Historia

Gruchanie na lodzie, triki w rurze

Pierwszy mistrz olimpijski w kombinacji alpejskiej w nagrodę wypił kawę z Hitlerem i wstąpił do SS. Kapitan pierwszej złotej drużyny bobslejowej wygrał swoje sanie na loterii, a na igrzyskach wystąpił dla zabawy. Potem pojawili się snurferzy, skeleton, half pipe, slopestyle, big air… O co w nich chodzi i skąd się te sporty wzięły?

W dalekim Pjongczangu płonie już znicz XXIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich, transmitowanych przez Telewizję Polską. Sportowcy będą walczyć o medale w biegach na nartach i łyżwiarstwie szybkim, ale też w konkurencjach, które polskim kibicom wydają się bardziej osobliwe niż skoki narciarskie.

W Korei Południowej pierwszy raz zobaczymy walkę o podium we wspomnianym tajemniczym big air, ale też curlingu par mieszanych, biegu masowym w łyżwiarstwie szybkim i zawodach drużynowych w narciarstwie alpejskim.



Niemal trzy tysiące olimpijczyków będzie w sumie rywalizowało w aż 102 konkurencjach 15 dyscyplin zimowych. A przecież 94 lata temu, gdy sportowcy zaczęli startować w zimowych konkurencjach olimpijskich, było ich nieporównywanie mniej i nikomu nie śniło się, że można wymyślić aż tak wiele.

Co za tydzień?

Dzieje śnieżno-lodowej olimpiady zaczęły się w 1921 roku, kiedy podczas 19. sesji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego w Lozannie zdecydowano, że odbędzie się tzw. „Tydzień Sportów Zimowych”. Zorganizowano go trzy lata później we Francji pod patronatem MKOl.
Co ciekawe, jeszcze wtedy nie używano wobec tej sportowej imprezy określenia „igrzyska”. Dziś trudno w to uwierzyć, ale najgłośniejszymi przeciwnikami olimpijskich zmagań zimą były kraje, które w przyszłości miały je w dużej mierze zdominować. Mowa o Szwecji, Norwegii i Finlandii. Kraje skandynawskie organizowały bowiem własne zawody i w zimowych igrzyskach upatrywały konkurencji dla swoich imprez.

Francuski kurort

Ostatecznie „Tydzień Sportów Zimowych”, uznany później za I Zimowe Igrzyska Olimpijskie, odbył się we francuskim kurorcie Chamonix między 25 stycznia a 4 lutego 1924 roku. Ponieważ oficjalnie nie były to igrzyska, zaproszenia na nie wysyłał nie MKOl lecz Francuski Klub Alpejski, który zarządzał dyscyplinami narciarskimi w tym kraju.

W zawodach uczestniczyli sportowcy z 16 krajów – w tym z Polski – którzy rywalizowali w ledwie 16 konkurencjach sześciu dyscyplin – narciarstwa klasycznego (tu mieszczą się m.in. biegi i skoki narciarskie, czy kombinacja norweska), łyżwiarstwa figurowego, łyżwiarstwa szybkiego, hokeja na lodzie, curlingu i bobslejów.

Szkockie korzenie

Dla mniej wytrawnych fanów sportu, zagadkę stanowią zapewne curling i bobsleje. Ta pierwsza dyscyplina wywodzi się ze Szkocji, a wzmianki o niej pojawiały się już w XVI wieku.

Nazwę utworzono od czasownika „curr”, czyli „gruchać” lub „wydawać niskie dźwięki”. Skąd się wzięła? Od... kamieni. Dyscyplina ta polega bowiem na przesuwaniu tychże po lodzie. Te, szurając, wydają właśnie niskie dźwięki.
Zasady gry nie są zbyt trudne: zawodnicy rzucają kamienie na lód, jak kulę do kręgli. Punkty zdobywa ten zespół, którego kamienie są bliżej oznaczonego na lodzie pola. Drużyny mogą np. pocierać lód przed ślizgającym się kamieniem, aby ten przesunął się dalej lub szybciej wyhamował. W rywalizacji ważna jest precyzja i taktyka (jeden kamień może zagrodzić drogę innemu), a curling porównuje się czasem do szachów.

Brak przegranych

W 1924 roku medale w curlingu zdobyli wszyscy uczestnicy. A to dlatego, że do rywalizacji przystąpiły tylko trzy drużyny. Złoto przypadło Wielkiej Brytanii, srebro – Szwecji, a brąz – Francji.

Niestety, ówcześni mistrzowie zimowej olimpiady do końca życia nie mogli czuć się pełnoprawnymi mistrzami curlingu, bo przez całe dekady ich zmagania w Chamonix określano jako „pokazowe”, a dyscypliny tej próżno było szukać na kolejnych igrzyskach. Do grona olimpijskich sportów wrócił dużo później, w 1998 roku, zaś dopiero w 2006 MKOl uznał wyniki z igrzysk w 1924 r. za oficjalne. Żaden z medalistów nie doczekał tej chwili.


Obecnie prym w curlingu wiodą Kanadyjczycy (zdobywają złote medale nieprzerwanie od IO 2006), gdzie od lat sport ten jest jednym z najpopularniejszych w kraju. Rozwinął się dzięki szkockim imigrantom, a dzieci rzucają kamienie na lód już w szkołach podstawowych.

Polacy nigdy nie rywalizowali na igrzyskach w tej konkurencji.

Szybkie sanie

Inną historię mają bobsleje, które na zimowej olimpiadzie obecne są od początku jej istnienia. Bobsleistów zabrakło jedynie w 1960 roku, w amerykańskiej Squaw Valley, gdy organizatorzy uznali, że koszt budowy torów bobslejowych jest zbyt wielki.

Bo rywalizacja bobslejowa polega na zjeździe zawodników w specjalnych saniach (czyli bobslejach) po sztucznym torze o długości 1,5 do 2 km. Kto pokona dystans najszybciej, wygrywa. Trudność zaś mają sprawiać liczne zakręty, których musi być minimum 15.
Drużyna bobsleja – kierowca Brian Shimer, Mike Kohn, Doug Sharp i Dan Steele – po ukończeniu trzeciego wyścigu na torze Utah Olympic Park w Park City w stanie Utah w USA, podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2002. Zdobyli brązowy medal za USA-1 i Niemcy-2. Fot. Wikimedia/US Army Preston Keres
Bobsleje wywodzą się ze Szwajcarii, gdzie pierwsze zawody odbyły się pod koniec XIX wieku. Tam też powstał pierwszy tor bobslejowy (w 1903 roku, w St. Moritz).

Co ciekawe samego bobsleja nie stworzyli Helweci, a Amerykanin, niejaki Townsend. Będąc w szwajcarskich Alpach, zaprezentował on podobno zaprojektowane przez siebie sanie w 1895 r.

Bobslej z loterii

Tak czy siak, biorąc pod uwagę historię owej dyscypliny, nie dziwi fakt, że pierwszymi mistrzami olimpijskimi zostali w niej właśnie Szwajcarzy. W 1924 r. wyprzedzili w Chamonix Brytyjczyków i Belgów.

Kapitan czteroosobowej złotej drużyny – Eduard Scherrer – nigdy wcześniej nie brał udziału w oficjalnych zawodach, a na olimpijskim torze wystąpił przez przypadek. Wygrał bowiem swój bobslej na loterii i koledzy namówili go, żeby dla zabawy wystąpili na igrzyskach! Jego drużyna przeszła mimo to eliminacje i na koniec okazała się najlepsza.

Na poprzednich igrzyskach w Soczi złote medale w dwóch z trzech konkurencji bobslejowych, czwórkach i dwójkach panów (są jeszcze dwójki kobiet – tu wygrały Kanadyjki), zdobyli Rosjanie. Potem okazało się jednak, że byli na dopingu i medale zostały im odebrane.

Polacy uczestniczyli siedem razy w olimpijskiej rywalizacji bobslejowej, ale bez sukcesów. Do roku 1970 istniał nawet w naszym kraju tor bobslejowy, w Karpaczu.

Z biegiem lat liczba dyscyplin olimpijskich wzrastała. W 1928, w St. Moritz, na chwilę pojawił się skeleton, czyli konkurencja polegająca na jeździe na jednoosobowych, płaskich saniach po torze lodowym. Kolebką tego sportu jest właśnie Szwajcaria, więc to tam zaliczył on olimpijski debiut.

Helweckie sanie

Do 2002 roku (odtąd jest nieprzerwanie dyscypliną olimpijską) skeleton na igrzyskach pojawił się potem jeszcze tylko raz, w 1948 roku, gdy organizatorem zmagań było znów St. Moritz. I aż dziw bierze, że Helweci nie mają tu na koncie żadnego złota w rywalizacji panów.

Pierwszym mistrzem został Amerykanin Jennison Heaton, który po trzech zjazdach zaledwie o sekundę pokonał swojego młodszego brata – Johna. A ten ostatni powtórzył swoje osiągnięcie 20 lat później.

Wtedy złoto wygrał Włoch Nino Bibbia – pierwszy zimowy mistrz olimpijski z tego kraju, który w ciągu swojej kariery rywalizował nie tylko w skeletonie, ale i w bobslejach, skokach narciarskich, biegach i narciarstwie alpejskim. Prawdziwy człowiek orkiestra.

1936 rok i igrzyska w niemieckim Garmisch-Partenkirchen przyniosły kolejną nową dyscyplinę olimpijską – narciarstwo alpejskie (polegającą na zjeździe na nartach po ośnieżonym stoku górskim).

Kawa z Hitlerem

Wówczas rozegrano tylko dwie konkurencje: panie i panowie rywalizowali w kombinacji, czyli połączeniu zjazdu i slalomu. Najlepsi okazali się Niemcy. Wśród mężczyzn złoto zdobył Franz Pfnür, który w nagrodę mógł wypić kawę z kanclerzem Adolfem Hitlerem w jego górskiej rezydencji w Obersalzbergu. Potem wstąpił do SS. Z pań najlepsza była Christl Cranz, która w latach 1934-39 zdobyła aż 12 złotych medali MŚ w narciarstwie alpejskim.



Od 1948 roku rozgrywano sześć konkurencji alpejskich (panie i panowie otrzymywali medale za bieg zjazdowy, slalom i slalom gigant – jedna z najszybszych konkurencji). Od 1988 roku doszły supergigant (czyli coś pośredniego między zjazdem a slalomem gigantem) oraz ponownie kombinacja.

W Pjongczangu alpejczycy będą rywalizować jeszcze w zawodach drużynowych.
Lata 90. przyniosły dwie kolejne dyscypliny na zimowych igrzyskach olimpijskich. W 1992 roku, podczas zmagań we francuskiej miejscowości Albertville, zadebiutował short track, czyli łyżwiarstwo szybkie na torze krótkim.

Pomocna dłoń

Dyscyplina ma swoje korzenie w Ameryce Północnej i jest popularna w USA i Kanadzie. Ścigać można się na hokejowych lodowiskach, a pętla, którą pokonują zawodnicy, liczy standardowo 111,12 m. Łyżwiarz osiąga prędkość 50 km/h. Przy łukach jest mocno wychylony i może podpierać się ręką.

Na igrzyskach rywalizowano początkowo w czterech konkurencjach tej dyscypliny, obecnie jest ich osiem. Pierwszymi mistrzami olimpijskimi zostali Koreańczycy z Południa: drużyna wygrała zmagania na 5000 metrów, indywidualne na 1500 m najlepszy był Kim Ki-hoon – pierwszy zimowy mistrz olimpijski w swoim kraju.
Short track
Również w 1992 roku olimpijczycy zaczęli rywalizować w narciarstwie dowolnym, czyli inaczej „akrobatycznym”. Początkowo tylko w tzw. jeździe po muldach – zawodnik zjeżdża tu po stoku pokrytym muldami, gdzie znajdują się dwie małe skocznie, z których należy się wybić i zaprezentować ewolucje w powietrzu.

W premierowych zawodach najlepsi byli Francuz Edgar Grospiron (potem brązowy medalista igrzysk w Lillehammer, w 1994 r.) oraz Amerykanka Donna Weinbrecht. Co ciekawe, Donna była wcześniej łyżwiarką figurową, ale zbyt wysokie koszty tej dyscypliny zmusiły ją do przerzucenia się na jazdę po muldach.

Powietrzne akrobacje

Dziś narciarstwo dowolne składa się z aż 10 konkurencji, niezwykle widowiskowych i emocjonujących. Oprócz jazdy po muldach są to m.in. skoki akrobatyczne czy slopestyle, w którym podczas jazdy mija się przeszkody oraz wykonuje ewolucje i tzw. triki.



Jest też half-pipe, polegający na ewolucjach i akrobacjach podczas jazdy w specjalnej, spłaszczonej rurze, jakich używają m.in. deskorolkarze w swoich skateparkach. Kolejną z rywalizacji jest skicross, czyli bezpośrednie wyścigi narciarzy alpejskich, jadących równocześnie z dużą szybkością po stoku.
Najmłodszą dyscypliną olimpijską jest snowboarding, czyli jazda na jednej desce snowboardowej. Pojawiła się na igrzyskach dopiero w japońskim Nagano, w 1998 roku. Ale od razu skradła serca kibiców na całym świecie, a stoki narciarskie zaroiły się od amatorów jednej deski.



Związane deski

Historia snowboardingu jest o wiele dłuższa, ma już ponad pół wieku. Za ojca dyscypliny można uznać pewnego inżyniera z amerykańskiego stanu Michigan, Shermana Poppena.

W 1965 roku kupił on córkom narty. Chcąc im ułatwić jazdę, związał deski. Nowa zabawka zachwyciła dziewczynki i ich przyjaciół.

Widząc to, mężczyzna od razu opatentował pomysł. Rok później sprzedano już pół miliona tzw. snurferów, bo tak wtedy nazywano deski (od słów „snow” – śnieg i „surf” – surfować).
Początkowo były tylko dwie olimpijskie konkurencje snowboardowe: slalom gigant i half-pipe (czyli wspomniana już rura). W Nagano mieliśmy troje polskich snowboardzistów: Małgorzata Rosiak była 19. w slalomie gigancie, Łukasz Starowicz zajął podobne miejsce w half-pipe. Nasza chyba najsłynniejsza zawodniczka, Jagna Marczułajtis, nie ukończyła slalomu, ale cztery lata później była o włos od podium – zajęła 4. miejsce w slalomie równoległym. Potem została posłanką Platformy Obywatelskiej i szefową komitetu odpowiedzialnego za starania Krakowa o organizację zimowej olimpiady w 2022 roku, jednak skończyły się one skandalem. Mąż byłej sportsmenki został oskarżony o złożenie dziennikarzom korupcyjnej propozycji (15 tys. zł za przychylne pisanie na temat przygotowań do igrzysk), a komitet rozwiązany.



W 2006 roku do konkurencji rozgrywanych na igrzyskach doszedł tzw. snowcross, czyli – podobnie jak przy skicrossie – jednoczesna rywalizacja kilku zawodników. W 2014 roku – znany z narciarstwa dowolnego slopestyle.

Tegoroczną nowością olimpijską będzie tzw. big air. Tu zawodnik wykonuje ewolucje i triki w powietrzu po wybiciu się z wielkiej rampy. Najwięcej medali w snowboardingu zdobyli Amerykanie. Jak będzie tym razem?
– Piotr Wilczarek

* pisząc tekst korzystałem z książek: „20 olimpiad ery nowożytnej” Grzegorza Młodzikowskiego oraz „Małej encyklopedii sportu” pod redakcją Leszka Bednarskiego.
Zdjęcie główne: Marc-Antoine Gagnon z Kanady podczas treningu w Moguls w Phoenix Snow Park, który będzie gospodarzem zawodów Freestyle Skiing i Snowboard podczas Igrzysk Olimpijskich PyeongChang 2018. Fot. PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY
Zobacz więcej
Historia Poprzednie wydanie
Kryzys naftowy. Jak wykorzystać odcięcie dostaw ropy
Zachód zmądrzał po szkodzie.
Historia Poprzednie wydanie
Ziemia obiecana czy przeklęta? II wojna i polscy emigranci w USA
Czasem amerykański sen okazywał się amerykańskim koszmarem...
Historia wydanie 17.06.2022 – 24.06.2022
Ostatnia romantyczna wojna. Bitwa o Falklandy
Osiemdziesięciu zwiadowców SAS prowadziło rozpoznanie w 4-osobowych grupach.
Historia wydanie 17.06.2022 – 24.06.2022
Bunt w Workucie. Rynsztokiem płynęła krew więźniów
„Te obozy nie są bardziej ludzkie niż Majdanek i Oświęcim. Mordowano nas, szczuto psami, morzono głodem...”
Historia wydanie 17.06.2022 – 24.06.2022
Zagłodzić zbuntowany naród
Przez trzy lata Jan Zumbach walczył w biafrańskich „siłach powietrznych”, które budował od zera.