Cywilizacja

Furia Izraela

Izrael może wygrać potyczkę o nowelizację ustawy, ale jednocześnie przegrać tę znacznie ważniejszą „wojnę”, którą swoją mądrością, życzliwością, zrozumieniem niuansów kulturowo-historycznych wygrywał od lat w Polsce prof. Szewach Weiss.

Uważam, że reakcja Polski na powtarzające się kłamstwa i fałszerstwa dotyczące historii II wojny światowej i Holocaustu, których hasłem wywoławczym stało się niesławne określenie „polskie obozy koncentracyjne” lub „polskie obozy śmierci”, jest uzasadniona i zrozumiała. Sprawa jest oczywista: nie było żadnych „polskich obozów”, Polska nie uczestniczyła w Zagładzie, przykładali do niej rękę polscy przestępcy i nie robili tego na rachunek ani państwa polskiego, ani narodu, ale na swój własny.

Hitler uśmiecha się w piekle

Jest oczywiste, że trzeba z kłamstwami na ten temat konsekwentnie walczyć, bo następne pokolenia przyjmą je za prawdę. Ta walka o prawdę jest tak samo istotna dla Polaków i Polski, jak walka z zaprzeczaniem prawdy o Zagładzie jest istotna dla Żydów i Izraela. Niestety, rzeczywistość zaskakuje w sposób okrutny: od wielu lat przyjeżdżają do Polski wycieczki młodzieży izraelskiej. Oglądają obozy zbudowane i zarządzane przez Niemców, ale jednak lecąc z Izraela nie wsiadają do samolotu do Berlina lub Frankfurtu, ale do Warszawy lub Krakowa. - Kiedy odwiedzałam Auschwitz, leciałam do Polski, nie do Niemiec - podkreśla w wywiadzie Lahav Harkov, dziennikarka „The Jerusalem Post”, która wywołała burzę na Twitterze, umieszczając 14 razy sformułowanie „polskie obozy śmierci” („Polish death camps”). Oto absurdalny i nieprzewidziany efekt tych wycieczek. Wycieczek, których celem jest edukacja. Hitler uśmiecha się z zadowoleniem w piekle.

Jednak, w mojej opinii, która nie jest z pewnością opinią większościową, nowelizacja ustawy o IPN, przewidująca kary grzywny i nawet więzienia za różnego rodzaju „przypisywanie Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie”, jest błędem. Może stać się ona niebezpiecznym narzędziem w rękach państwa.

Ustanawianie takich praw, stwarza - przy nawet jak najlepszych i najuczciwszych intencjach - istotne zagrożenie dla wolności wypowiedzi i innych swobód obywatelskich. Może się tak zdarzać, ponieważ prawa te - z reguły sformułowane ogólnikowo, bo rzecz dotyczy przecież nie jednoznacznych czynów, ale wieloznacznych słów - da się interpretować tak, że mogą prowadzić do sądowych nadużyć. Bezpieczniej, mądrzej i lepiej jest walczyć o prawdę edukacją, a nie grzywną lub więzieniem.
Zawiodła ambasador Izraela w Polsce. Anna Azari (na zdjęciu) swoim improwizowanym wystąpieniem w czasie obchodów rocznicy wyzwolenia Obozu w Auschwitz, gdzie ujawniła zdumiewający brak wyczucia czasu i miejsca. Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
Polskim ustawodawcom zabrakło mądrości, może chcieli zrobić coś efektownego dla swojego elektoratu, a może dali się ponieść dobrym chęciom, którymi wiadomo, co jest wybrukowane. Nie przewidzieli ryzyka. Nie uświadomili sobie, że karanie za słowa jest czymś z zasady niebezpiecznym. Pomijając już fakt, że dla ludzi z zewnątrz nie wygląda to wcale dobrze wizerunkowo, bo sprawia wrażenie, że skoro grozi się karami za mówienie o przeszłości, to zapewne ma się w tej przeszłości coś do ukrycia.

Zaplanowany brak profesjonalizmu?

Niestety, Izrael zachował się w tej sytuacji jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany. Zawiódł premier Izraela - Benjamin Netanjahu, jako odpowiedzialny za nagłą reakcję Izraela na polskie prace nad nowelizacją ustawy. Zawiodła ambasador Izraela w Polsce. Anna Azari swoim improwizowanym wystąpieniem w czasie obchodów rocznicy wyzwolenia Obozu w Auschwitz, gdzie ujawniła zdumiewający brak wyczucia czasu i miejsca.

Zawiedli też w ostry sposób wypowiadający się w mediach społecznościowych prominentni Izraelczycy (np. były minister finansów, Jair Lapid, którego wpis na Twitterze podobno sprowokował premiera Netanjahu do nieprzemyślanych działań).

Wszyscy oni wykazali się brakiem wyobraźni, pochopnością w postępowaniu, nieodpowiedzialnością. Ich zachowanie - w kilka godzin mocno naruszające budowane od dłuższego czasu dobre relacje polsko-izraelskie - jest w tak oczywisty sposób błędne, że wręcz nasuwa się przypuszczenie, że był to efekt zamierzony i cel tych działań nie jest tym, o czym mówią.
Zostały zagrożone, a może nawet przekreślone efekty wielu lat pracy takich ludzi, jak na przykład prof. Szewach Weiss (na zdjęciu), były ambasador Izraela w Polsce. Fot. TVP/Jan Bogacz
Jest przecież elementarną zasadą, że w takiej sytuacji wykorzystuje się w sposób spokojny i merytoryczny kanały dyplomatyczne, a nie stawia publicznie polski rząd i polski sejm pod pręgierzem. Działania Izraela były tak nieprofesjonalne, że trudno wprost uwierzyć, że ten brak profesjonalizmu nie został zaplanowany i zainscenizowany.

Media społecznościowe eksplodowały nienawiścią

I jest wreszcie jeszcze jeden istotny aspekt. Moim zdaniem, najważniejszy.

Relacje międzypaństwowe to jedna sprawa. Natomiast drugą kwestią jest cios, jaki 27 stycznia otrzymały relacje polsko-żydowskie rozumiane w kategoriach czysto międzyludzkich. W końcu to one decydują najbardziej o przyszłości.

W wyniku nieodpowiedzialnej postawy strony izraelskiej, ci ludzie w Polsce, którzy mają uprzedzenia wobec Żydów i szukają dla swoich postaw legitymizacji, dostali wspaniały i nieoczekiwany „prezent”. Nie mogli marzyć o lepszym. Natomiast wielu ludziom, którzy wobec Izraela i Żydów zachowywali postawę neutralną lub wręcz życzliwą, został nagle wylany na głowę kubeł zimnej (i brudnej) wody.

Zostały zagrożone, a może nawet przekreślone efekty wielu lat pracy takich ludzi, jak na przykład prof. Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce. Ludzi działających mądrze i odważnie na rzecz porozumienia, zgody, pokoju i budowania. To ich osiągnięcia zaatakowali awanturnicy w rodzaju (po jednej stronie) Jaira Lapida, oraz (po drugiej stronie) ultranacjonalistów polskich i ludzi wrogich Żydom.
Jerusalem Post. Fot. Archiwum
Media społecznościowe eksplodowały nienawiścią wobec Żydów (w Polsce) i wobec Polaków (w Izraelu), a ona szybko nie minie. Zostanie zapamiętana przez wielu. Ekstremiści po obu stronach mają czas swojego triumfu. Potrzeba długich lat wysiłku, aby zwalczyć nienawiść. Wystarczy kilka dni, aby ją wywołać lub wydobyć z uśpienia.

Na początku wszyscy byli zaszokowani postawą Izraela w tej sprawie - brakiem wyczucia ambasady izraelskiej, wpisami polityków na Twitterze. Teraz pierwszy kurz opada i następuje polaryzacja. Obie strony okopują się na swoich pozycjach.

Wielki błąd Izraela

Coraz częściej pojawiają się w mediach opinie, że to wyłącznie wina nowelizacji ustawy. Reakcję Izraela zaczyna się usprawiedliwiać. Jest to budowanie nieuczciwej narracji. Jestem przeciwnikiem tej ustawy, ale nie zmienię zdania, że to Izrael rozegrał tę partię fatalnie, krótkowzrocznie, w jakiejś niezrozumiałej furii. Zamiast wykonać ruchy odpowiednimi figurami na stworzonej do takich celów dyplomatycznej planszy, przewrócił te figury na szachownicy i samą szachownicę zrzucił na ziemię. Wielki błąd!

Izrael może wygrać potyczkę o nowelizację ustawy, ale jednocześnie przegrać tę znacznie ważniejszą „wojnę”, którą swoją mądrością, życzliwością, zrozumieniem niuansów kulturowo-historycznych wygrywał od lat w Polsce prof. Szewach Weiss. A przecież przy minimum opanowania i profesjonalnej dyplomacji można było wygrać i jedno i drugie, niczego nie burząc, tylko nawet poprawiając coraz lepsze relacje żydowsko-polskie.

Niestety, stało się całkiem odwrotnie.

Ręce opadają.

– Paweł Jędrzejewski,
współtwórca i współpracownik założonego w 2005 roku w USA Stowarzyszenia 614. Przykazania, zajmującego się upowszechnianiem wiedzy na temat judaizmu w języku polskim, członek redakcji Forum Żydów Polskich, autor książki "Judaizm bez tajemnic" i innych publikacji o tematyce związanej z judaizmem i kulturą żydowską.
29.01.2018
Zdjęcie główne: Pemier Binjamin Netanyahu (z lewej) podczas prezentacji przejętego przez wojska izraelskie uzbrojenia, które miało byc nielegalnie przewiezione z Iranu do strefy Gazy. 5 marca 2014 r. Fot. Photo Getty Images/Anadolu Agency/Salih Zeki Fazlioglu
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Moskwa gotowa do konfrontacji z Zachodem
W Rosji wciąż mocna jest wiara w to, że najlepszym lekarstwem na korupcję, biedę i panoszenie się biurokracji jest „silny przywódca”.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Przyzwolenie na przemoc wobec białych
– Nasi pragną swojej ziemi! – elita polityczna RPA otwarcie zachęca do wywłaszczania białych farmerów.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wielkie oszustwa. Nauka to nie tylko arena wiekopomnych odkryć…
Nie ma już „mistrzów i ich szkół”. Jest masowe wytwarzanie „inteligencji” i biznes nazywany nauką.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Prezydent na wojnie z narkotykami, Kościołem i Ameryką
Do zachodnich organizacji praw człowieka zwrócił się: - Przepraszam, czy uważacie nas za małpy, które mówią?!
Cywilizacja wydanie 2.11.2018 – 9.11.2018
Czy Niemcy bez Angeli Merkel będą niebezpieczni dla Europy?
Zamordowała ojca. Uśpiła Niemców. Metoda polityczna Angeli Merkel