Cywilizacja

Lobby izraelskie w USA

Rząd Polski wdał się w konflikt z Izraelem, ryzykując sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Jerozolima może bowiem zagrozić osłabieniem relacji, które stały się podstawą bezpieczeństwa naszego kraju. W Waszyngtonie działa lobby AIPAC, zdolne narzucać rządowi USA działania zgodne z życzeniami Izraela. A polskiego lobby jak nie było, tak nie ma.

Amerykańsko-Izraelski Komitet Spraw Publicznych (AIPAC) koordynuje pracę setek lokalnych Komitetów Akcji Politycznej o angielskim skrócie PAC. Dzięki swej nazwie, AIPAC wygląda jak organizacja matka PAC, chociaż nie jest nią formalnie. Prawo zabrania zagranicznej agenturze kierować ugrupowaniami obywateli. Jednak Federalna Komisja Wyborcza nie była w stanie dopatrzyć się „ wystarczających dowodów”, że AIPAC kontroluje PAC. Działa również Liga Przeciwko Zniesławianiu (ADL), która ma wielki wpływ na debatę publiczną.

Temat dla odważnych

W polskim konsulacie w Nowym Jorku miał odbyć się wykład Tony Judta, cenionego profesora Uniwersytetu Nowojorskiego. Temat: „Lobby izraelskie i polityka zagraniczna USA”. Liga Przeciwko Zniesławieniom wymusiła jednak odwołanie wykładu na godzinę przed rozpoczęciem, 3 października 2006 roku. Uczony często krytykował politykę Izraela, chociaż był żydowskiego pochodzenia. Polacy nie organizowali spotkania, tylko wynajęli salę. Do konsulatu napływały protesty. Podobno szalę przeważył telefon od Abe Foxmana, szefa Ligi.
Wiceprezydent USA Mike Pence przemawia na konferencji Amerykańsko-Izraelskiego Komitetu Spraw Publicznych (AIPAC) w Waszyngtonie, 26 marca 2017 r. Fot. REUTERS/Joshua Roberts
Dwa dni później ADL wyparła się nacisków, jednak nie wszyscy w to uwierzyli. Przeciwko cenzurze zaprotestowało 114 intelektualistów nowojorskich i zagranicznych. Ogłosili list otwarty do Abe Foxmana w „The New York Review of Books”, organie żydowskich liberałów. W liście piszą m.in., że „klimat zastraszania jest niezgodny z podstawowymi zasadami debaty w demokracji. Polski konsulat nie ma obowiązku popierania wolnego słowa. Jednak zasady gry w Ameryce zobowiązują obywateli raczej do zachęcania, niż tłumienia debaty publicznej.”

Zastraszanie oponentów należy do najważniejszych metod lobby izraelskiego w Stanach Zjednoczonych. Opisuje to książka o takim samym tytule, jak odwołany wykład (wyszła też po polsku). Jej autorzy – John Mersheimer i Stephen M. Walt – padli ofiarą nagonki, choć co kilka stron zapewniają, że uznają prawo Izraela do istnienia i lobby do działania nawet wbrew Ameryce. W książce zamieścili 1126 przypisów uzasadniających ich tezy. Wezwali rząd USA, żeby bardziej pilnował własnych interesów niż Izraela. I to były powody brutalnej krytyki szacownych profesorów – jednego z Harvardu, drugiego z Chicago University. ADL uznała książkę za „klasyczną spiskową antysemicką analizę, która przywołuje pomówienia o żydowskiej władzy i żydowskiej kontroli.”

Iracka katastrofa

Autorzy wykazują, że decydującą rolę w napaści na Irak odegrali neokonserwatyści, Amerykanie w wielkiej mierze żydowskiego pochodzenia. Cytują gen. Wesley Clarka, byłego dowódcy naczelnego NATO: „Ci, którzy popierają atak, przyznają szczerze, ale prywatnie, że zapewne Saddam Hussein nie zagraża Stanom Zjednoczonym. Jednak obawiają się, że jeśli będzie miał broń jądrową, to może jej użyć przeciw Izraelowi”. Dziennikarz Robert Novak ujawnił, że w przededniu tej wojny premier Ariel Szaron powiedział na zamkniętym spotkaniu z senatorami: „Jeśli uda im się usunąć Saddama Husseina, to zapewnią bezpieczeństwo Izraelowi”.
Rick Sanchez, dziennikarzem FOX News, i Abraham Foxman (po prawej) podczas meczy Jankesów w Nowym Jorku. Fot. Wikipedia/I, Juda Engelmayer (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)
I tak się stało. Zginęło pół miliona Irakijczyków, pięć tysięcy żołnierzy USA, i 30 tysięcy odniosło rany. Wojna zrujnowała Irak i kosztowała Amerykę bilion sto miliardów dolarów (szacunki są różne, zależnie od horyzontu czasowego skutków wojny). USA nie mogły zaprosić Izraela do koalicji, gdyż wycofałyby się z niej państwa arabskie.

Co skłania amerykańską klasę polityczną do wielkich poświęceń dla obcego państwa? Przykładne kary dla nieposłusznych polityków, jak przekonał się każdy, kto próbował uniezależnić od Izraela politykę amerykańską na Bliskim Wschodzie. Lobby udało się także wmówić Amerykanom, że Izrael jest bezcennym sojusznikiem, a nie utrapieniem, chociaż po upadku ZSRR stał się dyskusyjnym zasobem strategicznym.

Przykładnie ukarani

Demokrata Howard Dean ubiegał się o nominację partii w wyborach prezydenckich w roku 2004. Ale nieostrożnie powiedział, że Stany Zjednoczone powinny zająć „bardziej zrównoważone” stanowisko w konflikcie izraelsko-palestyńskim. Rywal Deana w walce o nominację partyjną Joseph Lieberman, wyznawca judaizmu konserwatywnego uznał, że jest to sprzedaż Izraela, a samo oświadczenie „nieodpowiedzialne”. Prawie wszyscy czołowi demokraci Izby Reprezentantów podpisali się pod ostrym listem krytykującym Deana. Żydowscy działacze w całej Ameryce zostali zalani anonimowymi e-mailami, że Dean jest groźny dla Izraela.

Czy rzeczywiście groźny? Ofiara tej nagonki była wzorowym gojem. Dbał o interesy państwa żydowskiego. Współprzewodniczącym jego komitetu wyborczego był Steven Grossman, były prezes AIPAC. Poglądy Deana były zresztą zbieżne z AIPAC. Co więcej, jego żona jest Żydówką i dzieci wychowują na Żydów. Dean wcale nie chciał wycofać poparcia USA dla Izraela. Uznał tylko, że Waszyngton powinien działać jako uczciwy pośrednik, aby zbliżyć obie strony konfliktu. Tego było za wiele. Lobby toleruje jedynie bezwarunkowe poparcie.
Kandydat Demokratów na prezydenta USA Howard Dean trzyma za rękę swoją żonę Judy, w tłumie zwolenników podczas wizyty w centrum wolontariatu w Dean, Manchester, New Hampshire, 25 stycznia 2004. Fot. REUTERS/Jim Bourg
Były prezydent Jimmy Carter też usłyszał, że „przejdzie do historii jako nienawidzący Żydów”. A żaden inny prezydent USA nie zrobił więcej dla bezpieczeństwa Izraela, niż on, kiedy doprowadził do zawarcia pokoju z Egiptem w roku 1979. Jednak po odejściu z urzędu zarzucił Izraelowi, że prowadzi apartheid wobec Palestyńczyków. Dlatego ADL przypuściła atak na byłego prezydenta wielkimi ogłoszeniami w głównych gazetach.

Pieniądze mówią

Wymuszaniu posłuchu polityków służą nie tylko oszczercze zarzuty. Pieniądze mówią ciszej, lecz skutecznie. Nie ma mowy o wulgarnych łapówkach. Lobby organizuje wpłaty na kampanie wyborcze kandydata – albo jego przeciwnika, jeżeli chce zwalczać polityka nieposłusznego sobie.

Kandydat na senatora Harry Longsdale, szukając poparcia odwiedził siedzibę AIPAC, gdzie dostał listę tematów i został przepytany z opinii na każdy z nich. Usłyszał wręcz, jakie ma mieć poglądy i jakim słowami wyrażać je publicznie. Zdał ten egzamin i wkrótce po spotkaniu dostał listę zwolenników Izraela z zachętą do proszenia o wpłaty na swą kampanię wyborczą. Jak wspomina, „poprosiłem, dostałem, od Florydy po Alaskę” .
Prezydent Jimmy Carter, izraelski premier Menachem Begin i doradca Cartera Zbigniew Brzeziński we wrześniu 1978 r. Zdjęcie, dzięki uprzejmości biblioteki Jimmy'ego Cartera, zostało umieszczone w Wikipedii. Fot: CIA
Żydzi, stanowiący około 2 procent ludności USA, dają nieproporcjonalnie duże dotacje partiom. „The Washington Post” oszacował, że demokratyczni kandydaci na prezydenta otrzymują od Żydów 60 proc. funduszy, które pochodzą ze źródeł prywatnych. Kiedy wyścig wyborczy jest wyrównany, wtedy głos żydowski jest decydujący. Tym bardziej, że frekwencja żydowska w wyborach wynosi 80 procent, gdy reszty obywateli – 50 proc.

Stanowią ledwie 2 procent ludności, ale są skupieni w kilku decydujących stanach. Oraz stanowią najbardziej aktywną i najlepiej zorganizowaną grupą etniczną Ameryki. Jak się wyraził publicysta Patrick Buchanan, „Kapitol to tereny okupowane przez Izrael”.

Akademie ku czci Izraela

Lobby kontroluje w mniejszej mierze świat akademicki, gdzie wolność myśli ceni się wyżej, niżeli w polityce. Ale nie rezygnuje.

AIPAC wynajmował studentów do tropienia profesorów i organizacji uważanych za antyizraelskie. ADL zbierała podobne informacje. Daniel Pipes, syn historyka Richarda Pipesa, założył portal Campus Watch, gdzie zbiera się dane akademików o „niewłaściwych” poglądach. Następnie przekonywał Kongres, by przyjął ustawę zachęcającą uczelnie do zatrudniania badaczy, którzy popierają politykę rządu na Bliskim Wschodzie. A ta polityka jest pod wpływem lobby.
Amerykańskie uczelnie mają sto kilkadziesiąt żydowskich programów studyjnych. Mimo to wielu filantropów funduje kolejne programy, żeby zwiększyć na kampusach liczbę uczonych przyjaznych Izraelowi. Miliarder gier hazardowych Sheldon Adelson przekazał wielomilionową dotację Georgetown University, „ponieważ jest to uczelnia jezuicka, ponieważ jest w Waszyngtonie i ponieważ jest to szkoła służby zagranicznej.”

To tylko część wpływów Izraela w Ameryce. Są jeszcze media, Wall Street i Hollywood, a to ostatnie kształtuje wyobraźnię mas na globalną skalę.

Dzięki poparciu Stanów Zjednoczonych Izrael mógł przetrwać we wrogim otoczeniu arabskim, stworzyć na nieużytkach lśniącą oazę cywilizacji zachodniej oraz wzorową demokrację. Żydzi zyskali azyl w niebezpiecznym świecie. Ale to temat na inną, budującą opowieść.

– Krzysztof Kłopotowski

Adaptowany fragment rozdziału książki Krzysztofa Kłopotowskiego „Geniusz Żydów na polski rozum”
Zdjęcie główne: Prezydent USA Donald Trump zostawia notatkę przy Ścianie Płaczu w Jerozolimie. Maj 2017. Fot. REUTERS/Jonathan Ernst
Zobacz więcej
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Pole bitwy w centrum światowego biznesu
Protesty trwają już czwarty miesiąc. – Najbardziej przerażające jest to, że się do nich przyzwyczailiśmy – mówi 19-letni aktywista John.
Cywilizacja wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Dlaczego Putin pokochał Gretę Thunberg?
Czy urządzenia do wydobycia gazu i ropy oraz budynki mieszkalne na rosyjskiej Dalekiej Północy zawalą się?
Cywilizacja wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Memento mori. Jak przygotować się na szczęśliwą śmierć
Ilekroć spotkamy orszak pogrzebowy, ile razy usłyszymy o czyimś zgonie, mówmy do siebie: mnie to samo jutro czeka.
Cywilizacja wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Nieśmiertelność. W ciekłym azocie czy w superkomputerze?
200 tys. dolarów kosztuje zamrożenie ciała po śmierci. A niebawem mogą powstać maszyny, które dadzą życie wieczne naszym mózgom.
Cywilizacja wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Nie wie strona lewa, co czyni prawa – czyli co mają wspólnego...
Dziś leworęcznych jest więcej, bo nikt już, mam nadzieję, nie „przestawia” ich na siłę.