Cywilizacja

Trybun ludowy i polityczny wizjoner. Kaznodzieje mogliby się uczyć od niego krasomówstwa

Viktor Orbán jako pierwszy z polityków postawił publicznie tezę o podskórnym konflikcie pomiędzy demokracją a liberalizmem, jaki trawi dziś cywilizację zachodnią.

Dwa miliony demonstrantów przeciw aborcji. „Trzeba wyjść na ulice. To jest walka”

Jest projekt, aby kobieta w trudnej sytuacji, która straciła pracę i nie ma z czego żyć, mogła usunąć ciążę nawet w ósmym miesiącu. Już we wtorek w parlamencie debata o tym, czy należy ograniczyć ochronę życia nienarodzonego.

zobacz więcej
To prawdziwy fenomen. Jest osobą obdarowaną tak wieloma zdolnościami do prowadzenia działalności politycznej, że mało kto może mu dziś dorównać w Europie. Dzięki niemu Węgry odgrywają obecnie znacznie większą rolę na naszym kontynencie niż wynikałoby to z ich rzeczywistego potencjału.

Takie postaci jako Viktor Orbán pojawiają się w historii narodów raz na jakiś czas. Na dodatek fortuna okazała się dla niego wyjątkowo łaskawa. Urodził się bowiem we właściwym miejscu i we właściwym czasie. Jakby kraj czekał na kogoś takiego jako on. Na czym polega kumulacja w jednej osobie tak wielu talentów?

Po pierwsze, Orbán potrafi myśleć i działać w kategoriach strategicznych.

W Europie Środkowej to rzadko spotykana cecha. Przez dziesięciolecia narody w naszej części kontynentu pozbawione były podmiotowości. System działał tak, że elity uczono myślenia na poziomie taktycznym, a nie strategicznym i operacyjnym.

Na tym tle Orbán wyróżnia się zdecydowanie spośród innych polityków. Formułuje diagnozy w kategoriach kulturowych i cywilizacyjnych, przewiduje scenariusze wydarzeń w skali globalnej, a zarazem stara się w perspektywie długofalowej odnaleźć najlepsze miejsce dla Węgier na mapie świata.



Jest przy tym dalekosiężnym wizjonerem, który nie boi się stawiać celów, jakie znajdują się poza horyzontem myślowym innych. Jako pierwszy z polityków postawił np. publicznie tezę o podskórnym konflikcie pomiędzy demokracją a liberalizmem, jaki trawi dziś cywilizację zachodnią.
Po drugie, cechuje go odwaga osobista.

Nie każdy miał przecież tyle śmiałości, by w czasach komunistycznych założyć własną partię opozycyjną i stanąć na jej czele. Jako 26-latek na symbolicznym pogrzebie Imre Nagya 16 czerwca 1989 roku w Budapeszcie w transmitowanym na żywo przez telewizję przemówieniu niespodziewanie zażądał wycofania wojsk sowieckich z Węgier. Swym wystąpieniem wysadził w powietrze przygotowywaną wówczas wersję scenariusza transformacji ustrojowej. Dzięki tej mowie historia potoczyła się inaczej.

Później wielokrotnie jeszcze dawał dowody swej odwagi, zarówno w myśleniu, jak i działaniu, przede wszystkim nie ulegając poprawności politycznej, tej zaraźliwej chorobie dotykającej współczesnych polityków europejskich. Potrafił jeździć do Brukseli lub Strasburga, by na sali europarlamentu, samotnie przez kilka godzin, płynną angielszczyzną, ze swadą i swobodą, przez kilka godzin odpierać zaciekłe ataki deputowanych z różnych partii i krajów.

Po trzecie, Orbán jest nie tylko strategiem, lecz także wybornym taktykiem.

Można być przecież mistrzem w pierwszej ze sztuk, a dyletantem w drugiej. To kompetencje, które często nie chodzą ze sobą w parze. Stworzyć wielki organizm partyjny, zarządzać nim, równoważyć wpływy, godzić środowiska – to wymaga odrębnych kwalifikacji.

Orbán takie posiada: dokładnie 30 lat temu założył Fidesz i od samego początku nieprzerwanie rządzi nim żelazną ręką. Przez ten czas w ugrupowaniu tylko raz (w 1993 roku) doszło do rozłamu. Poza tym partia cały czas wchłania nowe środowiska i poszerza swą bazę wyborczą. Premier Węgier jest mistrzem „team building”, budowania wspólnoty, mobilizowania współpracowników, osiągania zespołowych celów.
Viktor Orbán znany jest z czynnego uprawiania sportu – gry w piłkę nożną. Fot. Reuters/Laszlo Balogh
Po czwarte, ma niezwykły talent retoryczny.

Węgierscy księża mówią, że na przykładzie jego przemówień kaznodzieje mogliby się uczyć sztuki krasomówstwa. Wiele wystąpień dzisiejszych polityków w Europie jest tak bezbarwnych, schematycznych i przewidywalnych, a przede wszystkim bezosobowych, jakby pisali je ci sami znudzeni urzędnicy w tym samym biurze według tej samej sztancy.

Na tym tle mowy Orbána są niepowtarzalne, ponieważ zawierają w sobie charakter i osobowość ich autora. Węgierski premier potrafi mówić długo, płynnie i bez kartki. Formę przekazu dostosowuje do odbiorcy. Potrafi zmieniać nastrój od patetycznego do ironicznego. Panuje przy tym nad emocjami słuchaczy. W dłuższe przemówienia wplata zawsze wątki z historii czy literatury świadczące o kodzie kulturowym węgierskiego inteligenta. Nie każdemu strategowi i taktykowi dane jest być trybunem ludowym i politykiem wiecowym. Jemu tak.

Po piąte, Orbán obdarzony jest słuchem społecznym.

Od kiedy pojawił się na scenie politycznej, traktowany był przez wielu Węgrów jako „jeden z nas”, prosty chłopak z prowincji, nieogolony student w rozciągniętym swetrze, piłkarz w przydługiej koszulce i opuszczonych getrach. Zmiany strojów na lepsze nie budowały dystansu. Nigdy nie ukrywał bowiem, że jest ze wsi i jako pierwszy w swojej rodzinie zdobył wyższe wykształcenie.

Nie ma barier, jakie dzielą często wielkomiejskich inteligentów od prostego ludu. Jest w stanie od razu nawiązać bezpośredni kontakt ze wszystkimi – od profesorów uniwersytetu do małorolnych chłopów. Świetnie wyczuwa nastroje społeczne. Dlatego potrafi narzucać tematy debat publicznych i kampanii wyborczych w taki sposób, że staje się wyrazicielem opinii większości.
Kontrrewolucja kulturalna
Po szóste, jest medialny i rozumie media.

Orbán wie, że nie da się dziś prowadzić skutecznej polityki bez środków masowej komunikacji. Od początku swej publicznej działalności był osobą, która potrafiła wykorzystywać media do nagłaśniania swych poglądów – począwszy od wspomnianego przemówienia na budapesztańskim Placu Bohaterów w czerwcu 1989 roku. Wtedy poznał potęgę „czwartej władzy”.

Jedna mowa uczyniła go wówczas bohaterem Węgier, lecz nie uzyskałby takiego efektu bez bezpośredniej relacji telewizyjnej. Już wówczas było widać, że jest „zwierzęciem medialnym”. Mówiąc żargonem filmowców: „kamera lubiła go”, a on wiedział, jaki pożytek zrobić z tego. Dbał więc zatem o kształtowanie własnej polityki wizerunkowej, ukazując np. swe oblicze szczęśliwego małżonka i statecznego ojca piątki dzieci (którym rzeczywiście jest) lub zapalonego futbolisty i fana piłki nożnej (którym także jest). Zmienił też sytuację w węgierskich mediach, doprowadzając do złamania w tej sferze lewicowo-liberalnego oligopolu.

Po siódme, urodził się we właściwym miejscu i momencie.

Skumulowanie tak wielu talentów w jednej osobie to w polityce rzadkość. Trzeba jednak mieć również łut szczęścia, by trafić na swój czas. Dopiero wtedy można wykorzystać w pełni to, czym się zostało obdarowanym. Orbán pojawił się w takiej właśnie historycznej chwili, gdy kraj potrzebował przywódcy.

Potrafił wykorzystać falę społeczną, która wyniosła go na szczyt. Umiał zapełnić ideową próżnię, jaka została po upadku komunizmu, a także nadać kierunek zmianom w państwie i je przeprowadzić. To wszystko składa się fenomen polityka, który w kwietniu 2018 roku po raz czwarty wygrał wybory parlamentarne na Węgrzech. I nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

–Grzegorz Górny
publicysta tygodnika "Sieci" i portalu wpolityce.pl, autor książki „Węgry. Tysiąc lat samotności", która ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa AA
Zdjęcie główne: Viktor Orbán podczas parlamentarnej kampanii wyborczej, Szekesfehervar 6 kwietnia 2018 r. Fot. Reuters/Bernadett Szabo
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Państwa, które utraciły władzę
Kto nami rządzi? Facebook i Google. MKOl. i FIFA, VISA i Mastercard. Standard & Poor’s i Moody’s.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Krychowiak na warzywach. Czy można być idolem, nie jedząc mięsa?
Władysław Komar zdobył złoty medal olimpijski w 1972 roku. Wcześniej codziennie na obiad dostawał dwukilogramowy połeć pieczonej polędwicy wołowej.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jądra motorem ewolucji
W mosznie ukrywa się wiele niedocenianej dotąd mocy. A wszystko za sprawą mutacji.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Żołnierze siłą trzymani w wojsku, czyli „maskirowka”
Rosyjscy wojskowi i politycy ukształtowali się w sowieckiej tradycji oszukiwania wroga.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy James zostanie Luną? Jak zmienić 7-latkowi płeć
Jeffrey Younger alarmował, że w „przemianę” jego syna w dziewczynkę zaangażowani są wszyscy, łącznie z instytucjami.