Felietony

Pisarstwo jako wymierzanie sprawiedliwości

W powszechnym odbiorze Bronisław Wildstein nikogo nie pozostawia obojętnym. Można go lubić lub nienawidzić. I właśnie ta amplituda emocji w czasach dyktatury poprawności politycznej, zabraniającej ujawniania w życiu społecznym tego, co nie podlega regułom tej poprawności, wiele o nim mówi. W niedzielę 8 kwietnia o godz. 17.15 w TVP Kultura „Niedziela z… Bronisławem Wildsteinem”.

Jego hasło: „Jezus, Maryja”. Bunt przeciw gwałceniu wolności

Rosja wywołała wojnę cywilizacji, uwięziła polskich senatorów, straszyła posłów i poniżała króla. Odpowiedź: konfederacja barska.

zobacz więcej
Jako człowiek publiczny zawsze dążył do opisu rzeczywistości społecznej w sposób wolny od jakikolwiek partykularnych interesów. Jego boje z III RP były walką z uformowanym jako przedłużenie komunizmu oligarchicznym państwem elit o PRL-owskim rodowodzie. Stanowiły więc ciąg dalszy indywidualnej walki Bronisława Wildsteina z komunizmem, którego on nienawidził. I pewnie dlatego w niektórych kręgach stał się usosobieniem nienawistnika, co wielu Polaków o tyle może zaskakiwać, że instynktowna nienawiść zarówno do komunizmu, jak i do nazizmu jest czymś dobrym z zasady.

Owa, niech będzie, że nienawistna, postawa łączyła się z nabywaniem świadomości przez młodego Wildsteina w jakim świecie przyszło mu żyć. Światło na bogatą biografię publicysty, którą można byłoby obdarować kilka osób rzucają dwie książki: wywiad rzeka „Niepokorny” (przeprowadzony przez Piotra Zarembę i Michała Karnowskiego) oraz autobiograficzny esej „Cienie moich czasów”. W tej drugiej książce Wildstein jako świadek epoki z epickim dystansem opisuje spotkanych przez siebie ludzi i będące jego udziałem wydarzenia.

Kłamliwe mity

Kluczowe dla zrozumienia postawy autora są lata 70. ubiegłego stulecia i zaangażowanie w tworzenie opozycji demokratycznej. Zdaniem Hannah Arendt, jedną z istotnych systemu totalitarnego jest brak opozycji. To rozpoznanie nie dotyczyło Polski.
50. rocznica wydarzeń marcowych
Trzeba przypomnieć, że czynne wystąpienie przeciwko komunizmowi w latach 70. było działaniem heroicznym, ponieważ narażało na dotkliwe prześladowania. Wbrew rozpowszechnianym kłamliwym mitom Służba Bezpieczeństwa była wówczas organizacją bardzo represyjną, a społeczeństwo złamane i apatyczne, niezdolne do oporu.

Mitem był „łagodny” socjalizm w wydaniu Edwarda Gierka. Bicie, i to kobiet, po zatrzymaniach przez SB czy Milicję Obywatelską było na porządku dziennym. Każde zatrzymanie mogło się skończyć więzieniem na wiele lat, bo PRL było państwem bezprawia. Fizyczne likwidowanie przeciwników systemu było w „repertuarze” środków prewencyjnych.

Gdy Wildstein podejmował działania społeczne, stawał się zawsze liderem oporu wobec tej potężnej struktury. Inicjował wraz kolegami i koleżankami powstanie Studenckiego Komitetu Solidarności. Pytany o ten czas, podkreśla odwagę studentek, które przeciwstawiły się komunizmowi. W tę działalność zaangażowana była również wspierająca go zawsze żona Iwona.

Znacząca część jego biografii związana jest z zamordowanym przez Służbę Bezpieczeństwa przyjacielem Stanisławem Pyjasem. Wildstein nie pogodził się nigdy, że ta zbrodnia pozostała niewyjaśniona. Jego walka o odsłonięcie jej kulis ujawniła jak w soczewce wszystkie patologie PRL i III RP.
Pogrzeb Stanisława Pyjasa. Kraków, 15 maja 1977 r. Fot. PAP/Maciej Sochor
Ale to zaangażowanie w sprawy społeczne i polityczne spowodowało zarazem pomniejszenie rangi twórczości literackiej Wildsteina. Pisał on bowiem i pisze powieści z kluczem, o swoich współczesnych, zgodnie z zasadą wyrażoną przez Josepha Conrada, że pisarz winien „wymierzać sprawiedliwość widzialnemu światu”. I Wildstein to robi począwszy od debiutu literackiego w latach 80. ubiegłego stulecia.

W życiu twórczym, ale nie tylko, myślę że w całym swoim życiu, zdaje się intuicyjnie kierować zasadą, że etyka i estetyka to jedno. Nie sposób tworzyć wybitnej literatury, jeśli ta skomplikowana relacja etyki i estetyki – bo ona tylko z pozoru wydaje się oczywista – nie jest głęboko przez pisarza przeżyta.

Selekcja nie kończy się nigdy

Życie Bronisława Wildsteina jest właśnie takim stopem etyki i estetyki. Etyka w jego przypadku polega na posługiwaniu się zasadami krytycznego racjonalizmu, który zakłada, że dotarcie do prawdy jest możliwe, a rozum i zdrowy rozsądek to potężne instrumenty poznawcze. Estetyka zaś to poznanie poprzez emocje i intuicje, szeroki horyzontalny wgląd w świat społeczny i wrażliwość na piękno.

Ale jest coś jeszcze. W greckiej estetyce formuła piękna obejmuje także piękno prawego szlachetnego czynu. Podkreślmy jednak, że nigdy ten związek między estetyką a etyką nie jest oczywisty. Biografia Wildsteina „pracuje” w jego świecie powieściowym, który ma swoją suwerenną wobec niej strukturę.
40. rocznica zabójstwa Stanisława Pyjasa oraz SKS
Autor „Doliny nicości” mówił, że co prawda często go z pracy wyrzucano, ale przyjemność i komfort spokojnego sumienia, nie ma ceny. Bo tu chodzi o przyjemność wyższego rzędu, a zatem o coś bardzo pragmatycznego – co tylko z punktu widzenia ludzi zmaterializowanych, cynicznych, uchodzi za tzw. idealizm albo „walkę z wiatrakami”.

Twórczość Wildsteina, uświadamia mi, i mam nadzieje, że ta konstatacja pojawia się także w myślach czytelników jego książek, że jakość myślenia i odczuwania zależy od jakości życia podporządkowanego jakiemuś rodzajowi służby wartościom, które z kolei służą wolności. Innymi słowy, działalność autora „Czasu niedokonanego”, pisarska, dziennikarska i w sferze publicznej jest ucieleśnieniem republikańskiego ducha. Ten republikański patos to umiłowanie wolności. Przejawia się on także szacunkiem i podziwem dla tych, którzy w walce w obronie wolności okazali się najmężniejsi.

To bardzo naturalne odczucie, które buduje zdrową hierarchię społeczną, gdzie uznanie zależy od osobistych cnót, głównie odwagi i pracy. Tak onegdaj, jak podejrzewam, w epoce przednowożytnej rodziła się arystokracja. Ta selekcja, której dokonuje twarda materia życia, często groza życia, nie skończyła się, bo ona nigdy się nie kończy. Istnienie w życiu społecznym i intelektualnym osobowości tej rangi, co Bronisław Wildstein pozwala zachować jakiś optymizm w tym ciemnym świecie.

–Maciej Mazurek
Zdjęcie główne: Bronisław Wildstein pod dawną siedzibą „Rzeczpospolitej” w trakcie pikiety w jego obronie, po tym gdy został zwolniony z pracy w tej gazecie z powodu wyniesienia z IPN listy osób współpracujących ze Służbą Bezpieczeństwa i przez nią poszkodowanych. 4 luty 2005 r. Fot. Wikipedia. Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Nawalny to żaden liberał
Polak, który powiedziałby to co on, byłby uznany za „ruskiego agenta”.
Felietony Najnowsze wydanie
Umiał się wczuć w emocje złodziei. Hojnie go za to obdarowali
Był skłopotany i wtedy panowie powiedzieli: – Prosimy, niech się pan nie przeraża. Te rzeczy są kradzione, ale w Berlinie.
Felietony Najnowsze wydanie
Celebrował trzy czynności: rozmowę, rysowanie i parzenie herbaty
Mieszał gatunki, zieloną i czarną, wyparzał czajniczki. Znał niesłychaną liczbę języków. A pół pokoju poza rysunkami to były książki.
Felietony Najnowsze wydanie
Pytania
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Do wytępienia
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.