Cywilizacja

Niejadek prawdę ci powie

Karmimy dzieci od pierwszych chwil życia jak najlepiej i jak najwięcej, bo je kochamy. Regularnie je ważymy i każdy spadek wagi jest przedmiotem poważnego niepokoju. Z zachwytem patrzymy na pulchne buzie dzieci „ładnie jedzących”. Być może jednak za 10 lat to one i ich rodzice będą nam zazdrościli szczupłego, wysportowanego dziecka.

„Zjedz choć łyżeczkę, chociaż troszeczkę!” – napisała dekady temu w swej wspaniałej bajce muzycznej „O Tadku niejadku, Babci i Dziadku” Wanda Chotomska. Moje pokolenie pamięta jeszcze tę małą płytę winylową, gdzie Irena Kwiatkowska i Tadeusz Bartosik stworzyli niezapomniane kreacje dziadków zrozpaczonych mizernym apetytem wnuka. Którego ostatecznie wiatr porwał. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i wreszcie na Tadka „o buzi jak księżyc i brzuszku jak bania za ciasne były wszystkie ubrania”. Czy istotnie był to happy end? Lekarze i dietetycy, a także psycholodzy są dziś przeciwnego zdania.

Dziecko, nawet najmniejsze, ma jeść tyle, ile chce, a nie, aż mu się uleje. Dokarmianie noworodków mieszankami bez wyraźnych wskazań lekarza, „bo mam mało pokarmu” albo „bo moje dziecko jest poniżej średniej wagi dla swojego wieku”, to błąd i głupota zarazem. Dożywianie mieszankami wzmaga u noworodków i niemowląt pragnienie (trzeba więc pamiętać wtedy o podawaniu WODY, a nie soczków czy „herbatek-instant o smaku kopru włoskiego” składających się w 90 proc. z cukru) i powoduje nadmierną podaż białek w diecie.
Żeby nie wiem, jak szybkie były wtedy procesy wzrostu i rozwoju naszego malucha, te białka nie pójdą mu w kości, tylko w brzuch i jego tkankę tłuszczową. Tak twierdzą uczeni australijscy kierowani przez Sarah A. Mc Naughton w swej publikacji z sierpnia 2017 roku, która zanalizowała problem źródeł białka w diecie dzieci od urodzenia do piątego roku życia i wpływu ich diety na otyłość dziecięcą.

Skąd się bierze otyłość dziecięca
Gdy dziecko karmione jest wyłącznie piersią, na energię (czyli także jej magazyn w komórkach tłuszczowych) zamienia jedynie 5 proc. spożywanego białka. Reszta jest budulcem. Dzieci karmione mieszankami mlecznymi na ten cel poświęcają 15 proc. zjadanego białka. W sposób oczywisty te 10 proc. musi gdzieś się podziać, a przecież dzieci karmione piersią nie są mniej ruchliwe czy żywotne ani nie rozwijają się wolniej od swych karmionych sztucznie kolegów.

Już w roku 2005, podczas przeprowadzonego przez wiele ośrodków badania, które zostało omówione w prestiżowym piśmie „British Medical Journal”, uczeni brytyjscy uzyskali dane pozwalające im na prostą, jednozdaniową konkluzję: „Dzieci znajdujące się na szczycie normy wagi dla swojego wieku i wzrostu, a także te charakteryzujące się gwałtownym wzrostem w okresie niemowlęcym, są narażone na wysokie ryzyko otyłości w wieku późniejszym”.

Jednak mamy biegające z dziećmi na comiesięczne i następnie cokwartalne bilanse przejmują się krzywą wzrosty masy ciała dziecka – której zresztą na ogół nikt im nie wyjaśnia. Każda sytuacja, gdy dziecko jest poniżej średniej, jest dla nich sygnałem do niepokoju.

A nie powinno tak być. Analiza krzywej wzrostu masy ciała dziecka pozwala stwierdzić, czy nie następują GWAŁTOWNE ZMIANY. To one są sygnałem jakichś problemów. Np. robaczycy, poważnych schorzeń trawienia czy innych chorób.
Jeśli są to choroby epizodyczne, nie chroniczne, niemowlak w sposób naturalny, bez specjalnego dokarmiania, w wyniku standardowego leczenia, powróci do SWOJEJ NORMALNEJ wagi. Dzięki NORMALNEMU spożywaniu posiłków. Jeśli dziecko od początku ma masę w normie, ale na dole tejże normy, poniżej średniej – nawet grubo – ale rozwija się harmonijnie i krzywa utrzymuje stałe nachylenie, to DOSKONALE.

Trudno winić rodziców

Jak w wielu innych przypadkach dotyczących opieki nad najmłodszymi, pokutują tu przesądy naszych babć. Umówmy się jednak, że trochę inne to były czasy, gdy jednak żywność miewała sezonowe ograniczenia (przednówek), jej podaż była też znacznie bardziej narażona na fluktuacje ze względu na katastrofy naturalne, wojny, kryzysy, etc.

Dziś przekarmianie dzieci „na zapas” to naprawdę szkodzenie im i przyprawianie nie tylko o pulchniejsze kształty. Następstwem coraz częstszej otyłości u małych dzieci jest regularnie obniżający się wiek pacjentów diagnozowanych z cukrzycą typu drugiego, kiedyś nazywaną starczą. Jeszcze chwila i chorować na nią będzie gros 30-latków.

Otyłość jest również bezspornym czynnikiem ryzyka chorób krążenia czy nowotworów. Czy wmuszając w niemowlaka kolejną łyżeczkę „karmy dla dzieci” z opakowania z uśmiechniętym, rumianym i tłuściutkim bobaskiem na naklejce, zdajemy sobie sprawę z prezentu robionego dziecku? Rozregulowujemy naturalne mechanizmy kontroli nad własnym ciałem, której dziecko ma się uczyć, dorastając.
Tu do gry o zdrowie naszych dzieci wchodzą też psychologowie. Dają oni kilka bardzo prostych rad. Po pierwsze, to my decydujemy CO dziecko je, a dziecko określa ILE. Innymi słowy, nie dawajmy się zaciągać do fastfoodów (branie tam dzieci poniżej 6. roku życia to właściwie powinno być karalne!). Gotujmy zdrowe zupy, proponujmy dobrze przygotowane mięso, warzywa, jaja, ryby – zgodnie z kalendarzem dywersyfikacji. Czyli wtedy, kiedy według danych naukowych dziecko jest już zdolne TEORETYCZNIE I STATYSTYCZNIE strawić zaproponowany pokarm.

Czarna czekolada – tak, biały cukier – nie

Nie unikajmy tłuszczów, zwłaszcza nienasyconych czy dobrego masła i śmietany, za to darujmy sobie słodycze, zwłaszcza słodzenie cukrem białym czegokolwiek. Czekolada … zasadniczo tylko czarna. Naprawdę, dziecko może ją polubić, o ile nie rozpuścimy go kinder-niespodziankami.

Jednak gdy dziecko czegoś regularnie odmawia, warto się temu przyjrzeć. Nie musi bowiem chodzić o kaprys, a o alergię czy niestrawność. Mylimy się, gdy myślimy, że dwulatek nie ma kontaktu ze swoim organizmem i że to my zawsze wiemy lepiej, czy go brzuch boli albo źle się czuje. Oczywiście na ogół on nam tego jeszcze nie powie wprost i dokładnie nie opisze swojego samopoczucia. I to jest kłopot. Jeśli dziecko raz nie zje kolacji, bo mu nie smakuje, nie umrze z głodu i jego zdrowie nie będzie szwankować. Małe są również szanse, że obudzi nas o trzeciej nad ranem, żeby mu dać jeść.
Po wtóre, psycholodzy zapewniają, że jeśli zabronić półtorarocznemu i starszemu na zabawy jedzeniem i „walcowanie” przy stole, pozwalając mu odejść, gdy już przestał jeść – choćby zjadł niewiele – to nie zrobimy mu krzywdy, a wręcz przeciwnie. Dzieciom trzeba ładnie podać jedzenie, ma ono być apetyczne. Warto im zapewnić przyjemność wspólnego posiłku.

We wszystkim tym wskazaniem powinno być jedno słowo: SZACUNEK. Bieganie za maluchem uciekającym pod stół i szafę z łyżeczką pełną zupki „za mamusię, tatusia, babcię i ciocię Zosię”, to najgorsza metoda wychowywania do samodzielności na świecie. Dzieciom jedzenie – tak jak dorosłym – się proponuje. Nie wolno ich omamiać i oszukiwać podając jedzenie przy kreskówce, grze komputerowej czy innym „bógwico”. Hodujemy wtedy kompulsywnego zjadacza chipsów i innych chorobotwórczych śmieci, przyszłego otyłego, zakompleksionego malucha o niskiej samoocenie, zatopionego w tablecie nawet w toalecie.

A teraz krótkie wyznanie

Do wszystkich tych mądrości doszłam jako mama 2,5-letniego dziś Tomka metodą prób i błędów. Słuchania nie zawsze mądrych ludzi i czytania wcale niegłupich naukowych artykułów. Ale głównie obserwując moje dziecko. Nie tylko jego krzywą przyrostu wagi. Bywało ciężko, ale wreszcie doszliśmy do stanu, w którym Tomek spokojnie się rozwija, a ja nie rwę włosów z głowy, „bo on nic nie je”. Wszystkim mamom, które to czytają, z całego serca życzę tego samego.

– doktor nauk medycznych Magdalena Kawalec-Segond, biolog molekularny, mikrobiolog, współautorka „Słownika bakterii”
Zdjęcie główne: Często wychowujemy swoje dzieci na kompulsywnych zjadaczy chorobotwórczych śmieci. Fot. Reuters/Tatyana Makeeva
Zobacz więcej
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Pole bitwy w centrum światowego biznesu
Protesty trwają już czwarty miesiąc. – Najbardziej przerażające jest to, że się do nich przyzwyczailiśmy – mówi 19-letni aktywista John.
Cywilizacja wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Dlaczego Putin pokochał Gretę Thunberg?
Czy urządzenia do wydobycia gazu i ropy oraz budynki mieszkalne na rosyjskiej Dalekiej Północy zawalą się?
Cywilizacja wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Memento mori. Jak przygotować się na szczęśliwą śmierć
Ilekroć spotkamy orszak pogrzebowy, ile razy usłyszymy o czyimś zgonie, mówmy do siebie: mnie to samo jutro czeka.
Cywilizacja wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Nieśmiertelność. W ciekłym azocie czy w superkomputerze?
200 tys. dolarów kosztuje zamrożenie ciała po śmierci. A niebawem mogą powstać maszyny, które dadzą życie wieczne naszym mózgom.
Cywilizacja wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Nie wie strona lewa, co czyni prawa – czyli co mają wspólnego...
Dziś leworęcznych jest więcej, bo nikt już, mam nadzieję, nie „przestawia” ich na siłę.