Kultura

Filmy mądre i wyważone. Zrobione z potrzeby serca…

Najlepsze polskie produkcje 2017 r. Subiektywny ranking krytyka filmowego dla portalu tygodnik.tvp.pl

Kino źle wyreżyserowane, nierówno zagrane i niewiarygodne…

Najgorsze polskie filmy 2017 r. Subiektywny ranking Łukasza Adamskiego dla portalu tygodnik.tvp.pl.

zobacz więcej
Polscy filmowcy coraz lepiej radzą sobie z filmowym eklektyzmem. Mieszają ze sobą przeciwstawne gatunki jak musical i horror, horror i groteskę oraz mówią uniwersalnym hollywoodzkim językiem.


5.„Las, 4 rano”, reż. Jan Jakub Kolski

Kadr z filmu "Las, 4 rano"
To jeden z najgorzej ocenianych filmów 2017 roku przez polskich krytyków. Mnie jednak chwycił za serce. Długo nie puszczał. Mistrz „magicznego realizmu” zrobił film skrajnie osobisty. Napisany wraz z powracającym po latach do kina Krzysztofem Majchrzakiem

„Las, 4 rano” to przeszywające wyznanie ojca, który musi pogodzić się ze śmiercią jedynego dziecka. Jan Jakub Kolski stracił ukochaną córkę. Jest to kino rozliczeniowe i terapeutyczne, choć na tyle uniwersalne, że trafia do widza nie dotkniętego traumą straty dziecka.

Wielka w tym zasługa fenomenalnego Majchrzaka. Ten ousider kina, gardzący popkulturą i szmirowatą sztuką aktor rozdziera swoją postać. Choć opiera rolę na minimalistycznych formach tworzy wielką, wielowymiarową kreację. Milcząc czuć w jego wnętrzu buzowanie emocji. Gdy spazmatycznie wykrzykuje swój ból, widzimy pustkę jego serca.

A co z wiarą? Ona też jest w filmie Kolskiego. Sygnalizowana cytatami z Hioba nabiera odpowiedniego wymiaru. Może nie jak u Terrence’a Malicka, który poświęcił cały filmowy traktat stracie dziecka („Drzewo życia”), ale również nabiera swojej siły.

4.„Człowiek z magicznym pudełkiem”, reż. Bodo Kox

Kadr z filmu "Człowiek z magicznym pudełkiem".
Oglądałem ten film siedząc obok znanego konserwatywnego pisarza, krytyka filmowego i teatralnego. Gdy pojawiły się napisy końcowe rzekł: „Brytyjczycy potrafią robić tak nowatorskie produkcje s-fi jak Black Mirror, a my bazujemy na znanych schematach”. Zgadzam się.

Niemniej jednak doceniam film wyrosłego z niezależnego kina reżysera Bodo Koxa, który sięgnął po gatunek w polskim kinie nie eksploatowany. Polska w roku 2030 to potworne miejsce. Wyjęte z „1984” Orwella, ale zatopione w korporacyjno-industrialnym koszmarze podobnym do tego z „Teorii wszystkiego” Terry Gilliama.

Kox zrobił film o miłości, która pokonuje czasoprzestrzeń. Rozciągnięta między stalinowską Polskę roku 1952 i Polskę rządzoną przez jakąś formę narodowej dyktatury. A jakże. Przecież tylko takie w Europie budowały autorytarne reżymy.

Abstrahując od uwielbienia wbijania politycznych szpil wiadomej sile politycznej, trzeba docenić wizjonerstwo Koxa. Historia przedziwnego romansu wyniosłej, z trudem ukrywającej smutek za maską Gorii (zmysłowa Olga Bołądź) i Adama (świetny debiut w głównej roli Piotra Polaka) ma w sobie świeżość.

Kox maluje przytłaczający obraz Warszawy. To miasto wymuskanych wieżowców i niszczejących kamienic. Bohaterowie są wyalienowani przez system. Zarówno komunistyczny jak i korporacyjny. Zgrabna przypowiastka.

3.„Twój Vincent”, reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman

Kard z filmu "Twój Vincent"
Europejska Nagroda Filmowa, nominacja do Złotego Globu, prawdopodobna nominacja do Oscara i zarobione ponad 20 milionów dolarów w kinach - oto skala międzynarodowego sukcesu współfinansowanego przez Polaków filmu. Film Doroty Kobieli i Hugh Welchmana wprowadza nową jakość nie tylko do polskiego, ale też światowego do kina.

W filmie „grają” 94 obrazy Vincenta Van Gogha w formie niemal oryginalnej. „Twój Vincent” został nakręcony jako standardowy film aktorski, a następnie każda klatka została ręcznie przemalowana w technice olejnej przez 125 malarzy.

Choć słabszą stroną filmu jest ubrany w kryminalne szaty scenariusz, to bez wątpienia film Welchmana i Kobieli zmienia twarz polskiej kinematografii.

Bardzo szanuję kilkuletnią pracę twórców i dlatego umieszczam film na swojej liście. Moje oczy zostały nakarmione prawdziwą sztuką. Zostałem oszołomiony obrazami. Niestety umysł mój pozostał po seansie niedopieszczony.

Niemniej jednak polecam ten film. Trzeba go obejrzeć choćby z powodu jego niezwykłej realizacji. Polska animacja obchodzi właśnie swoje 70 lecie. „Twój Vincent” to piękny prezent na rocznicę. Pustawy w środku, ale bardzo ładny.

2.„Najlepszy”, reż. Łukasz Palkowski

Kadr z filmu "Najlepszy"
Jerzy Górski (Jakub Gierszał) to człowiek w Polsce prawie nieznany. A to właśnie ten twardziel ukończył w 1990 roku w USA bieg śmierci oraz ustanowił rekord świata w Double Iron man. Wcześniej… leczył się w Monarze. Był upadłym heroinistą. Wrakiem człowieka wyjętym wprost z „Trainspotting” Welsha.

„Najlepszy” to filmowa wizja życia Górskiego. Bardziej zainspirowana niezwykłym losem sportowca, niż dokładnie pokazująca jego drogę. „Najlepszy” w założeniu ma inspirować najbardziej upadłych ludzi. Palkowski jest mistrzem takiego kina. Rozrywkowego, ale podszytego głębszymi wartościami. Opartego na faktach, ale ujmująco podkoloryzowanego.

O ile „Bogowie” Palkowskiego byli filmem na wskroś realistycznym, choć zanurzonym w mit selfmademana, to „Najlepszy” jest mieszanką gatunków. Reżyser miesza realizm z koszmarnymi wizjami. Znakomitym pomysłem było zobrazowanie wewnętrznego świata ćpunów. Wyglądających jak zombie, ale czujących się jak panowie życia.

Górski jest kuszony przez własnego demona. Toczy z nim bitwę zarówno na bezdrożach Alabamy jak i między kamienicami Lednicy. Potrzebujemy takiego hollywoodzkiego kina „made in Poland”. Pozytywnego, inspirującego i mówiącego o wybitnych osiągnięciach Polaków.

1.„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski

Kadr z filmu "Cicha noc".
Bezapelacyjny zwycięzca. Wymarzony debiut każdego filmowca. Kino wielowarstwowe. Mądre i wyważone. Zrobione z potrzeby serca a nie wyrachowania.

Nie jest to satyra na prowincjonalną i zacofaną „polską rodzinę”, którą widzieliśmy choćby u Smarzowskiego w „Weselu”. Domalewski podobnie jak Cristi Puiu w rumuńskiej „Sieranevadzie” dokonuje wiwisekcji zwykłej rodziny. Bez szyderstwa i złych intencji.

Reżyser pochodzi z prowincji i doskonale czuje realne problemy Polski B. Zastanawia się, czy emigracja jest nieodłącznym elementem naszej tożsamości. Pytanie o tożsamość zadaje poprzez los prostych ludzi. Ludzi, którzy w każdym społeczeństwie są solą ziemi, ale muszą ją opuścić.

Cała ekipa aktorska daje popis fenomenalnej gry. Reżyser jest z wykształcenia aktorem i potrafi instynktownie dyrygować swoją trupą. Arkadiusz Jakubik tworzy jedną z najlepszych kreacji w karierze. Dawid Ogrodnik z niezwykle podobnym do siebie Tomaszem Ziętkiem kreaują przejmujący portret skłóconych, wiecznie rywalizujących ze sobą braci. Cała ekipa gra bez jednej fałszywej nuty, a fałszująca na skrzypcach siostrzyczka spaja całą opowieść klamrą. Grając w finale „Cichą Noc” nadaje opowieści wyjątkowej symboliki. Zupełnie nie dziwi, że debiut fabularny Piotra Domalewskiego zdobył Złote Lwy w Gdyni.

– Łukasz Adamski, krytyk filmowy i publicysta portalu wPolityce.pl oraz tygodnika Sieci
Zdjęcie główne: Kadr z filmu Twój Vincent (fot. Materiały prasowe)
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Rokossowski na Kasztance. Co ze sztuki II RP przejęła PRL
Dawne animozje między artystami wróciły po 1945 roku, stanowiąc zarówno trampolinę dla późniejszych karier, jak i niekiedy przyczynę ich blokady.
Kultura Poprzednie wydanie
Żelazna kurtyna z betonu. Gorący towar i gorzkie przemyślenia
Noc z 9 na 10 listopada 30 lat temu. Wiedzą państwo, co to za rocznica? Niektórzy epokowe wydarzenie po prostu przespali.
Kultura Poprzednie wydanie
Nie dałoby się jej kupić za żadne sumy. Pani od El Greca
Nie skarżyła się na niegodziwości, których doświadczyła. Poczynając od największych przykrości, których nie oszczędzono jej i Hannie Sygietyńskiej, podając w wątpliwość wartość ich odkrycia.
Kultura Poprzednie wydanie
Był jak trędowaty. Nie chciano go ani słuchać, ani widzieć
Gustaw Herling-Grudziński, autor „Innego świata” zawinił wobec komunizmu, zachodnich, lewicowych intelektualistów, a także wobec środowiska „Gazety Wyborczej”.
Kultura wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Doczka
Jesienne opowiadanie Wojciecha Chmielewskiego.