Rozmowy

Polityczne uwikłanie jest dla pisarza niebezpieczne

Dla czytelnika, którego uwiodła opowieść Olgi Tokarczuk o nieustannym dążeniu do prawdy, wybory polityczne pisarki jawią się jako zaprzeczenie własnej drodze – mówi historyk literatury Marzena Woźniak-Łabieniec.

Olga Tokarczuk. Fot. PAP/Jacek Bednarczyk
Jaka moc drzemie w prozie Olgi Tokarczuk, skoro porusza ludzi na różnych szerokościach geograficznych?

Mocą tej prozy jest przede wszystkim jej uniwersalizm. Olga Tokarczuk już od pierwszej powieści „Podróż ludzi Księgi” zapisuje doświadczenie peregrynacji, która jest drogą w poszukiwaniu Sensu bytu, a to tematyka bliska wszystkim myślącym istotom na każdej szerokości geograficznej.

Jeden z krytyków zauważył, że książka ta „wyraża wołanie współczesnego człowieka żyjącego w (…) rozedrganym, rozkawałkowanym świecie o sens, o całościowy sens, który odpowiadałby na wszystkie pytania jednym zdaniem, jednym aforyzmem”. Ludzie mają taką potrzebę?

Być może. Ta proza jest kopalnią takich aforyzmów. Ale ujawnia też potrzebę ich rozwinięcia, eksplikacji.

Na czym polega fenomen tej literatury? Czy przypadkiem nie na testowaniu granic wyobraźni?

To raczej testowanie ciemnych granic ludzkiej podświadomości. To, co wydaje się być w tej prozie ruchem w kierunku wyobraźni, jest drążeniem wewnętrznej prawdy człowieka, ukrytej w nas, ale bez otwartego dostępu. Wyobraźnia zatem, podobnie jak sen, jest kluczem do niedostępnych bezpośrednio naszych intencji i motywacji.

Siła utworów Olgi Tokarczuk jest podobna do siły opowieści czy baśni terapeutycznych: choć nie dotyczą nas bezpośrednio i może nie do końca wydają się adekwatne do naszego życia, pobudzają struny w podświadomości, które mają moc oczyszczającą (coś w rodzaju współczesnego katharsis?). Taką książką są chociażby „Ostatnie historie”, gdzie zatarta jest granica między jawą, snem i śmiercią.

Czy „Bieguni”, nagrodzeni Bookerem, są o fenomenie psychologii podróży?

W pewnym sensie. Choć Olga Tokarczuk jest z wykształcenia psychologiem i niewątpliwie lektury, zwłaszcza z nurtu psychoanalizy wpłynęły na kreację powieściowego świata, opisane w „Biegunach” historie są raczej studium przypadków niż diagnozą. W tym sensie proza ta nie jest moralizatorska.

Polak dostał nagrodę w Cannes za reżyserię. Za talent czy za polityczne deklaracje?

Przy okazji prezentacji „Zimnej wojny” więcej się mówiło o poglądach Pawła Pawlikowskiego niż o jego filmie.

zobacz więcej
Czytelnik może się przejrzeć w losach bohaterów, ale nie może oczekiwać lekarstwa, poza sugestią, że ból egzystencji koi poddanie się ruchowi. Co ciekawe, konstrukcja tej prozy nie jest linearna, można czytać te historie w różnym porządku albo wybrać te, które są najbliższe naszemu doświadczeniu.

Szefowa jury Lisa Appignanesi oceniła, że Tokarczuk w nagrodzonej książce „za pomocą zadziwiających zestawień przenosi nas przez galaktykę przyjazdów i odjazdów, historii i dygresji, jednocześnie zgłębiając sprawy bliskie współczesności i kłopotliwemu położeniu ludzkości – gdzie tylko plastikowi udaje się uciec od śmiertelności”. Podziela pani ten pogląd?

Dopowiadając można wskazać na patchworkową strukturę tej prozy: opowieści o dużym ciężarze emocjonalnym przeplatane są refleksjami o mało znaczących przedmiotach, jakby te mikroanalizy martwych bytów (np. kosmetyków podróżnych) miały być rodzajem oddechu ulgi po lekturze trudnych historii.

W „Biegunach” odpowiedzią na „kłopotliwe położenie ludzkości” (chodzi zapewne o przemijalność) jest niezgoda na śmiertelność ciała: „Każdemu ludzkiemu ciału [należy się] przetrwanie”. Ale pojawia się pytanie: czy jeśli nieśmiertelność ciała będzie istotniejsza niż nieśmiertelność duszy, kto zapyta o materię? Czy świadomość jest funkcją duchową czy cielesną? Rosyjska sekta z XVIII wieku uważała, że świat jest dziełem szatana, a kiedy się zatrzymujemy w jednym miejscu, szatan ma do nas najlepszy dostęp. Żeby uciec przed diabłem, musimy się cały czas poruszać. Zmiana miejsc pobytu służy zbawieniu duszy. Da się to przełożyć na dzisiejsze postrzeganie świata?

Tak, jeśli zmienimy optykę z metafizycznej na psychologiczną. Współcześnie bardziej niż kiedykolwiek możemy obserwować zjawisko wzmożonej ludzkiej ruchliwości (na różnych poziomach) jako ucieczki od siebie, nieustanny bieg codzienności pozwala nie myśleć.

Zatrzymanie się budzi lęk, choć czasem jest konieczne, żeby zauważyć to, że Jestem, choćby w ciemności, jak bohaterka pierwszego rozdziału „Biegunów”. Z drugiej strony, ruch może być lekarstwem na cierpienie, sposobem uśmierzenia bólu, jak kołysanie się dziecka z chorobą sierocą.

W 2016 roku po przyznaniu Man Booker International Prize „Wegetariance” autorstwa Han Kang, w Wielkiej Brytanii wzrosło ponad czterokrotnie zainteresowanie literaturą koreańską. Czy nagroda dla Olgi Tokarczuk przełoży się na większe zainteresowanie polską literaturą na rynku anglosaskim?

Rynek książki podlega wielu prawom, które nie zawsze pozostają w zależności od jakości promowanej literatury. Na popularność prozy Tokarczuk, poza ważną, uniwersalną tematyką i dobrym przekładem, wpłynął film Agnieszki Holland „Pokot”. Sądzę, że nagroda będzie istotna głównie dla twórczości autorki, choć warto pamiętać, że rynek anglosaski to dziś także znacząca brytyjska Polonia.
Olga Tokarczuk (pierwsza z lewej w pierwszym rzędzie) wraz z twórcami filmu "Pokot" będącego ekranizacją jej książki "Prowadź swój pług przez kości umarłych" podczas festiwalu w Berlinie, luty 2017 r. Fot. Pascal Le Segretain/Getty Images
Mieszanie literatury z polityką nie zawsze pomaga twórcom. Amos Oz, angażujący się w konflikt palestyński, nadal nie zdobył literackiego Nobla, a Mario Vargas Llosa, od czasu startu w wyborach prezydenckich w Peru czekał na ten najwyższy laur wiele lat. Olga Tokarczuk angażuje się w politykę, w „czarne marsze”. Czy to jej przeszkodzi czy pomoże w dalszej karierze literackiej?

Gdyby proza Olgi Tokarczuk była od początku prozą ideologicznie zaangażowaną, rodzajem narzędzia w walce o wyznawane przez pisarkę wartości, takie zaangażowanie byłoby zrozumiałe. Jednak dla czytelnika, którego uwiodła opowieść o poszukiwaniu Sensu (Księgi), o nieustannym byciu w drodze do prawdy, która objawia się in statu nascendi, ale jednocześnie jest nigdy nie doścignionym horyzontem, wybory polityczne jawią się jak – mówiąc metaforycznie – przerwanie wędrówki do prawdy, zadowolenie się prawdą cząstkową. Jak zaprzeczenie własnej drodze. Manifestacje polityczne są często wyrazem uproszczonego, czarno-białego obrazu świata, nie ma w nich miejsca na niuansowanie czy głębszą refleksję.

Czy Olga Tokarczuk dzięki tej nagrodzie może zostać wylansowana na autorytet promujący ideologiczne postulaty lewicy?

Dla pisarza, zwłaszcza poczytnego, popularnego tak jasne, deklaratywne uwikłanie po stronie jednej opcji politycznej, wspieranie jej własnym, wypracowanym u czytelników autorytetem, jest zawsze niebezpieczne. Ale mamy już chyba za sobą czasy (można tego żałować bądź nie), gdy pozycja pisarza w społeczeństwie była na tyle znacząca, by sprawował on „rząd dusz”.

Współcześnie w dobie sekularyzacji, postmodernistycznej relatywizacji pojęcia prawdy, serwowania przez kulturę różnorodnych, uznawanych za równorzędne wartościowo propozycje, ten element paradygmatu romantycznego chyba już nie obowiązuje. Było to na pewno istotne jeszcze za życia Orwella, Pasternaka czy Czesława Miłosza, ale dziś, przynajmniej w Europie, władza nie usuwa poetów z platońskiego państwa, bo nie są już aż tak znaczącą siłą w wymiarze społecznym czy politycznym.

– rozmawiał Błażej Torański

Z Olgą Tokarczuk o grze w tożsamości
Zdjęcie główne: Kadr z filmu "Pokot" w reżyserii Agnieszki Holland i Kasi Adamik według książki Olgi Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych". Fot. materiały prasowe
Zobacz więcej
Rozmowy Poprzednie wydanie
Wschodni blok się sypał, a w Polsce SB wciąż dobrze się miała
Członkowie komisji weryfikacyjnych nie mieli pojęcia o bezpiece – mówi Tomasz Kozłowski, historyk
Rozmowy Poprzednie wydanie
Piłsudski vs. Dmowski: Ciągła rywalizacja, nie ciągła wrogość
Dla Piłsudskiego państwo było ważniejsze niż demokracja. Dla Dmowskiego od demokracji ważniejszy był naród – mówi historyk Mariusz Wołos.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Stwórzmy polską Dolinę Krzemową
Polscy naukowcy mogą się wykazać dopiero, gdy wyjadą z Polski – mówi prof. Wiesław Nowiński.
Rozmowy wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Łukaszenko puszcza oko do Zachodu
Białorusini są bardzo zrusyfikowani, ale istnieją realne różnice pomiędzy wschodnią a zachodnią częścią kraju. Grodno to jednak nie Witebsk – mówi białoruski opozycjonista Aleś Zarembiuk.
Rozmowy wydanie 25.10.2019 – 1.11.2019
TurboFranciszek i kryzys papiestwa
Paweł Milcarek: Stolica Apostolska staje się wszechmocną centralą, której przypisuje się, że może wszystko, także zmieniać naukę Kościoła.