Rozmowy

Bóg z audiobooka

– Dźwięk to nie tylko wrażenie słuchowe. On ma swój zapach, smak, kolor – przez skojarzenia jakie wywołuje. Nagrywaliśmy w Izraelu, wykorzystując prawdziwe odgłosy tamtejszych ulic, targów, zwierząt. Słyszymy dzięki temu ducha tamtych miejsc – mówi Krzysztof Czeczot, aktor, reżyser i producent „Biblii Audio”. To największe słuchowisko w Europie.

TYGODNIK.TVP.PL: Na początku było słowo...

KRZYSZTOF CZECZOT:
Na początku była ogromna fascynacja tym, co dzieje się w mojej wyobraźni, kiedy jako dziecko słuchałem bajek. Całkowicie zanurzałem się w ten słyszany świat. Potem było radio i teatry radiowe, a następnie komercyjne wydanie audiobooka „Gra o Tron”. To właśnie po skończeniu tego bardzo dużego, bo trwającego 33 godziny, słuchowiska żartowaliśmy, że teraz to już została chyba tylko Biblia. Gdy po paru latach, w 2015 roku, robiłem bilans mojej pracy przy produkcji audiobooków stwierdziłem: skoro przez nasze studio przewinęło się kilkuset aktorów i wyprodukowaliśmy kilkaset godzin materiału audio, to jesteśmy gotowi na naprawdę monumentalne dzieło.
Krzysztof Czeczot podczas konferencji nt. superprodukcji „Biblia Audio” w Narodowym Instytucie Audiowizualnym w Warszawie. Środki na realizację projektu zostały zebrane w akcji crowdfundingowej. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Skąd inspiracja, by nagrać akurat Biblię?

Robiliśmy już wcześniej takie superprodukcje, czyli wielkie słuchowiska, w których gra duża grupa aktorek i aktorów, dźwięk jest spektakularny, a muzyka jest do nich specjalnie komponowana. Te doświadczenia wykorzystaliśmy więc przy produkcji „Biblii Audio”, największego słuchowiska w Europie. Wybraliśmy „Biblię”, ponieważ dla wielu ludzi jest ona przewodnikiem duchowym, dla innych – konstytucją, zbiorem praw i zasad funkcjonowania, fundamentem cywilizacji.

Kiedy przyszło mi do głowy zrealizowanie „Biblii Audio” okazało się, że mamy przed sobą trzy ważne daty: w 2015 roku 50. rocznicę wydania Biblii Tysiąclecia (z 1965 r.), w 2016 mieliśmy 1050. rocznicę chrztu Polski (966), a w 2018 będzie 100. rocznica odzyskania Niepodległości. To zatem doskonała okazja, żeby uświetnić ją „pomnikiem”. A żeby monument był potężny, powinien składać się z dużej ilości „budulca”. Stąd wzięła się koncepcja nagrania 500 osób do jednego audiobooka, nie tylko aktorów, ze specjalnie napisaną dla słuchowiska muzyką.
Wasze hasło marketingowe brzmi: „Usłysz, czego nie przeczytasz”. Czy usłyszę coś, czego nie ma w Starym Testamencie?

Dla mnie dźwięk to nie tylko wrażenie słuchowe. On ma swój zapach, smak, kolor – przez skojarzenia jakie wywołuje. Nagrywaliśmy w Izraelu, wykorzystując prawdziwe odgłosy tamtejszych ulic, targów, zwierząt. Unikatowe będą dźwięki z Pola Makpela czy doliny, w której Dawid – według wybitnych badaczy Pisma Świętego – starł się z Goliatem. Słyszymy dzięki temu ducha tamtych miejsc.



Usłyszymy też wzruszające wykonanie Psalmu Krzysztofa Globisza, który brał udział w nagraniu po udarze mózgu. Zebraliście elitę polskich aktorów. Dla jakich nazwisk jeszcze warto sięgnąć po tę superprodukcję?

Dla wielu. Fantastyczna jest Księga Koheleta w wykonaniu Janusza Gajosa, Księga Hioba w wykonaniu Wiesława Komasy, Apokalipsa fantastycznie zagrana przez Wojciecha Malajkata, czy wreszcie Bóg w wykonaniu Jerzego Treli oraz Mojżesz Jana Englerta. Doskonały jest oczywiście Jezus w wykonaniu Adama Woronowicza. Wspaniale słucha się Małgosi Kożuchowskiej czy Danuty Stenki. Piotr Fronczewski. Franciszek Pieczka. Artur Żmijewski. Mógłbym wymieniać jeszcze długo.

Niestety nie zdążyliśmy już nagrać Danuty Szaflarskiej. Gdybyśmy zaczynali rok, dwa wcześniej...

Cieszę się, że Anna Dymna miała okazję nagrywać z Łukaszem, swoim podopiecznym fundacji „Mimo wszystko”. Mam satysfakcję, że zaprosiliśmy do nagrań także osoby niesłyszące.

Z kim chciałby pan współpracować, gdyby można było przenieść się w czasie o kilkadziesiąt lat, w złote czasy teatru Polskiego Radia?

Jan Łomnicki i Roman Wilhelmi. Obaj byli wybitnymi aktorami w filmie i teatrze, ale w teatrze radiowym byli genialni.

Roman Wilhelmi zostałby obsadzony jako anioł?

(Śmiech) Kto wie? W naszym słuchowisku anioła grają jednocześnie dwie osoby, kobieta i mężczyzna. Wilhelmi mógłby zagrać Anioła z Apokalipsy.

Zaprosiliście do nagrania podopiecznych ośrodka dla bezdomnych i uzależnionych oraz prymasa Polski abp Wojciecha Polaka, a także naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha.

Chcieliśmy łączyć ludzi. Ksiądz Prymas i pan rabin wspólnie przeczytali fragment Pisma ważny i dla żydów, i chrześcijan, czyli Księgę Wyjścia. Łączy ona obie religie. Dla żydów to historia odrodzenia po niewoli egipskiej, dla chrześcijan – odniesienie do zmartwychwstania.



Żyjemy w trudnym czasie, gdy polaryzacja naszego własnego społeczeństwa zdaje się już brzegowa. Polityka zrobiła z nami coś okropnego. Żyjemy w kraju, który przeżył Szoach, największą tragedię współczesnego świata, a pomimo tego nadal jest jakiś problem z wzajemną tolerancją, gra się cynicznie tematami uchodźców, innych narodów, generalnie innością. Wszyscy zasługujemy na szacunek i tolerancję. Żyjemy na tej samej ziemi, oddychamy tym samym powietrzem, wierzymy w innych bogów, a czasem nie wierzymy w nic, ale przecież to nie zmienia faktu, że jesteśmy ludźmi. Zasługujemy na miłość i zrozumienie już na wejściu. Spotkanie obu religii przy tej realizacji wydawało mi się i ciągle ważnym i potrzebnym gestem.
Produkcja jest daleka od ewangelizacji, nie jest orężem żadnej grupy religijnej?

Tak. Takie założenie przyjęliśmy na samym początku. My zajmujemy się produkcją słuchowisk. Wydawnictwo Pallottinum – nasz parter – ewangelizacją. My jesteśmy od spraw ziemskich, pallotyni od duchowych.

Dobrą ilustracją siły tego założenia jest autentyczna sytuacja z nagrań w naszym studiu. Obok mnie siedziały dwie osoby. Jedna z nich opowiadała o swoich głębokich przeżyciach religijnych i duchowych, jakich doznała w trakcie nagrania, a druga– ateistka – o wartościach estetycznych tej realizacji. I obie panie dzieliły się ze sobą swoimi doświadczeniami z uśmiechem na ustach, słuchając z uwagą, co mówi druga osoba.

Lubi pan realizować marzenia. Chyba żaden reżyser nie śnił nawet o tym, aby dyrygować 10-tysięcznym tłumem.

Tak. Nagrania w Tauron Arenie były niezapomnianym doświadczeniem. Ogrom ludzi na mój sygnał wykrzyczał starotestamentową kwestię „Niech żyje król!”. To było niezwykłe.



Superprodukcja to także inne duże liczby.

Obliczyliśmy, że wydanie „Biblii Audio” na tradycyjnych, staromodnych już płytach CD audio liczyłoby aż 113 – 115 sztuk krążków. Nasza produkcja zawiera się na 12 płytach, bo mamy dobrej jakości pliki mp3, które pozwalają zaoszczędzić trochę CD. Sesje nagraniowe miały tak dużo ścieżek, że realizator był zmuszony postawić swój monitor komputerowy pionowo, by widzieć je wszystkie, a przynajmniej ich większość. To udźwiękowienie jest bardzo ważnym elementem naszej produkcji i odróżnia nas od innych audiobooków.
Poza tym to prawdziwy czyn społeczny.

Na początku przygody z „Biblią Audio” stanąłem przed wyborem: mogłem środki firmowe zainwestować w to przedsięwzięcie i traktować je tylko komercyjnie. Mogłem też spróbować połączyć wokół tego pomysłu grupę ludzi, zbudować jakąś tożsamość projektu. I to się udało! Dopiero później przyłączali się sponsorzy. Dokończenie naszej akcji było możliwe dzięki sprzedaży „Biblii Audio” na nośnikach: CD, pamięciach i płytach winylowych.

I przychodzi czas na wielki finał.

Tak, zakończyliśmy pracę ze wszystkimi księgami Starego Testamentu i planujemy dwa koncerty „Biblia Audio” z orkiestrą symfoniczną. Wykonanie fragmentów na żywo, do tego efekty dźwiękowe oraz wideo z kulisami naszej pracy.



To nie koniec. Rozpoczęliśmy pracę nad wydaniem „Biblii Audio” dla hiszpańskojęzycznej części świata, później chcemy zrealizować wersję anglojęzyczną i włoską.

Jednak dla mnie najważniejsze jest to, co wydarzyło się przy polskiej edycji. Dużo świetnych historii, ludzi, wzruszeń, za które jestem bardzo wdzięczny. Wiele dobrej energii dają nam historie opisane w mejlach od naszych słuchaczy. Albo te opowiedziane. Ktoś mówił mi, że słuchał naszej produkcji w drodze do szkoły. Wzruszająca historia dziewczynki, która dziękuje nam za to, że dzięki naszej produkcji wygrała szkolny konkurs biblijny. Ktoś napisał, że słuchanie naszej produkcji poprawia mu humor. Tych historii jest mnóstwo i to są dla mnie najważniejsze rzeczy – że udało nam się komuś sprawić radość.
Skoro 50 lat temu wydano Biblię Tysiąclecia, więc „Biblia Audio” może być wręcz Biblią Dwutysiąclecia, produkcją XXI wieku odpowiednią dla nowych czasów i technologii.

Świat mocno przyśpieszył w ostatniej dekadzie. Mobilność i cyfryzacja są już potężną częścią naszego życia, a przecież – jak twierdzą znawcy – to dopiero początek zmian. Dlatego nasze produkcje są dostępne w wielu cyfrowych formach: na płytach, pendrive’ach, w aplikacjach mobilnych, ale także na YouTube, Soundcloud, Facebooku.

To ogromnie zwiększa szansę na pozyskiwanie młodego słuchacza, dla którego przeczytanie takich ksiąg jak „Krzyżacy” Henryka Sienkiewicza czy „Biblia” jest naprawdę dużą trudnością. A skoro ma trudność z czytaniem, to zamiast go ganić lepiej wsłuchać się w jego argumenty i wyjść mu naprzeciw. Młodzi ludzie dzisiaj wolą słuchać. Robią to nawet w drodze do szkoły, chwilę przed klasówką. I to jest prawdziwa siła naszych produkcji.



Czytelnictwo w Polsce jest na bardzo niskim poziomie. Może słuchanie nas uratuje...

Ja w to wierzę. Widzę, co dzieje się z wyprodukowanymi przeze mnie „Krzyżakami” – dla gimnazjalistów to zdaje się jedyna strawna wersja, pozwalająca przebrnąć przez Sienkiewicza. Młodzież bardzo się zmieniła, nie potrafi się skupić na czytaniu trudnych, nudnych dla nich treści. A słuchowiska posłuchają, bo ich wciąga.

Już jakiś czas chodzę i stukam do różnych drzwi: chcielibyśmy zrobić wszystkie lektury w formie superprodukcji. Inaczej lista lektur za chwilę przestanie mieć sens, bo zdecydowana większość – co mówię z przykrością – czyta po prostu streszczenia w necie. Jeżeli mamy Bibliotekę Narodową, Instytut Książki, to powinniśmy najważniejsze pozycje polskiej literatury zdigitalizować i udostępniać za darmo.
Ale zaraz. Rozprawiamy tu o Biblii, lekturach, słuchowiskach, a przecież publiczności jest pan znany raczej jako aktor z „Pitbulla” czy sitcomów komercyjnej telewizji, a wkrótce zobaczymy pana także w brawurowej komedii o zabawnym zespole metalowym „Exterminator”. Czy mówimy o tym samym Krzysztofie Czeczocie?

(Śmiech) Tym samym. Przez ostatnie dwa lata zajmowałem się głównie produkcją słuchowisk. Bardzo mało grałem. Teraz powoli wracam do aktorstwa. Wkrótce premiera „Exterminatora”, potem zdjęcia na planie u Małgorzaty Szumowskiej.

– rozmawiał Cezary Korycki
Zdjęcie główne: Żywy Żłóbek z udziałem Świętej Rodziny, aniołów, pasterzy i żywych zwierząt w Boże Narodzenie 2016 roku, przygotowany przez Duszpasterstwo Akademickie „Martyria" i Wolontariat Młodzieżowy 4don4LORD w Sanktuarium Królowej Męczenników w Bydgoszczy. Świętą Rodzinę grali Justyna i Andrzej Szczepańczyk, absolwenci ze wspólnoty Martyria. Małym Jezusem był ich 1,5-miesięczny synek Antoś. Fot. PAP/Tytus Żmijewski
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Dawniej był nóż, teraz ma być kwiatek
Andrzej Krauze: Kiedyś ilustrując temat rasizmu, rysowałem czarnoskórych. Dziś redaktor mi mówi, żeby skomentować to zjawisko bez koloru.
Rozmowy Poprzednie wydanie
W łóżku mężczyźni boją się kobiet
Ona idzie do seksuologa, edukuje się w tej materii, kupuje gadżety, a on ucieka z sypialni, nie chce spełnić jej zachcianek, bo boi się, że nie podoła.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Nienawiść między Legią a Polonią wywołali komuniści
Był taki mecz, na którym pojawili się nawet kibice Legii, by kibicować Polonii.
Rozmowy wydanie 7.02.2020 – 14.02.2020
Seks z internetu
W ciągu godziny oglądania pornografii mamy do czynienia z większą ilością bodźców seksualnych, niż nasi dziadkowie przez całe życie. To gwałt na mózgu.
Rozmowy wydanie 7.02.2020 – 14.02.2020
Temperament Kulig i Szaflarskiej, kapsuła czasu i sądeckie Oskary
Mają związki z niderlandzką rodziną królewską, własne wino spod Tokaju, drzwi na świat, ale i zapach naftaliny. Ludzie, którzy „z gór widzą lepiej”.