przyjmować uchodźców z krajów byłej Jugosławii, stała się tyglem kulturowym. Najliczniejszą „mniejszością” w kadrze Szwajcarii są muzułmańscy Albańczycy, nierzadko potomkowie imigrantów z Kosowa. Najbardziej znany zawodnik tej reprezentacji to były kolega Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium Xherdan Shaqiri, którego pamiętamy z gola strzelonego Polsce na mistrzostwach Europy 2016. W barwach Szwajcarii trenowanej przez Vladimira Petkovicia, bośniackiego selekcjonera z trzema paszportami – swojej ojczyzny, chorwackim i szwajcarskim – grają także potomkowie muzułmańskich Bośniaków oraz Chorwatów i Kameruńczyków.

Mogłoby się wydawać, że Albańczycy z Kosowa grający w barwach Szwajcarii, Turcy w koszulkach z godłem Niemiec czy francuscy kadrowicze to w większości muzułmanie jedynie w znaczeniu kulturowym. Tylko czy aby na pewno? Kiedy przychodzi moment samookreślenia, okazuje się, że tożsamość religijna w kolejnych pokoleniach imigrantów wciąż jest silna, a gwiazdy futbolu otwarcie manifestują przywiązanie do wiary.



Islamu nie wstydzi się na przykład pochodzący z Gwinei Paul Pogba, typowany na największą gwiazdę rozpoczętego właśnie mundialu. Wyceniany na ponad 90 milionów euro gwiazdor Manchesteru United i reprezentacji Francji to prawdziwa ikona popkultury i jedyny piłkarz posiadający swoją emotikonkę na Twitterze. Pogba nie ukrywa wiary. Niedawno w mediach społecznościowych pokazywał zdjęcia z pielgrzymki do Mekki i przesyłał pozdrowienia dla współwyznawców z okazji świąt.

Mamadou Diouf: Polak to pojęcie obywatelskie, dlatego czuję się Polakiem

Senegal strzeli gola na samym początku meczu! - twierdzi muzyk i dziennikarz.

zobacz więcej
To właśnie jego dylematy związane z ramadanem stały się przedmiotem publicznej debaty przed mundialem w Rosji. Podobne rozterki wywołali także: pochodzący z Turcji niemiecki pomocnik Mesut Oezil czy dwóch napastników uważanych za fenomen obecnego sezonu: Egipcjanin Mohamed Salah i Senegalczyk Sadio Mane z Liverpoolu.

Tajemnicze kontuzje po zachodzie słońca

Zazwyczaj podejście wielkich gwiazd futbolu do wymogów ramadanu jest dość liberalne. „Śledztwo” serwisu goal.com wykazało, że w tym roku jedynie Sadio Mane w pełni stosował się do reguł, wytrwale poszcząc także w czasie przygotowań. Trudno się dziwić. Napastnik Senegalu będący największym zagrożeniem dla naszej bramki jest synem imama i w wielu wywiadach deklarował zarówno przywiązanie do wiary, jak i wynikającą z tego abstynencję.

Inaczej niż Oezil. Ten już w czasie poprzednich wielkich turniejach, w których reprezentował Niemcy, otwarcie przyznawał, że obowiązki profesjonalnego piłkarza uniemożliwiają mu zachowanie zasad religijnych. Gdyby ktoś mu jednak zarzucał odstępstwo od reguł, piłkarza łatwo dałoby się wybronić. Z obowiązku poszczenia – także zgodnie z zasadami – można bowiem zwolnić każdego podróżującego. A przecież piłkarz, czy na turnieju, czy na zgrupowaniu dużo podróżuje.



Inaczej rzecz się ma z reprezentacjami krajów, w których islam jest religią państwową. Tam także post staje się sprawą wagi państwowej.

Prezydent Iranu Hassan Rouhani w specjalnej odezwie do piłkarzy, poza życzeniami godnego reprezentowania kraju i jego dziedzictwa na międzynarodowej imprezie, wspomniał też o ramadanie. „Czy miesiąc ramadan nie jest wielkim treningiem dla człowieka?” – zapytał retorycznie szef państwa, nie wyrażając jednak jednoznacznie, czego oczekuje od piłkarzy.

Z kolei główny mufti Egiptu w specjalnej fatwie, czyli decyzji religijnej, obwieścił, że uczestniczący w zgrupowaniu piłkarze są zwolnieni z obowiązków religijnych i ich 30-dniowy okres może zostać przesunięty na inny termin.

Zasady wiary na rzecz sportu zliberalizowała nawet Arabia Saudyjska, której federacja piłkarska już w styczniu postanowiła, że reprezentanci będą zwolnieni z obowiązku przestrzegania postu. Decyzja spotkała się jednak z ogromną liczbą negatywnych komentarzy obywateli, którzy krytykowali organizację za odwrócenie się od Boga na rzecz czegoś tak trywialnego jak piłka nożna.

Piłkarze decyzję o tym, czy podjąć post wolą pozostawić własnemu sumieniu. Kapitan reprezentacji Egiptu oznajmił, że decyzję o zachowaniu 30-dniowego postu podejmie rada drużyny. To oświadczenie wywołało przerażenie argentyńskiego trenera „Faraonów” Héctora Cúpera, który od razu stanowczo oświadczył, że ewentualne powstrzymanie się od jedzenia i picia przez jego graczy może wpłynąć na turniejową formę.
Tak Mohamed Salah świętował zdobycie drugiej bramki dla Liverpoolu w meczu z AS Roma 24 kwietnia 2018 roku. Fot. Reuters/ Carl Recine
Największą sensację związaną z praktykami religijnymi wzbudzili jednak piłkarze Tunezji. Ich bramkarz Mouez Hassen w czasie meczów towarzyskich z Portugalią i Turcją dwa razy ulegał tajemniczej kontuzji już po minucie meczu przypadającej na zachód słońca. Gdy zajmowali się nim lekarze i masażyści koledzy z drużyny mogli uzupełnić płyny i węglowodany po kilkunastu godzinach postu.

„Islam wyznam też”

– Podejście do zasad religijnych jest prywatną sprawą każdego człowieka – stwierdził wyraźnie w jednym z wywiadów trener Liverpoolu Jürgen Klopp pytany, jak jego podopieczni – Salah i Mane – podchodzą do postu w trakcie przygotowań do finału Ligi Mistrzów.

A jednak stało się to przedmiotem gorącej debaty na Wyspach Brytyjskich przed finałem, w którym po raz pierwszy od sześciu sezonów miał zagrać klub z Anglii. Zwłaszcza że Egipcjanin i Senegalczyk znani są z tego, że w każdy piątek uczestniczą w modłach w liverpoolskim meczecie, wspierają też islamskie organizacje dobroczynne tradycyjnymi (i obowiązkowymi) datkami.



Okazało się, że obaj piłkarze zachowywali post, a po zachodzie słońca, który przypadał na pół godziny przed rozpoczęciem meczu mieli mało czasu na uzupełnienie elektrolitów i węglowodanów. Mane zdobył honorowego gola dla liverpoolczyków, którzy przegrali z Realem Madryt. Salah nie miał szczęścia w finale i nabawił się kontuzji.
Fani Liverpoolu wybaczają swoim idolom gorsze dni. Fot. Reuters/Andrew Yates
Fani Liverpoolu, w większości przecież pochodzący z rodzin anglikańskich, nie mieli mu tego za złe. Przeciwnie, takie poważne podejście do religijnych zasad wzbudziło szacunek. Ostatnia przyśpiewka kibiców wskazuje nawet, że część z nich byłaby gotowa na konwersję religijną. W wolnym tłumaczeniu słowa śpiewane przez kibiców brzmią: „Mo Sa-la-la-la-lah, Mo Sa-la-la-la-lah, jeżeli myślisz, że jest super, to ja tak myślę też. Jeśli chodzi do meczetu, ja również chodzić chcę. Gdy strzeli jeszcze więcej, to islam wyznam też.”

- Cezary Korycki

Przyśpiewka kibiców Liverpoolu
Zdjęcie główne: Sadio Mane po strzelonej bramce w czasie finału Ligi Mistrzów. 26 maja 2018 roku na stadionie w Kijowie Real Madryt zmierzył się z Liverpoolem. Fot. Reuters/ Gleb Garanich
Zobacz więcej
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Po kubku do mordercy. Jak genealogia wyręczyła agentów FBI
Żaden z przestępców od lat unikających kary nie może już czuć się pewnie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kosowo: kapiszonowiec na ścianie, mina w szufladzie
Sporna z Serbią strefa jest jak tlące się torfowisko – tym razem nie zapłonęło. A jutro?
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Przyczajony Donald, walczący Trump
Tylko jednemu prezydentowi w historii USA udało się zdobyć drugą kadencję po przegranej reelekcji.
Cywilizacja wydanie 29.07.2022 – 5.08.2022
Innerspace, czyli nanoroboty w mózgu
Mierzące od 0,1 do kilku milimetrów urządzenia będą „żeglować” po ludzkiej głowie.
Cywilizacja wydanie 29.07.2022 – 5.08.2022
Polska – wróg numer jeden Łukaszenki
Państwowe media twierdzą, że nasz kraj szykuje się do ataku na Białoruś.