Felietony

Polacy vs. Żydzi: wyścig o palmę męczeństwa

O ile Polacy stawiają znak równości między totalitaryzmem nazistowskim a bolszewickim, o tyle Żydzi traktują nazizm jako absolutne zło, zaś bolszewików postrzegają niejednoznacznie – widzą w nich między innymi tych, którzy wyzwolili więźniów Auschwitz i zwyciężyli III Rzeszę.

W internecie znalazł się filmik wyprodukowany przez Fundację Rodziny Rudermanów, atakujący władze polskie za to, że na mocy znowelizowanej ustawy o IPN ktoś, kto używa określenia „polski Holokaust” może nad Wisłą wylądować w więzieniu. Fot. Printscreen
Trwa wielka polsko-żydowska licytacja ofiar. Awantura, którą wywołała nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, obnażyła tak naprawdę coś, co wielu obserwatorom i komentatorom bieżących wydarzeń umyka – łączące Polaków i Żydów podobieństwa.

Tak, obydwu narodom jest znacznie bliżej do siebie niż może się wydawać. Widać tysiąc lat sąsiedztwa robi swoje.

„Żydokomuna”, temat tabu

Jesteśmy narodem wyjątkowym, ponieważ nikt nie doznał takich krzywd i cierpień, jak my – ten argument pobrzmiewa dziś w wypowiedziach zarówno elit polskich, jak i żydowskich.

Znamienne, że Polacy i Żydzi mają o sobie takie samo mniemanie. I u jednych i u drugich jest to rezultat traum historycznych. Choć w przypadku Żydów uzasadnieniem jest również biblijne objawienie – zostali oni przez Boga wybrani, czemu Kościół katolicki i inne wyznania chrześcijańskie nie zaprzeczają. W konsekwencji obydwa narody serwują światu od miesiąca wyścig o palmę męczeństwa wszystkich czasów. Rządzi zasada: oni nam, to my im.

Tak właśnie się stało, gdy w internecie znalazł się filmik wyprodukowany przez Fundację Rodziny Rudermanów, atakujący władze polskie za to, że na mocy znowelizowanej ustawy o IPN ktoś, kto używa określenia „polski Holokaust” może nad Wisłą wylądować w więzieniu.

W rewanżu Cezary Krysztopa zamieścił na portalu DoRzeczy.pl rysunek przedstawiający egzekucję Polaka dokonywaną przez gestapowca oraz enkawudzistę z podpisem: „Polish Holocaust”. O ile na gestapowcu znalazła się swastyka, o tyle na enkawudziście – czerwona gwiazda, tyle że… sześcioramienna.

Każdy, kto zna rysunki i publicystykę Krysztopy nie może go podejrzewać o antysemityzm. W tym jednak przypadku spadła na niego lawina oskarżeń – również z prawej strony barykady – o rozpowszechnianie antysemickich klisz.
Portal "DoRzeczy" opublikował kontrowersyjny rysunek Cezarego Krysztopy. Fot. Printscreen
Kłopot w tym, że w Polsce kwestia tego, co się przyjęło określać mianem „żydokomuny”, to wciąż w wielu środowiskach temat tabu. I nie chodzi bynajmniej tylko o lewicowo-liberalne salony, które chętnie dołączają się do żydowskiego chóru żądającego rozliczania Polaków z rzekomego współsprawstwa Holokaustu. Trzeba tu też wskazać rozmaitych poczciwców powtarzających banał, że tak, jak nie każdy Polak był szmalcownikiem, tak nie każdy Żyd był komunistą.

Problem tkwi jednak w tym, że o ile nie sposób sobie wyobrazić, żeby władze III RP próbowały stosować taryfę ulgową w stosunku do swoich obywateli zhańbionych jakimikolwiek formami kolaboracji z okupantem niemieckim, o tyle Izrael nie wyciąga żadnych konsekwencji prawnych wobec tych swoich obywateli, którzy są imigrantami z krajów dawnego bloku wschodniego i mają na swoim koncie zbrodnie systemu komunistycznego.

Podobieństwa i różnice

W tym sensie trzeba dostrzec różnicę między dwiema zbiorowymi historycznymi pamięciami. Upraszczając można przyjąć, że o ile Polacy stawiają znak równości między totalitaryzmem nazistowskim a bolszewickim, o tyle Żydzi traktują nazizm jako absolutne zło, zaś bolszewików postrzegają niejednoznacznie – widzą w nich między innymi tych, którzy wyzwolili więźniów Auschwitz i zwyciężyli III Rzeszę.

Dla Żydów przekaz Cezarego Krysztopy jest więc nieczytelny. Im się w głowie nie mieści, że można enkawudzistę uważać za takiego samego potwora, jakim w ich oczach jest gestapowiec. Jeśli zatem coś można byłoby zarzucić Krysztopie, to nie antysemityzm, lecz wzięcie udziału w polsko-żydowskim wzajemnym przekrzykiwaniu się poprzez skandalizowanie, które prowadzi donikąd.

Są więc między Polakami a Żydami podobieństwa. I są także dość istotne różnice. I właśnie owe różnice powinny skłaniać Polaków do wniosku, że nie należy czerpać wzorców z Żydów.
Polskim skarbem jest wiara chrześcijańska spleciona z uniwersalizmem, a nie – jak judaizm rabiniczny czy świecki kult ofiar Holokaustu – z etnicznym ekskluzywizmem. Mesjanizm Nowego Przymierza ilustrują słowa z Listu do Kolosan: „już nie ma Greka ani Żyda”. Na zdjęciu: Manuskrypt z St. Gallen (IX w.) Święty Paweł piszący list. Fot. Wikimedia
To zresztą szerszy problem, dotyczy nie tylko wyścigu o palmę męczeństwa. W Polsce nie brakuje na przykład głosów, że Żydzi imponują sprytem, więc warto się od nich jego uczyć.

I tak Krzysztof Kłopotowski w swojej książce „Geniusz Żydów na polski rozum” zachwyca się tymi zachowaniami potomków Abrahama, które dla Polaków stanowią przejaw cwaniactwa i bezczelności, a które dają o sobie także znać przy okazji kreowania się na najbardziej poszkodowany przez zawieruchy dziejowe naród.

Nie ma Greka

Tymczasem Polacy chcąc naśladować Żydów przyznają się w istocie do tego, że czują się od nich gorsi. A przecież nie mają ku temu powodów. Posiadają bowiem skarb, który wręcz zobowiązuje ich do formułowania własnej, innej niż żydowska, narracji.

Ten skarb to wiara chrześcijańska. Jest ona spleciona z uniwersalizmem, a nie – jak judaizm rabiniczny czy świecki kult ofiar Holokaustu – z etnicznym ekskluzywizmem. Mesjanizm Nowego Przymierza ilustrują słowa z Listu do Kolosan: „już nie ma Greka ani Żyda”.

Ewangeliczne orędzie przebaczenia – obejmującego również, a może zwłaszcza, największych złoczyńców – wyrywa człowieka z niewoli bolesnej przeszłości. Ile można delektować się swoimi ranami i bliznami, które zostawiła dramatyczna historia i czerpać z tego poczucie prestiżu? Czy bycie ofiarą czyni kogoś moralnie lepszym?

Oczywiście od razu nasuwa się myśl, że w takim razie Polacy powinni schować swoją dumę, milczeć, gdy ktoś im wmawia, że są współsprawcami zagłady Żydów. Ale bynajmniej nie w tym rzecz. Chodzi o wyrwanie się ze spirali wzajemnych polsko-żydowskich resentymentów, o rezygnację z zasady: oni nam, to my im. Prostowanie kłamstw dotyczących dziejów Polski jest polityczną i moralną koniecznością. Ale nie musi temu towarzyszyć neurotyczna koncentracja na historycznych traumach, których się doznało.

Polacy jako naród chrześcijański są powołani do czegoś znacznie większego niż licytacja ofiar – do pokazywania, że prawdziwe życie jest gdzie indziej niż na cmentarzu.

– Filip Memches
Zdjęcie główne: Żydom się w głowie nie mieści, że można enkawudzistę uważać za takiego samego potwora, jakim w ich oczach jest gestapowiec. Na zdjęciu: 8 maja 2014 r. Miasto Netanya w Izraelu. Weterani II wojny światowej składają kwiaty pod pomnikiem upamiętniajacym zwycięstwo Armii Czerwonej nad Niemcami. Fot. REUTERS/Ammar Awad
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Narciarz, taternik, przeciwnik ustroju. Okrutnie zamordowany
Był gotów rozmawiać ze wszystkimi – z lewa, z prawa, używać argumentów. Jako łagodny polemista łatwo uzyskiwał przewagę.
Felietony Najnowsze wydanie
Diabeł
Satyra Andrzeja Krauzego w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Mecenas do spraw politycznych
Aresztowany w roku 1984 pod fałszywym zarzutem, był przetrzymywany z więźniami kryminalnymi w ciężkim więzieniu.
Felietony Najnowsze wydanie
Okupanci
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
„To ja decyduję, kto jest faszystą”
Hasło „faszyzm nie przejdzie” to okrutna drwina z pamięci ofiar formacji tak odrażającej, jak prawdziwy faszyzm. W ten sposób eliminowała przedwojenne elity, nauczycieli i urzędników, a włączała do definicji bohatera członków UB.