Cywilizacja

Zmartwychwstanie Arkadija Babczenki.
Czy mistyfikacja służb specjalnych była niezbędna?

Gdyby Kijowowi udało się udowodnić, że sznurki spisku prowadzą na Kreml, to podjęte przez Putina w ostatnim czasie próby przekonania liderów Francji i Niemiec o swojej dobrej woli ległyby w gruzach.

Pochowano ich „po niedźwiedziemu”. Zaszyto w futra. Psy rozszarpały ich na strzępy

W prezencie na urodziny dostał hiszpańskie wino. Z trucizną, która pozbawiła go wzroku.

zobacz więcej
We wtorek około 21 (czas w tej opowieści ma pewne znaczenie) świat dowiedział się, że rosyjski dziennikarz i polityczny emigrant Arkadij Babczenko został zastrzelony w swoim kijowskim mieszkaniu. Precyzyjnie rzecz ujmując, zamachowiec, jak informowano, strzelił mu trzy razy w plecy. Ciężko rannego miała znaleźć żona, która zadzwoniła po pogotowie. Babczenko jednak do szpitala nie dojechał, w drodze zmarł.

Dla obserwatorów tego, co dzieje się na Wschodzie, ale również dla Rosjan i Ukraińców, przede wszystkim dla dziennikarzy, informacja ta była szokiem porównywalnym z zabójstwem przed laty Anny Politkowskiej. Przede wszystkim z tego powodu, że Babczenko był nie tylko nieprzejednanym wrogiem putinowskiej Rosji, ale również niezwykle wpływowym dziennikarzem, którego stronę w popularnym profilu społecznościowym śledziło 200 tys. osób, a czytało znacznie więcej.

Ukraińscy dziennikarze, tacy jak dyrektor tatarskiej telewizji, w której pracował Babczenko czy polityczni emigranci z Rosji nie mieli wątpliwości, kto stoi za egzekucją. Jedna z ukraińskich gazet („Dień”), swój artykuł poświęcony zamachowi zatytułowała „Koniec polowania”. W podobnym tonie wypowiadali się w swoich postach ukraińscy parlamentarzyści, nawet premier Wołodymyr Hrojsman oskarżył Moskwę o, jak byśmy to powiedzieli w prawniczym żargonie, „sprawstwo kierownicze”.

W Rosji najwyżej ich pomęczą

Moskwa zareagowała na całą sprawę bardzo szybko i w swoim stylu. Jeszcze przed 22.00 Agencja Ria Novosti zamieściła depeszę poświęconą temu, co się stało w Kijowie. Godzinę później do mediów trafiło oświadczenie rosyjskiego związku dziennikarzy „bardzo zaniepokojonych” wydarzeniem i wzywających władze Ukrainy do znalezienia sprawców, ale i zapewnienia bezpieczeństwa pracującym tam reporterom.

W podobnym duchu wypowiadać zaczęli się rosyjscy oficjele. Margarita Simonan, kierująca rosyjskimi kanałami propagandowymi Sputnik i Russia Today jeszcze w nocy napisała na swojej stronie, że rosyjscy dziennikarze, którzy wyemigrowali obawiając się prześladowań ze strony reżimu Putina, powinni szybko wrócić, bo w Rosji, co najwyżej trochę ich pomęczą, a na emigracji tracą życie.

Następnego dnia rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że Ukraina staje się krajem niebezpiecznym dla dziennikarzy i w związku z tym potrzebna jest „bardzo twarda reakcja społeczności międzynarodowej, która skłoni ukraińskie władze do podjęcia zdecydowanych kroków celem poprawy sytuacji”. Przewodnicząca rosyjskiego senatu Walentina Matwijenko, zażartowała nawet, że teraz trzeba będzie wysyłać do Kijowa korespondentów wojennych.
Po ujawnieniu mistyfikacji Arkadija Babczenkę przyjął prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Fot. REUTERS/Mykola Lazarenko/Ukrainian Presidential Press Service
Ale tej narracji, której oczywistym celem było przedstawienie Ukrainy, jako kraju w dużej mierze politycznie zdestabilizowanego, w którym dziennikarze nie mogą bezpiecznie pracować, towarzyszyła również zadziwiająco dobrze zorganizowana akcja polityczna. Występując kilka godzin po zamachu (depesza TASS wydana o 1.07 w nocy) na forum Rady Bezpieczeństwa rosyjski przedstawiciel Wasyli Niebienzja oświadczył, że Kijów oskarży Moskwę o przeprowadzenie zamachu.

Ale głównym motywem jego wystąpienie była „troska” o dziennikarskie swobody na Ukrainie. Jego zdaniem Kijów zaczął prześladowania opozycyjnie nastrojonych dziennikarzy, nazywając ich agentami Kremla. Ci zmuszani są do emigracji, a najbardziej niepokorni, tacy jak Kiril Wyszyński, dyrektor biura Agencji Ria Novosti w Kijowie są aresztowani. Rosyjski poseł nawiązywał do coraz aktywniejszej polityki Kijowa dążącego, zwłaszcza przed zbliżającymi się wyborami do ograniczenia propagandowych wpływów Moskwy.

Jeszcze żyję, niedoczekanie wasze

Warto też wspomnieć, że o kazusie aresztowanego przez ukraiński sąd na 60 dni Wyszyńskiego wspominał też w trakcie konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem Władimir Putin. Został wówczas zapytany o możliwość zwolnienia z więzienia skazanego na 8 lat i głodującego ukraińskiego dziennikarza i reżysera Ołeha Sencowa, na co miał odpowiedzieć, że Sencow został skazany za przygotowywanie zamachów terrorystycznych, a dziennikarzy za poglądy zamyka się w więzieniach w Kijowie. Jeden z ukraińskich deputowanych zwrócił też uwagę na zastanawiająco szybką reakcję rosyjskich organów ścigania Babczenko to obywatel Rosji). Otóż, w niecałe pół godziny od momentu, kiedy pojawiły się informacje na temat zamachu, rosyjska prokuratura, jak napisał, zdążyła przeanalizować dostępne informacje, przygotować postanowienie o wszczęciu dochodzenia, podpisać je i opublikować w tej sprawie komunikat. Jednym słowem, albo niesłychana sprawność, albo przygotowywana wcześniej i w odpowiednim momencie uruchomiona rosyjska machina propagandowa.

Jednak już następnego dnia sprawy przybrały niespodziewany, by nie rzec zadziwiający obrót. Otóż, konferencję prasową zwołała Ukraińska Służba Bezpieczeństwa. Uczestniczył w niej również Jurij Łucenko, Prokurator Generalny. W czasie jej trwania, trochę w stylu deus ex machina, pojawił się Arkadij Babczenko.

Ten trochę teatralny efekt wzmocniony został jeszcze tym, co powiedział. A mianowicie przeprosił wszystkich, w tym i swoją żonę, którzy ucierpieli w efekcie mistyfikacji i dodał, na zakończenie – jeszcze żyję, niedoczekanie wasze. Jakoś nikt nie miał wątpliwości pod czyim adresem skierowane były te słowa.
Arkadij Babczenko w siedzibie tatarskiej telewizji ATR, której jest pracownikiem. Koledzy dziennikarza po podaniu informacji o jego śmierci przepasali jego zdjęcie kirem. Fot. REUTERS/Valentyn Ogirenko/Ukrainian Presidential Press Service
Jak się okazało ukraińskie służby specjalne już dwa miesiące wcześniej informowane były, że „jest zlecenie” na Babczenkę, za życie którego miano oferować 30 tys. dolarów. Ale cała sprawa miała szerszy wymiar, bo planowano zamachy na trzydziestu przedstawicieli ukraińskiego świata mediów i polityki. Destabilizujący efekt, zwłaszcza przed wyborami, gdyby taki plan się powiódł, byłby nie do odwrócenia.

Przy czym, jak również informowano, znany był schemat działania, zresztą podobny jak w innych głośnych przypadkach zabójstw na zlecenie rosyjskich emigrantów politycznych (Dienis Woronenkow). Zleceniodawca miał oferować wysokie „honorarium” i poszukiwać wykonawcy z grona byłych ochotniczych formacji ukraińskich walczących w Donbasie (takich jak np. Pułk „Azow”). W ten sposób można byłoby wyeliminować osoby niewygodne i oskarżyć Ukrainę, a szczególności jej władze, że nie kontroluje sytuacji wewnętrznej w kraju.

Machina na pełnych obrotach

Prawdziwi inspiratorzy i organizatorzy zlecenia mieli pozostać nieznani. I właśnie na dotarciu do jądra spisku ukraińskim służbom specjalnym zależało najbardziej. Po to zorganizowały mistyfikację, aby prześledzić, komu biznesmen – pośrednik składał będzie raport po zamachu o wykonaniu zlecenia.

I teraz, zdaniem Kijowa mają cały schemat prześwietlony i udowodniony. Centrum organizacyjne znajduje się w rosyjskim FSB, które zwerbowało zamawiającego zamach. A przy okazji cały świat mógł się przekonać jak działa rosyjska machina propagandowa, cały system odwracania kota ogonem i przypisywania własnych win innym.

Władza nakazała zniszczyć wszystkie kopie tego filmu. Dlaczego uznała go za niebezpieczny?

Wyrzucono go z uczelni i z partii. Skazano na zapomnienie. Kręcił dokumenty o ciężarówkach, był kierownikiem sali koncertowej. Właśnie zmarł reżyser, który ponad dwie dekady czekał na rehabilitację.

zobacz więcej
Polityczne skutki tego, co się stało w Kijowie trudno na razie ocenić, choć już pojawiają się komentarze porównujące całą sprawę z niedawną próbą otrucia rosyjskiego eksagenta Siergieja Skripala. Z pewnością sprawa zyskała światowy rozgłos. I gdyby Kijowowi udało się udowodnić, że sznurki spisku prowadzą na Kreml, to reputacja jego głównego lokatora oraz podjęte przez Putina w ostatnim czasie próby reanimowania tzw. formatu mińskiego i przekonania o swojej dobrej woli liderów Francji i Niemiec, wszystko to ległoby w gruzach.

Czwartkowy New York Times w odredakcyjnym komentarzu wezwał władze Ukrainy do ujawnienia szczegółów sprawy i udowodnienia, iż mistyfikacja ze śmiercią Babczenki była rzeczywiście niezbędna. Napisano w nim również, iż „rosyjska machina zaprzeczania własnej winie” i zwalania wszystkiego na „rusofobów” najprawdopodobniej i w tym przypadku, podobnie jak w przypadku zestrzelenia malezyjskiego Boeinga, będzie pracowała na pełnych obrotach.

Jeśli jednak okaże się, że Kijów ma mocne karty w ręku, to wówczas „każda nowa fala zaprzeczeń i zaciemniania sprawy spowoduje, że Kreml będzie postrzegany, jako coraz bardziej kłamliwy i niehonorowy.”

– Marek Budzisz
11.06.2017
SPIS TREŚCI
● Cezary Korycki: Pokaż mi swój PESEL, a powiem Ci kim jesteś! Sprawdź, do jakiego należysz pokolenia
● Marek Budzisz: Zmartwychwstanie Arkadija Babczenki. Czy mistyfikacja służb specjalnych była niezbędna?
● Magdalena Segond: Pokazują miłość i śmierć, radość i cierpienie. Przerażają, ale i pomagają ujarzmić lęki. To potęga baśni
● Małgorzata Borkowska: Krwawi weganie. Czy w Warszawie szkolono ekoterrorystów?
● Teresa Stylińska: Chcą legalizacji aborcji, poparli „homomałżeństwa”. Irlandczycy na rewolucyjnej ścieżce
● Ewelina Pietryga: Od siedmiu lat walczy z sądową machiną, by odzyskać dziecko. Prawnicy mówią o sprawie: „Paragraf 22”
● Adam Cissowski: Szantaż i seksapil. Żydowska baronówna w służbie kilku wywiadów
● Tomasz Krok: Skandalizujący performer, ofiara sekty, artysta totalny
● Monika Chrobak: Bukiety na ścianach, girlandy wokół okien, szlaczki pod sufitem. Kwiatowe są nawet psie budy. To bombonierka ludowej sztuki
● Krzysztof Ziemiec: Polsce zagraża ekstremalnie liberalny radykalizm
● Filip Memches: Politolog z Oksfordu: Neoliberalizm jest jak marksizm

STAŁE FELIETONY
Piotr Młodożeniec
Andrzej Krauze
Andrzej Dobosz
Zdjęcie główne: Po podaniu informacji o zamordowaniu w Kijowie Arkadija Babczenki hołd mu oddali mu także mieszkańcy Moskwy. Zdjęcie dziennikarza i kwiaty pojawiły się m.in. na moskiewskim moście, gdzie kiedyś został zastrzelony Borys Niemcow. Fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Prezydent na wojnie z narkotykami, Kościołem i Ameryką
Do zachodnich organizacji praw człowieka zwrócił się: - Przepraszam, czy uważacie nas za małpy, które mówią?!
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Czy Niemcy bez Angeli Merkel będą niebezpieczni dla Europy?
Zamordowała ojca. Uśpiła Niemców. Metoda polityczna Angeli Merkel
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Fochy naiwnego ojkofoba. Peryferia kontra metropolie
To widać najlepiej w czasie wyborów. Miasta są heroiczne, odważne i prawe. Zaś gbur ze wsi, nie wiadomo, czy więcej braków ma w edukacji, czy w uzębieniu.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Pogańscy święci
Spełniają prośby, uzdrawiają, pomagają zajść w ciążę i zdać egzamin. Kanonizowani przez lud, a nie przez Kościół.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Klęska lewicy! Zwycięża antykomunista, wróg aborcji i LGBT
W kapitanie rezerwy jego zwolennicy widzą szeryfa, który rozprawi się z korupcją, kryzysem, przestępczością i przywróci tradycyjne wartości.