Cywilizacja

Bezrobotny 2030: programista, prawnik, księgowy. Uchowają się: terapeuta, psycholog, duchowny...

Większość zawodów, które w roku 2030 będą wykonywali dzisiejsi uczniowie, jeszcze nie została wynaleziona. Czeka nas „cyfrowe tsunami” na rynku pracy, a „jeźdźcami tej apokalipsy” są automatyzacja i sztuczna inteligencja.

To rozum, tylko sztuczny. Bardziej inteligentny, czy tylko udający ludzki? Bać się go, zniewalać, może traktować jak człowieka?

W jednym zadaniu potrafi być mistrzem. Ale daleko mu do ogólnej inteligencji dwuletniego dziecka.

zobacz więcej
Tata Kaliny był motorniczym tramwaju numer 18 w Warszawie – w roku 2026 ostatniej linii kierowanej jeszcze przez człowieka. Po kompletnej restrukturyzacji transportu miejskiego, musiał zmienić profesję. Na miękkie lądowanie pozwolił mu nowo wprowadzony program „zielonych upraw”. Teraz zarządza eskadrą dronów rozsiewających ekologiczny nawóz na jednej ze społecznych plantacji w swojej dzielnicy i koordynuje plan dostaw żywności eko do domów.

Z kolei mama Kaliny od roku 2024 jest social media workerem – poprzez aplikację społecznościową utrzymuje kontakt z młodzieżą mającą problemy, pomaga nastolatkom w rozwiązywaniu problemów w szkole czy w domu.

A co robi Kalina? Uczy licealistów z Chicago tworzenia animacji wideo. Już kilka lat temu okazało się, że polscy specjaliści w tej dziedzinie są lepsi i tańsi niż nauczyciele w USA. Zajęcia prowadzone są poprzez edukacyjną platformę wideo, pozwalającą na monitorowanie wykonywanych przez uczniów ćwiczeń i poprawianie ich na bieżąco.
Czy wszyscy utoniemy w Sieci?
Różnica czasu pomiędzy USA a Polską sprawia, że zajęcia zaczynają się, gdy u nas jest godzina 14:00. Dlatego Kalina może jeszcze rano wykonać dodatkową pracę – kilka projektów materiałów reklamowych 4D, zlecanych przez agencję medialną, z którą współpracuje. Bot, czyli inteligentny sztuczny „menedżer” koordynujący pracę freelancerów, publikuje zlecenia zadań zawsze o 7:00. Gdyby Kalina chciała dłużej pospać, to po prostu ich nie podejmuje. A automat zarządzający jej kalendarzem podpowie, ile jeszcze zadań musi zrealizować, aby otrzymać zakładane wynagrodzenie.

Sztuczna inteligencja to jeszcze nie „umysł w krzemie”. Raczej „automat na sterydach”

Ona nie myśli, popełnia błędy i nigdy niczego nie jest pewna na 100%. Jest w tym uczciwsza od nas.

zobacz więcej
W siedzibie firmy, która ją zatrudnia, nigdy jeszcze nie była, bo nie wybiera się do Australii, a stamtąd ta spółka pochodzi. Kalina pracuje we współdzielonym biurze, daleko od centrum miasta. Ma tu potrzebny do pracy, najnowszy sprzęt, wynajmowany przez kooperatywę twórców. Jest tu także współdzielona stołówka i społeczna spiżarnia, z której artykuły pobiera się za pomocą aplikacji w zegarku.

Zegarowy software pozwala jej też w międzyczasie monitorować stan zdrowia dziadków (oboje z rocznika 1956), co robi na zmianę ze swoją mamą. Programiki przekazują informacje o ich ciśnieniu czy poziomie cukru we krwi. Gdy dzieje się coś niepokojącego, automatyczny diagnosta od razu zapisze ich on-line do odpowiedniego specjalisty, a wiadomość o umówionej wizycie wyświetli się babci i dziadkowi na domowym ekranie multimedialnym. Jeśli zaakceptują termin, pierwsza rozmowa ze specjalistą odbędzie się w ich domu, bo starsze osoby już od kilku lat nie muszą stać w kolejkach w ośrodkach zdrowia…

Opisana tu historia jeszcze kilkanaście lat temu byłaby kompletnym science fiction, a przynajmniej niezrozumiała. Dziś wiemy, że faktycznie tak może wyglądać życie i praca ludzi już za 12 lat, czyli w roku 2030. Niedowiarkom przypomnijmy, że przecież w latach 90. nie przypuszczano, iż niedługo każdy będzie miał w kieszeni przenośny telefon – komputer, którym możemy zrobić przelew, kupić bilet, wysłać e-mail czy obejrzeć na nim film.

Pracownik bez urlopu, zwolnień i pretensji, czyli maszyna

To, jak w przyszłości będzie wyglądała nasza praca, jest zagadką. Na pewno znacznie zwiększy się konkurencja o dobrze płatne posady, bo ludzi na świecie w roku 2030 będzie o miliard więcej niż obecnie. Ale maszyn przejmujących naszą pracę też ma być coraz więcej, będą coraz tańsze, lepsze i częściowo samodoskonalące się.
Sztuczna inteligencja czy jest się czego bać?
Procesy, określane jako czwarta rewolucja przemysłowa, wprowadzają bowiem nowe technologie, których podstawę stanowią dane cyfrowe. Czy zatem wydajne roboty i inteligentne maszyny wyprą poczciwych pracowników? Autorzy badania „Aktywni+. Przyszłość rynku pracy 2017” – zrealizowanego przez interdyscyplinarny zespół Digital Economy Lab Uniwersytetu Warszawskiego, w ramach programu Gumtree.pl Start do kariery – sądzą, że tak może być. Nazywają nadchodzące zmiany „cyfrowym tsunami”. Przewidują, że wstrząśnie ono stabilnością obecnego rynku pracy i zmiecie całe grupy zawodowe.

Firmy zabiegają przecież głównie o największą efektywność swojego biznesu. Przyjrzyjmy się liczbom: 100 pracowników call center, prowadzących ustandaryzowane rozmowy z klientami, to koszt ponad 300 tysięcy złotych miesięcznie, zatem prawie 11 milionów zł w perspektywie trzyletniej. Tymczasem inteligentne komputery, kupione za owe miliony, będą pracowały o wiele dłużej niż trzy lata, na trzy zmiany, codziennie, wydajniej od ludzi, bez zwolnień lekarskich i urlopów, bez żądania podwyżki i innych spraw powodujących zmartwienie pracodawcy.

Możliwości interwencji w tej sytuacji jest niewiele. Bo jak społeczeństwa, zaniepokojone utratą pracy, będą usiłowały ograniczyć zastępowanie ludzi coraz bardziej zaawansowanymi rozwiązaniami technicznymi? Kiedy przez ostatnie dziesiątki lat konkurencję na rynkach pracy tworzyły osoby napływające z zagranicy i zadowalające się niższymi zarobkami, obywateli można było chronić ograniczając prawnie liczbę pozwoleń na zatrudnianie cudzoziemców. Ale jak ich obronić przed robotem?

Kim był górnik, robotnik i programista?

Pracowników w Polsce powinna szczególnie interesować robotyzacja produkcji, ponieważ jesteśmy trzecim krajem Unii Europejskiej pod względem zatrudnienia w przemyśle. Automatyzacja śmiało wkracza też do kolejnej, ważnej polskiej branży – wydobywczej. Pracę w kopalniach coraz częściej przejmują zaawansowane technologicznie maszyny, co eliminuje wiele zagrożeń dla życia i zdrowia człowieka, ale grozi mu właśnie bezrobociem.
Benek
Stanowiska ludzkie są zastępowane przez inteligentne komputery również w takich branżach, jak usługi, handel czy bankowość. „Zagrożonych zawodów” jest wiele. Automatyzowane są bowiem coraz bardziej skomplikowane działania, robot to już nie tylko stalowa maszyna wykonująca proste czynności na hali.

– Sztuczna inteligencja może zagrozić miejscom pracy ludzi, którzy dziś najmniej się tego spodziewają – ostrzega dr hab. Renata Włoch z DELab UW, autorka raportu „Aktywni+. Przyszłość rynku pracy 2017” . Zatem najbardziej poszukiwane specjalizacje, dziś uznawane za przyszłościowe, za chwile mogą zostać wyparte przez sztuczną inteligencję.

Renata Włoch wylicza: – W Polsce istnieje cała lista dobrze płatnych, uprzywilejowanych zawodów, których przedstawiciele nie zdają sobie sprawy z tego, iż za kilka lat zaawansowane algorytmy będą znacznie szybciej i lepiej wykonywać ich pracę. Dla przykładu: zawód programisty, bardzo prestiżowy i traktowany jako przyszłościowy. Algorytm piszący oprogramowanie nowej aplikacji czy usługi nie dość, że zrealizuje to z mniejszym ryzykiem błędu, to jeszcze wykorzysta aktualnie najlepsze rozwiązania na świecie. Podobnie usługi radcy prawnego, które może zastąpić zaawansowany algorytm analizujący stan prawny i orzecznictwo. Tak samo wykonać diagnostykę medyczną, posługując się najnowszymi badaniami. Zobaczmy też, co dzieje się z sektorem bankowym. Upowszechnienie bankowości mobilnej w Polsce zaczyna zagrażać miejscom pracy w fizycznie istniejących oddziałach banków.

Eksperci prognozują, że do 2034 roku w USA zniknie 47 proc. obecnie istniejących zawodów. Ten trend odnosi się rzecz jasna także do innych krajów wysoko rozwiniętych. Autorzy raportu „Aktywni+” przywołują analizy, wedle których automatyzacją zagrożonych jest aż 40 proc. polskich miejsc pracy. A na czele tych profesji znajdują się te wymagające dotychczas wyższego wykształcenia: księgowy, agent ubezpieczeniowy czy pracownik banku. Z kolei najmniej zagrożonymi są: terapeuta, psycholog, a także... duchowny. Ich praca – póki co – nie może zostać przejęta nawet przez najmądrzejsze maszyny bez wiary i uczuć.
odc. 5
Zaniepokojonych automatyzacją świata uspokaja jednak Instytut Gartnera. Według niego w następnej dekadzie, owszem, sztuczna inteligencja odbierze ludziom miliony miejsc pracy, ale rozwój gospodarczy inicjowany przez te zmiany stworzy miliony kolejnych. Dzięki temu w opiece zdrowotnej, edukacji i sektorze publicznym powstanie zapotrzebowanie na specjalizacje, których jeszcze nawet nie znamy.

Będziemy więc musieli się nauczyć koegzystować z robotami na rynku pracy i znajdować dla siebie jakąś niszę.

To robot cię zatrudni

Nowe zawody powstają przecież stale. Kilkanaście lat temu trudno byłoby wymyślić pracę menedżera mediów społecznościowych, projektanta aplikacji mobilnych, a nawet internetowego twórcy wideo. Jak będzie wyglądała lista zawodów A.D. 2030? Na pewno znajdą się na niej specjalizacje w branżach związanych ze zrównoważonym rozwojem, czyli energii odnawialnej i gospodarowania odpadami, ale też w bezzałogowej komunikacji autonomicznymi samochodami, działaniami dronów, przetwarzania i analizowania danych.

Na światowych rynkach pracy wyraźnie widać też rosnącą liczbę tzw. freelancerów, czyli osób bez etatu, wynajmowanych do konkretnych projektów. Dzięki rozwojowi internetu, tzw. wolni strzelcy znajdują zleceniodawców i realizują zadania w trybie zdalnym. W Czechach powstała aplikacja Profinaut, będąca wirtualnym targiem pracy dla wysoko wykwalifikowanych specjalistów, którzy tam łapią zlecenia i wykonują je poprzez sieć.

– Samodzielny pracownik posiadający jakąś użyteczną umiejętność, związaną np. z nowymi mediami czy informatyką, może znajdować pracodawcę bardzo szybko w trybie on-line, realizować kilka zleceń jednocześnie i wcale nie pojawiać się w tradycyjnie rozumianym miejscu pracy – mówi Renata Włoch, wskazując, że to nurt przyszłościowy.
Ale zaznacza, że najważniejszy obecnie trend w gospodarce to tzw. platformizacja. Tu zarabia się na platformach oferujących usługi – i ci, którzy wymyślili czy zarządzają ową siecią usługodawców, jak i ci, którzy ją tworzą. – Zaczęło się od wielkich internetowych platform, które zrewolucjonizowały rynek usług transportowych (np. Uber – aplikacja, dzięki której każdy może być dorywczym taksówkarzem bez licencji) czy hotelarskich (w Airbnb możemy wynajmować swoje mieszkanie turystom) – tłumaczy autorka raportu „Aktywni+”.
Zmiany zachodzą też na poziomie rekrutacji pracowników. Nie chodzi o portale z ofertami pracy, bo te nie są już nowością, ale o wykorzystanie sztucznej inteligencji w procesie rekrutacji. Zbiera ona od nas dane i przetwarza: historię zatrudnienia, pozyskiwane umiejętności i kompetencje miękkie, czyli zdolność uczenia się, adaptacji czy komunikacji z innymi. Będzie to coraz częstsze w poszukiwaniach pracownika. Nieludzkie? Niekoniecznie. Rozmowa z botem (czyli sztuczną inteligencją prowadzącą z nami np. czat on-line) może się okazać bardziej sprawiedliwa, bo taki rekruter jest pozbawiony uprzedzeń czy sympatii, które często wpływają na decyzje ludzi.

A zatem to zdolność szybkiego przyswajania nowych umiejętności, przebranżowienia się i otwartość na zmiany będą w przyszłości najważniejszymi kompetencjami. To dzięki nim pracownik może się dopasować do nowej gospodarki. Tradycyjnie pojmowane umiejętności czy encyklopedyczna wiedza, jakiej wymagamy od dzieci, są archaiczne w dobie pędzących technologii. Nowe umiejętności będą przy tym zdobywane najszybciej nie w szkolnej ławce ani nie na kursach, lecz właśnie on-line.
Niestety, kompetencje cyfrowe Polaków są jednymi z najniższych w Europie. Co piąty Polak nie korzystał nigdy z internetu, a średnia liczba osób używających sieci jest dużo niższa niż w większości krajów Unii Europejskiej.

I trudno oczekiwać, że lukę tę zasypie szkoła, bowiem opracowywanie nowych programów edukacyjnych i ich wprowadzanie ciągle jest o wiele wolniejsze od zmian gospodarczych. Dla przykładu: nauczanie informatyki w klasie czwartej szkoły podstawowej obejmuje naukę programów MS Paint czy Word, co bardzo śmieszy 11-latków, którzy swobodnie poruszają się już w środowisku komputerowym o znacznie większym stopniu zaawansowania. Sami odnajdą sobie miejsce w gospodarce przyszłości.

– Cezary Korycki
Zdjęcie główne: Bezrobocie dotknie także tych, których dziś uważamy za dobrze wykształconych i z zawodami przyszłości. Fot. Shutterstock
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
„In vitro” dla par lesbijskich. Liberalizm uderza w rodzinę
Politycy z partii z Emmanuela Macrona mówią wprost: „Nie ma czegoś takiego, jak prawo dziecka do ojca”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Misterna gra Putina z Łukaszenką. Czy Rosja połknie Białoruś?
Moskwa chce wywołać w Mińsku wybuch niezadowolenia społecznego, trochę na wzór ukraińskiego Majdanu. W jakim celu?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Tu wcześniej wojny nie było. Teraz łopaty prędko latają w...
– To jest dla mnie Trump, zwierzę! – krzyczał Dilo, odcinając najpierw jedno, a potem drugie ucho martwego zwierzęcia. Reportaż Witolda Repetowicza z kurdyjskiej Rożawy w północno-wschodniej Syrii.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
To nie jest taka prosta gra… Sędzia przestaje być „powietrzem”
Cóż to za dziwny sport? Po golu zmiana stron boiska, rzut karny z dowolnego punktu położonego 11 metrów od linii bramkowej, a bramki nie mają poprzeczek.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
„Pełzająca germanizacja” Kaliningradu
Biznes poważnie cierpi na kremlowskiej polityce wobec obwodu: militaryzacji („lotniskowiec Kaliningrad”) zamiast komercjalizacji („bałtycki Hongkong”). Ta druga droga jest dziś uważana za herezję.