Rozmowy

Lenin zerwał się ze smyczy

– Wielka rewolucja październikowa była potrójną mistyfikacją. Ani nie była wielka, ani nie była rewolucją, ani nawet nie wybuchła w październiku – mówi Jakub Augustyn Maciejewski, publicysta „Gazety Polskiej” i Arcanów, autor książki „Ludzie czerwonego mroku”.

HISTORIA.TVP.PL: Wkrótce 100. rocznica rewolucji październikowej, na której czele stał Włodzimierz Ilicz Ulianow, znany szerzej jako Lenin. To przedziwna postać: I wojnę światową spędził w Zurychu, mieszkał obok słynnego dadaistycznego Kabaretu Voltaire. Słynął wtedy z pisania donosów na sąsiadów – artystów. Jak to się stało, że szwajcarski donosiciel zmienił się w sowieckiego rewolucjonistę, i to najprawdopodobniej za niemieckie pieniądze?

JAKUB AUGUSTYN:
Lenin nie najprawdopodobniej, ale na pewno był finansowany przez Niemców. Warto wspomnieć, że na początku XX wieku europejscy socjaliści i komuniści pełnili podwójne, a czasem nawet potrójne role. Byli wykorzystywani przez wiele wywiadów, bo – jako że jeździli po całej Europie – dysponowali niezwykle cenną wiedzą o innych państwach.

Wiedzieli np. o planowanych działaniach terrorystycznych oraz wywrotowych, więc byli idealnymi kandydatami na informatorów, ale też nadawali się na inspiratorów zamieszek. Za pośrednictwem Aleksandra Parvusa kapitaliści z jednej strony, a komuniści z drugiej, robili interesy na międzynarodową skalę.

Dotyczyło to i Lenina, który pełnił wiele ról: z jednej strony był „upiornym sąsiadem”, a z drugiej publicystą, a także przywódcą frakcji bolszewików Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji. I w pewnym momencie wywiad niemiecki sięgnął po Lenina i przewiózł go słynnym pociągiem do Rosji. Ale nie jego samego.
odc. 242 Rewolucja Październikowa
A kogo jeszcze?

Pasażerami byli przedstawiciele wielu różnych nurtów ruchu lewicowego, warto wspomnieć także o grupie socjalistów, czyli o mienszewikach.

Po rewolucji z 1917 r. i po przejęciu przez Włodzimierza Ilicza Ulianowa władzy, wielu Rosjan wytykało mu współpracę z niemieckim wywiadem, twierdząc, że był agentem Berlina, bo przybył do ojczyzny w zaplombowanym niemieckim pociągu. Bolszewicy bronili się na dwa sposoby: albo w ogóle negowali ten fakt – a warto pamiętać, że rosyjscy komuniści byli mistrzami negacji, twardo zaprzeczali np. zbrodni katyńskiej – albo wspominali o pozostałych pasażerach rzeczonego pociągu. Mówili:„przecież tam jechali też inni socjaliści, czemu nikt ich nie atakuje”?

„Agenci specsłużb intrygowali i mieli tendencje do » zrywania się ze smyczy«. I Lenin w 1917 r. po prostu »urwał się« Prusakom”

Kłamstwa, intrygi i donosy były ówcześnie standardową bronią w walce między lewicowymi frakcjami?

Zdecydowanie tak. Wszyscy działacze komunistyczni – przywódcy Pierwszej i Drugiej Międzynarodówki oraz liderzy poszczególnych frakcji – żyli przez lata w konspiracji, nie gardzili intrygami i chętnie sięgali po donosy. Donosili na swych przeciwników politycznych oraz na tych, którzy im się zwyczajnie nie podobali.

Oczywiście sami też padali ofiarą donosów. Agenci pruscy zostawili cały stos raportów – opisali m.in. burdy wywoływane przez Karola Marksa. A warto wspomnieć, że autor „Kapitału” nie dość, że lubił alkohol, to jeszcze gardził mydłem, źle wyrażał się o kobietach, był utracjuszem.

Podsumowując: agenci służb specjalnych mający zadania wywrotowe donosili, intrygowali i mieli tendencje do „zrywania się ze smyczy”. I Lenin w 1917 r. po prostu „urwał się” Prusakom.

Ale jeszcze 3 marca 1918 r. podpisał korzystny dla Niemiec traktat pokojowy w Brześciu.

Jednak nie dlatego, że był lojalny wobec Berlina. Lenin potrzebował spokoju na froncie zachodnim po to, aby pozbyć się wrogów wewnętrznych.

Takie zachowanie nazywamy „mądrością etapu”. Po prostu realizował kolejno wyznaczone cele. Początkowo wydawało się, że Lenin współpracuje z Niemcami i wspiera ich postulaty, ale zmienił politykę po tym, jak Berlin przestał być mu potrzebny.

Przypomnę, że Włodzimierz Ilicz Ulianow był jednym z pierwszych polityków na świecie, którzy uznali niepodległość Polski. Czy dlatego, że lubił Polaków? Nie, on po prostu w 1917 r. potrzebował czasu na konsolidację władzy. Już w 1920 r. sowieckie wojska maszerowały w stronę Warszawy.

Lenin usiłował zdobyć maksimum władzy i maksimum przestrzeni.


Był cyniczny czy ideowy? Naprawdę wierzył, że zbuduje ustrój sprawiedliwości społecznej?

Wiele wskazuje na to, że komuniści naprawdę wierzyli w swoje idee. Ale chyba przede wszystkim dlatego, że marksistowska ideologia zapewniała im pozycję mędrców, mogących układać świat według swego widzimisię.

Koncepcja materializmu dialektycznego zakładała, że wszystko można zmierzyć i policzyć. Dlatego komuniści budowali gospodarkę bazującą na centralnym planowaniu. Uznawali, że rozum jest w stanie wszystko oszacować.

Ponoć dzięki temu najlepiej rozumieli ludzkie potrzeby i rzekomo wiedzieli, kto jest przydatny dla społeczeństwa. To miało im dawać prawo do rządzenia ludzkimi duszami i umysłami. A takie perspektywy są bardzo kuszące.
A jednak w ZSRR materializm szybko przegrał walkę z mistycyzmem. Po śmierci Lenina Rosjanie zmumifikowali jego ciało i uczynili obiektem kultu. Stało się relikwią.

Rosyjski komunizm był mieszanką niemieckiego racjonalizmu i rosyjskiego mistycznego prawosławia. Trudno powiedzieć, co weszło w buty czego. Przypomnijmy, że w pierwszej fazie komunizmu, jeszcze za życia Lenina, oskarżono i osądzono Boga.


System polityczny, którego początkiem była wielka rewolucja październikowa, po 74 latach, upadł. Czemu?

Warto pamiętać, że wielka rewolucja październikowa była potrójną mistyfikacją. Ani nie była wielka, ani nie była rewolucją, ani nawet nie wybuchła w październiku. Po prostu w listopadzie 1917 r. promil Piotrogrodzian zajął kilka rządowych budynków. To był zwykły pucz.
A czemu upadły Sowiety? Bo sprzeciwiały się naturalnemu porządkowi, mówiły „nie” Bogu oraz człowiekowi. Po prostu opierały się na nierealistycznych założeniach. Tak jak socjalista Charles Fourier przed 200 laty twierdził, że w komunizmie wilki przestaną jeść mięso, tak jego następcy twierdzili, że człowiek przestanie kochać, wierzyć, posiadać.

Z tego powodu te idee musiały upaść. Ale ludzie, którzy forsowali te idee siłą, nadal rządzą w Moskwie.

– rozmawiała Małgorzata Borkowska
Zdjęcie główne: Propagandowy plakat przedstawiający Lenina (fot. arch)
Zobacz więcej
Rozmowy Poprzednie wydanie
Wschodni blok się sypał, a w Polsce SB wciąż dobrze się miała
Członkowie komisji weryfikacyjnych nie mieli pojęcia o bezpiece – mówi Tomasz Kozłowski, historyk
Rozmowy Poprzednie wydanie
Piłsudski vs. Dmowski: Ciągła rywalizacja, nie ciągła wrogość
Dla Piłsudskiego państwo było ważniejsze niż demokracja. Dla Dmowskiego od demokracji ważniejszy był naród – mówi historyk Mariusz Wołos.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Stwórzmy polską Dolinę Krzemową
Polscy naukowcy mogą się wykazać dopiero, gdy wyjadą z Polski – mówi prof. Wiesław Nowiński.
Rozmowy wydanie 1.11.2019 – 8.11.2019
Łukaszenko puszcza oko do Zachodu
Białorusini są bardzo zrusyfikowani, ale istnieją realne różnice pomiędzy wschodnią a zachodnią częścią kraju. Grodno to jednak nie Witebsk – mówi białoruski opozycjonista Aleś Zarembiuk.
Rozmowy wydanie 25.10.2019 – 1.11.2019
TurboFranciszek i kryzys papiestwa
Paweł Milcarek: Stolica Apostolska staje się wszechmocną centralą, której przypisuje się, że może wszystko, także zmieniać naukę Kościoła.