Cywilizacja

Mordował kobiety „rozwiązłe”. Ogłuszał siekierą, wbijał w ciało noże, dłuta, gwoździe

Gdy wrócił po służbie do domu, w koszu na śmieci znalazł dwie zużyte prezerwatywy. Żona go zdradziła! Postanowił ukarać „upadłe kobiety”. Tak prowincjonalny syberyjski milicjant został największym seryjnym zabójcą w historii Rosji.

[Z akt śledztwa]

Wino piliśmy w samochodzie, rozmawialiśmy. Za obopólną zgodą odbyliśmy stosunek. Nad ranem między mną a Buriatką wybuchła jakaś sprzeczka. Wysiedliśmy z auta i uderzyłem ją butelką po winie w głowę. Buriatka upadła. Nie pamiętam, czy zadawałem jej jeszcze jakieś ciosy i w jakie miejsce dokładnie. Potem leżała na ziemi 14-20 minut, nie wstając, ale była żywa, ledwo chrypiała, potem ucichła. Pozbierałem w lesie kawałki powalonych drzew, rozpaliłem duże ognisko, do którego wrzuciłem trupa Buriatki. To było pierwsze popełnione przeze mnie zabójstwo.

Misza kłamał. Pierwszy raz zamordował dwa lata przed opisanym zdarzeniem. A może jeszcze wcześniej?
Gary Oldman jako generał Michaił Nestero oraz Tom Hardy jako funkcjonariusz MGB Lew Demidow w filmie "System 44". Fot. materiały prasowe
Książka „System” („Child 44”) Toma Roba Smitha z 2008 roku i nakręcony na jej podstawie film z kreacją Garry’ego Oldmana to opowieść o seryjnym mordercy działającym w mrocznych latach stalinizmu. A więc w czasach, gdy za samą wzmiankę o tym, że w sowieckim państwie może grasować seryjny morderca, można było trafić do łagru.

Natomiast opisana poniżej historia to już nie fikcja literacka, ale koszmar z naszych czasów i naszej rzeczywistości. Choć Putin lubi nawiązywać do rządów Stalina, ta akurat analogia na pewno nie jest mu miła. Także seria zabójstw, także lata nieudolnego śledztwa, także władza ukrywająca przed ludźmi śmiertelne zagrożenie.

Droga śmierci

Angarsk to jedno z tych syberyjskich miast, które powstawały w dobie sowieckiej industrializacji. Wzięło nazwę od rzeki Angara, która niedaleko wpada do Bajkału. Jakieś ćwierć miliona mieszkańców.

W połowie lat 90. zaczęto tu regularnie znajdować zwłoki kobiet. W sumie było ich kilkadziesiąt. Najmłodsza miała 16, najstarsza 38 lat. Większość znaleziono w lesie, który przecina najdłuższa i najstarsza ulica w mieście, zwana Moskiewskim Traktem. Choć dziś mieszkańcy częściej mówią o niej „angarska droga śmierci”.

Pierwsza ofiara zginęła od ciosów butelką w głowę. Był rok 1992. Potem były kolejne, w ciągu kilku lat naliczono przeszło dwadzieścia. Zabójca był zaś coraz okrutniejszy. Pewnego razu zaatakował dwie kobiety jednocześnie: u jednej naliczono osiemnaście ciosów śrubokrętem w głowę, u drugiej siedemdziesiąt kłutych i ciętych ran zadanych różnymi narzędziami.

Oczywiście śledztwa się toczyły. Przesłuchano dziesiątki podejrzanych, podejrzewano nawet milicjantów. W różnych okresach postawiono zarzuty trzem mężczyznom, a jeden nawet stanął przed sądem – gdzie jednak zarzut zabójstwa zdjęto. Jednego z podejrzanych bestialsko pobito w czasie przesłuchania, żądając przyznania się do winy.

Ale co najważniejsze, nie łączono ze sobą tych spraw, mimo że było widać wspólne cechy. Dlaczego przez lata śledczy i milicja w Angarsku nie zauważali, że w okolicy grasuje seryjny zabójca?
Jeśli kobieta wyraźnie miała ochotę na flirt i zgadzała się na taką propozycję – podpisywała na siebie wyrok. Zajeżdżali do sklepu, Misza Popkow (na zdjęciu) kupował wódkę, a potem jechali gdzieś na łono natury. Potem było picie, seks, a na koniec mord. Fot. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej
Być może wygodniej było różne sprawy przydzielać różnym śledczym i nie łączyć ich ze sobą, bo przyznanie, że jest jakieś seryjne przestępstwo spowodowałoby, iż sprawa trafiłaby do kontroli w MSW i prokuraturze generalnej. Pojawiałaby się presja z góry. Czy obwodowy prokurator, czy obwodowy naczelnik Głównego Urzędu Spraw Wewnętrznych potrzebował, żeby mu jacyś ludzie z Moskwy głowę zawracali? Jeszcze by przy okazji wyszły na jaw różne niedociągnięcia, zaniechania, a może i przekręty.

Nie wiadomo, jak długo by to jeszcze trwało, gdyby nie artykuł w jednej z ogólnokrajowych gazet. W 1999 roku, a więc siedem lat od znalezienia pierwszej ofiary. Można się tylko domyślać, że to ktoś stąd dał cynk dziennikarzowi z Moskwy. Ten zaś napisał, że w Angarsku chodzą plotki, iż w okolicy grasuje seryjny maniakalny zabójca, ale lokalne organy ścigania nie chcą uznać tego faktu, wolą każde zabójstwo traktować jak oddzielną sprawę.

Artykuł wzbudził zainteresowanie prokuratury generalnej, która postanowiła skontrolować wszystkie niewykryte sprawy zabójstw kobiet w obwodzie irkuckim. Na efekty kontroli przeprowadzonej przez starszego śledczego Walerija Kostariewa nie trzeba było czekać długo. Powołano grupę operacyjno-śledczą, a zabójstwa - w tym momencie doliczono się 24 - połączono w jedną sprawę.

Maniak z Angarska

Sama analiza dotychczas zgromadzonych materiałów wystarczyła, by ruszyć z miejsca. U trzech ofiar, kobiet zamordowanych w 1997 roku, znaleziono ślady spermy. Dzięki temu ustalono grupę krwi sprawcy, bo okazało się, że cierpi na hematospermię. Później ustalono, na podstawie śladów opon, że zabójca porusza się samochodem marki Niwa.

Ale nawet po połączeniu tych dwóch informacji śledczy byli wciąż daleko od wykrycia sprawcy. Osób mających ustaloną grupę krwi, będących jednocześnie posiadaczami popularnego auta Niwa były w obwodzie irkuckim tysiące. Mijały lata, a morderca pozostawał nieuchwytny. Popełnił jednak w końcu błąd, który pozwolił śledczym jeszcze bardziej zawęzić grono podejrzanych.

Swietłana miała osiemnaście lat, musiała nocą wracać pieszo do domu, bo spóźniła się na ostatni tramwaj. Nagle obok zatrzymał się samochód, kierowca zaproponował podwiezienie. Wsiadła tylko dlatego, że był w mundurze. Nie pojechali jednak do jej domu, tylko do pobliskiego lasu. Ogłuszył ją obuchem siekiery, a potem zgwałcił. Odjechał, przekonany, że dziewczyna nie żyje.

Pomylił się. Swietłana została ciężko ranna, miała szczęście także dlatego, że szybko ktoś ją znalazł. Ciosy w głowę i szok po napaści pomieszały jej zmysły. Ale jedno dobrze zapamiętała i miał to być przełom w śledztwie: „Maniak z Angarska” nosi mundur.
Popkow kochał samochody, ale tylko japońskie. Fot. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej
Zestawiono trzy listy mężczyzn zamieszkałych w obwodzie: właścicieli samochodów Niwa, posiadaczy określonej grupy krwi, osób pracujących w służbach mundurowych od momentu pierwszego morderstwa. Wyszło 354 osoby. To wśród nich powinien znajdować się zabójca. Wszystkich po kolei wzywano na przesłuchanie i pobranie DNA.

W marcu 2012 roku na posterunku pojawił się też niejaki Michaił Popkow, były milicjant. Bardzo spokojny, nie wzbudzał żadnych podejrzeń. Kilka miesięcy później przyszły wyniki. Nie było wątpliwości: materiał genetyczny znaleziony na ciałach niektórych ofiar należy do Popkowa.

Do zatrzymania jednak nie doszło od razu. Okazało się, że mężczyzna pojechał pociągiem do Władywostoku przyprowadzić zamówiony samochód. Początkowo śledczy zamierzali poczekać aż wróci, ale szybko zmienili zdanie. Było podejrzenie, że może próbować zbiec za granicę.

23 czerwca 2012 roku specnaz zatrzymał Popkowa w pociągu, jakieś sto kilometrów przed Władywostokiem. Na pierwszych przesłuchaniach, 25 i 29 czerwca, nie chciał w ogóle rozmawiać ze śledczym. Zaczął mówić dopiero przy trzecim podejściu.

„Upadłe kobiety”

Michaił Popkow, rocznik 1964, mieszkał w Angarsku z matką, żoną i córką. Po służbie wojskowej pracował w zakładach azotowych, trochę przypadkowo dostał się do milicji. Był 1987 rok. Pracowity, dorabiał sobie, a to na taksówce, a to nawet jako grabarz. Gotowy wziąć każdą chałturę, byle zarobić więcej pieniędzy.

Znany był z zamiłowania do czystości - jego auto musiało lśnić. To zresztą pomagało mu zacierać ślady zbrodni. Nikt nie dziwił się, że Popkow każdego wieczora, stawiając auto w garażu, dokładnie sprząta wnętrze pojazdu, wytrzepuje dywaniki, myje je i wyciera do sucha. Kochał samochody, ale tylko japońskie, zwłaszcza jednej marki. Nie przypadkiem miał ksywkę Misza Subaru. A rodzina? Na dalszym miejscu.

Bardzo podobał się kobietom. Płeć piękna wręcz do niego lgnęła. Nic dziwnego, milicjant, przystojny, wysportowany, trzeźwy, z poczuciem humoru. Wiedział, jak oczarować kobiety – nigdy nie przychodził z pustymi rękami. A to dobre ciasto, a to wino. Jak na rosyjską średnią, wręcz rycerz na białym koniu. Mundur i milicyjne auto ułatwiały mu zadanie jeszcze bardziej, bo budziły zaufanie kobiet.
Ogłuszył dziewczynę obuchem siekiery, a potem zgwałcił... Na zdjęciu: rekonstrukcja wydarzeń z udziałem Michaiła Popkowa. Fot. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej
Dlaczego zaczął mordować? Bo żona go zdradzała – mówi. Był rok 1992. Wróciwszy po służbie do domu, w koszu na śmieci znalazł dwie zużyte prezerwatywy. Ale o rozwodzie nawet nie pomyślał, uważał, że córka powinna dorastać w pełnej rodzinie. Postanowił za to ukarać „upadłe kobiety”. Jak czytamy w akcie oskarżenia, gwałcił i mordował „z motywu nienawiści do kobiet z powodu ich rozwiązłego zachowania”. Co uznawał za rozwiązłość?

Popkow nie zabijał wszystkich kobiet, które zgodziły się wsiąść do jego auta. Wiele z nich odwiózł pod sam dom. Niektórym pomagał nawet wnieść zakupy. Według jakiego więc kryterium decydował się na mord? Jeśli pasażerka podtrzymywała rozmowę, Popkow najpierw proponował wspólnie wypić coś mocniejszego, a następnie – razem miło spędzić czas…

Jeśli kobieta wyraźnie miała ochotę na flirt i zgadzała się na taką propozycję – podpisywała na siebie wyrok. Zajeżdżali do sklepu, Popkow kupował wódkę, a potem jechali gdzieś na łono natury. Potem było picie, seks, a na koniec mord.

Czym mordował? Mała łopatka, gwoździe, dłuto, ale najczęściej noże. Te Popkow zabierał z komendy, to były na ogół noże skonfiskowane zatrzymanym, ale niewpisane do żadnego protokołu. Z wyrachowaniem zmieniał ciągle narzędzie zbrodni, wiedząc, że dzięki temu śledczym trudniej będzie powiązać te zabójstwa.


[Z akt śledztwa]

Wyjeżdżałem w charakterze milicjanta w dwa miejsca moich przestępstw, za które jestem osądzony. W jednym przypadku znaleziono trupa po kilku miesiącach, w drugim – dosłownie na drugi dzień.

Gdy zabójstwa zaczęto łączyć w serię, Popkow okrężną drogą próbował dołączyć do sztabu operacyjnego. Ale zaraz potem zdarzyło się coś, co poważnie utrudniło mu dalsze zabijanie. Podczas służby na komisariacie Popkow pobił zatrzymanego. Wybuchł skandal – przełożeni zasugerowali więc młodszemu lejtnantowi odejście ze służby.

Okazało się, że może już odejść na emeryturę. Służba w MSW w obwodzie irkuckim jest traktowana jak służba w rejonach Dalekiej Północy: rok stażu liczy się jak półtora. A do wysługi zaliczono też służbę w wojsku. W sumie więc łączne 14 lat stażu pracy formalnie okazało się 20 latami.

Pokazał filmowcom środkowy palec. Outsider polskiego kina

Patryk Vega nie jest jak Quentin Tarantino, który wulgaryzmy opakowuje w poetykę, błysk i popkulturową erudycję. On jest uliczny. Prostacki i bezpośredni. Ale robi wiarygodne, wymykające się schematom kino.

zobacz więcej
Popkow skwapliwie skorzystał z okazji i został emerytem. A sprawie pobicia ukręcono łeb, dzięki czemu miał czyściutkie papiery. Nadal miał też dostęp do wielu informacji ze śledztwa - dzięki żonie pracującej w wydziale paszportowym obwodowego urzędu spraw wewnętrznych w Angarsku.

Inteligentne zło

Popkow przyznawał się do kolejnych zabójstw nie od razu. Przeciągał śledztwo jak się tylko da. Nie chciał trafić do kolonii dla skazanych na dożywocie: osławiony „Czarny Delfin” to jedno z najcięższych więzień w Rosji.

Podawał takie szczegóły, że nie było wątpliwości co do jego winy. Przykładem jest historia podwójnego zabójstwa kobiet na początku lipca 2000 w lesie pod Irkuckiem. Podczas śledztwa eksperci ustalili, że obie ofiary zostały zgwałcone w tym samym czasie, w tym samym miejscu i tam też zostały zamordowane. Tyle że jedna z kobiet zmarła niemal dobę po pierwszej.

Śledczy długo nie mogli dojść, dlaczego tak się stało. Popkow sam wyjaśnił wszystko. Otóż po rozprawieniu się z obiema kobietami, gdy wrócił do domu, zauważył, że zgubił milicyjną blachę ze swoim numerem. Wrócił więc nazajutrz w miejsce zbrodni, gdzie odnalazł zgubę. A przy okazji dostrzegł, że jedna z kobiet daje oznaki życia. Dobił ją.

Podwójnego zabójstwa dokonał zresztą aż pięć razy. Dziesięć kobiet uważano za zaginione, dopóki do ich zamordowania nie przyznał się Popkow. Pokazał miejsca, gdzie ukrył zwłoki. Tylko raz ofiarą była trzeźwa kobieta, jadąca na dworzec powitać przyjeżdżającą w gości matkę (zawiózł ją na teren dworca, zgwałcił i zabił).

Popkow zamordował nawet sąsiadkę, przyjaciółkę swej córki, 16-letnią Wierę. Przyjęto powszechnie, że przed zabójstwem gwałcił ofiary. On sam twierdzi, że niemal zawsze seks był dobrowolny z obu stron. Gwałt trudniej w tych sytuacjach udowodnić, niż zabójstwo. Więc w akcie oskarżenia tych zarzutów jest dużo mniej. Tym bardziej, że w przypadku części z nich nastąpiło już przedawnienie.


[Z akt śledztwa]

Kobieta uprzedziła mnie, że nie jest gotowa na seks analny. Kiedy przyjęła pozycję na kolanach i łokciach, podszedłem do niej od tyłu i wprowadziłem członek, jak myślałem, do pochwy, ale najwyraźniej pomyliłem się i trafiłem w odbyt. Wtedy kobieta odwróciła się i uderzyła mnie w twarz. Mnie to rozzłościło, i zacząłem wbijać w nią nóż, który przypadkiem znalazł się pod ręką.

Wbrew różnym medialnym rewelacjom, Popkow nie miał żadnych chorób wenerycznych, żadnych problemów z potencją. Przeszedł kompleksowe badania psychologiczne i psychiatryczne. Diagnoza: w pełni poczytalny. Zresztą ma bardzo wysokie IQ.
Informacje o sprawie Michaiła Popkowa na stronie Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. Fot. Printscreen
W styczniu 2015 roku został uznany za winnego zamordowania 22 kobiet i skazany na dożywocie. Natychmiast po usłyszeniu wyroku zaczął przyznawać się do kolejnych zabójstw. Nowe sprawy, nowe przesłuchania, żmudna weryfikacja zeznań. Popkow znów kradł drogocenny czas. Wszak areszt śledczy to prawdziwy kurort w porównaniu z kolonią karną, która na niego wciąż czeka. Śledztwo się toczyło, a areszt był wciąż przedłużany.

Wreszcie 10 stycznia 2018 roku Popkow znów stanął przed sądem. Jest oskarżony o zamordowanie kolejnych 59 kobiet. W sumie to już 81 ofiar. A to może nie być koniec… Wszystkie mordy miały miejsce na terenie obwodu irkuckiego. Ostatni w 2010 r. Popkow twierdzi, że przestał zabijać, bo czuł, że zacieśnia się wokół niego pierścień śledztwa. Ale nie wszyscy mu wierzą.

Po odejściu z milicji Popkow przyprowadzał importowane samochody z Władywostoku do Irkucka. Trasa jest bardzo długa. Śledczy sprawdzają już akta nierozwiązanych zabójstw i zaginięć kobiet w Buriacji, Kraju Zabajkalskim i Kraju Primorskim. Już w areszcie śledczym Popkow przechwalał się przed współwięźniami, że jest lepszy od słynnego Rzeźnika z Rostowa. Andriej Czikatiło miał zamordować 53 osoby. Za gwałty, zabójstwa i kanibalizm został stracony w 1994 roku.

Dziś już wiadomo, że ktoś inny jest największym seryjnym zabójcą w historii Rosji. Latem tego roku na ekranach telewizji ma się pojawić serial pod tytułem „Angarsk-81”. Na wieść o tym Popkow bardzo się ucieszył. Pierwsze zaś pytanie brzmiało: „Ciekawe, kto mnie zagra?”

– Antoni Rybczyński
Zdjęcie główne: Misza Popkow podobał się kobietom. Nic dziwnego, przystojny, wysportowany, trzeźwy, z poczuciem humoru. Fot. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Moskwa gotowa do konfrontacji z Zachodem
W Rosji wciąż mocna jest wiara w to, że najlepszym lekarstwem na korupcję, biedę i panoszenie się biurokracji jest „silny przywódca”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Przyzwolenie na przemoc wobec białych
– Nasi pragną swojej ziemi! – elita polityczna RPA otwarcie zachęca do wywłaszczania białych farmerów.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wielkie oszustwa. Nauka to nie tylko arena wiekopomnych odkryć…
Nie ma już „mistrzów i ich szkół”. Jest masowe wytwarzanie „inteligencji” i biznes nazywany nauką.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Prezydent na wojnie z narkotykami, Kościołem i Ameryką
Do zachodnich organizacji praw człowieka zwrócił się: - Przepraszam, czy uważacie nas za małpy, które mówią?!
Cywilizacja wydanie 2.11.2018 – 9.11.2018
Czy Niemcy bez Angeli Merkel będą niebezpieczni dla Europy?
Zamordowała ojca. Uśpiła Niemców. Metoda polityczna Angeli Merkel