Historia

Tryumf Powstania Styczniowego

Polski zryw osłabił Rosję i skłonił ją do sprzedaży Alaski Stanom Zjednoczonym. Zapewnił samorządność Polakom w Galicji. Umocnił postawy patriotyczne pod zaborami. Pamięć o nim ukształtowała marszałka Józefa Piłsudskiego, który swoje plany niepodległościowe budował na analizie politycznej i wojskowej walk z 1863 roku.

Manifest Tymczasowego Rządu Narodowego z 22 stycznia 1863. Fot. Wikimedia
22 stycznia 1863 r. Tymczasowy Rząd Narodowy ogłosił manifest o rozpoczęciu powstania narodowego przeciwko Imperium Rosyjskiemu. Bezpośrednią przyczyną wybuchu walk była zarządzona przez Aleksandra Wielopolskiego 155 lat temu „branka” czyli przymusowe wcielenie wybranych młodych mężczyzn z terenu Królestwa Kongresowego do armii rosyjskiej. Miało to zapobiec coraz powszechniejszej antyrosyjskiej konspiracji.

Branka stała się iskrą powodującą rozpoczęcie walk wojsk powstańczych, jednak nieuzbrojone i nieprzygotowane oddziały poniosły szereg porażek, co postawiło całą insurekcję w niekorzystnym strategicznie położeniu. To oraz nieporozumienia w kierownictwie politycznym powstania, doprowadziło do jego ostatecznej klęski.

Taki – w skrócie - obraz Powstania Styczniowego wpajano uczniom polskich szkół w czasie PRL, tak też jest ono postrzegane dzisiaj. Tymczasem wybuch walk, choć faktycznie przyspieszony „branką”, był tylko finalnym akcentem procesów, które rozpoczęły się wcześniej. A epilog, choć tragiczny, przyniósł w dłuższej perspektywie korzystne skutki.

Rosjanom można przyłożyć w gębę

23 lutego 1859 r. zmarł Zygmunt Krasiński, ostatni z polskich wieszczów narodowych. Podczas jego pogrzebu carska policja na oczach tłumu żałobników zdarła kir z ołtarza i rozkazała uprzątnąć katafalk. Wzbudziło to wielki gniew i rozeszło się szerokim echem wśród społeczeństwa polskiego.

18 marca 1859 r., po mszy św. za dusze narodowych wieszczów - Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego i Zygmunta Krasińskiego - doszło do spontanicznej i wielkiej manifestacji mieszkańców Warszawy. Podobnie było rok później, w czerwcu 1860 r., podczas pogrzebu generałowej Katarzyny Sowińskiej, wdowy po generale Sowińskim - bohaterskim obrońcy Warszawy podczas powstania listopadowego. W ostatniej drodze towarzyszył jej wielotysięczny tłum, który śpiewał pieśni religijne i narodowe.

Zofia Gałczyńska, żona Juliusza Kossaka, tak opisywała to co wtedy działo się w Warszawie: „Miałam wrażenie, że oni się wcale nie modlą. Drą się ile sił w płucach, nic ich poza śpiewem nie obchodzi. Wszyscy obecni śpiewali chórem »Boże coś Polskę«. Śpiewając spoglądali ku wejściu, jakby na coś czekając. Po pierwszej pieśni zaintonowano »Boże Ojcze, Twoje dzieci, płacząc żebrzą lepszej doli«. W oczach kobiet zabłysły łzy a przy słowach »rok za rokiem próżno leci, my w niewoli, my w niewoli« wybuchło powszechne łkanie.”

W październiku 1860 w czasie warszawskiego zjazdu monarchów przeszkodzono iluminacjom i balom towarzyszącym konferencji, a na przedstawieniu galowym w Teatrze Wielkim fotele oblano cuchnącym płynem. Akcją tą kierował spiskowiec Franciszek Godlewski, późniejszy powstaniec styczniowy.

29 listopada 1860, w rocznicę Nocy Listopadowej zorganizowano kolejną wielką manifestację i odśpiewano pieśń „Boże coś Polskę”, skomponowaną przez Alojzego Felińskiego na cześć cara Aleksandra I, zmieniając jednak jej refren na: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Irytującą władze rosyjskie pieśń śpiewano następnie przy okazji wszystkich manifestacji.
Powstanie styczniowe
Wobec nasilających się wystąpień ludności Warszawy car Aleksander II zdecydowany był zastosować najsurowsze represje i zagroził, ze w wypadku większych demonstracji ulicznych miasto zostanie ostrzelane z armat ustawionych w warszawskiej Cytadeli. Warszawiacy jednak nie wystraszyli się pogróżek cara i 25 lutego 1861r. tłumnie manifestowali w 30. rocznicę bitwy o Olszynkę Grochowską. Dwa dni później, podczas kolejnej demonstracji na Krakowskim Przedmieściu, gdy salwy rosyjskich żołnierzy zginęło pięciu manifestantów.

Wydarzenia w Warszawie odbiły się szerokim echem na prowincji. W wielu miastach ludność przepędziła skorumpowanych urzędników, na co władze nie zawsze mogły reagować, gdyż wojska ściągnięte zostały z prowincji do Warszawy. Organizowano demonstracje i nabożeństwa żałobne za pomordowanych. Chłopi zaprzestali odrabiania pańszczyzny.

2 marca 1861 r. pogrzeb pięciu poległych na Krakowskim Przedmieściu Polaków przeistoczył się w wielką manifestację solidarności wszystkich stanów Królestwa. Uroczysty pochód ze świętymi obrazami dotarł na rynek Starego Miasta. Wysłany z konnymi żandarmami oberpolicmajster Fiodor (Teodor) Trepow dostał szału, gdy zobaczył niesioną nad tłumem chorągiew z Matką Boską, Orłem i Pogonią. Kazał nacierać i bić. Sam zsiadł z konia i zaczął szarpać się ze studentami, próbując wyrwać sztandar. Wtedy od jednego z nich dostał w twarz laską. Skulił się i odjechał. Tłum zawył z radości. Okazało się, że Rosjanom można przyłożyć w gębę. Powstał nawet wierszyk i przyśpiewka: „Na Starym Mieście, przy wodotrysku, Teodor Trepow dostał po pysku”.

Stan wojenny w Królestwie

Nikołaj Berg, rosyjski, poeta, historyk i dziennikarz, były żołnierz oddziałów włoskiego rewolucjonisty Giuseppe Garibaldiego mieszkający wówczas w Warszawie w swoich wspomnieniach zanotował, że na plac Zamkowy wkroczyli kozacy, których dowódca wydał kubańcom rozkaz: „Udarit w nagajki” („Uderzyć nahajkami”). I zaczęto Polaków bić batami. Jak niewolników. Krzyż, który niesiono w procesji został uderzony moskiewskim batem. Ramię pękło, odłamało się, zwisło. I ten połamany krzyż stał się później jednym z symboli Powstania Styczniowego. Znakiem sprzeciwu Polaków wobec rosyjskiego despotyzmu.

8 kwietnia 1861 r. doszło do prawdziwej masakry. Ulice warszawskiej Starówki były pełne ludzi. Rosjanie rozpoczęli szarże konne na bezbronny tłum. Uderzali batami, szablami, pikami. Atakowali kobiety i dzieci. Ludzie klękali i modlili się. Kozacy szarżowali osiem razy. Pomimo tego nikt się nie cofnął. Wtedy wydano rozkaz strzelania. Padały salwa za salwą. Nikołaj Berg na podstawie dokumentów wyliczył, że rosyjskie roty oddały w sumie kilkaset strzałów. Zabito ok 100 osób. „To było preludium powstania, które miało wybuchnąć dwa lata później. Krew płynąca po warszawskim bruku nie była łatwa do zmazania z ludzkiej pamięci. Ani znieważony krzyż Chrystusa”- pisał Tomasz Łysiak w jednym ze swych esejów.

Do wystąpień antyrosyjskich dochodziło również w innych miastach. Organizowano je na terenie Królestwa, Litwy, Rusi i Galicji. 12 sierpnia 1861 r. odbyła się wielotysięczna manifestacja w Kownie. 18 sierpnia wojsko rosyjskie siłą rozproszyło demonstrację na przedmieściach Wilna, było wielu rannych. 26 sierpnia podczas demonstracji patriotycznej w Grodnie, w ostatniej chwili uniknięto przelewu krwi.
Kozacy tłumią manifestację patriotyczną w Warszawie 27 lutego 1861r. Fot. Wikimedia
10 października, w 448 rocznicę podpisania unii horodelskiej, zorganizowano demonstrację w Horodle, wzięły w niej udział tłumy zgromadzone na obu brzegach Bugu. W tym samym dniu z udziałem wielu tysięcy ludzi odbył się w Warszawie demonstracyjny pogrzeb arcybiskupa warszawskiego Antoniego Melchiora Fijałkowskiego, który był zwolennikiem ruchu patriotycznego. W kondukcie niesiono herby Polski i Litwy oraz okryte krepą insygnia królewskie: berło i dwie korony.

14 października 1861 r. rosyjski namiestnik generał Karol hr. Lambert ogłosił stan wojenny w Królestwie. Jednak następnego dnia, mimo zakazów, warszawiacy tłumnie wzięli udział w obchodach rocznicy śmierci Tadeusza Kościuszki, co skończyło się rozbiciem manifestacji przez wojsko rosyjskie i porywaniem ludzi z kościołów. Wojska rosyjskie dowodzone przez wojskowego generał-gubernatora warszawskiego Aleksandra Daniłowicza Gerstenzweiga wdarły się m.in. do Katedry św. Jana w Warszawie i aresztowały 1878 osób.

Na znak protestu przeciwko aresztowaniu w katedrze warszawskiej administratorzy diecezji nakazali zamknięcie wszystkich kościołów i kaplic w Warszawie. 17 października 1861 Apollo Korzeniowski (pisarz, poeta, dramaturg, ojciec Josepha Conrada) zawiązał Komitet Miejski, który zajął się przygotowaniem wybuchu powstania. Namiestnik Lambert ugiął się przed tym oporem i uwolnił większość zatrzymanych, a po kilku dniach podał się do dymisji. Było jasne, że zbrojna konfrontacja jest nieunikniona.

Wrzód pękł

Na początku 1863 r., mianowany przez cara naczelnikiem rządu cywilnego Królestwa Polskiego Aleksander Wielopolski, świadomy zbliżającego się wybuchu powstania zarządził „brankę” do wojska rosyjskiego, by w ten sposób rozbić organizacje konspiracyjne. Przygotowano imienne listy, obejmujące 12 tys. osób podejrzanych o przynależność do organizacji patriotycznych. Pobór z premedytacją skierowano przeciwko szlachcie i mieszczaństwu, z pominięciem ludności wiejskiej.

Zagrożeni wcieleniem do rosyjskiego wojska Polacy wyszli do lasów i zaczęli formować oddziały zbrojne. Jednocześnie konspiracyjny Tymczasowy Rząd narodowy ogłosił wybuch powstania powszechnego. Według historyków, na wieść o rozpoczęciu powstania Wielopolski powiedział tylko: „wrzód pękł.”

Wojsko rosyjskie dysponowało 100 tysięczną armią, było wyćwiczone, miało w swych rękach wszystkie twierdze oraz wszystkie punkty strategiczne i komunikacyjne. Do walki przeciw niemu stanęło około 25 tys. powstańców, w większości słabo uzbrojonych, bez zapasów amunicji i łączności z dowódcami.

Margrabia Aleksander Wielopolski, naczelnik rządu cywilnego Królestwa Polskiego. Fot. Wikimedia
Oddziały powstańcze liczyły od kilkuset do kilku tysięcy ludzi. Po całym kraju uwijały się mniejsze lub większe partie powstańcze. Pobite lub rozproszone zbierały się na nowo i niepokoiły załogi rosyjskie.

Liczono na pomoc z zagranicy, tym , że na Zachodzie wielu ludzi wyrażało sympatię wobec polskich powstańców. W szeregach uczestników polskiego zrywu walczyli zagraniczni ochotnicy, miedzy innymi „garibaldczycy” (dawni towarzysze broni Garibaldiego) z pułkownikiem Francesco Nullo na czele, który zginął 5 maja 1863 roku w bitwie pod Krzykawką i został pochowany w Olkuszu. Jednak państwa zachodnie żadnej konkretnej pomocy wojskowej i politycznej nie udzieliły.

Upadek powstania

W pierwszych dniach powstania Polacy uderzyli na rosyjskie garnizony w województwach: mazowieckim, podlaskim, augustowskim, płockim, lubelskim i sandomierskim. Jednak większość ataków, m.in. z powodu słabego uzbrojenia, została odparta. Nie powiódł się plan opanowania większych miast i uzbrojenie oddziałów zdobyczną bronią z rosyjskich arsenałów. Szczególne znaczenie miały tu walki o Płock, który po zdobyciu miał stać się siedzibą Rządu Narodowego.

Powstańcy zaczęli organizować obozy, w których szkolono ochotników. W Węgrowie Jan Matliński i Władysław Jabłonowski zebrali 3500 żołnierzy, w Siemiatyczach Władysław Cichorski zgromadził 3 tys. ludzi, obóz ziemianina Apolinarego Kurowskiego w Ojcowie liczył 2,5 tys. żołnierzy, w Wąchocku Marian Langiewicz zebrał 1,4 tys. żołnierzy, w Janowie Roman Rogiński zgromadził 1 tys. ludzi. Od kilkuset do tysiąca ludzi liczył oddział Józefa Konstantego Ramotowskiego „Wawra” (który w Powstaniu Listopadowym brał udział w bitwie pod Wawrem) działający w północno-wschodniej Polsce (Łomża – Augustów).

Francesco Nullo, włoski ochotnik, który zginął w Powstaniu Styczniowym. Fot. Wikimedia
Walki trwały przez cały rok 1863, dzięki Romualdowi Trauguttowi oddziały powstańcze przetrwały ciężką zimę, aż do wiosny 1864 roku. W kwietniu 1864 Rosjanie aresztowali Traugutta - ostatniego dyktatora powstania i wraz z innymi członkami Rządu Narodowego powiesili.

Powstanie zgasło. Trwało 15 miesięcy i brało w nim udział 200 tys. Polaków. W ponad 1200 bitwach i potyczkach zginęło ok. 20 tys. powstańców, 6 tys. dostało się do niewoli, kolejne 50 tys. poszło na zesłanie w głąb Rosji. Rosjanie skonfiskowali 2460 majątków.

Szczególnie krwawo Rosjanie rozprawili się z powstaniem na Litwie, którą terroryzowały egzekucje generał-gubernatora Michaiła Murawjowa „Wieszatiela”. Rozstrzelali bądź powiesili 700 osób, ok. 40 tys. wysłano etapami na syberyjską katorgę. Skonfiskowano 1660 majątków szlacheckich, oddając je na licytację lub obdarowując nimi oficerów rosyjskich. W ramach represji miastom, które czynnie popierały powstanie odebrano prawa miejskie, powodując ich cywilizacyjny upadek. Zlikwidowano też wszystkie klasztory w Królestwie, które były ważnymi ośrodkami polskiego oporu.

Polityczne gry wokół sprawy polskiej

Powstanie Styczniowe, choć przegrane, pozostawiło po sobie trwały ślad w duszy narodu polskiego. Odtąd walka o niepodległość żyła w tradycji polskiego domu rodzinnego, kształtowała literaturę (Asnyk, Orzeszkowa, Prus), była obecna w malarstwie (Grottger, Gierymski, Chmielowski – znany jako brat Albert). Po latach malarz, Jacek Malczewski mawiał do swoich uczniów na Akademii Sztuk Pięknych: „malujcie tak, żeby Polska zmartwychwstała”.

Powstanie Styczniowe było przegrane militarnie, ale stało się testamentem wolności. Jak żaden narodowy zryw wpłynęło na wychowanie całych pokoleń. Pamięć o nim ukształtowała m.in. marszałka Józefa Piłsudskiego, który swoje plany niepodległościowe budował m.in. na jego analizie politycznej i wojskowej. Wymownym dowodem pamięci marszałka o powstańcach 1863 r. było nadanie im uprawnień żołnierzy Wojska Polskiego, przyznanie stałej pensji, zaprojektowanie munduru i wprowadzenie reguły, że każdy żołnierz Rzeczypospolitej, niezależnie od stopnia, ma oddawać honory wojskowe napotkanemu powstańcowi. Normą II Rzeczypospolitej był także fakt, że na czele każdej parady wojskowej szli weterani powstania.
"Zesłanie studentów" Jacka Malczewskiego (1891 r.). Fot. Wikimedia
Rzetelna ocena Powstania Styczniowego powinna jednak uwzględniać nie tylko polskie ale także jego międzynarodowe skutki. Rozpoczęcie walk w 1863 r. na tyle mocno absorbowało carat, że w znacznym stopniu wykluczyło Rosję z polityki europejskiej. Wykorzystał to dwór wiedeński by przebudować Cesarstwo Austriackie i zminimalizować wpływy Rosji w prawosławnych krajach bałkańskich Serbii i Czarnogórze oraz muzułmańskiej Bośni i Hercegowinie. Przywróciło to względną niezależność Węgrom oraz samorządność Polaków w Galicji oraz Chorwatów w Koronie św. Stefana. Austria przekształciła się w Austro- Węgry.

Wybuch Powstania Styczniowego podważył też rodzący się sojusz francusko-rosyjski. Napoleon III zerwał rozmowy traktatowe i zwrócił się do cara Aleksandra II z odręcznym pismem, w którym żądał przywrócenia Królestwu Polskiemu statusu konstytucyjnego z 1815. W całej Europie toczyły się polityczne gry, w których punktem odniesienia było polskie powstanie.

Choć nie zaowocowały one udzieleniem Polsce konkretnej pomocy militarnej, a efekty działań politycznych nie wpłynęły na losy walczących, to jednak sprawa polska przyniosła caratowi wymierne straty, przede wszystkim gospodarcze. 6 lipca 1866 r. polscy powstańcy zesłani na Syberię wywołali tzw. powstanie zabajkalskie. Szanse na zwycięstwo były minimalne lecz mimo militarnej klęski trwających przez półtora miesiąca walk, przyniosło one polepszenie sytuacji Polaków na Syberii.

Modernizacja kraju

Dzięki Syberyjskiemu Legionowi Wolnych Polaków, których walki w powstaniu zabajkalskim barwnie opisywał późniejszy anarchista Piotr Krapotkin, pełną niezależność od brytyjskiego rządu uzyskała Kanada. Jej mieszkańcy zagrozili Brytyjczykom, że jeśli nie otrzymają całkowitej autonomii „zrobią to samo co Polacy nad Bajkałem”. W 1867 r. Imperium Brytyjskie uległo żądaniom, przedkładając interesy ekonomiczne nad polityczną kontrolę swej prowincji. W następstwie, Kanada korzystając z praw Commonwealthu ogłosiła, że nie będzie respektować angielskich traktatów granicznych, zwłaszcza na Alasce zwanej wtedy rosyjską Ameryką.

Ponieważ wielkie koszty zdławienia Powstania Styczniowego spustoszyły carski skarbiec, wystraszona perspektywą utraty Alaski Rosja sprzedała ją Stanom Zjednoczonym. Jednak według rosyjskich historyków, ogromna na owe czasy suma 7,2 mln dolarów została w większości wydana na odszkodowania dla polskiej szlachty, która straciła swe ziemie w wyniku dokonanego przez cara Aleksandra II uwłaszczenia chłopów na terenie Królestwa Polskiego. Ta tzw. indemnizacja znacząco wpłynęła na modernizację kraju, bo pozbawiona ziemi szlachta za uzyskane odszkodowania kształciła się i inwestowała, m.in. w przemysł.

Paradoksem historii, przegrane powstanie stało się motorem rozwoju polskich ziem i źródłem kształtowania się nowej inteligencji patriotycznej. I właśnie te nowe pokolenia, przechowując mit Powstania Styczniowego, doprowadziły do odzyskania niepodległości w 1918 r.

– Tomasz Skłodowski
Zdjęcie główne: "Bitwa" Artura Grottgera. Fot. Wikimedia
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Skręcano tu cygara dla całej Europy, budowano okręty dla Chin....
Nawet po przekopie Mierzei Wiślanej elbląski port nie stanie się zagrożeniem dla Gdańska.
Historia Najnowsze wydanie
Polską drużynę obrażano, że jest „tak zła, jak wasza waluta”
Trener przemycił do Budapesztu kosz jedzenia dla kadry. Pierwszy mecz po odzyskaniu niepodległości biało-czerwoni rozegrali w grudniu 1921 roku z Węgrami.
Historia Najnowsze wydanie
Słońce, które leczy. Zaleszczyki - jak rodził się mit kurortu
Władze II RP uznały, że podróże po kraju będą integrować naród, który dopiero co wyzwolił się spod trzech zaborów.
Historia Najnowsze wydanie
Aby sfinansować armaty, zaproponował „post narodowy”
Jego broszurę przeczytał młody Józef Piłsudski tuż po powrocie do Wilna z zesłania na Syberię.
Historia Poprzednie wydanie
Kwiaty, które wzrosły z ludzkiej krwi
FIFA zabrania umieszczania ich na koszulkach. Grozi surowymi sankcjami.