Kultura

Diaboliczne dzieci, demoniczne nastolatki. Manipulują otoczeniem. Ich życie to wieczna złość i pragnienie dominacji

Czy dzieci to niewinne i wesołe istoty, które nikomu krzywdy zrobić nie mogą? Niestety niektóre uprzykrzają innym życie do granic wytrzymałości, a czasem wręcz dopuszczają się zbrodni. Skąd się bierze u nich zło? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć kino. Film „Dzieciństwo wodza” można oglądać na vod.tvp.pl.

Akcja obrazu wyreżyserowanego przez Brady’ego Corbeta, toczy się tuż po pierwszej wojnie światowej w podparyskiej wsi. Amerykański dyplomata pracuje nad Traktatem Wersalskim, przez co rzadko bywa w domu. Jego żona to sfrustrowana kosmopolitka i konserwatywna protestantka w jednej osobie.

Ich synek czuje się osamotniony. Uwagę poświęca mu jedynie guwernantka. Wysokie IQ podszeptuje chłopcu coraz bardziej radykalne formy buntu. I tak obserwujemy narodziny tytułowego dyktatora.

Domowy tyran

Na tle wielkiej historii, zdarzeń, które będą miały przełomowy wpływ na losy świata rozgrywa się dramat dorastającego człowieka. Tytułowy bohater jest trudnym dzieckiem, jednak prawdziwy problem tkwi gdzie indziej – w tym, jak go traktują najbliżsi. Może gdyby został on przez nich obdarzony większą czułością, nigdy by się nie zmienił w domowego tyrana.
A zatem w jakim stopniu wychowanie przesądzi o jego dorosłym życiu? – Postawienie w opozycji natury człowieka i wychowania jest staroświeckie. Ludzka natura i wychowanie odgrywają równoważną rolę, psychologiczne predyspozycje do przemocy wzmacniane są przez rodziców, którzy nie wiedzą, jak sobie z nimi poradzić. Jednak nie to jest ważne. Pytanie, co przemienia człowieka w tyrana, nie jest najciekawsze, naprawdę interesujący są ludzie, którzy pozwolili, aby to się wydarzyło. Znacznie bardziej obawiam się mas ludzkich, niż jednej psychopatycznej, tyranizującej jednostki – mówił Brady Corbet w rozmowie z PAP.

Akcja filmu toczy się jednak w 1918 roku, a więc w czasach, w których istotę wychowania stanowiło egzekwowanie nakazów i zakazów, a nie wsłuchiwanie się w dziecięce potrzeby. Dzieci dorastały pod okiem „twardych” rodziców, co było wtedy społecznie uzasadniane.

– Film mówi o splocie okoliczności, na który składa się doktryna religijna, ucisk kobiet i biurokratyczny rytm epoki. Wszystko to tworzy jednostkę. Jeśli miałbym się doszukiwać winy, to odpowiedzialność leży po stronie otoczenia, wszystkich i wszystkiego, a nie wyłącznie po stronie rodziców. Ciekawsze wydaje mi się prześledzenie tego, co sprawiło, że matka była właśnie taka, surowa. Jest oczywiste, że ona czuje się gnębiona i uciskana, przenosi to na kontakty z synem. Innym razem chłopiec manipuluje nią. Widać tam ewidentnie walkę o dominację w domu – dodał reżyser.

Surowy model wychowania

Brady Corbet to wychowanek wielkiego twórcy kina Michaela Hanekego. Grał w jego amerykańskiej wersji filmu „Funny Games”. A inspiracje do „Dzieciństwa wodza” najwidoczniej czerpał z innej produkcji austriackiego reżysera – „Białej wstążki”, której akcja została osadzona w małej protestanckiej miejscowości na północy Niemiec tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Wątkiem, który łączy oba filmy jest pokazanie surowego modelu wychowania i skutków, jakie za sobą niesie.


W latach 1913-1914 spokojne życie mieszkańców zostaje zakłócone przez serię dziwnych zdarzeń. Wydają się one karą wymierzoną lokalnej społeczności i okazują się związane z powszechnie przyjętym surowym modelem wychowania. Haneke pokazuje rzeczywistość z punktu widzenia uczniów jednej ze szkół, których rodzice poprzez wpajanie dzieciom dobrych manier i nakłanianie do skrupulatnego wypełniania obowiązków dążą do ideału. Jego symbolem jest tytułowa biała wstążka, która ma być noszona przy ubraniu, jako symbol karnie wymuszanej niewinności.

Ich działania są jednak często podszyte zdradą, zakłamaniem, nienawiścią i psychicznym okrucieństwem. Dzieci miejscowego feudała, lekarza, pastora, zarządcy majątku, synowie i córki zwykłych chłopów są świadkami, ofiarami, a być może również sprawcami fatalnych wydarzeń.

– Nie chcę wszystkiego zwalać na surowe, protestanckie wychowanie. Nie wierzę też w przyrodzoną niewinność dzieci. Szczerze mówiąc, serio myślący człowiek nie powinien ulegać złudzeniu, że dzieci to anioły. Wystarczy zobaczyć, co wyprawiają, jak się zabawiają z rówieśnikami, ile w tym złości, pragnienia dominacji. Rodzice projektują swoje marzenia. Nie chcą znać prawdy, która jest gorzka – mówił reżyser w jednym z wywiadów.


Przez te 100 lat psychika ludzka się nie zmieniła i nadal błędy w wychowaniu wpływają na dziecięcą naturę. Jak twierdzi psycholog dr Alicja Czerederecka, są cechy, które decydują o tym, że komuś bardzo trudno jest zrozumieć przeżycia innych ludzi i dostosować się do oczekiwań społecznych. – Podłoże mogą stanowić różne zaburzenia: genetyczne, organiczne, czyli związane z uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego, czy też dotyczące tego, że we wczesnym dzieciństwie brakowało zaspokojenia podstawowych potrzeb psychicznych i z tego powodu nie wykształciły się mechanizmy radzenia sobie z trudnościami – dodaje.

Kevin, ale nie ten

Telewizyjnym hitem świąt Bożego Narodzenia prawie co roku jest film „Kevin sam w domu”. Fabuła obrazu z połowy lat 90., choć opowiada o bardzo niesfornym dziecku, jest zbudowana niewinnie i sympatycznie. Mimo że rodzice w ferworze pakowania zapominają zabrać syna na świąteczne wakacje, a on musi bronić dom przed złodziejami, to w ostateczności nie wpływa to na jego psychikę. Ot zwykła komedia, której założeniem nie było drążenie poważniejszych problemów.

Tymczasem siedem lat temu na ekrany kin wszedł film opowiadający o innym Kevinie – być może nawet poniekąd stworzony w opozycji do postaci granej przez Macaulaya Culkina. „Musimy porozmawiać o Kevinie” to dramat psychologiczny w reżyserii Lynne Ramsay oparty na motywach kontrowersyjnego bestselleru Lionel Shriver pod tym samym tytułem.


Kiedy Eva dowiaduje się, że będzie miała dziecko, rzuca karierę i całą swoją uwagę skupia na nim. Jednak okazuje się, że bycie mamą nie jest wcale takie proste. Syn nie jest zwykłym dzieckiem. Eva traci kontrolę nad diabolicznym dzieckiem, zaś Kevin dorastając zmienia jej życie w prawdziwy koszmar. Demoniczny nastolatek świadomie manipuluje swoim otoczeniem.

Pytanie, jakie rzuca reżyserka filmu brzmi: czy zło drzemie w każdym z nas, a jeśli nie, to w jaki sposób w nas kiełkuje? Zostawia nas jednak bez odpowiedzi. – Nie ma ludzi, którzy nie potrafią kochać, ale jeden człowiek potrafi kochać w sposób dojrzały, a inny traktując drugą osobę jak własność albo przedmiot, chociaż z jego punktu widzenia to jest uczucie. I można bazując na tych pozytywnych stronach, podejmować różnego rodzaju oddziaływania, które pozwalają na wykształcenie czy nauczenie takich sposobów postępowania, które są i korzystne dla tej osoby, i dla jej otoczenia – mówi Alicja Czerederecka.

Ważniejszym jednak tematem podjętym przez Lynne jest postać matki Kevina. Fantastycznie zagrana przez Tildę Swinton Eva staje się największą ofiarą zachowania jej syna. Obojętnie, czy była gotowa na rolę matki i czy sobie z nią poradziła, wina za wszystkie złe uczynki dziecka spadają na nią. To matka zostaje oskarżona przez lokalną społeczność o niedopilnowanie jego wychowania. Wszystkie inwektywy przyjmuje z pokorą uważając, że popełniła błąd. Bo czy dziecko może być z natury złe?

Matkobójcy

Filmy opowiadające o „złych” dzieciach można mnożyć. Zostawmy horrory (między innymi „Omen”, „Dzieci kukurydzy” czy „Wioska przeklętych”) – tym bowiem często brakuje głębi, a głównym celem, jaki stawiają sobie ich twórcy, jest straszenie widzów.

Ale warto przywołać „Synalka”. Opowiada on o dwunastoletnim Marku, który u swojego kuzyna Henry’ego (nomen omen granego przez Culkina) dostrzega pod maską dobrze wychowanego chłopca drugie, przerażające oblicze. Z kolei „Joshua” traktuje o tytułowym chłopcu, który po narodzinach siostry zmienia się w manipulatora terroryzującego całą rodzinę.

W Polsce w 2010 roku powstała „Matka Teresa od kotów” w reżyserii Pawła Sali. Ten dramat psychologiczny jest mroczną opowieścią o dwóch braciach, w wieku 12 i 22 lat, którzy zamordowali własną matkę. W filmie przedstawiono zdarzenia będące genezą rodzinnej zbrodni. Widz odkrywa motywy zabójców, poznaje poszczególnych bohaterów tej historii. Ojciec, zawodowy żołnierz, wraca z misji w Afganistanie. Matka, o imieniu Teresa, właśnie dostała nową pracę – jako agentka ubezpieczeniowa. Rodzina sprawia wrażenie szczęśliwej. To jednak – jak to bywa też w życiu – tylko pozory…

–Jakub Gralik
Zdjęcie główne: Kadr z planu filmowego „Matki Teresy od kotów”. W obrazie tym dwaj bracia (grani przez Mateusza Kościukiewicza i Filipa Garbacza) okazują się mordercami swojej matki. Fot. PAP
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Rokossowski na Kasztance. Co ze sztuki II RP przejęła PRL
Dawne animozje między artystami wróciły po 1945 roku, stanowiąc zarówno trampolinę dla późniejszych karier, jak i niekiedy przyczynę ich blokady.
Kultura Poprzednie wydanie
Żelazna kurtyna z betonu. Gorący towar i gorzkie przemyślenia
Noc z 9 na 10 listopada 30 lat temu. Wiedzą państwo, co to za rocznica? Niektórzy epokowe wydarzenie po prostu przespali.
Kultura Poprzednie wydanie
Nie dałoby się jej kupić za żadne sumy. Pani od El Greca
Nie skarżyła się na niegodziwości, których doświadczyła. Poczynając od największych przykrości, których nie oszczędzono jej i Hannie Sygietyńskiej, podając w wątpliwość wartość ich odkrycia.
Kultura Poprzednie wydanie
Był jak trędowaty. Nie chciano go ani słuchać, ani widzieć
Gustaw Herling-Grudziński, autor „Innego świata” zawinił wobec komunizmu, zachodnich, lewicowych intelektualistów, a także wobec środowiska „Gazety Wyborczej”.
Kultura wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Doczka
Jesienne opowiadanie Wojciecha Chmielewskiego.