Historia

Zapomniani bohaterowie warszawskiego getta

Betar spotykał się z sympatią zwykłych obywateli II RP. Na przykład w Łodzi, gdzie bardzo silne były wpływy Narodowej Demokracji, umundurowani betarowcy chodzili po mieście z okrzykami „Niech żyje Polska!”, a Polacy – z okrzykami „Niech żyje Izrael, niech żyją Żydzi!”. W roku 2018 mija 95 lat od utworzenia Betaru.

O tym jak świat powiedział Hitlerowi: Z Żydami rób, co chcesz

W roku 1938 i w roku 1943 świat określił swój stosunek do sytuacji Żydów, którzy znajdowali się w zasięgu władzy Hitlera.

zobacz więcej
Historia powstania w warszawskim getcie przez dziesiątki lat była zniekształcana. Tak w Polsce, jak i poza jej granicami znana była nazwa lewicowej Żydowskiej Organizacji Bojowej. Ale mało kto słyszał o lepiej przeszkolonym i uzbrojonym Żydowskim Związku Wojskowym, który odegrał istotną rolę w czasie walki. Stało się tak niewątpliwe dlatego, że członkowie ŻZW w dużej mierze wywodzili się ze znienawidzonej przez komunistów przedwojennej organizacji Betar.

Związek Trumpeldora (Brith Trumpeldor, w skrócie: Bejtar lub Betar) wywodził się z szerokiego nurtu syjonistycznego, który pod koniec XIX wieku sformułował program budowy państwa żydowskiego. Syjonizm zdominowany był przez lewicę, jednak istniało i skrzydło prawicowe, nazywane powszechnie „rewizjonistami”. Ich przywódcą był Włodzimierz Żabotyński, dziennikarz, pisarz i polityk, a w czasie I wojny światowej żołnierz Legionu Żydowskiego walczącego z siłami tureckimi u boku Brytyjczyków.

Owiany legionową legendą Żabotyński stał się ideowym mentorem najbardziej radykalnych działaczy głoszących konieczność szybkiego stworzenia Państwa Żydowskiego w Palestynie metodą faktów dokonanych – poprzez osadnictwo i walka zbrojną. Ale przywódca rewizjonistów twierdził, że Żydzi nie są gotowi do takiego wysiłku, bowiem wielowiekowe życie w diasporze poczyniło spustoszenie w kondycji narodu. Szydził, że religijni Żydzi chodzą do synagogi i rozprawiają o „narodzie wybranym”, a potem biernie akceptują prześladowania i zachowują się służalczo wobec byle urzędnika.

„Temu przeciwstawia się rewizjonizm walczący o zdrową psychikę żydowską, o duszę narodu żydowskiego. Rewizjonizm woła: precz z poczuciem niższości i upokorzenia, nie jesteśmy słabsi od innych, każda społeczność, każdy naród mający instynkt samozachowawczy, ma prawo do bytu i zapewnienia sobie egzystencji” – twierdzili działacze ruchu. Ich zdaniem, aby zbudować nowe pokolenie dumnych i gotowych do walki Żydów niezbędny stał się Betar.
Włodzimierz Żabotyński (w pierwszym rzędzie w środku) wśród komendantów Betaru w Palestynie. Fot. Wikipedia
Betar powstał 95 lat temu (w 1923 r.) po serii wykładów wygłoszonych przez Żabotyńskiego do młodzieży żydowskiej w Rydze. Opowiadał w nich między innymi o śmierci Józefa Trumpeldora, byłego oficera Legionu Żydowskiego, który w 1920 r. zginął w walce z Arabami w kolonii Tel Chaj w Palestynie. Żabotyński życie i śmierć Trumpeldora przedstawiał jako wzór do naśladowania przy formowaniu nowego pokolenia Żydów od strony duchowej, fizycznej, obywatelskiej i wojskowej gotowych do walki o Izrael. Żydów takich miał wychowywać właśnie świeżo utworzony Betar.

Jak w wojsku

Ideologię organizacji Żabotyński definiował jako „monizm”: „podstawa światopoglądu betarowego opiera się na jednym jedynym pojęciu – Państwo Żydowskie”. Cała działalność, wszystkie wysiłki członków ruchu były podporządkowane jednemu celowi: budowie Izraela.

Betarowcy nie akceptowali więc demokracji parlamentarnej opisując ją jako „koncert egoizmów” sprzeczny z narodowymi i państwowymi ideałami. Alternatywą dla demokracji miało być dobrze zorganizowane i zdyscyplinowane społeczeństwo na czele z naturalnym wodzem - Włodzimierzem Żabotyńskim. Zdecydowanie potępiano w Betarze także kapitalizm, w którym pieniądze służyły pojedynczym bogaczom, a nie narodowi. Kapitał, zwłaszcza żydowski miał służyć realizacji idei narodowej.

Jednocześnie odrzucano również marksizm. Odpowiedzią na teorię „walki klas” miał być projekt ustroju wzorowanego na włoskim korporacjonizmie - ustroju, w którym wszelkie konflikty między pracodawcami a robotnikami rozstrzygane będą na drodze arbitrażu państwowego.

Sam Betar był organizacją zhierarchizowaną, posługującą się wewnątrz dyscypliną wojskową i takąż terminologią („komenda”, „oddział”, „rozkaz”), a jej członkowie byli zobowiązani do posłuszeństwa wobec przełożonych. Korzystano z wielu metod wychowawczych klasycznego skautingu, prowadzono też działalność ideowo-polityczną i szkolenie typowo wojskowe.
Betar
Betaru nie omijały żadne nowinki polityczne epoki. W 1928 r. organizację umundurowano w brązowe „jak piasek Palestyny” koszule z niebieskimi wyłogami. Uzupełniał ją pas z koalicyjką i czapka z symbolem menory. Obowiązującym pozdrowieniem było salutowanie do czapki lub rzymskie pozdrowienie z okrzykiem „Tel Chaj” na cześć miejsca bohaterskiej śmierci patrona organizacji, Józefa Trumpeldora. Największą estymą darzono w ruchu Włochy Benito Mussoliniego.

Rewizjonistyczna prasa żydowska pisała: „z ludu włoskiego powstał mąż, oswobodziciel, który gorzkie rozczarowanie narodu włoskiego przemienił w nową wiarę we własne siły i niezniszczalną potęgę narodu. (…) Tak jak promienie słońca płoszą szpetne sny, tak umiał Mussolini wypędzić z serc włoskich zmorę komunizmu”. Betar blisko współpracował z włoską młodzieżówką faszystowską – Balillą. Włosi zorganizowali również dla rewizjonistów szereg szkoleń oraz szkołę morską w Civitavecchia niedaleko id Rzymu.

Ideologia Betaru szybko zdobywała popularność wśród młodych Żydów. W drugiej połowie lat 20 pierwsze koła organizacji powstały w II Rzeczypospolitej, a w 1929 r. w Warszawie powstała Światowa Komenda Betaru, której podlegało kilka tysięcy ludzi. Tuż przed wojną ruch liczył ponad 50 tys. członków na całym świecie, z czego około 80 proc. mieszkało w II Rzeczypospolitej.

Wrośnięcie w polską kulturę

Pierwsze oddziały Betaru powstały w Polsce w połowie lat 20. i ideologia ruchu szybko rozprzestrzeniła się na terenie w kraju. Kiedy w 1929 r. w Warszawie powstała Światowa Komenda Brith Trumpeldor, ruch liczył około 4 tys. członków. Dwa lata później było ich 16 tys., a w 1936 r. ponad 50 tys., z czego około 40 tys. w Polsce. Była to najliczniejsza organizacja narodowo-radykalna w Polsce (w polskim ONR było ich nie więcej niż kilka tysięcy).
19.04.2018 – Piotr Gontarczyk
Stosunek rewizjonistów do Polski był bardzo życzliwy. Pokolenie Betaru wychowało się w polskich szkołach i mocno wrosło w polską kulturę. Chętnie i z podziwem odwoływano się do przykładu Józefa Piłsudskiego i czynu legionowego.

Były i względy czysto praktyczne dostrzegane przez zarówno Żydów, jak i Polaków. Polska wspierała żydowskie dążenia narodowe upatrując w tym najlepszego sposobu zmniejszenia liczby Żydów w Polsce, Żydzi zaś korzystali z każdej pomocy, jaką w mniej lub dobrej wierze ktoś chciał im udzielać.

Ale po stornie polskiej sprawa pozytywnego stosunku do rewizjonistów na pewno nie ograniczała się do nadziei na emigrację Żydów. Było w tym trochę romantyzmu, legionowy idealizm, specyficzny piłsudczykowski prometeizm.

Polskie władze doceniały życzliwy stosunek rewizjonistów do państwa polskiego, dostrzegały prezentowany przez Betar zdecydowany antykomunizm. W latach 30. organizacja uzyskała nawet możliwość regularnego szkolenia w ramach Przysposobienia Wojskowego. Była to jedyna organizacja mniejszości narodowej w Polsce szkolona przez państwo i wojsko w taki sposób i na taką skalę.

Rewizjonistów wspierano również nieoficjalnie. Oddział II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego prowadził tajne kursy bojowo-dywersyjne dla członków Betaru z Polski i przyjeżdżających z innych krajów, także Palestyny. Tu uczyli się nie tylko regularnej walki, zamachów terrorystycznych i podkładania bomb. Umiejętności te jeszcze przed wybuchem II wojny światowej wykorzystali przeciwko Brytyjczykom i Arabom.

Te oficjalne stosunki z wojskiem też były dobre. Na różne imprezy organizacyjne żydowskich narodowców zapraszano zwykle przedstawicieli władz państwowych i właśnie Wojska Polskiego. Na zjeździe Betaru w Przemyślu w połowie lat 30. przemawiał najpierw miejscowy starosta, a potem oficer z 38. pułku piechoty. Rewizjonistyczna „Trybuna Narodowa” relacjonowała jego przemówienie: „w pułku moim miałem wielokrotnie żołnierzy, którzy wychowali się n Trumpeldorze i stwierdzam, że byli to wzorowi, obowiązkowi i przykładni żołnierze. Pracując po linii wytyczonej przez waszych przywódców doprowadzicie do upragnionego celu, do samodzielnego państwa w Palestynie. Pan pułkownik Maciejewski zakończył okrzykiem »Niech żyje wolne i samodzielne Państwo żydowskie w Palestynie!«”.
Tora i miecz
Betar spotykał się też z sympatią zwykłych obywateli. Na przykład w 1934 r. w Łodzi, gdzie bardzo silne były wpływy Narodowej Demokracji, podczas zbierania podpisów pod rewizjonistyczną petycją do króla brytyjskiego w sprawie utworzenia państwa żydowskiego w Palestynie, doszło do niesamowitej, jak na ówczesne realia polityczne w mieście, sceny. Umundurowani betarowcy chodzili po mieście z okrzykami „Niech żyje Polska!”, a Polacy podpisywali petycję z okrzykami „Niech żyje Izrael, niech żyją Żydzi!”.

Poza kanonami lewicowej propagandy

Wybuch II wojny światowej oznaczał koniec świata żydowskiego w Polsce. Niemcy zamykali Żydów w gettach, potem przystąpili do ich eksterminacji. Na terenach okupacji sowieckiej trwały brutalne represje i aresztowania elity żydowskiej, w tym także rewizjonistów uznawanych za „element antysowiecki”. Wielu betarczyków zginęło, wielu deportowano w głąb Związku Sowieckiego, także po denuncjacjach lewicowych działaczy żydowskich. Sporej grupie działaczy udało się dotrzeć do armii generała Władysława Andersa, z którą trafili potem do Palestyny. Był wśród nich na przykład ostatni komendant Brith Trumpeldor w Polsce Menachem Begin, późniejszy premier Izraela.

Już jesienią 1939 r. w Warszawie grupa działaczy rewizjonistycznych przeszkolonych przed wojną w Wojsku Polskim założyła w Warszawie Żydowski Związek Wojskowy. Historyk żydowski i kronikarz warszawskiego getta Emmanuel Ringelblum był pod wrażeniem ich organizacyjnej sprawności i liczby posiadanej broni. Stosunki z powstałą dużo później, założoną przez młodzież, lewicową Żydowską Organizacją Bojową były złe, a współpraca zaczęła się wskutek pojawienia się widma zagłady.

Chrzcili żydowskie dzieci w klasztorach. Religijna przemoc czy ratowanie życia?

Przeżyli jako katolicy a umarli dla Żydów.

zobacz więcej
W czasie powstania w getcie na ŻZW spoczął ciężar najpoważniejszych walk, które toczyły się w rejonie Placu Muranowskiego. To członkowie tej organizacji wywiesili nad gettem dwa sztandary: polski i żydowski. Niemal wszyscy członkowie ŻZW zginęli w walce, toteż o organizacji po wojnie nie pisano zbyt wiele.

Ale prawdziwym powodem zniknięcia ŻZW z historii była chęć „dopasowywania” historii do kanonów lewicowej propagandy. Wedle tej tylko ŻOB mógł mieć zasługi w bohaterskiej walce warszawskiego getta, a na pewno nie członkowie narodowo-radykalnego Betaru.

–Piotr Gontarczyk
Zdjęcie główne: Włodzimierz Żabotyński (stoi) podczas odczytu w gmachu warszawskiego Cyrku, 29 października 1930 r. Fot. NAC
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Odmówił jej tylko Wałęsa. Połomskiego zmusiła do noszenia peruki
Caryca peerelowskiej telewizji. Zapraszała generałów, duchownych i kelnera, który obsługiwał de Gaulle’a.
Historia Najnowsze wydanie
Bękart spod Mościsk, którego car Mikołaj II prosił o posłuchanie
Wynalazca kamizelki kuloodpornej i barwnego filmu. Przystojny, genialny i szalony. Dla Twaina był polskim Edisonem, ale to raczej polski Tesla.
Historia Najnowsze wydanie
Istniały kilkadziesiąt godzin albo kilka miesięcy. Państwa...
Nagle pojawiło się kilkadziesiąt samozwańczych państewek, które czym prędzej brały się za ustanowienie własnej waluty, flagi, armii.
Historia Poprzednie wydanie
Rewolwerowiec i miotacz bomb maluje na półmiskach róże, nagietki...
Do PPS wciągnął go dyrektor gimnazjum na Namiestnikowskiej, prowadzący po godzinach koło samokształceniowe dla piętnastoletnich giserów i ślusarzy ciekawych przyrody i historii.
Historia wydanie 4.01.2019 – 11.01.2019
Jego gazety lekceważyły zasady ortografii, epatowały zbrodnią i...
Przyjaźnił się z Kornelem Makuszyńskim i Janem Kiepurą. Finansował budowę „zakopianki” i Pomnik Nieznanego Żołnierza. Stworzył największe w Polsce imperium prasowe.