Cywilizacja

„Mylicie się, to nie jest umieralnia”

– To mecz, w którym wszyscy Polacy powinni wziąć udział. Chodzi o przedłużenie życia, ekstra czas dla ludzi. Na boisku trzeba być do końca i walczyć! – mówi Tygodnikowi TVP Jan Tomaszewski o Dobrej Aukcji na rzecz warszawskiego Hospicjum Onkologicznego św. Krzysztofa. Jego podpis widnieje na licytowanej piłce sprzed 40 lat, odnalezionej przypadkiem w szafie pancernej warszawskiego hospicjum. Jest na niej 20 autografów członków kadr piłkarskich Kazimierza Górskiego na igrzyska w Montrealu (1976) i Jacka Gmocha na mundial w Argentynie (1978).

Cukier krzepi... raka

Dróżdż na cukrze rośnie szybko. Co nam odpowiada, gdy pieczemy wielkanocną babę. Dokładnie jednak ten sam proces występujący w komórkach ludzkich, to dramat. Początek dramatu.

zobacz więcej
– Zapraszam do odwiedzenia strony dobraaukcja.pl. Rozpoczynamy licytację czegoś niebywałego: piłka z autografami reprezentacji, która w 1974 r. zdobyła trzecie miejsce w świecie! – zachęca w spocie komentator sportowy TVP Dariusz Szpakowski.

Wraz z odnalezioną piłką na Dobrą Aukcję, zorganizowaną przez Fundację Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa w Warszawie (FHO), trafiły m.in. bilety na mecze reprezentacji Polski, książki i plakaty z autografami obecnych kadrowiczów.

Partnerami wydarzenia są m.in. Telewizja Polska SA (patronatem objęła je właśnie TVP Sport), Polski Związek Piłki Nożnej oraz Fundacja „Teraz Polska”. Aukcja trwa do 27 maja.
Dariusz Szpakowski o Dobrej Aukcji – #dobraaukcja_fho
– Mój udział w akcjach charytatywnych to rodzaj podziękowania losowi za to, co w życiu udało mi się osiągnąć. Po prostu dzielę się tym, co mam. Potrzeba dzielenia się, robienia czegoś dla innych, jest w każdym z nas – tłumaczył Dariusz Szpakowski wywiadzie dla magazynu „Hospik”. Jak wielu z nas, ma za sobą doświadczenie choroby i śmierci bliskiej osoby, co tym bardziej skłania do wspierania hospicjów, fundacji i wszelkich charytatywnych działań.

– Był taki moment w ostatnich chwilach życia mojego taty, gdy rozważaliśmy wraz z rodziną skorzystanie z pomocy FHO. Ostatecznie do tego nie doszło, ale przekazałem Fundacji swój 1% podatku. Warto widzieć innych ludzi i pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują. Wierzę, że Dobra Aukcja przyciągnie wielu oglądających i jeszcze więcej licytujących. To pomysł warty poparcia i rozpropagowania, jestem w tę akcję zaangażowany całym swoim sercem – mówi komentator.

Do wylicytowania jest też spotkanie ze Szpakowskim.

Zapomniany skarb

– Wiele lat temu rodzina jednego z pacjentów podarowała nam piłkę, na której są podpisy piłkarskich olimpijczyków z 1976 roku z Montrealu oraz kadrowiczów z 1978 r. z mundialu w Argentynie – 40 lat temu drużyna Jacka Gmocha podpisała ją najprawdopodobniej w hotelu Polonez w Poznaniu, przed meczem z Grecją – opisuje Marcin Milczarski z Fundacji Hospicjum Onkologiczne co, po tych wielu latach, odnaleziono i właśnie jest licytowane.



Wśród 20 autografów osobistości polskiej piłki nożnej są takie unikaty, jak podpis nieżyjącego już Kazimierza Deyny. Są również sygnatury m.in. samego trenera i wcześniej reprezentanta Polski Jacka Gmocha, a także ówczesnych kadrowiczów: bramkarza Jana Tomaszewskiego, napastnika i kapitana drużyny, a dziś prezesa PZPN Zbigniewa Bońka oraz obecnego selekcjonera naszej reprezentacji Adama Nawałki. Rozpoznali swoje podpisy.
– Bardzo możliwe, że to jedyna taka piłka na świecie, biały kolekcjonerski kruk. Wtedy piłkarze nie podpisywali piłek, to przyszło dużo później – zastanawia się Milczarski. – W tym czasie nikt nie podpisywał piłek, bo były zbyt drogie. W modzie były foldery, pocztówki z autografami zawodników, potem plakaty – tłumaczy Tomaszewski. Jak wspomina, pomysł na podpisywanie piłki wyszedł od trenera Kazimierza Górskiego. – To był człowiek o wielkim serduchu. Nieprawdopodobnie dobry. Spotykaliśmy się na przedmeczowych odprawach. Gdy mieliśmy chwilę wolnego, pan Kazimierz prosił, żebyśmy podpisywali gadżety dla fanów. Jego prośba była dla nas rozkazem – mówi legendarny bramkarz reprezentacji.

Piłka leżała zapomniana w kasie pancernej w biurze hospicjum. – Trafiłem na nią drugiego dnia pracy. Koleżanka wyjmowała dokumenty z kasy i wśród nich mignął mi okrągły, znajomy kształt. Zaświeciły mi się oczy. Interesuje mnie wszystko, co związane z piłką – wspomina Milczarski. Gdy ją obejrzał, przeżył szok. – Mieliśmy w hospicjum prawdziwy skarb. Potwierdziliśmy natychmiast jego autentyczność. Szczęśliwie się złożyło, że teraz jest dobry piłkarski czas: rocznica mundialu w Argentynie, za chwilę mundial w Rosji. Nasza reprezentacja jest wysoko w rankingu FIFA. Włączyliśmy się więc z naszą aukcją w piłkarskie święto, popularyzując ideę hospicyjną i przekonując, że tu chorzy mogą żyć lepiej i dłużej – dodaje pracownik FHO.

Janusz Basałaj z PZPN, któremu pokazali swoje znalezisko, przyznał: – Macie diament!

I natychmiast włączył się w organizację aukcji. – Dał nam kolejną piłkę, podpisaną przez obecnych kadrowiczów podczas zgrupowania we Wrocławiu przed meczem z Nigerią, a także koszulki reprezentacji. Będzie też można wylicytować m.in. wejście za kulisy meczu Polska-Litwa, który odbędzie się 12 czerwca na stadionie PGE Narodowy w Warszawie – opowiada Marcin Milczarski.
Dobra Aukcja
W konkursie o bilety na ten sam mecz Polska-Litwa będą mogli wziąć udział wszyscy, którzy kupią cegiełkę lub wpłacą dowolną kwotę na rzecz hospicjum. Organizatorzy akcji zadbali bowiem, żeby każda z uczestniczących w niej osób miała szansę na swoją porcję sportowych emocji, niezależnie od zasobności portfela.

B.B. King z rękawicami

W aukcję włączyli się też topowi piłkarze, na przykład bramkarz Łukasz Fabiański przekazał na licytację koszulkę i rękawice, w których grał w Premier League. Są na nich wyhaftowane polska flaga i imię syna piłkarza – Jasiu. Jakub Błaszczykowski przysłał z kolei dwie koszulki i dwa egzemplarze książki o nim, opatrzone jego autografami.

Niezwykły przedmiot wystawił na licytację Maciej Szczęsny, bramkarz reprezentacji i jedyny zawodnik, który zdobył mistrzostwo Polski z czterema różnymi: Legii Warszawa, Widzewa Łódź, Polonii Warszawa i Wisły Kraków. To zdjęcie, które on – sława polskiej piłki – zrobił gwieździe światowego jazzu B.B. Kingowi, podczas jego koncertu.



– Postanowiłem przekazać coś innego, niż większość piłkarzy. To fotografia mojego autorstwa, na którym jest legenda, ktoś, kogo nie da się już sfotografować, bo odszedł przed trzema laty – mówi Szczęsny Tygodnikowi TVP.

Fotografowanie to jego pasja. Jest już po 50-tce, a jazzmanów zaczął fotografować, gdy miał 25 lat. Na PG Narodowy niedawno można było obejrzeć wystawę zdjęć piłkarza pt. „Jazzowa Liga Mistrzów”, z portretami m.in. Raya Charlesa, Diany Krall, B.B. Kinga, Niny Simone, Leszka Możdżera, Bobby’ego McFerrina.

Szczęsny: to nie jest rezygnacja z walki

– W Hospicjum św. Krzysztofa ostatnie dni swojego życia spędził mój tata. Przyniosło mu to dużą ulgę w cierpieniu – tłumaczy portalowi tygodnik.tvp.pl słynny piłkarz, a obecnie komentator i trener, swoje zaangażowanie w Dobrą Aukcję.

Gdy odwiedzał ojca, widział w placówce ludzi o niezwykłej sile charakteru i woli. Nie mówi tylko o pacjentach, ale też o tych, którzy tam pracują na stałe: lekarzach, pielęgniarkach, wolontariuszach. Diametralnie zmienił więc pogląd na temat takich miejsc, bo przez lata – jak dziś ocenia – ulegał stereotypom.

– Podobnie jak 98 proc. ludzi uważałem, że hospicjum to umieralnia i oddanie tam kogoś bliskiego to akt rezygnacji z walki o tę osobę. Gdy tata tam trafił, zobaczyłem, jak bardzo się myliłem. Spotykałem tam serdecznych fachowców, którzy wiedzą, jak postępować z chorymi i ich rodzinami. Tata żałował, że nie zdecydował się wcześniej iść do hospicjum, bo nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo fachową można tam otrzymać pomoc – mówi Maciej Szczęsny.



Dochód z Dobrej Aukcji zostanie w całości przeznaczony na finansowanie pracy hospicjum oraz podnoszenie standardów opieki nad jego pacjentami.

„Hospicjum to powrót do domu”

Fundacji udaje się zaangażować w działania na rzecz placówki wielu ludzi dobrej woli. „Podwójne wyzwanie” to hasło wyczynowo-charytatywnego przedsięwzięcia, którego podjął się Marek Rybiec. Chce do końca roku chce przebiec cztery pustynie i zebrać środki na zakup wyposażenia medycznego dla poradni leczenia bólu Hospicjum Onkologicznego św. Krzysztofa w Warszawie.

Tysiąc kilometrów, by przełamać tabu i poprosić o pomoc dla chorych

„Podróż od serca” dla warszawskiego hospicjum.

zobacz więcej
W zeszłym roku Łukasz Mizeracki pokonał pieszo 1100 kilometrów, by promować w całej Polsce ideę pomocy hospicyjnej.

„Rok temu w moim życiu zaszła duża zmiana. Moja mama trafiła do hospicjum. Nie cieszy mnie fakt, że tam była, ale cieszę się, że właśnie w tym. Jestem przekonany, że to wspaniałe miejsce i czuję potrzebę odwdzięczenia się za dobroć, jaką tam otrzymaliśmy. Wcześniej niewiele wiedziałem o tym, jak funkcjonują hospicja. Myślę też, że nie jest to wiedza powszechna. Chciałbym więc przy okazji mojej wyprawy nieco przybliżyć ten temat. Jasne jest też, że działalność hospicjum wymaga finansowania i do takiej pomocy również zachęcam” – napisał na swoim fanpage’u.

Placówka przy ul. Pileckiego 105 na warszawskim Ursynowie, która działa pod opieką Fundacji Hospicjum Onkologicznego św. Krzysztofa, w 1996 r. przyjęła pierwszych 23 pacjentów. Wcześniej działała jako hospicjum domowe. W 2009 r. została rozbudowana, teraz opieką hospicjum stacjonarnego może być objętych jednocześnie 34 chorych.

Każdego roku opieką paliatywną obejmują w sumie około 1000 pacjentów w hospicjum stacjonarnym oraz prawie 2000 w ich domach. Zespół pielęgniarek, lekarzy, psychologów i rehabilitantów pomaga nie tylko chorym, ale i ich rodzinom. Jedno z haseł FHO brzmi: „Hospicjum to nie jest miejsce, gdzie się umiera. Hospicjum to powrót do domu”.

– Beata Zatońska
Zdjęcie główne: – To mecz, w którym wszyscy Polacy powinni wziąć udział. Chodzi o przedłużenie życia, ekstra czas dla ludzi. Na boisku trzeba być do końca i walczyć! – mówi Jan Tomaszewski o Dobrej Aukcji na rzecz Hospicjum Onkologicznego św. Krzysztofa w Warszawie. Fot. Fundacja HO
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Francja nad przepaścią. Macron obraża obywateli, a wojsko mówi o...
Aż 70 procent obywateli twierdzi, że ich kraj się rozpada.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Umarł chan, niech żyje chan! Po przewrocie w Kazachstanie
Rewolucja ludowa czy pałacowa?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Mafiozi celebryci. Jak „Słowik” został bossem MMA
Gangster wszedł na scenę w rytm muzyki z „Ojca Chrzestnego”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
I póki śmierć nas nie rozłączy…
Co sprawiło, że z zimną krwią zabiła?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Lęk przed „szczypawką”
Paradoks: im szczepionki skuteczniejsze i bezpieczniejsze, tym mniej ludzi chce się szczepić.