Po godzinach

Zaczęła za Gomułki. 50 lat z barwną jak jej muzyka Marylą Rodowicz

Maryla Rodowicz w tym roku obchodzi 50-lecie pracy artystycznej. Trudno bez niej wyobrazić sobie polską scenę muzyczną. Od pół wieku Polacy podśpiewują jej piosenki i z wypiekami na twarzach czytają i słuchają o jej życiu. Plotki i ploteczki rozpalają wyobraźnię. W ostatnich dniach ważyły się losy jubileuszowego koncertu, który zaplanowano podczas 54. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Niestety, w piątek gwiazda poinformowała na Facebooku, że benefis się nie odbędzie.

Jubileusz królowej polskiej piosenki. Maryla Rodowicz kończy 70 lat

Na scenie występuje od ponad pięciu dekad. W dorobku ma 2 tys. piosenek i kilkadziesiąt płyt. Niezmiennie jest uwielbiana przez publiczność i nagradzana na licznych festiwalach. Królowa polskiej piosenki, Maryla Rodowicz 8 grudnia kończy 70 lat.

zobacz więcej
Smutna dla fanów informacja zbiegła się z osobistą tragedią artystki – śmiercią matki, Janiny Rodowicz-Krasuckiej.

„Opole to miejsce bliskie mojemu sercu”

Losy benefisu pierwszej damy polskiej piosenki na tegorocznym festiwalu w Opolu były niepewne do czwartku. Potem wydawało się, że wszelkie wątpliwości zostały wyjaśnione. Maryla Rodowicz na swoim profilu na Facebooku pisała: „Politycy odchodzą, muzyka zostaje. Poszłam do tv walczyć o Kaję, a Kaja się wycofała. Nie zmieni to mojego stosunku do niej i uwielbienia dla jej talentu”. „Opole to miejsce bliskie mojemu sercu. Tam debiutowałam i tam będę świętować swoje 50-lecie” – zadeklarowała.



Piosenkarka informowała, że jej gośćmi podczas koncertu będą: Feel, Margaret, Kasia Popowska, Urszula Dudziak, Andrzej Lampert, Audiofeels, Ukeje, Kozak System, Pectus, Helena Vondrackova, Grzegorz Skawiński, Włodek Pawlik, Marcin Wyrostek i Jan Kliment.

Niestety, w piątek pojawił się decydujący wpis: „zdecydowałam się zrezygnować z koncertu”.

Gwiazdy uczczą w Opolu jubileusz Maryli Rodowicz. Koncert tylko w TVP

Wybitna piosenkarka obchodzi 50-lecie działalności artystycznej.

zobacz więcej
„Jesteśmy tylko ludźmi”

Rodowicz nie robi tajemnic ze swojego życia. Napisała autobiografię „Niech żyje bal”, udzieliła wywiadu rzeki, który ukazał się pod tytułem „Wariatka tańczy”. Jest szczera i otwarta. W wywiadach mówi, że nie widzi powodu, by nie przyznawać się do swoich słabości, przecież wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Książki o niej naprawdę się czyta, bo są pełne doskonałych, często anegdotycznych historii. I opowieści o romansach, tych małych i dużych – m.in. z Danielem Olbrychskim, Krzysztofem Jasińskim czy synem premiera Jaroszewicza.

Pół tysiąca piosenek i 20 płyt

Piosenkarka zawsze miała genialne muzyczne wyczucie, nosa do trendów i niesamowite szczęście do najlepszych kompozytorów i autorów tekstów. Długa lista zawiera nazwiska największych sław. Jest na niej: Osiecka, Młynarski, Czapińska, Krajewski, Gärtner. Statystyki mówią, że Maryla Rodowicz nagrała ponad 500 piosenek i wydała 20 płyt. Kilka pokoleń w Polsce nuci „Małgośkę”, „Jadą wozy kolorowe”, „Futbol”, „Łatwopalnych”.

Jej długoletnia przyjaciółka Agnieszka Osiecka mówiła, że Ewy Demarczyk najbardziej lubi słuchać przy księżycu, Urszuli Sipińskiej – do tańca, Łucji Prus – na łące, Sławy Przybylskiej – przy winie, Łazuki – w sypialni. A Maryli Rodowicz wtedy, kiedy jest – szczęśliwa.

Artystka oburza się, gdy mówi się o jej szczęściu do autorów piosenek i podkreśla, że zawsze obdarzali ją zaufaniem, bo wiedzieli, że jest świetna w tym, co robi, i bardzo pracowita.

Opole, Hawana i Palermo

Urodziła się 8 grudnia 1945 r. w Zielonej Górze. Była utalentowaną sportsmenką, biegała i osiągała sukcesy. Dostała się więc na warszawską AWF. Przeważyła jednak jej druga pasja – muzyka. Na studiach występowała w klubie studenckim „Relaks” z zespołem Szejtany. Szybko zaczęła być zauważana. W 1967 roku dostała na przykład pierwszą nagrodę na VI Ogólnopolskim Konkursie Piosenkarzy Studenckich w Krakowie, za piosenki „Jak cię miły zatrzymać” i „Pytania”.

Potem ruszyła lawina z przebojami i sukcesami. Maryla Rodowicz pracy magisterskiej nie napisała, ale cała Polska nuciła teksty, które usłyszała w jej wykonaniu. Swój pierwszy duży przebój „Mówiły mu” zaśpiewała na VII KFPP Opole i dostała I nagrodę przewodniczącego Towarzystwa Przyjaciół Opola.

Maryla Rodowicz o festiwalu w Opolu: politycy odchodzą, muzyka zostaje

Wokalistka podała listę artystów, którzy wystąpią podczas jej jubileuszowego koncertu.

zobacz więcej
Kolejny rok, czyli 1970, to „Jadą wozy kolorowe” i „Żyj mój świecie”. Piosenkarka rusza też w świat, śpiewa m.in. na festiwalach w Hawanie i Palermo. Koncertuje i nagrywa w Czechosłowacji i Londynie.

Pasmo sukcesów

Każdy następny rok przynosi przebój, a Maryla Rodowicz jeździ po Polsce i po świecie. Śpiewa na festiwalach w Sopocie i Opolu. W latach siedemdziesiątych w jej repertuarze pojawiły się m.in. „Diabeł i raj”, „Damą być”, „Sing-sing”, „Nie ma jak pompa”, „Kolorowe jarmarki”, „Remedium”, „Małgośka”. „Bossanova do poduszki”.

Występuje też w muzycznych spektaklach np. „Szalona lokomotywa” czy śpiewogrze „Zagrajcie nam wszystkie srebrne dzwony”. Na jej koncerty walą tłumy. Występuje też w telewizji, m.in. u Olgi Lipińskiej.

W latach osiemdziesiątych gwiazda Maryli Rodowicz nie blednie. Polska nuci razem z nią piosenki „Fruwa moja marynara”, „Hej, żeglujże żeglarzu”, „Niech żyje bal”, „Kasa-sex”, „Polska Madonna”, „Gimnastyka”, „Szparka sekretarka” i „Dentysta sadysta”. Trzy ostatnie piosenki zaśpiewała z założonym przez siebie, stylizowanym na punk, zespole Różowe Czuby. Zbiera nagrody, te artystyczne i państwowe, i złote płyty. Uwielbiają ją m.in. Rosjanie. Longplay pt. „Maryla Rodowicz” wydany w 1984 r. miał 10 mln nakładu w ZSRR.



Lat 90. to m.in. „Marysia biesiadna”. Gwiazda bezbłędnie rozpoznaje potrzeby publiczności i śpiewa tak, że nadal ludzie daliby się za nią pokroić. Cały czas śmiało eksperymentuje z kostiumami estradowymi, co czasem budziło zdziwienie. Maryla robiła jednak to, co robili artyści na Zachodzie. Kreowała swój wizerunek tak, by współgrał z jej piosenkami.

W latach 1999-2009 występowała w serialu telewizyjnym „Rodzina zastępcza” jako ciotka Urszula. Widzowie pokochali to wcielenie piosenkarki.

W 2008 r. Maryla Rodowicz wydała płytę „Jest cudnie”, która osiągnęła status platynowej. W tym samym roku Maryla odmówiła przyjęcia nagrody Złotego Fryderyka „za całokształt”, wyrażając swoją dezaprobatę zarówno wobec kryteriów, jakimi kieruje się kapituła nagrody, jak i wobec samego składu tejże kapituły.

Maryla Rodowicz nadal porywa ludzi do zabawy. Chętnie śpiewa w duetach. Powitanie 2017 r. zorganizowane przez TVP w Zakopanem uświetnił jej występ z Zenkiem Martyniukiem.

Morze wódki, frankfurterki i tańce na stole – tak bawiło się Opole

Godziny przygotowań, trema, występy, wielkie przeboje, a potem imprezy do białego rana. Podczas Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu życie towarzyskie gwiazd kwitło.

zobacz więcej
Rodowicz romantycznie

Różnie Marylę Rodowicz nazywali dziennikarze. Pisali o niej jako o „femme fatale lat 70.”, zarzucano jej to, że oprócz publiczności uwielbiały ją też PRL-owskie władze i rządzący innymi krajami obozu socjalistycznego. Gdy pojawiło się w prasie zdjęcie uśmiechniętej Maryli obok przywódcy socjalistycznej Kuby, Fidela Castro, plotkarska machina poszła w ruch i mówiono o ich romansie.

Piękna i sławna. Podobała się mężczyznom. Jak opowiada, wiedziała też, czego chce od życia i szła za głosem serca. Na początku lat siedemdziesiątych związana była z menedżerem czeskiej grupy The Rebels Františkiem Janečkiem. Jeździła z Czechami na koncerty, występowała jako support. Nauczyła się czeskiego i prowadziła konferansjerkę.

Potem związała się z fotografem Krzysztofem Gierałtowskim, ale związek nie przetrwał długo.

Donos na Trojanowską, Sipińska bije się z Rodowicz, Niemen krzyczy. Za kulisami Opola

Ewę Demarczyk trzeba było wypychać na scenę, Anna German śpiewała w strugach deszczu, a towarzyszący jej muzycy wylewali wodę z instrumentów.

zobacz więcej
Gwiazdorski związek

Polskę zelektryzował romans Rodowicz z gwiazdorem Danielem Olbrychskim. To był najgorętszy związek lat siedemdziesiątych w Polsce. Wszystko zaczęło się w 1973 roku, gdy piosenkarka wyruszyła w trasę koncertową. Najpierw występowała w Olsztynie, potem miała pojechać samochodem do Lublina. Pogoda była kiepska, padał śnieg, Maryla uznała więc, że lepiej będzie, jeśli zostawi auto w Olsztynie. „Słabo wtedy jeździłam, byłam marnym kierowcą. Był śnieg, zima mnie zaskoczyła, postanowiłam zostawić moje porsche na parkingu i pojechać w trasę autokarem z zespołem” – opowiadała „Super Expressowi”. Menedżer piosenkarki Andrzej Smereka pojechał do Warszawy i tam spotkał Daniela Olbrychskiego. Zapytał go, czy nie chce przejechać się porsche. Olbrychski natychmiast się zgodził i auto piosenkarki przyprowadził. Potem napisał do niej liścik „Nieznani fetyszyści porwali Pani samochód, tulę się do kierownicy (na razie)”. I tak to się zaczęło.

O romansie szybko dowiedziała się żona aktora. Nie chciała mu jednak dać rozwodu. Zgodziła się na to dopiero, gdy Olbrychski rozstał się z Rodowicz.

„Chcieliśmy mieć dzieci. Niestety Maryla poroniła” – powiedział Olbrychski w książce poświęconej artystce „Maryla. Życie Marii Antoniny”. „Za dużo pracowała, nie umiała się ochronić. Może potem wyciągnęła z tego wnioski, bo urodziła Krzysztofowi Jasińskiemu fantastyczną pareczkę: Jasia i Kaśkę” – dodał.

„Czerwony książę”

W pobliżu Maryli pojawił się też Andrzej Jaroszewicz, nazywany „Czerwonym Księciem”, który odnosił sukcesy jako kierowca rajdowy. Romans był gorący, ale krótki, trwał zaledwie dwa tygodnie, ale plotkowano o nim znacznie dłużej.

„Zjawił się na moim ostatnim koncercie w Pradze, podjeżdżając nowym porsche 924. Rzekomo to jego tatuś nalegał na przerwanie romansu, straszony przez żonę Andrzeja, że wyjawi jakieś rodzinne tajemnice. Cierpiałam. Byłam zaangażowana w dużo większym stopniu niż Andrzej” – wspominała piosenkarka.

W połowie lat siedemdziesiątych Maryla poznała Krzysztofa Jasińskiego, założyciela i dyrektora krakowskiego Teatru STU. Połączył ich siedmioletni związek, pracowali razem, urodziło im się dwoje dzieci – Jan i Katarzyna.



„Gdy nasze spojrzenia krzyżowały się, widać było przelatujące iskry. Nie zapaliła się żadna czerwona lampka ostrzegająca o ewentualnym niebezpieczeństwie. Owszem, dochodziły mnie słuchy, że pożeracz serc, że apodyktyczny, że często nieelegancki wobec kobiet, ba, nawet to obserwowałam, widziałam na własne oczy, ale – jak wiadomo – zamroczenie jest ślepe” – opowiadała potem.

Bezpieczna przystań na kilkanaście lat

W połowie lat osiemdziesiątych Agnieszka Osiecka, przyjaciółka Maryli Rodowicz postanowiła, że piosenkarka nie powinna już się wiązać z artystami. Poznała ją z biznesmenem, który zajmował się serwisem Peugeota, inżynierem. Andrzej Dużyński spodobał się piosenkarce. „Było w nim coś łagodnego, a jednocześnie ekscytującego” – mówiła Rodowicz.

Pobrali się w 1986 r. Świadkami byli Agnieszka Osiecka i Seweryn Krajewski. Mąż był czuły i opiekuńczy. Urodził im się syn Jędrzej. Andrzej wspierał żonę spierał w karierze, wydawał jej kolejne płyty, finansował promocję i organizacje koncertów.

W 2015 r. w mediach pojawiły się pierwsze plotki o kryzysie w związku Andrzeja Dużyńskiego i Maryli Rodowicz. W 2016 mąż wyprowadził się z willi w Konstancinie, gdzie mieszkał z piosenkarką. Rozwód jest coraz bliżej.
„Królowa jest tylko jedna”

Maria Szabłowska, dziennikarka muzyczna, autorka książek o Rodowicz „Maryla. Królowa jest tylko jedna” i „Maryla. Życie Marii Antoniny” mówi o swojej bohaterce i przyjaciółce, że jest uparta i niezwykle pracowita. A tytuły książek mówią same za siebie.



W 2015 r. Szabłowska opowiedziała portalowi tvp.info o zdarzeniu z 1977 r. na festiwalu w Opolu podczas koncertu „Nastroje, nas troje”. – Siedziałam wtedy na widowni i byłam przekonana, że dziewczyny biją się na niby. Gdy Urszula ubrana na biało wraz z towarzyszącym jej chórkiem śpiewała swoją piosenkę, za jej plecami pojawiła się Maryla z chórkiem ubrana na czarno i zaczęły przedrzeźniać Urszulę. Na ten obrót spraw zareagowali także panowie Gołas, Młynarski i Kofta. Urszula się zezłościła i rzuciła w Marylę bodajże truskawką ze stojącego na scenie stołu z warzywami i owocami, który był dekoracją. Artystki zaczęły się szamotać, bić kapeluszami. Skończyło się wyrwaniem rękawa w marynarce Urszuli. Po koncercie plotkowano, że ta bójka, choć na takową wyglądała, wcale nie była zamysłem reżysera. Maryla po latach potwierdziła te plotki, a Urszula przez lata mówiła, że było to wymyślone, po czym zmieniła swoją wersję zeznań i twierdziła, że to Maryla się na nią wkurzyła. Jak widać coś jest na rzeczy, ale ostatecznej prawdy pewnie nigdy nie poznamy – śmiała się Szabłowska.

Zdjęcie główne: Maryla Rodowicz (fot. TVP)
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.