Cywilizacja

Od Isabel Marcinkiewicz do Justyny Żyły. Jak mszczą się porzucone żony celebrytów

Po wpisie małżonki Piotra Żyły na Instagramie polski skoczek może stracić kilka intratnych kontraktów reklamowych. Bo kto chciałby kupić produkt promowany przez mężczyznę, który zdradził żonę?

Justyna Żyła dała upust swoim emocjom na Instagramie. Fot. Printscreen
„Szokujące wyznanie żony Piotra Żyły”, „Mocny wpis ukochanej skoczka”, „Justyna nie odpuszcza mężowi”, „Znajomi pary zdradzają kulisy rozstania”. Te i podobne tytuły artykułów zamieszczanych zarówno w kolorowej prasie, jak i portalach internetowych zelektryzowały opinię publiczną.

W jednej chwili uwielbiany przez wielu dowcipny skoczek stał się bohaterem skandalu ze zdradą w tle. Co sprawia, że porzucone partnerki i żony celebrytów postanawiają, często bardzo dobitnie i ze szczegółami, opowiedzieć o tym, co się stało?

Z bezsilnosci

„Tak, to prawda, ten wasz wspaniały Piotr Żyła zostawił mnie i dzieci, bo tak nie potrafi żyć w rodzinie. Wyrzuciłam go z domu, jak mnie uprzejmie poinformował, że ma kochankę. Nie mam zamiaru już kłamać” – tak brzmiał wpis zamieszczony przez żonę reprezentanta Polski w skokach narciarskich na Instagramie.

Prawda być może jeszcze długo nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie fakt, że czujne oko fotoreporterów oraz fanów Piotra Żyły, nie dostrzegło pani Justyny wśród żon witających skoczków po udanym i medalowym występie na igrzyskach zimowych w Pjongczang. Plotki, pytania i spekulacje musiały chyba pojawiać się tak często, że w końcu małżonka sportowca postanowiła je rozwiać. Mimo, że emocjonalny wpis szybko usunęła, chwilę później na jej koncie na Instagramie pojawił się kolejny.

„Wiem, wiem, nie powinnam była usuwać poprzedniego postu. Zrobiłam to na prośbę bliskich mi osób. Emocje emocjami, ale dogadywaliśmy się z mężem inaczej, nie dotrzymał słowa, a we mnie coś pękło. Moje dzieci nie będą płakać przez kogoś… przez człowieka, który jest ich ojcem” – napisała w kolejnym wpisie.

Emocje i tym razem wzięły górę. W dalszej części pani Justyna tłumaczy, że bardzo się starała, że tylko bliscy najlepiej wiedzą jak bardzo, a wszystko po to, aby dzieci jak najlepiej zniosły i jak najmniej odczuły zaistniałą sytuację. „Łzy wrócą któregoś dnia do tego, kto je spowodował” – taką przestrogą kończy się wpis.

Jak się w kolejnych dniach okazało nie był jednak jedynym i zamykającym całą sprawę komentarzem. Wręcz przeciwnie stał się zalążkiem medialnej przepychanki między skłóconymi małżonkami.
- Po co, i czemu ma to służyć? – pytam Edytę Folwarską, dziennikarkę „Super Expressu”, która w swoim zawodowym życiu przyglądała się już wielu takim medialnym rozstaniom.

- Czy byłaś kiedyś w związku, w którym twój partner cię zdradził? – odpowiada pytaniem na pytanie. - Ja tak... Kobietą rządzą wtedy różne emocje... Zazwyczaj w takiej sytuacji mężczyzna zwala całą winę na kobietę, lub udaje, że wcale jej nie zdradził. Nie wiemy, jak naprawdę było u państwa Żyłów, ale myślę, że reakcja żony słynnego sportowca wynika z bezsilności, z chęci wygadania się, pokazania, że zostało złamane jej serce – tłumaczy Folwarska.

Zwraca uwagę, że choć wpis pojawił się na prywatnym profili pani Justyny, ona sama chyba nie do końca była świadoma tego, jak szybko pójdzie w świat i jaką pożywką zarówno jego publikacja, jak i cała sprawa, stanie się dla mediów.

Utrzeć nosa niewiernemu

To wersja numer jeden. A wersja numer dwa? – Być może zrobiła to celowo żeby utrzeć nosa niewiernemu małżonkowi, a kochance pogrozić palcem a może pokazać innym kobietom, że w takich sytuacjach nie można milczeć i trzeba ratować siebie. W takich sytuacjach ludzie niestety zazwyczaj zachowują się irracjonalnie, a nami kobietami targają w takich sytuacjach naprawdę bardzo skrajne emocje. Powodów tego, co zrobiła może być naprawdę bardzo wiele – uważa.

Dr Karol Jachymek, antropolog i kulturoznawca specjalizujący się w zjawiskach szeroko pojętego show-biznesu z Uniwersytetu SWPS uważa, że pierwszą rzeczą, jakiej warto się przyjrzeć jest ta, czy w tym wypadku mamy do czynienia z czymś co nazywa „celebryctwem drugiej połówki”, a więc znanego męża – aktora, piosenkarz bądź jak w tym przypadku sportowca.

– Moim zdaniem odpowiedź brzmi, że nie. Żona Piotra Żyły, którą znamy z medialnego przekazu, i tego jak do tej pory dała nam się poznać, nie należy do tych kobiet, które na plecach swojego znanego męża chcą coś ugrać, zyskać, a partnera potraktować jako pomost do rozpoczęcia swojej własnej, bliżej nieokreślonej kariery. To nie jest też jedna z WAG’s (skrót od „wives and girlfriends” – red.), czyli partnerek piłkarzy, które lansują się w mediach społecznościowych albo na imprezach w gronie innych celebrytek – wyjaśnia.
Piosenkarka Doda rozwodziła się z piłkarzem Radosławem Majdanem w świetle reflektorów, ale para nie prała publicznie rodzinnnych brudów. Na zdjęciu: małżonkowie w sądzie przed rozprawą rozwodową, Szczecin, styczeń 2008. Fot. PAP/Jerzy Undro
Jego zdaniem w tym wypadku zadziałał zupełnie inny mechanizm. – Nie chodziło tu w ogóle o to, aby na rozstaniu zyskać rozgłos, sławę i wykorzystać to w perfidny sposób. Jej głos nie był związany z takim przekraczaniem granic, ale w pewnym sensie był próbą ochrony dzieci, siebie, zmierzeniem się z tą sytuacją, choć oczywiście można się zastanawiać, czy media społecznościowe są odpowiednim do tego miejscem. To także głos porzuconej kobiety, która być może gdy mąż robił karierę, poświęcała na to swoje prywatne życie i dostosowywała je do potrzeb małżonka – mówi dr Jachymek.

Stwierdza również, że powodem takiego działania mogła być również nagonka, która w takich sytuacjach bardzo często ma miejsce. – Paparazzi pod domem, telefony od dziennikarzy, czy wiadomości na Facebooku to chleb powszedni przy takich nie do końca wyjaśnionych sytuacjach. Warto jednak zastanowić się również nad mechanizmem, jaki działa w takich momentach w nas, czyli obserwatorach – dodaje.
Zgadza się z opinią Folwarskiej. – My jako społeczeństwo w takich sytuacjach od razu snujemy różne scenariusze powodów zdrady, rozpadu małżeństwa a co za tym idzie powodów chęci podzielenia się ta rozpaczą, złością i rozgoryczeniem z innymi. Czy baba rzeczywiście powinna siedzieć w domu, i cicho? – pyta teoretycznie.

Dodaje, że często w takich sytuacjach doszukujemy się najprostszych, czarno-białych scenariuszy. – A tym czasem jak wszystko w życiu, tak i takie sytuacje mają wiele półcieni i półtonów – wyjaśnia.

W sieci Kazimierza

Warto przy tej okazji przypomnieć sobie wielką miłość Kaza i Isabel, czyli Kazimierza Marcinkiewicza oraz jego byłej już i młodej żony Izabeli Olchowicz. Para od samego początku nie ukrywała swojego uczucia, miłości i namiętności. W 2009 roku wspólnie pojawili się na okładce dwutygodnika „Viva”. Przytuleni do siebie płyną wenecką gondolą, a kilka stron dalej - jak nietrudno się domyślić - opowiadają o swoim związku w wywiadzie zatytułowanym „Miłość na przekór światu”.

Kilka lat później a dokładnie na początku 2016 roku uczucie wygasło, a Isabel tak samo chętnie jak na początku, publicznie opowiadała o burzliwym rozstaniu z Kazem, a nawet napisała o tym książkę. W „Zmianie” ze szczegółami zdradza sekrety życia z byłym premierem. „Seks z nim był świetny, czerpaliśmy z niego oboje” – ujawniała tajemnice alkowy autorka. Nie ukrywała także szczegółów dotyczących rozstania. „Szantażował mnie, obrażał się i mówił, że dziś nie dostanę tego, czego chcę” - opisywała była żona byłego premiera. Twierdziła, że Kazimierz ją osaczał: „Kaz potrafił mi wypomnieć uśmiech do kelnera, bądź rozmowę z panem z recepcji. (...) Jak pająk owinął mnie w swoją sieć”.

Marcinkiewicz zaprzeczał temu, co napisała jego była żona. Wydał w tej sprawie nawet specjalne oświadczenie. „W obronie własnej. W związku z kolejnym, kłamliwym atakiem mojej żony Izabeli Olchowicz na mnie, jestem zmuszony przedstawiać fakty. Z Izą żyłem od 2009 roku. Od 2010 roku Iza nie pracuje i jest na moim wyłącznym utrzymaniu. Odszedłem od Izy cztery lata temu, w marcu 2013 roku, po wielu miesiącach kłótni. Iza nie mogła zaakceptować moich dobrych relacji z dorosłymi już dziećmi. W grudniu 2015 roku Iza spowodowała wypadek. Zaopiekowałem się nią. (...) Wszystkich, których powinienem, za swoje błędy przeprosiłem. Od siedmiu lat nie wypowiadam się na temat moich spraw osobistych. Przepraszam jednak także Państwa za ciągłą, bezsensowną i kłamliwą obecność mojego życia osobistego w przestrzeni publicznej” – napisał były premier.
Isabel i Kazimierz Marcinkiewiczowie chętnie opowiadali kolorowym pismom o swojej miłości. Fot. Archiwum
Na rozwodzie i publikacji książki jednak nie skończyło się. Isabel co jakiś czas daje o sobie znać za pośrednictwem mediów. Podczas rozprawy sądowej dowodziła, że ma niesprawną rękę w wyniku wypadku, do którego doszło w grudniu 2014 roku. Wjechała wówczas samochodem w ekran dźwiękochłonny, ponieważ była bardzo zdenerwowana umówionym na ten dzień spotkaniem z mężem, który - jak powtarzała - od wielu miesięcy znęcał się nad nią psychicznie. Od tamtego czasu, jak utrzymywała, nie mogła nie tylko pracować, ale nawet sama się ubrać.

Sąd przyznał jej rację. - Alimenty zostały mu zasądzone w styczniu 2016 roku w wysokości 5 tysięcy złotych miesięcznie. Od pięciu miesięcy płaci nieregularnie po 1-2 tys. zł. Jakiekolwiek prośby i upomnienia są ignorowane, pozostawione bez jakiegokolwiek tłumaczenia. Mam przeczulicę lewego barku i potrzebuję pieniędzy na leczenie – mówiła w rozmowie z „Super Expressem”. Niedawno zapowiedziała także, że ma zamiar zrezygnować z nazwiska po byłym mężu.

I choć upływają kolejne miesiące pragnienie zemsty u Isabel chyba nie wygasa. Może o tym świadczyć jej najnowszy ślad w sieci - ujawniony parę tygodni temu przez „Super Express” filmik nagrany przez nią smartfonem w 2013 roku. Widać na nim nagiego bardzo zdenerwowanego Marcinkiewicza, najprawdopodobniej w łazience (internauci zastanawiali się nawet, czy były premier nie siedzi na klozecie). – Idź do pracy, zajmij się czymkolwiek, czymkolwiek! Cokolwiek rób. Idź na bezrobotne, zajmij się jakąkolwiek pracą, jakąkolwiek robotą. Przestań mnie nachodzić, a najlepiej odejdź – krzyczy na żonę wściekły polityk.

Buta, zacietrzewienie, brak empatii

Złych emocji nie brakowało także podczas ciągnącej się przez lata sprawy rozwodowej Katarzyny Figury i Kaia Schoenhalsa. Aktorka w jednym z popularnych programów publicystycznych opowiedziała o tym, że była bita przez męża.

Beata Kozidrak rozwodząc się ze swoim mężem walczyła nie tylko o pieniądze, ale i nazwę zespołu Bajm, który przez lata wspólnie tworzyli.
Czy po "skoku w bok" Piotr Żyła (na zdjęciu w środku) utraci sympatię polskich kibiców? Fot. PAP/Grzegorz Momot
W ubiegłym tygodniu aktor Andrzej Grabowski rozwiódł się ze swoją drugą żoną Anitą Kruszewską. Kobieta, z zawodu charakteryzatorka, powiedziała w rozmowie z kolorowym tygodnikiem „Twoje Imperium”, że jej związek zaczął się psuć, gdy dwa lata temu przeszła dwa udary i zachorowała na zakrzepicę. - Podejrzewano choroby nowotworowe, ale je wykluczono, podobnie jak toczeń i stwardnienie rozsiane. Mój mąż twierdzi, że choroby sobie uroiłam To żenujące. W sądzie dał pokaz buty, zacietrzewienia i kompletnego braku empatii. Podważa kompetencje lekarzy, profesorów. według niego w moim przypadku wszyscy popełnili błąd w diagnozie – powiedziała w rozmowie z pismem Kruszewska.

Sam Grabowski sprawy nie komentował. Do rozwodu doszło, co prawda za porozumieniem stron, ale aktor - jak rozpisywały się tabloidy - będzie musiał zapłacić byłej małżonce około miliona złotych.

Zdarzają się, także i wśród celebrytów, rozstania, po których pary powstrzymują się od medialnych komentarzy. - Gdy uchodząca za skandalistkę piosenkarka Doda rozstawała się ze swoim mężem bramkarzem Radosławem Majdanem wszyscy byli przekonani, że zarówno na sali sądowej, jak i poza nią będzie huczało. Tymczasem obydwoje postanowili rozstać się z klasą i do dziś nie kierują w swoją stronę żadnych gorzkich słów, co najwyżej kurtuazyjnie życzą sobie powodzenia – wspomina Folwarska.

Instagram jak telefon zaufania

Jak zamieszanie wokół rozstania z żoną może wpłynąć na wizerunek Żyły? – Z pewnością głośno będzie o jego rozwodzie a sam fakt, że zdradził żonę wpłynie negatywnie na postrzeganie jego nazwiska. Nie zdziwiłbym się gdyby przez całe to zamieszanie stracił kilka intratnych kontraktów reklamowych – mówi dr Jachymek. Zdaniem Folwarskiej postrzegany do tej pory jako „słodki, skromny i dowcipny Piotruś” może stracić bardzo wiele w oczach swoich kibiców. – My Polacy kierujemy się tradycyjnymi wartościami. Takie skoki w bok mocno nas do kogoś zniechęcają. Zwłaszcza gdy do tej pory uchodził za pozytywnego chłopaka z sąsiedztwa. Wielu kibiców na pewno poczuje się w pewnym sensie "oszukanych". Zresztą, kto chciałby kupić produkt reklamowany przez mężczyznę zdradzającego żonę? Na pewno nie kobiety. Może niektórzy mężczyźni…- wyrokuje dziennikarka.

Dr Jachymek stara się jednak studzić emocje. – Uważam, że zarówno jednej, jak i drugiej strony nie można oceniać. A jeśli przyjdzie nam taka ochota, zastanówmy się ile razy my sami w takiej lub podobnej sytuacji chcieliśmy coś napisać na Facebooku albo Instagramie. Media społecznościowe to coś w rodzaju „telefonu zaufania” XXI wieku. Tyle tylko, że nie każdy, kto te nasze wpisy przeczyta, zostawi je bez komentarza a na to, jaki będzie nie mamy wpływu – podsumowuje.

– Anna Bartosińska
Zdjęcie główne: Taboidy najpierw rozpisywały się o gorącym romansie Kazimierza Marcinkiewicz z piękną Isabel, a potem o równie gorącym rozstaniu celebryckiej pary. Na zdjęciu jeszcze jako małżonkowie w lipcu 2013 r. podczas uroczystości wręczenia byłemu premierowi Orderu Legii Honorowej w Ambasadzie Francji w Warszawie. Fot. PAP/Grzegorz Jakubowski.
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Moskwa gotowa do konfrontacji z Zachodem
W Rosji wciąż mocna jest wiara w to, że najlepszym lekarstwem na korupcję, biedę i panoszenie się biurokracji jest „silny przywódca”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Przyzwolenie na przemoc wobec białych
– Nasi pragną swojej ziemi! – elita polityczna RPA otwarcie zachęca do wywłaszczania białych farmerów.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wielkie oszustwa. Nauka to nie tylko arena wiekopomnych odkryć…
Nie ma już „mistrzów i ich szkół”. Jest masowe wytwarzanie „inteligencji” i biznes nazywany nauką.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Prezydent na wojnie z narkotykami, Kościołem i Ameryką
Do zachodnich organizacji praw człowieka zwrócił się: - Przepraszam, czy uważacie nas za małpy, które mówią?!
Cywilizacja wydanie 2.11.2018 – 9.11.2018
Czy Niemcy bez Angeli Merkel będą niebezpieczni dla Europy?
Zamordowała ojca. Uśpiła Niemców. Metoda polityczna Angeli Merkel