Cywilizacja

Voodoo i chiński smok. Światowe mafie zjeżdżają do Włoch

Świat to globalna wioska. Okazuje się, że ta prawda dotyczy także świata przestępczego. Nawet potężne włoskie mafie, takie jak cosa nostra, kamorra czy 'ndràngheta muszą liczyć się z konkurencją. Mafiosi z importu stają się często ramieniem zbrojnym włoskich organizacji, które zaczynają się zajmować biznesem z wyższej półki. Rośnie w siłę też tamtejsza mafia z apulijskiej Foggii.

Mafię można ujarzmić. Willa „Scarface” przyjmuje chorych

Kamorysta Walter Schiavone wydał na replikę filmowej willi 2 mln miliony euro.

zobacz więcej
Zbieranie haraczu, uliczne porachunki, handel narkotykami na lokalną skalę, drobniejsze mafijne sprawy – to wszystko zaczyna przechodzić w inne ręce. Jak wylicza włoska ANSA, jest co najmniej pięć głównych zagranicznych organizacji przestępczych, które na Półwyspie Apenińskim odciskają piętno. Ochrzczono je wspólnym mianem „pentacamorra”. Chodzi o gangi nigeryjski, gruziński, chiński, latynoskie oraz wspomnianą już società foggiana z Apulii. Każda z nich dała się już porządnie we znaki Włochom.

Voodoo i mafia

Na Sycylii Nigeryjczycy stowarzyszyli się z cosa nostrą. Brutalni, świetnie zorganizowani, stali się jej zbrojnym ramieniem. Nie jest to oczywiście pierwszy rejon Włoch, który naznaczyli swoją przestępczą działalnością. Kłopoty z Nigeryjczykami mają już mieszkańcy Apulii i Piemontu.

Nigeryjczycy wrastają powoli w krajobraz sycylijskich miasteczek. Noszą czarne berety i niebieskie buty. W samochodach mają m.in. kije i maczety, które sprawdzają się jako groźna broń. Są świetnie zorganizowani, hierarchia w ich grupie zbudowana jest na zasadzie piramidy – na górze są panowie, nieco poniżej rada starszych, a na samym dole tzw. rzeźnicy, czyli ludzie od brudnej roboty.


Dyscyplinę w swoich szeregach trzymają m.in. za pomocą… czarów i voodoo. Mają wiele wspólnego z sektami. Podczas gdy panowie kradną i mordują, ich kobiety zajmują się prostytucją i stręczycielstwem.

Ciekawe jest pochodzenia nigeryjskich bandziorów. W gangi przerodziły się bowiem bractwa studenckie z tamtejszych uniwersytetów. Powstawały masowo w latach 50. i 60. XX wieku. Przez pewien czas były oazami intelektualnymi, ale już w latach osiemdziesiątych dostały się pod wpływy licznych w Nigerii grup partyzanckich. I wtedy pojawiła się przemoc – zaczęło się wywierania nacisku na wykładowców i innych studentów.

Zastraszali, bili, potem już mordowali. Uczelnie nadal są przez nich terroryzowane, choć szczyt ich działalności przypadał na lata 90. Wielu członków bractwa z przestępczego rzemiosła uczyniło sposób na życie. I tak powstały organizacje mafijne.

Ci, którzy urzędują na Sycylii, mają wywodzić się m.in. z organizacji Black Axe (czarne topory). Mówi się, że stosują krwawe tortury, a podczas ich obrzędu inicjacyjnego jest zwyczaj picia ludzkiej krwi.
Mafiosi z Nigerii stosują voodoo (fot. Stringer/Anadolu Agency/Getty Images)

Tragedia w cieniu Wezuwiusza.
12-latka sprzedana mafii

Przez długie lata marzyła tylko o zemście na tych, którzy ją skrzywdzili.

zobacz więcej
Honor złodzieja

Mafia gruzińska zadomowiła się z kolei w regionach Lacjum i Apulii. Sprzymierzyła się z 'ndrànghetą. Gruzini specjalizują się w kradzieżach i włamaniach – jak twierdzi policja z wielu krajów, gdzie grasują – są mistrzami w swoim fachu i należą do złodziejskiej elity. Dali się potężnie we znaki np. w Niemczech i we Francji, gdzie organizowano na gruzińskich przestępców obławy.

Gruzińscy szefowie mafijnych klanów to tzw. wory w zakonie (honorowi złodzieje) – coś w rodzaju włoskiego mafijnego ojca chrzestnego. Ich oznaczenia to specjalne tatuaże.

Zdobyte łupy zasilają fundusz każdego klanu, a pieniądze prane przez duże, legalnie działające spółki. Jak zauważa włoska prasa, Gruzini rozszerzają działalność, nie wystarcza im już obrabowywanie luksusowych posiadłości i centrów finansowych. Zabierają się za oszustwa i finansowe, m.in. pishing, czyli cyberprzestępstwo polegające na wyłudzaniu danych i okradaniu kont bankowych.
Nowi rosną w siłę

Coraz lepiej sobie radzą także pomniejsze włoskie mafie takiej jak apulijskie sacra corona unita i societa foggiana (stowarzyszenie z Foggii. Zwłaszcza ta druga przejawia ambicje ogólnokrajowe i rozszerza swoje wpływy. Jest stosunkowo młoda i powstała wskutek wewnętrznej wojny w sacra corona unita w latach osiemdziesiątych.

Mówi się, że „ojcem duchowym” tej organizacji jest Raffaele Cutolo, legendarny już lider tzw. nowej kamorry, który słynął z okrucieństwa. Teraz odsiaduje wyrok kilkukrotnego dożywocia za popełnione zbrodnie.


Societa foggiana posługuje się klasycznymi mafijnymi metodami, trzyma w szachu miejscowych polityków i zarabia krocie m.in. na szantażowaniu przedsiębiorców. Wewnątrz „stowarzyszenia” z Foggii trwają nieustanne tarcia i walki rodzin mafijnych.

Policja twierdzi, że to jedna z najbrutalniejszych organizacji ze świata przestępczego. Ma na rękach krew setek osób. Poza wymuszeniami i handlem narkotykami foggianie chętnie wchodzą w budownictwo i branżę winiarską.

Miniaturowe domki i ich upiorne tajemnice. Jak milionerka została „matką współczesnej kryminalistyki”

Przedwojenna dama z towarzystwa uczyła policjantów, jak prowadzić śledztwa.

zobacz więcej
Latynosi z USA

Północ Włoch, Ligurię i Mediolan upodobały sobie gangi latynoskie. Ich lotne eskadry zajmują się przede wszystkim napadami i handlem narkotykami. Pieniądze idą do kieszeni szefów, którzy potem dzielą łupy.

Wywodzą się z działających w USA brutalnych grup – salwadorskiej Mara Salvatrucha, która działania rozpoczynała w Los Angeles i wywodzącego się z Chicago gangu Latin Kings.

Mara powstała, gdy w Stanach Zjednoczonych pojawili się imigranci z Salwadoru, którzy uciekali przed wojną domową (1980-1992). Mara Salvatrucha jest także często określana skrótem MS lub MS-13. Składa się luźno powiązanych ze sobą klik, z których okrucieństwem wsławiły się zwłaszcza MS-18 i Sombra Negra. W jej skład wchodzą tylko obywatele państw Ameryki Środkowej – Salwadoru, Nikaragui, Hondurasu i Gwatemali.


MS-13 działa w całych USA. Świetnie osadzona jest także w Ameryce Środkowej i walczą o wpływy w Meksyku. Teraz filtruje także Europę – Hiszpanię i Włochy.

Znakiem rozpoznawczym Latin Kings jest tatuaż z koroną i inicjałami „LK”. Ich pełna nazwa to Wszechmocny Naród Latynoskich Królów. Gangsterzy głównie handlują narkotykami i zajmują się zabójstwami na zlecenie.

Gang ten założyli w Chicago emigranci z Puerto Rico. Wg amerykańskich policyjnych statystyk dopuszczają się nawet 1000 zabójstw rocznie. To grupa o silnej hierarchii z wyraźną ideologią – głoszą wyższość Latynosów nad innymi.
Przechwycony przez chińską policję przemyt metamfetaminy (fot. VCG/Getty Images)
Triady i ich smoki

Do Włoch wprowadzili się też chińscy mafiosi z osławionych Triad. Zajmują się przede wszystkim handlem podróbkami artykułów z logami znanych firm, narkotykami i czerpią zyski z hazardu – to ich typowa działalność. Zajmują się też zabójstwami na zlecenie, wymuszeniami i fałszowaniem pieniędzy. We Włoszech mocno wchodzą w sprzedaż syntetycznych narkotyków. W Mediolanie mają już nawet swoje Chinatown.

Ściągają haracze od mieszkających i pracujących we Włoszech Chińczyków, ale też coraz chętniej rozszerzają działalność. Działają w Lombardii, Lacjum i w Toskanii.

Triady wchodzą też we współpracę z największymi włoskimi mafiami – cosa nostrą, kamorrą i 'ndrànghetą.

Znakiem rozpoznawczym członków Triad jest tatuaż przedstawiający smoka. Triady mają kilkusetletnią historię, ale w ostatnich latach osiągnęły prawdziwą potęgę. Szacuje się, że chińska mafia zrzesza kilkaset mniejszych organizacji i zarabia kilkadziesiąt miliardów dolarów rocznie.

– Beata Zatońska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Przestępcy z importu nękają Włochy (fot. Joe Raedle/Getty Images)
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Po kubku do mordercy. Jak genealogia wyręczyła agentów FBI
Żaden z przestępców od lat unikających kary nie może już czuć się pewnie.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Kosowo: kapiszonowiec na ścianie, mina w szufladzie
Sporna z Serbią strefa jest jak tlące się torfowisko – tym razem nie zapłonęło. A jutro?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Przyczajony Donald, walczący Trump
Tylko jednemu prezydentowi w historii USA udało się zdobyć drugą kadencję po przegranej reelekcji.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Innerspace, czyli nanoroboty w mózgu
Mierzące od 0,1 do kilku milimetrów urządzenia będą „żeglować” po ludzkiej głowie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Polska – wróg numer jeden Łukaszenki
Państwowe media twierdzą, że nasz kraj szykuje się do ataku na Białoruś.