Rozmowy

Rany stały się perłami. Śmierć nabrała nowego znaczenia

– Ikona oczyszcza człowieka, robi go bardziej szczęśliwym. A ikonostas rozdziela niebo z ziemią. To taka ściana z oknami, w których stoją święci. Mają nam pomóc otworzyć się na Boga – mówi proboszcz parafii greckokatolickiej w Krynicy Zdroju ksiądz Jan Pipka, pomysłodawca i opiekun duchowy Warsztatów Pisania Ikon w Nowicy w Beskidzie Niskim. Pierwsze spotkania rozpoczynają się 16 czerwca. Warsztaty z przerwami potrwają do końca wakacji. Wezmą z nich udział uczestnicy z całej Polski.

.

zobacz więcej
TYGODNIK.TVP.PL : Co Ikona mówi do współczesnego człowieka?

KSIĄDZ JAN PIPKA:
Nie wiem co mówi, bo to jest bardzo osobiste doznanie, ale jestem przekonany, że potrafi dotrzeć swoim przekazem do człowieka XXI wieku. Dzisiaj jesteśmy zablokowani na wiele rzeczy, również na słowo. A obraz, którym jest ikona, przemawia do nas.

Osoby, które zwiedzają krynicką Galerię Ikon zachwycają się nimi. Starają się tu być przez dłuższą chwilę, aby je pokontemplować i adorować. Widać, że to ich porusza. Myślę, że jest taka potrzeba, bo wokół nas jest duża pustka duchowa.

Sztuka przestała być ważna dla człowieka. Ostatnio mój znajomy mówił, że współczesne domy są coraz bardziej puste, bo nie chcemy już „meblować” naszych ścian obrazami czy ikonami. Wchodzi się do takiego domu i ma się wrażenie, jakby nie było tam życia.
Ikona oczyszcza człowieka, robi go bardziej szczęśliwym. Nasze warsztaty służą nawróceniu człowieka, zbliżeniu się do Boga – mówi ks. Jan Pipka, proboszcz parafii greckokatolickiej w Krynicy Zdroju. Fot. Wacław S. Bugno
Ja zawsze pragnąłem otaczać się rzeczami pięknymi, dziełami sztuki. I tak też się dzieje. Gdy jestem w takim pomieszczeniu, wchodzi we mnie jakaś wewnętrzna siła, jestem wyciszony i radosny. Nie czuję się samotny. Mam wrażenie, że otacza mnie wiele osób, które te obrazy stworzyły i mnóstwo świętych. To dla mnie duże przeżycie. Nie odczuwam takiego stanu w domu bez ikon.

Bóg z audiobooka

Krzysztof Czeczot opowiada o niezwykłej „Biblii Audio”. W 113-godzinnej dźwiękowej adaptacji brało udział ponad 300 aktorów i muzyków, ale też bezdomni, uzależnieni, a nawet niesłyszący. Prymas Polski i naczelny rabin Polski wspólnie przeczytali fragment Pisma Świętego. 10-tysięcznym tłum wykrzyczał starotestamentową kwestię „Niech żyje król”. Nagrywano też w Izraelu, wykorzystując odgłosy ulic, targów, zwierząt.

zobacz więcej
Ikona jest dziełem ludzkim czy boskim?

Dla mnie ikona jest dziełem bosko-ludzkim. Pierwsza ikona, jak twierdzi wielu badaczy powstała jeszcze za życia Jezusa. Została nazwana obrazem niestworzonym ludzką ręką. Myślę, że tak jest w przypadku każdej z ikon, jeśli w trakcie jej tworzenia towarzyszy tej osobie modlitwa. Dlatego tak bardzo ważne jest, aby uczestnicy naszych warsztatów byli otwarci na Boga. Bo bez tego nie ma to sensu. Wtedy to, co tworzymy, staje się zwyczajnym obrazem. Jest tylko jedna płaszczyzna – ludzka. A ważne jest tutaj też działanie boskiej ręki. Pisaniu ikony towarzyszy zawsze modlitwa ikonopisarza. Gdy człowiek działa w łączności z Bogiem, jest o wiele bogatszy duchowo i mocniejszy.

To jest malarska kontemplacja wizerunku Chrystusa, Matki Bożej i świętych?

Tak. Ikona jest obrazem sakralnym powstałym z kręgu kultury bizantyńskiej, wyobrażająca postacie świętych, sceny biblijne czy liturgiczno-symboliczne. Częste wizerunki, które są przedstawiane na ikonach, to Chrystus Pantokrator – sędzia i władca, Mandylion (twarz Jezusa na chuście) oraz Emanuel, Matka Boska z Dzieciątkiem na ramionach lub trzymająca Jezusa na lewym ramieniu i wskazująca na niego ręką, a także ikony świętych.
Podczas warsztatów można zaobserwować, że ikony w trakcie ich tworzenia zmieniają się niesamowicie. Wchodzi w nie blask boskości. To jest taki nieuchwytny moment, który trudno opisać słowami. Ale wiem, że to się dzieje. Na początku jest taka ciemna, szara, nic nie mówiąca, w pewnym momencie zaczyna emanować niewytłumaczalnym światłem. Tak samo jest z kondycją człowieka, od jednego bije szarość czy nawet ciemność. Z kolei od drugiego bije tyle światła, że aż miło popatrzeć. Chce się z taką osobą przebywać.

Warsztaty to nie tylko praca nad ikoną, ale też nad sobą. Dla niektórych są impulsem do zmiany ich życia?

Gdyby Jezus miał Facebooka….

No może nie Jezus... ale św. Piotr, choć on prawdopodobnie był analfabetą, więc prowadzenie konta byłoby trudne. Co innego vlog na You Tube.

zobacz więcej
Zdarzali się nam uczestnicy warsztatów, którzy byli zablokowani na wszelakie nabożeństwa. Byli niespokojni, ich problemy wychodziły na pierwszy plan. Poprzez obcowanie z ikoną powoli się otwierali, coraz chętniej przychodzili się modlić, z każdym dniem coraz bardziej łagodnieli. Dało się zaobserwować ich zmianę pod względem emocjonalnym. Ikona potrafiła ich wyciszyć i też zdystansować do trudnych sytuacji, z którymi sobie nie radzą. Pojawiały się deklaracje, że ktoś chce być innym człowiekiem, być bliżej Kościoła i tym samym bliżej Chrystusa.

Myślę, że ikona oczyszcza człowieka, robi go bardziej szczęśliwym. Nie tylko tego, który ją pisze, ale też tego, który ją adoruje. Bo ważne jest, aby była adorowana, wtedy w nas żyje i nas przemienia.

To taka wędrówka duchowa?

Nasze warsztaty nazywamy też często rekolekcjami, bo mają głębszy charakter niż tradycyjny plener malarski. To są zupełnie dwie odmienne rzeczywistości. Nasze warsztaty służą nawróceniu człowieka, zbliżeniu się do Boga.

To spuścizna pierwszych wieków, kiedy pisanie ikon było zarezerwowane jedynie dla mnichów, którzy żyli blisko z Bogiem. Zanim przystępowali do pisania, wcześniej pościli i medytowali. Dzisiaj nie każdy chce zamknąć się w klasztorze, choć nasz ośmiodniowy cykl warsztatów trochę zbliża nas do takich warunków. W tym czasie odcinamy się od codziennych trudów i jesteśmy sam na sam z ikoną.
Ikony w trakcie ich tworzenia zmieniają się niesamowicie. Wchodzi w nie blask boskości. To jest taki nieuchwytny moment, który trudno opisać słowami. Ale wiem, że to się dzieje – mówi ks. Jan Pipka. Fot. Wacław S. Bugno
Ten czas skupienia zbliża też ludzi między sobą, to okazja do nawiązania głębszych relacji międzyludzkich. Uczestnicy stają się bardziej życzliwi, otwarci na siebie. Pewna pani kilka dni po zakończeniu warsztatów zadzwoniła do mnie zatroskana, że przed Domem Spotkań z Ikoną jest błoto, więc ona znalazła jakąś hurtownię, której zleciła dostarczenie nam kilku ton tłucznia. Inna pani przywiozła nam z kolei jakąś pościel czy kołdry, kolejna wyhaftowała ręczniki. Dla mnie to bardzo budujące. Uczestnicy warsztatów czują się z tym miejscem szczególnie związani i niektórzy z nich wracają tu co roku. Traktują to miejsca jak swój drugi dom.

Krzysztof Ziemiec:
Polsce zagraża ekstremalnie liberalny radykalizm

Kim są ludzie, którzy odmawianie różańca uważają za szkodliwe dla naszego kraju?

zobacz więcej
Mamy taką starszą panią z Sopotu, która od wielu lat regularnie przyjeżdża do Nowicy. Dla niej to ważny czas, na który czeka cały rok. To jest jej życie. Dla takich ludzi warto te warsztaty organizować. Widzimy, że mają sens, że ubogacają drugiego człowieka.

Jak zmieniała się tradycja pisania ikon? I czy na warsztatach jesteście wierni tradycyjnych wzorcom?

Pierwsze ikony pojawiły się za czasów Imperium Rzymskiego, kiedy chrześcijaństwo było prześladowane i było w katakumbach. W VIII i IX wieku nastał dla nich trudny czas ikonoklazmu (inaczej obrazoburstwo – ruch w łonie chrześcijaństwa powstały po tym, jak cesarz zakazał czczenia ikon Chrystusa, Marii Dziewicy i świętych – przypis red.). Ten ruch szerzył się w Bizancjum i niszczył wizerunki religijne. Ikony były wtedy masowo niszczone. Wiele z nich jednak przetrwało i nadal powstawało w monasterach.

W średniowieczu pisaniem ikon zaczęły się zajmować również osoby świeckie. Organizowano wtedy pierwsze tego typu warsztaty i tak jest do dzisiaj.

Techniki tradycyjne zachowano do XVII wieku, później weszły inne style. Wielki renesans nastąpił w połowie XX wieku, powstało wiele miejsc, gdzie można nauczyć się pisania ikon.
Na naszych warsztatach staramy się być wierni tradycji, czyli malowaniu temperą. Początkowo spoiwem farby był wosk pszczeli, który w VI wieku zastąpiono jajem kurzym. Medium jajeczne służy do rozpuszczenia farb w proszku, które powinny być pigmentami. Preferuje się, aby obraz sakralny powstawał na desce lipowej, którą wcześniej trzeba zagruntować. Daje się wiele warstw gruntu, zaś później się deskę szlifuje. Następnie powoli zaczyna się nakładać kolory, zaczynając od ciemnych, a kończąc na jasnych. To jest metoda bardzo pracochłonna, dłuższa technologicznie, ale warto podjąć ten trud – za każdym razem wychodzą naprawdę piękne prace.

Samotność w Cerkwi

– Powód do kajania się jest jeden: onanizm. Innych grzechów jakby nie było – mówi moskiewski teolog i diakon Andriej Kurajew o rosyjskim prawosławiu, które „upaja się władzą i unika rozliczeń”.

zobacz więcej
Wakacyjne warsztaty adresujemy do amatorów, czyli tak naprawdę każdy może wziąć w nich udział. Początkujący korzystają ze starych wzorców, szkicują na papierze, później to przenoszą na deskę. Inni z kolei używają kalki i później wypełniają to kolorem. Ale wielu z nich ma swoją własną inwencję i tworzy ikonę po swojemu. Widać w tym dziele ich zdolności artystyczne. Jak zaczynają pisać ikony, to początkowo są one takie niepozorne, bez wyrazu, a później zaczynają nabierać życia. I to jest dla mnie cud.

Prace dla uczestników muszą mieć nie tylko wartość religijną, ale też sentymentalną.

Po skończonych warsztatach ikony muszą być podpisane, co oznacza, że trzeba napisać kogo przedstawiają. Autor nie może tam pozostawić swojej sygnatury, bo to sakralny obraz, który zostaje poświęcony podczas specjalnego nabożeństwa. Te ikony są dla tych ludzi tak bardzo cenne, że amatorzy w ogóle nie chcą się z nami nimi podzielić. Albo zabierają je do domu, albo dają je w prezencie osobie bliskiej. Do krynickiej Galerii ikon trafiają wrześniowe obrazy, wtedy mamy warsztaty dla profesjonalistów. Później długi czas wędrują po wystawach, nie tylko w Polsce. Nasze ikony prezentowaliśmy między innymi na Ukrainie, Białorusi czy w Gruzji.

Ikona jest szczególnie celebrowana w cerkwi. Ikonostas symbolizuje niebo.

W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu świętuje się pamiątkę zwycięstwa ikony nad ikonoburstwem. Przypominamy wówczas, że ikona jest bardzo cenna w duchowości.
Ikonostas rozdziela niebo z ziemią. To taka ściana z oknami, w których stoją święci. Mają nam pomóc otworzyć się na Boga – mówi proboszcz parafii greckokatolickiej w Krynicy Zdroju. Fot. Wacław S. Bugno
Najważniejszą częścią cerkwi jest sanktuarium, gdzie znajduje się ołtarz i tabernakulum. Kolejna, pod kątem ważności, jest przegroda ołtarzowa, czyli właśnie ikonostas. Jak wskazuje nazwa, jest pokryty ikonami. Każda z nich ma swoje odpowiednie miejsce, są rzędy ikon: namiestnych, świąteczny, grupa Deesis, rząd proroków i Ojców Kościoła, patriarchów.

Najważniejszy z nich jest rząd ikon namiestnych. Jest tam Chrystus nauczający, Matka Boża z dzieciątkiem Jezus i ikona patronalna danej świątyni, na przykład w krynickiej cerkwi greckokatolickiej jest to ikona świętych Piotra i Pawła. Na środku tego rzędu są królewskie wrota, które symbolizują drzwi do nieba.

Ikonostas w pewien sposób rozdziela niebo z ziemią. Przed nim gromadzą się wierni – to rzeczywistość ziemska. Za nim jest niebo.

Mówi się, że ikonostas to taka ściana z oknami, w których stoją święci. Mają nam pomóc otworzyć się na Boga.

Ikona nie jest zarezerwowana tylko dla kościołów wschodnich, można ją też spotkać w świątyniach innych obrządków chrześcijańskich.

Ikony można między innymi zobaczyć w kościołach na południu Włoch, gdzie ten wpływ Wschodu był bardzo duży. Dla katolików w Polsce najważniejszym obrazem jest Matka Boża Częstochowska, która jest klasyczną ikoną. Pochodzi z Bizancjum. Tam powstała, później trafiła do Bełżca, ostatecznie do Częstochowy. Ma wszystkie cechy ikony, nie tylko jeśli chodzi o jej pochodzenie, ale też technikę tworzenia. To jest typowa hodigitria, czyli najstarszy i najbardziej rozpowszechniony typ ikonograficzny przedstawienia Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus na ręku, wskazującej drogę.
Wojciech Kurpik. Piękne Sacrum
W kościołach zachodnich malarstwo jest bardziej realistyczne, natomiast ikona to malarstwo abstrakcyjne. Nie ma tu zachowanych proporcji, jest na przykład za duża ręka albo anioł z przerośniętymi skrzydłami. Bo chodzi o symboliczną treść. Ona ma nas zaprowadzić na wyższe stany duchowości.

Przykładowo: w malarstwie zachodnim na obrazie ukrzyżowania Jezusa jest bardzo wyeksponowane cierpienie, a w ikonie cierpienie jest już przemienione. Nie widać już krwi. Święta Teresa mówiła, że rany stały się perłami. Coś, co jest trudne, staje się piękne. Śmierć nabrała nowego znaczenia. Ikona pokazuje przebóstwiony świat.

– rozmawiała Monika Chrobak, dziennikarka Polskiego Radia
Zdjęcie główne: Ikona oczyszcza człowieka, robi go bardziej szczęśliwym. Nasze warsztaty służą nawróceniu człowieka, zbliżeniu się do Boga – mówi ks. Jan Pipka. Fot. Wacław S. Bugno
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
W Australii są piękne widoki, ale od polskich ciarki przechodzą
Polak, który uszył kurtki reprezentacji olimpijskiej Australii, opowiada o Polonii na antypodach i walce o utrzymanie nazwy najwyższego szczytu kontynentu Góra Kościuszki.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Wschodni blok się sypał, a w Polsce SB wciąż dobrze się miała
Członkowie komisji weryfikacyjnych nie mieli pojęcia o bezpiece – mówi Tomasz Kozłowski, historyk
Rozmowy Poprzednie wydanie
Piłsudski vs. Dmowski: Ciągła rywalizacja, nie ciągła wrogość
Dla Piłsudskiego państwo było ważniejsze niż demokracja. Dla Dmowskiego od demokracji ważniejszy był naród – mówi historyk Mariusz Wołos.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Stwórzmy polską Dolinę Krzemową
Polscy naukowcy mogą się wykazać dopiero, gdy wyjadą z Polski – mówi prof. Wiesław Nowiński.
Rozmowy wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Łukaszenko puszcza oko do Zachodu
Białorusini są bardzo zrusyfikowani, ale istnieją realne różnice pomiędzy wschodnią a zachodnią częścią kraju. Grodno to jednak nie Witebsk – mówi białoruski opozycjonista Aleś Zarembiuk.