Kultura

Grabieżcy grobów, fałszywa mumia i miliardy euro zarabiane na lewo

Ta wojna toczy się każdego dnia, na wielu frontach. Zaangażowani są w nią na 100 proc. Włosi, bo skarby kultury z ich kraju stanowią potężną część czarnego rynku sztuki. Bohaterowie tego niekończącego się kryminału i thrillera w jednym to złodzieje, poszukiwacze skarbów, handlarze, pracownicy galerii i renomowanych muzeów. Niepoślednie role grają też mafiosi. Jak wynika z danych organizacji Legambiente, która zajmuje się m.in. monitorowaniem mafijnej działalności, w 2015 r. odzyskano dzieła warte 15,4 mln euro.

Agenda ONZ wyspecjalizowana w zwalczaniu przestępczości i handlu narkotykami (UNODC) szacuje, że gangi z całego świata rocznie zarabiają od 3,4 do 6,3 mld dolarów, sprzedając kradzione dzieła sztuki.

Ukuto nawet termin, który określa przestępców kradnących starożytne zabytki – archeomafie.

Od 1969 r. we Włoszech działa specjalna komórka karabinierów, która zajmuje się czarnym rynkiem dzieł sztuki. Jest on uznawany za, wraz z nielegalnym obrotem bronią i narkotykami, jeden z najbardziej dochodowych na świecie. Skradzione dobra wędrują zwykle przez Szwajcarię, by potem pojawić się gdzieś na aukcji i stamtąd, już z certyfikatem, iść w świat i trafić np. do renomowanego muzeum.

Złodzieje robią olbrzymie interesy na handlu dziełami pochodzącymi ze starożytności, bo pojawiają się coraz to nowe okazje, a i zasoby uważane są jeszcze za nieprzebrane. Chodzi o biżuterię, ceramikę, rzeźby, mozaiki, przedmioty codziennego użytku sprzed wieków.

Obroty na tym rynku, wg danych opracowanych przez Międzynarodowe Obserwatorium Archeomafie we współpracy z Centrum Studiów Kryminologiczne w Viterbo, to we Włoszech co najmniej 150 milionów dolarów rocznie. Włosi szacują, że udaje się odzyskać zaledwie 30 proc. skradzionych dóbr.

Rzymskie historie z dreszczykiem. Spacer mroczny jak espresso

Nocą na moście św. Anioła można spotkać spacerującą Beatrice Cenci z odciętą głową.

zobacz więcej
Mafie kochają sztukę

Idealnym miejscem, by robić interesy na starożytnych zabytkach jest południe Włoch, czyli Sycylia i Kalabria, gdzie jest mnóstwo pozostałości po starożytnych Grekach i Rzymianach. Toteż cosa nostra, camorra i 'ndràngheta chętnie czerpią z tego skarbca. A wille mafijnych bossów zdobią często autentyczne greckie amfory.

Osławiony Matteo Messina Denaro, capo di tutti capi cosa nostry, zwany „Diabolikiem”, bardzo chętnie robił interesy na sztuce. Planował m.in. kradzież słynnego Tańczącego Satyra z Mazara del Vallo, wyłowionego z morza w 1997 r., ale to mu się nie udało, choć miał już nawet umówionego nabywcę, który miał zapłacić w złocie tyle, ile brązowa figura ważyła.

„Miłość” do sztuki odziedziczył po ojcu, Francescu, który zarobił miliony na handlu zabytkami zrabowanymi z parku archeologicznego Selinunte. To właśnie on ukradł w 1962 r. Efeba z Selinunte, którego policji udało się odzyskać po sześciu latach w Umbrii.

W 2015 r. włoska policja przeprowadziła na południu kraju wielką operację nazwaną Artemida. W jej wyniku odzyskano dwa tysiące skradzionych dzieł sztuki starożytnej i wydano 142 rozkazy aresztowania.

Morgantina – Hades z błękitną brodą i dwumetrowa bogini

Skradzione starożytne zabytki starają się odzyskać władze krajów, z których zniknęły. Tak jest w przypadku Grecji, Egiptu i oczywiście Włoch.

W grudniu 2016 r. wróciła na Sycylię skradziona z wykopalisk w Morgantinie cenna głowa Hadesa. Włosi odzyskali ją z Getty Museum w Malibu. Teraz zabytek z IV wieku przed naszą erą jest obecnie wystawiany w muzeum w Aidone.

Głowa Hadesa zniknęła na przełomie 1977 i 1978 roku. W 1985 r. amerykański kolekcjoner Maurice Tempelsman sprzedał ją muzeum za 500 tys. dolarów.

Do muzeum w Aidone wróciła trzy lata wcześniej inna cenna rzeźba, bogini z Morgantiny. Ona także odnalazła się w oddziale Getty w Malibu. Bogini, wyrzeźbiona przez ucznia starożytnego mistrza Fidiasza, zniknęła jesienią w 1979 r. To „zniknięcie” było o tyle dziwne, że statua ma 2 metry 20 centymetrów wysokości. Potem, jak się okazało, wędrowała przez Francję i Szwajcarię, a jej sprzedażą zajmował się znany handlarz dziełami sztuki Renzo Canavesi.

W 1986 r. Getty miało ją kupić za 18 mln dolarów. Dzięki międzynarodowemu śledztwu bogini została zwrócona Włochom 17 marca 2011 r., w dniu ich święta narodowego, w 150. rocznicę zjednoczenia kraju.

Mafia capitale, czyli jak Rzym wyplątuje się z ramion przestępczej ośmiornicy

Milionowe zyski, aresztowani politycy i wysoko postawieni urzędnicy miejscy.

zobacz więcej
Tombaroli, czyli cmentarne hieny

Tombarolo, czyli ktoś, kto okrada groby. Ten włoski termin odnosi się przede wszystkim do przestępców, którzy penetrują starożytne wykopaliska i etruskie grobowce. To w dużej części zawodowcy, który działają na zlecenie grup przestępczych i handlarzy dziełami sztuki na czarnym rynku. Szkody, które wyrządzili, państwo włoskie wycenia na miliardy euro.

Tombaroli nie tylko kradną, ale też niszczą. Interesuje ich tylko osiągnięcie celu, czyli zdobycie obiektu mogącego im przynieść zysk. Archeolodzy tymczasem badają kompleksowo miejsce, gdzie prowadzone są wykopaliska, interesuje ich kontekst, itp.

Naukowcy są pewni, że tombaroli szybciej i skuteczniej niż oni odnajdują etruskie nekropolie. Jeden z najbardziej znanych tombarli, Antonio Induno, plądrował teren etruskiego państwa-miasta Weje, które leżało ok. 20 km na północ od Rzymu, przez ok. 30 lat. Miał opracowany taki system sprzedaży, by za każdy z obiektów dostać jak najwięcej pieniędzy.

Takich jak on jest wielu. Trzy lata temu policja włoska zatrzymała np. profesora z rzymskiego uniwersytetu, który współpracował z działającymi na terenie Umbrii gangami tombaroli.

Jako że USA są największym rynkiem, gdzie trafiają kradzione dzieła sztuki, raz na jakiś czas, po międzynarodowym dochodzeniu, odzyskane skarby wracają do miejsca, skąd pochodzą. I tak w 2006 r. Getty Museum oddało Włochom 26 cennych obiektów sztuki etruskiej, które z kolei pochodziły od innego „znamienitego” tombarolo, czyli Giacomo Medici, który najczęściej właśnie sprzedawał swoje zdobycze Amerykanom.

Miasteczko Viterbo i jego okolice, położone w Lacjum niedaleko Rzymu, uchodzi za miejsce, gdzie tombaroli działają niezwykle aktywnie. Tam bowiem mieściło się etruskie miasto Vulci. Złodzieje prześcigają się więc z archeologami.

Voodoo i chiński smok. Światowe mafie zjeżdżają do Włoch

Cosa nostra, kamorra czy 'ndràngheta muszą liczyć się z konkurencją.

zobacz więcej
Pompeje – nieustające grabieże

Szczątki starorzymskiego miasteczka Pompeje, które zniszczyła erupcja Wezuwiusza w 79 r. to historia niekończących się kradzieży. Mniej więcej od XVI wieku, gdy w świecie nowożytnym o Pompejach i ich tragedii stało się głośno, na miejscu pojawili się złodzieje.

Włoskie władze starają się zabezpieczyć teren Pompejów, ale nadal ochrona nie jest wystarczająca. Po pierwsze, kalabryjskie mafie chętnie zasilają swoją kasę pieniędzmi ze sprzedaży ukradzionych tam dzieł, a po drugie – wielu kolekcjonerów zleca kradzieże. A i turystom często to i owo „przylepia się” do rąk.

W ub.r. np. zatrzymano turystów z Holandii, którzy chcieli sobie przywłaszczyć fragment posadzki z jednego z pompejańskich domów

W marcu 2013 r. odkryto, że zniknęła część fresku, który zdobył ścianę tzw. Domu Neptuna. Przedstawiał on boginię Artemidę i jej brata Apollina.

Realizowany jest tam Wielki Projekt Pompeje, który kompleksową konserwacje antycznych zabytków. UE wyasygnowała na niego 105 mln euro. W jego ramach na ogromnym terenie dawnego starożytnego miasta ma być zarejestrowany system kamer.

Zakupy z cosa nostrą i kamorrą. Mozzarella i szynka à la mafia

Szacuje się, że mafijne wpływy z handlu jedzeniem w ub.r. sięgnęły ponad 20 mld euro.

zobacz więcej
Kobieta lew z Mezopotamii – najdroższa w historii

Najdroższą rzeźbą antyczną, którą sprzedano na aukcji, była tzw. Lwica Guennol. 7 grudnia 2007 r. w domu aukcyjnym Sotheby’s w Londynie nieznany kupiec zapłacił za nią 57 mln dolarów. Niewielka figurka, która ma zaledwie ok. 8,5 cm wysokości, wykonana z wapienia, najprawdopodobniej na zawsze zniknęła z oczu miłośników sztuki i będzie cieszyć oczy prywatnego kolekcjonera.

Cena była zaskoczeniem dla Sotheby’s, ponieważ przypuszczano, że może wynieść od 14 do 16 mln dolarów. Rzeźba przedstawia wyprostowaną lwicę z ludzkim tułowiem. Może być więc związana z mezopotamską boginią Isztar, której zazwyczaj towarzyszyły lwy. Wg innej interpretacji figurka przedstawia demona żeńskiego Lamasztu.


Najprawdopodobniej powstała za czasów królestwa Elamu, 3000-2800 rokiem p.n.e. Wiadomo jednak, że nie znaleziono jej podczas żadnych oficjalnych wykopalisk.

W 1931 r. pochwalił się jej posiadaniem nowojorski marchand Joseph Brummer, który twierdził, że znaleziono ją w okolicach Bagdadu.

W 1948 roku figurkę kupiło małżeństwo Alastair Bradley Martin i Edith Park Martin, kolekcjonerzy specjalizujących się w sztuce starożytnej i użyczyli jej, wraz z innymi eksponatami ze swojej kolekcji, Brooklyn Museum w Nowym Jorku. Kolekcja Martinów została nazwana Guennol, z walijskiego „gwennol”, co znaczy „jaskółka” (ang. martin). Dlatego maleńka i niezwykle cenna figurka jest znana jako Lwica Guennol.

Tragedia w cieniu Wezuwiusza.
12-latka sprzedana mafii

Przez długie lata marzyła tylko o zemście na tych, którzy ją skrzywdzili.

zobacz więcej
Fałszywa mumia

Jak trudnym rynkiem jest rynek starożytnych eksponatów, niech świadczy historia mumii perskiej księżniczki. Wiadomość o niej zelektryzowała świat w październiku 2000 r. W mieście Quetta, stolicy pakistańskiej prowincji Beludżystan, miejscowy przywódca plemienny próbował sprzedać starożytną mumię za kilkuset tysięcy dolarów. Zareagowały władze, mumię przejęto i wkrótce na specjalnie zwołanej konferencji pakistański archeolog dr Ahmad Hasan Dani z uniwersytetu w Islamabadzie ogłosił, że jest to mumia szlachetnie urodzonej kobiety z ok. 600 p.n.e. Sposób zabalsamowania zwłok wskazywał na starożytny Egipt, sarkofag był ozdobiony rzeźbami symboli zaratusztriańskich bóstw i pismem klinowym. Naukowcy doszli do wniosku, że kobieta była krewną perskiego króla Cyrusa Wielkiego.

Znalezisko było powodem sporu między władzami Pakistanu i Iraku. Irakijczycy byli bowiem przekonani, że cenny sarkofag został przemycony z ich terytorium. Koniec końców wystawiono ją w muzeum w pakistańskim Islamabadzie.

Stan mumii oraz wygląd sarkofagu budziły jednak coraz więcej wątpliwości. Archeolog Oscar White Muscarella z Metropolitan Museum of Art z Nowego Jorku opowiadał, że jakiś czas temu tajemnicy pośrednicy proponowali mu kupno „księżniczki” za kilkanaście mln dolarów. Rozpoczęto kompleksowe badania, do których użyto najnowocześniejszych metod. Jakież było zaskoczenie, gdy okazało się, że rzekoma księżniczka to młoda kobieta, która została zamordowana pod koniec lat 90. XX wieku. Jej zwłoki poddano mumifikacji stosując starożytne metody. Wielki szwindel prawie się udało.

Mafię można ujarzmić. Willa „Scarface” przyjmuje chorych

Kamorysta Walter Schiavone wydał na replikę filmowej willi 2 mln miliony euro.

zobacz więcej
Syria i Irak – pieniądze z czarnego rynku zasilają IS

Dżihadyści z tzw. Państwa Islamskiego programowo niszczą dzieła starożytnej sztuki i architektury, które znajdują się m.in. na terytorium Syrii i Iraku. Ich ofiarą padła np. starożytna Palmyra. Jednak jak się okazuje, część bezcennego dziedzictwa kulturowego trafia na czarny rynek, a fundusze uzyskane z ich sprzedaży przeznaczane są na zakup broni.

FBI informuje, że przez cały czas otrzymuje sygnały, że na amerykańskim rynku pojawiają się zabytkowe dzieła sztuki pochodzące z Bliskiego Wschodu.

Ocenia się, że wartość Państwo Islamskie mogło uzyskiwać z handlu dziełami sztuki nawet miliard dolarów rocznie.

Szlak przerzutowy prowadzi przez Turcję do Londynu, Paryża i Tokio. W październiku ub.r. włoska „La Stampa” pisała, że Państwo Islamskie kupuje broń od kalabryjskiej mafii i płaci starożytnymi skarbami z przemytu. Są to m.in. marmurowe rzeźby, wazy. Łupy dżihadystów docierają do portu Gioia Tauro na południu Włoch. Mafiosi potem sprzedają je dalej, zawsze za dużo wyższą cenę niż ta, którą zapłacili.

Złodzieje splądrowali wiele muzeów oraz miejsc wykopaliskowych w Iraku, zaginęła też cześć eksponatów z Muzeum Narodowego w Bagdadzie. Udało się do tej pory odzyskać zaledwie ułamek tego skarbu.
Zdjęcie główne: Park archeologiczny w sycylijskim Selinunte to ulubiony cel złodziei (fot. Flickr/ Alessandro Bonvini)
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Contenty i outfity. Językowe potworki nobilitują?
Francuzi jako bodajże pierwsi postanowili pohamować triumfalny pochód angielskiego przez świat.
Kultura Poprzednie wydanie
Świeckie ikony: drogie, modne i coraz bardziej puste
Okazało się, że najlepiej czujemy się w kontakcie z obiektami spełniającymi warunki renesansowego piękna.
Kultura wydanie 1.02.2019 – 8.02.2019
Prowokacje Żydów myślicieli są więcej warte niż pusty dialog
„Bóg umarł” i kwestie ostateczne muszą ustąpić trosce o pokój oraz tolerancję – sprawom świętym dla nowoczesnego człowieka?
Kultura wydanie 1.02.2019 – 8.02.2019
Poetka zakochana w Piłsudskim
Choć jej talent był powszechnie doceniany, nie chciała brylować na salonach ani siedzieć przy stoliku Skamandrytów w Ziemiańskiej.
Kultura wydanie 25.01.2019 – 1.02.2019
Zachęcała wojsko do buntu. Boi się aresztowania. Maria Nurowska
W kukłę nielubianego polityka wbija szpileczki. Deklaruje: „Nie chce mi się żyć w takiej Polsce, bezmyślnej i okrutnej! Nie ma się gdzie przed nią schować”.