Kultura

Cztery kobiety Vincenta van Gogha

„Vincent nie jest człowiekiem namiętnym. Jest samą namiętnością” – charakteryzował van Gogha jego biograf, francuski historyk sztuki Henri Perruchot. Malarz nie zdobył jednak nigdy miłości, o której marzył. Zamiast niej - jak pisał do swojego brata Theo van Gogha - musiał zadawalać się „dziewkami za kilka franków”.

Ani Vincent, zwany przez wielu „rudym wariatem”, ani oddany mu brat nie przeczuwali, że za kilkadziesiąt lat świat oszaleje na punkcie obrazów genialnego Holendra. I że kolekcjonerzy będą za nie płacić horrendalne ceny – w listopadzie ub.r. na aukcji w Nowym Jorku za 81,3 miliona dolarów sprzedano obraz Vincenta van Gogha pt. „Rolnik w polu”, który namalował na rok przed śmiercią, w 1889 r.

30 autoportretów

Jego nazwisko – inaczej niż do tej pory, bo za sprawą kina, a nie wystawy lub rekordowej ceny obrazu – powróciło teraz na pierwsze strony gazet. Brytyjsko-polski film poświęcony malarzowi pt. „Mój Vincentowi” dostał właśnie nominację do Oscara w kategorii pełnometrażowej animacji. A ma już na swoim koncie m.in. Europejską Nagrodę Filmową.

Już sama nominacja do Oscara ma ogromne znaczenie – jest pierwszą w historii dla tego typu filmu, czyli animacji malarskiej. I wyreżyserowała go Polka Dorota Kobiela, zaś współreżyserem był jej mąż, Brytyjczyk Hugh Welchman.

„Twój Vincent" składa się z 65 tys. klatek, a każda z nich jest oddzielnym obrazem. Przez sześć lat malowało je ponad 120 malarzy z całego świata. Niezwykły artystyczny hołd dla jednego z najgenialniejszych malarzy świata, niedocenianego za życia. Van Gogh malarstwu poświęcił się późno, bo w wieku 27 lat. Przez 10 lat, które upłynęły od tego czasu do jego śmierci, namalował prawie 900 obrazów, czyli pracował w rekordowym tempie; 30 z nich to autoportrety. Wcześniej m.in. pracował w galerii sztuki i był misjonarzem wśród górników w walońskim Borinage. To właśnie tam zaczął malować.

Vincent van Gogh pochodził z szacownej holenderskiej rodziny, która szczyciła się szlacheckim herbem – belką z trzema różami. Jej członkowie najczęściej wybierali karierę wojskową, duchowną lub zajmowali się handlem dziełami sztuki. Ojciec Vincenta był pastorem, wujowie – marszandami. Początkowo także Vincent miał sprzedawać obrazy.

Urszula, zalotna Angielka

Pierwszą wielką miłością Vincenta van Gogha była córka gospodyni, od której wynajmował pokój w Londynie, gdzie pracował w oddziale galerii sztuki Goulpi. Miał 20 lat, zachwycał się brytyjską stolicą. Lokum u wdowy po pastorze, pani Loyer, bardzo mu się podobało. Tym bardziej, że była tam piękna Urszula, jej córka.
Van Gogh w wieku 18-19 lat. Fot. Wikimedia
O swoim zakochaniu pisał w listach do rodziny, był przekonany, że panna sama go uwodzi i że odwzajemnia uczucia nieśmiałego i dość niezgrabnego zalotnika. Postanowił nawet, że to z paniami Loyer spędzi Boże Narodzenie, a nie z rodzicami, i został w Londynie.

Dopiero w lipcu następnego roku, tuż przed wyjazdem na urlop do Holandii, Vincent zdecydował oświadczyć się Urszuli. Gorzko się rozczarował. Kokietka powiedziała mu, że jest już zaręczona z poprzednim lokatorem matki i zamierza za niego wyjść za mąż. Dziewczyna wyśmiała niezgrabnego Holendra, nie chciała słuchać jego wyznań i zaklęć.

Vincent do Londynu wrócił jeszcze na kilka miesięcy. Towarzyszyła mu siostra Anna, rodzice bali się o niego. Pracę w galerii stracił, bo po zawodzie miłosnym stał się burkliwy i nieuprzejmy dla klientów. Anna przekonywała brata, by nie wystawał przed domem Urszuli. Dziewczyna nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Uczucie do zalotnej Angielki pielęgnował w sobie jeszcze przez pewien czas. A potem zwrócił się ku Bogu i postanowił zostać misjonarzem.

Kee Vos, kuzynka

3 listopada 1881 r. Vincent po powrocie z misji w górniczym walkońskim miasteczku, odpoczywał w domu rodziców w Etten. Napisał wtedy w liście do Theo, że zakochał się w starszej od o siedem lat kuzynce Kee Vos, ale ona nie odwzajemnia jego uczuć. To była kolejna wielka miłosna tragedia Vincenta. Znowu zaangażował się mocno i nie mógł uwierzyć, że jego wybranka nie odwzajemnia uczucia. Był głuchy na jej odpowiedź na oświadczyny, czyli słowa, które cytuje w liście „nigdy, nie, nigdy” i na to, co mówiła mu rodzina. „Ta, albo żadna” – powtarzał z uporem.

Kee Vos zamieszkała razem z kilkuletnim synkiem w domu rodziców Vincenta po śmierci męża. Była córką starszej siostry jego matki. Krewni byli przerażeni gwałtownością uczuć Vincenta i wizją kazirodczego związku. Kee pewnego dnia uciekła z Etten do rodziców w Amsterdamie. Vincent o niej jednak nie zapomniał. Pisał list za listem, wszystkie wracały z Amsterdamu nierozpieczętowane. Po kilku miesiącach pojechał, by się z nią zobaczyć i przekonać, że powinna zostać jego „ukochaną żoneczką”.

Filmy mądre i wyważone. Zrobione z potrzeby serca…

Najlepsze polskie produkcje 2017 r. Subiektywny ranking Łukasza Adamskiego na tygodnik.tvp.pl.

zobacz więcej
W zorganizowaniu podróży pomagali Vincentowi brat Theo i siostra Wilhelmina, która śledziła każdy krok Kee w Amsterdamie. Gdy Vincent zjawił się w domu państwa Sticker, Kee nie było. Reszta rodziny siedziała przy obiedzie. Zakochany mężczyzna upierał się, że nie wyjdzie, dopóki nie zobaczy ukochanej. Był tak zdeterminowany, że włożył dłoń w płomień lampy naftowej. Rodzina Kee osłupiała ze zgrozy. Gdy po chwili ojciec kobiety otrząsnął się z szoku, zgasił lampę i wyrzucił Vincenta za drzwi krzycząc: „Nie zobaczysz jej!”.

Vincent załamany wrócił do domu rodziców. Po kolejnym rozczarowaniu miłosnym postanowił poświęcić się sztuce. Pracował zapamiętale najpierw w Etten, a potem w Hadze, gdzie uczęszczał m m.in. do pracowni malarskiej kuzyna, Antona Mauve.

Sien, ospowata prostytutka

W Hadze pod koniec stycznia 1882 r. Vincent poznaje Sien, 32-letnią prostytutkę i alkoholiczkę. Przygarnia ciężarną kobietę, która z kilkuletnią córką tułała się ulicami miasta, pod swój dach. „Wydaje mi się, że każdy mężczyzna, cokolwiek wart, postąpiłby w tym przypadku tak samo” – napisał do Theo. Clasina Maria Hoornik, zwana Sien, staje się modelką Vincenta, bohaterką kilkudziesięciu jego prac, najsłynniejsze z nich to „Sorrow” (smutek) i „The Great Lady”.
Vincent van Gogh, "Sien z papierosem siedząca na podłodze przy kominku", kwiecień 1882. Fot. Wikimedia
W listach do brata pisał, że jest „nieładna i ospowata”, ale niezwykle spokojna. Znosiła z pokorą wszystkie humory wybuchowego malarza. Dawała mu namiastkę domowego ogniska, ale też zaraziła chorobą weneryczną. Rzucić jej nie chciał, bo bał się, że Sien znowu się stoczy, a poza tym – jak pisał – „lepiej żyć z marną dziwką niż samemu”.

Burzliwy związek van Gogha ze Sien trwał ponad półtora roku i skończył się rozstaniem. Rodzina Vincenta była znów przerażona. Sypały się na jego głowę gromy. Jak śmiał „afiszować się z prostytutką!?”.

Vincent van Gogh starał się odmienić Sien, sprawić, że porzuci swoje dotychczasowe zajęcie. Ona jednak nie chciała. „Ależ tak, jestem dziwką i poza tym »fachem” nie mam nic innego” – miała mu odpowiadać. Gdy zdecydował się ją porzucić, uznał to za swoją osobistą klęskę.

Agostina, Włoszka o pełnych kształtach

Czwarta miłość Vincenta to smagła i piękna Włoszka o pełnych kształtach, Agostina Segatori, była modelka malarzy z Villa Medicis. W Paryżu, gdzie w 1886 r. przeprowadził się aspirujący artysta, Włoszka miała kawiarnię Tambourin. W lokalu przy bulwarze Clichy zbierał się artystyczny światek. Bywał tam też Vincent, pił absynt, dyskutował z kolegami i wpatrywał się w Agostinę. Zgodziła się pozować mu do obrazu. Piękna rzymianka i malarz zaczęli romansować.
Vincent van Gogh, "Agostina Segatori siedząca w kawiarni Tambourin". Fot. Wikimedia
Związek zakończył się w niezbyt przyjemnej atmosferze. Co się wydarzyło, nie jest do końca jasne. Na pewno doszło do bójki między malarzem i kelnerem z lokalu Agostiny. Nie wiadomo, czy powodem była zazdrość czy obawa, że Vincent coś wie – dzięki Agostinie – o przestępczych sprawkach kelnera. Rozgniewany Vincent zabrał z lokalu kochanki wszystkie swoje obrazy. Był przekonany, że Agostina nie jest bez winy. „Wyglądała bardzo kiepsko, była blada jak wosk, co o niczym dobrym nie świadczy” – napisał do Theo o ostatnim spotkaniu z kochanką.

Piąta kobieta

Dla wiecznej sławy malarza najwięcej zrobiła piąta kobieta. Johanna van Gogh Bonger, zwane zdrobniale Jo, była żoną Theo, ukochanego brata Vincenta. Ich małżeństwo trwało krótko, od 17 kwietnia 1889 do 25 stycznia 1891 r., gdy Theo zmarł. 31 stycznia 1890 urodziło im się jedyne dziecko, syn, nazwany na cześć wujka Vincent Willem van Gogh (1890–1978). Jo i Vincent junior odegrali ważną rolę w pokazywaniu światu artystycznej spuścizny po Vincencie.

To Jo w 1905 zorganizowała wielką wystawę prac Vincenta van Gogha w Stedelijk Museum w Amsterdamie. Uporządkowała też i wydała listy, które pisał malarz do brata. Jak podkreślają jej biografowie, zrobiła wszystko, by przekształcić „pełną bólu historię życia Vincenta w nieśmiertelny mit”.
Muzeum van Gogha w Amsterdamie. Fot. Wikimedia
Jej syn Vincent Willem van Gogh starał się odciąć od sztuki. Został inżynierem i nie dbał o dziedzictwo po wuju. Lekką ręką po śmierci matki rozdawał muzeom jego obrazy. W 1960 r. zmienił jednak zdanie i założył Vincent van Gogh Foundation, Po 13 latach, dzięki jego staraniom, w Amsterdamie powstało muzeum Vincenta Van Gogha, gdzie znajduje się ponad 200 obrazów mistrza, 500 jego rysunków i 700 listów; to największa taka kolekcja na świecie.

– Beata Zatońska
Zdjęcie główne: "Wspomnienie ogrodu w Etten", obraz Vincenta van Gogha. Czy kobieta z lewej to Kee Vos, młodzieńcza miłość artysty? Fot. Wikimedia
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Rokossowski na Kasztance. Co ze sztuki II RP przejęła PRL
Dawne animozje między artystami wróciły po 1945 roku, stanowiąc zarówno trampolinę dla późniejszych karier, jak i niekiedy przyczynę ich blokady.
Kultura Poprzednie wydanie
Żelazna kurtyna z betonu. Gorący towar i gorzkie przemyślenia
Noc z 9 na 10 listopada 30 lat temu. Wiedzą państwo, co to za rocznica? Niektórzy epokowe wydarzenie po prostu przespali.
Kultura Poprzednie wydanie
Nie dałoby się jej kupić za żadne sumy. Pani od El Greca
Nie skarżyła się na niegodziwości, których doświadczyła. Poczynając od największych przykrości, których nie oszczędzono jej i Hannie Sygietyńskiej, podając w wątpliwość wartość ich odkrycia.
Kultura Poprzednie wydanie
Był jak trędowaty. Nie chciano go ani słuchać, ani widzieć
Gustaw Herling-Grudziński, autor „Innego świata” zawinił wobec komunizmu, zachodnich, lewicowych intelektualistów, a także wobec środowiska „Gazety Wyborczej”.
Kultura wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Doczka
Jesienne opowiadanie Wojciecha Chmielewskiego.