Kultura

Już nic nie muszę, ale wiele mogę

Rodzice przestrzegali go: inżynier to zawód, a aktor będzie chodził głodny. Na szczęście nie posłuchał i stał się gwiazdą scen teatralnych i polskich produkcji filmowych. Franciszek Pieczka obchodzi swoje 90. urodziny.

Na teatralne spotkania z tym wybitnym aktorem TVP Kultura poświęciła cały styczeń. 23 stycznia o godz. 20:20 wyemituje spektakl Laco Adamika z lat 80. „Fedra”, według sztuki Jeana Racine'a. Fedra (w tej roli Teresa Budzisz-Krzyżanowska) jest drugą żoną króla Tezeusza (zagrał go właśnie Franciszek Pieczka), ale zakochaną w swoim pasierbie Hipolicie (Bogusław Linda).

W ramach „Miesiąca z Franciszkiem Pieczką” TVP Kultura wyemitowała już: „Porwanie Donii Agaty” (wykonanie m.in. Irena Kwiatkowska, Krzysztof Kowalewski, Kazimierz Kaczor, Witold Pyrkosz), „Stepowy Król Lir” oraz „Kowal, pieniądze i gwiazdy” (reż. Maciej Englert, wyk. m.in.: Anna Nehrebecka, Henryk Borowski, Olgierd Łukaszewicz, Marta Lipińska i inni).

Franciszek Pieczka urodził się 18 stycznia 1928 roku w Godowie, miasteczku powiatu wodzisławskiego na Górnym Śląsku.

Ma niesłychanie ciepły głos i niezaprzeczalny urok. Zawsze – poczucie humoru.

– Ja już nic nie muszę, ale jeszcze wiele mogę – powiedział rozbawiony w urodzinowej rozmowie z dziennikarką PAP.
„Ma niesłychanie ciepły głos i niezaprzeczalny urok”. Franciszek Pieczka kończy 90 lat
– Zdaję sobie sprawę, że w moim wieku każdy przeżyty dzień jest wielką wygraną. Chciałbym żyć jak najdłużej, ale nie boję się śmierci. Ja już przeżyłem swoje. Nie mam już wygórowanych aspiracji co do swoich poczynań, prywatnych czy zawodowych, stąd mam ten komfort wyciszenia – dodał.

Był najmłodszym z siedmiorga rodzeństwa Pieczków i wychowywano go w śląskiej tradycji. – Ślązakiem jestem i jako Ślązak umrę – zaznaczał.

Był organistą w miejscowym kościele, a rodzice mieli nadzieję, że pójdzie w ślady ojca, który przepracował 40 lat w kopalni. Jednak on od dzieciństwa interesował się filmem. Chodził pieszo do kin do Wodzisławia i czeskiej Zawady.

– Zgodnie z górniczą tradycją, w której idzie się śladami ojca, poszedłem pracować pod ziemię. Po roku zacząłem się uczyć w Uniwersyteckim Studium Przygotowawczym w Katowicach. Jego ukończenie dawało miejsce na każdej uczelni – poza szkołami artystycznymi – bez egzaminu. Zacząłem studia na Politechnice Gliwickiej, ale po miesiącu zrezygnowałem i pojechałem do Warszawy, aby się dostać do szkoły teatralnej – wspominał w wywiadzie dla „Tele Tygodnia”.

– Kiedy powiedziałem o tym w domu, posypały się na mnie wszystkie śląskie pierony. Bo inżynier to porządny zawód, a aktor – w pojęciu mego ojca – będzie chodził głodny – śmiał się.
Nie tylko Gustlik
Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie ukończył w 1954 roku. Wciągnęła go właśnie scena teatralna: debiutował w Teatrze Dolnośląskim w Jeleniej Górze, potem przeniósł się do Ludowego w Nowej Hucie, a następnie do Starego w Krakowie i Dramatycznego w Warszawie. W stolicy związał się z Teatrem Powszechnym (od 1976 r.).

Ale jednocześnie debiutował w filmie. Sławę przyniosła mu rola Gustlika, czyli Gustawa Jelenia, członka załogi czołgu „Rudy 102”, w serialu „Czterej pancerni i pies”. Grał w nim razem m.in. z Januszem Gajosem w latach 1966-1970. – Bardzo mi się dobrze tę rolę grało i nie uważam, że przynosi mi ujmę. Nigdy nie zapisałem się do żadnej partii. Ojciec przestrzegał mnie przed polityką. A film był dla dzieci – mówił o tej swojej roli w 2008 r. w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. – Dopiero po emisji zorientowaliśmy się, że partia zauważyła gigantyczny odzew u widzów i zaczęła to wygrywać politycznie Naszą czwórkę postanowiono wykorzystać, gdy przewożono prochy pomordowanych w Majdanku do Brześcia. Mieliśmy ściągnąć tłumy ludzi, ale zakazali nam dawania autografów. Tymczasem tylko przyjechaliśmy i skończyła się partyjna akademia. Na nasz widok dzieci oszalały. Czułem się jak na rockowym koncercie – dodawał.
Łódź , 05.02.1967. Bohaterowie serialu „Czterej pancerni i pies” w Łodzi podczas imprezy dla młodzieży. Na zdjęciu od lewej: Franciszek Pieczka, Janusz Gajos , Roman Wilhelmi, Włodzimierz Press. Fot. PAP/Witold Rozmysłowicz
Ale Gustlik był tylko wstępem do jego aktorskiej kariery filmowej. Zagrał tytułowego bohatera w „Żywocie Mateusza” (1967 rok, debiut reżyserski Witolda Leszczyńskiego) i Huberta Sierszę w „Perle w koronie” (1971), drugiej części trylogii Kazimierza Kutza o strajku górników.

– Śląsk bardzo dużo zawdzięcza Kutzowi przez ten jego śląski cykl. Jako reżyser niezwykle dużo zrobił dla śląskiej społeczności, choćby pokazując w swoich filmach różne społeczne uwikłania – ocenił.

Z Kutzem pracował także przy trzeciej części – „Paciorkach jednego różańca” (1979). Miał szereg kreacji w ekranizacjach największych dzieł literatury polskiej. Pieczka zagrał pamiętne role: Czepca w „Weselu” Andrzeja Wajdy (1972), proboszcza w „Chłopach” Jana Rybkowskiego (1973), starego Kiemlicza w „Potopie” Jerzego Hoffmana (1974), fabrykanta Mullera w „Ziemi obiecanej” Wajdy (1974) czy św. Piotra w „Quo Vadis” Jerzego Kawalerowicza (2001).

Miał też role m.in. w „Królowej Bonie” (serial Janusza Majewskiego), „Konopielce” i „Siekierezadzie” (Witold Leszcyński), „Matce Królów” (Janusz Zaorski), „Życiu za życie: Maksymilian Kolbe” (Krzysztof Zanussi), „Austerii” (Jerzy Kawalerowicz), „Jańciu Wodniku” i „Jasminum” (Jan Jakub Kolski). Kolejną znaną serialową rolę – Stacha Japycza – grał w „Ranczu” Wojciecha Adamczyka.
– Jestem aktorem charakterystycznym, moja transformacja do postaci filmowej jest bardzo duża. W polskich filmach wcielam się głównie w pozytywnych bohaterów. W niemieckich, w których też dużo grałem, byłem obsadzany jako szwarccharakter. Grałem np. chorobliwie zazdrosnego męża, który wynajmuje mieszkanie naprzeciw okien własnego domu, żeby móc podglądać, czy żona go zdradza czy nie. Ostatecznie moja postać w tym filmie strzela i morduje, w Polsce to byłoby nie do pomyślenia – oceniał aktor.

Ostatnim tytułem w którym zagrał Pieczka, jest „Syn królowej śniegu” Roberta Wichrowskiego, który wchodzi do kin 19 stycznia. To złamana baśniową konwencją opowieść o dzieciobójstwie, z udziałem m.in. Michaliny Olszańskiej, Anny Seniuk i Ewy Szykulskiej.

– Tematyka tego filmu mnie bardzo zafrapowała w związku z rzeczami, które dziś się dzieją. Panuje szaleńczy egoizm, egoizm życia za wszelką cenę. Poza tym mój najmłodszy wnuk ma 14 lat, więc tym bardziej byłem chętny, żeby zagrać starego Kazimierza opiekującego się małym Marcinem – tłumaczył PAP dlaczego przyjął tę rolę.
W sumie jest odwtórcą ponad 100 ról, użyczył głosu wielu postaciom (m.in. Święty Mikołaj w „Opowieściach z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa”, Żaberzwłok w „Alici w Krainie Czarów, Lor San Tekka w „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy”).

Był wielokrotnie wyróżniany i nagradzany, m.in. Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski, Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” oraz Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla kultury narodowej. Jest Kawalerem Orderu Orła Białego.

– Bernadeta Waszkielewicz

W artykule wykorzystano: depeszę PAP Martyny Olasz, wywiady dla „Rzeczpospolitej” i „Tele Tygodnia”, informację „Panoramy” TVP2.
Zdjęcie główne: Polska, 1969. Serial „ Czterej pancerni i pies”, zrealizowany na podstawie książki i scenariusza Janusza Przymanowskiego. Przedstawiał wojenne losy załogi czołgu „Rudy 102” i psa Szarika. Reżyseria Konrad Nałęcki. Na zdjęciu Franciszek Pieczka jako Gustaw Jeleń, czyli Gustlik. Fot. CAF/PAP
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Rokossowski na Kasztance. Co ze sztuki II RP przejęła PRL
Dawne animozje między artystami wróciły po 1945 roku, stanowiąc zarówno trampolinę dla późniejszych karier, jak i niekiedy przyczynę ich blokady.
Kultura Poprzednie wydanie
Żelazna kurtyna z betonu. Gorący towar i gorzkie przemyślenia
Noc z 9 na 10 listopada 30 lat temu. Wiedzą państwo, co to za rocznica? Niektórzy epokowe wydarzenie po prostu przespali.
Kultura Poprzednie wydanie
Nie dałoby się jej kupić za żadne sumy. Pani od El Greca
Nie skarżyła się na niegodziwości, których doświadczyła. Poczynając od największych przykrości, których nie oszczędzono jej i Hannie Sygietyńskiej, podając w wątpliwość wartość ich odkrycia.
Kultura Poprzednie wydanie
Był jak trędowaty. Nie chciano go ani słuchać, ani widzieć
Gustaw Herling-Grudziński, autor „Innego świata” zawinił wobec komunizmu, zachodnich, lewicowych intelektualistów, a także wobec środowiska „Gazety Wyborczej”.
Kultura wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Doczka
Jesienne opowiadanie Wojciecha Chmielewskiego.