Historia

Tysiące żołnierzy sprawdzało jego wytrzymałość. Spodek kończy 45 lat

Pięciogodzinnego wystąpienie Fidela Castro słuchało tu 10 tysięcy osób, a w „Pustyni i w puszczy” obejrzało ponad 160 tysięcy. Bryła, którą natychmiast ochrzczono „latającym spodkiem”, kończy 45 lat.

Permanentny brak gumy do majtek, czyli problemy z pracą w PRL

„Czy się stoi czy się leży, dwa tysiące się należy”

zobacz więcej
Obiekt miał być areną politycznych wieców, ale też sportowych i kulturalnych imprez. Konkurs na budowę wielofunkcyjnej hali ogłoszono w 1960 roku. Wygrał projekt Macieja Gintowta i Macieja Krasińskiego, bo rzeczywiście był wielofunkcyjny, a na tym bardzo zależało władzom miasta.

Niewątpliwym walorem był fakt, że znajdujący się zaledwie pięć kilometrów od kopalni obiekt zaprojektowano w taki sposób, by miał mniejszą powierzchnię styku z podłożem, przez co był bardziej odporny na górnicze wstrząsy. A dodatkowo zyskał awangardową bryłę. – Kształt talerza wkrótce ochrzczonego „latającym spodkiem” – wyjaśnia historyk i krajoznawca Edward Wieczorek.

Konstruktor na cenzurowanym

Jednym z architektów odpowiedzialnym za konstrukcję skomplikowanego dachu bez podpór był Wacław Zalewski. Autor m.in. dachu warszawskiego Supersamu. Próżno jednak szukać jego nazwiska w opracowaniach. Trafiło na cenzurowane, po tym jak naukowiec wyjechał do Stanów Zjednoczonych na konferencję i już z niej nie wrócił. Cenzor wymazał je z pamięci. Po latach nazwisko architekta odnalazła w dokumentach Irma Kozina, historyk sztuki z Uniwersytetu Śląskiego.

Duże jasne na stojaka, czyli na piwko w PRL

„Na stojaka, na kiwaka i w reszcie na leżaka” – żartowano.

zobacz więcej
Szpilką w dach

Fenomen dachu polegał na konstrukcji, która składa się z dwóch kopuł połączonych 120 naprężonymi linami. Jest tak niezawodna, że nawet podczas przebudowy w 2007 roku nie było konieczności jej poprawiania. – Odchudzono jedynie konstrukcję dachu, który zgodnie z nowymi normami musiał być lżejszy – wyjaśnia Wieczorek.

Zamiast eternitu dach pokryto cienką blachą, która jednak dość szybko uległa częściowemu zniszczeniu. Pozwolono bowiem pomysłowemu młodemu człowiekowi oświadczyć się wybrance na dachu Spodka. Przyszła panna młoda na spotkanie przyszła w szpilkach, które dotkliwie naruszyły pokrycie.

Zawistnicy wstrzymali prace

Sama budowa odbywała się także z perypetiami. Rozpoczęto w 1964 roku, ale już po dwóch latach grupa zawistnych architektów, jak mówi Edward Wieczorek, zablokowała prace.

– Zarzucili, że projekt jest niedopracowany, a demontaż rusztowań i tymczasowych konstrukcji spowoduje zawalenie hali – wyjaśnia historyk. Zarządzono audyt, którym zajęli się specjaliści z Politechniki Warszawskiej. Ostatecznie na 800 stronach ekspertyzy udowodnili, że obliczenia architektów hali są trafne i konstrukcja jest bezpieczna. Przerwa w budowie trwała jednak rok.
„Najbardziej obawiam się siebie” czyli Miss Śląska i Zagłębia w Hali Widowiskowej
Meksykańska fala w Spodku

Próba generalna nastąpiła w maju 1971 roku, kiedy specjaliści z Politechniki Śląskiej podjęli badania, które miały pokazać, jak hala zachowa się w ekstremalnych sytuacjach licznych i hucznych imprez. Wówczas zwieziono do Spodka 4 tysiące żołnierzy i przykazano im robić meksykańską falę, tupać, gwizdać i stawać po kilku na jednym krześle. – Wytrzymała. Także przez kolejne lata – mówi historyk.

Salut armatni na otwarcie

Uroczyste otwarcie hali nastąpiło 9 maja 1971 r. w 50. rocznicę III powstania śląskiego oraz 26. rocznicę „zwycięstwa nad faszystowską Rzeszą”. Gośćmi honorowymi byli: I sekretarz PZPR Edward Gierek, przewodniczący Rady Państwa Józef Cyrankiewicz i premier rządu Piotr Jaroszewicz oraz radziecka delegacja. Oddano dwudziestokrotny salut armatni. Były przemówienia oraz część artystyczna, podczas której zaśpiewała Anna German.
5-godzinne wystąpienie Fidela Castro

Spodek stał się areną licznych i różnorodnych imprez. Pełnił rolę olbrzymiego kina, co umożliwiał mu olbrzymi ekran 14 x 24 metrów. Jednorazowo w projekcji mogło uczestniczyć nawet 7 tysięcy widzów. W „Pustyni i w puszczy” obejrzało tu ponad 160 tysięcy osób.

Na wystąpienia partyjnych przywódców przywożono 12 tysięcy osób, które skandowały „niech żyje Gierek” na zmianę z „niech żyje partia”.

Istotnym wydarzeniem był przyjazd Fidela Castro w 1972 roku, który wyraził chęć spotkania z polską młodzieżą. Szybko zorganizowano 10 tysięcy młodych ludzi, którzy przez 6 godzin musieli słuchać kubańskiego przywódcy. – Miał gadane – żartuje historyk.

To właśnie tutaj w tym samym roku zaprezentowano społeczeństwu malucha, którego produkcja miała ruszyć w Tychach. – Można było dotknąć, a nawet wsiąść do kilku postawionych tu aut – opowiada Wieczorek.
Dywany, sokowirówki czyli wiosenny kiermasz w Spodku
Mistrzostwa i Metallica

Władza chętnie chwaliła się obiektem. W 1974 roku zorganizowano tu Mistrzostwa Europy w Zapasach, a dwa lata później Mistrzostwa Świata w Hokeju na Lodzie. Ważnym elementem hali było właśnie lodowisko, które można było uruchomić w każdej chwili. Mroziło się przez 48 godzin, zaś rozmrażanie, do którego używano solanki trwało 24 godziny. To wymagało bardzo nowoczesnej na owe czasu konstrukcji.

W 1987 roku odbył się historyczny, pierwszy w Polsce koncert zespołu Metallica. A w ten weekend Spodek świętuje hucznie swój jubileusz. Zaplanowano dzień otwarty, zwiedzanie i koncert.
Chris Rea przyjechał do Katowic w 1991 roku
Zdjęcie główne: Awangardowa bryła miała bardzo praktyczne walory (fot. PAP/Kazimierz Seko)
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Jak „zagranica” zmuszała Polskę do pokory
„Nie pozostawimy Polski w potrzebie i nie pozwolimy jej skrzywdzić” – zapowiedzieli sojusznicy.
Historia Najnowsze wydanie
Największa winiarnia Starego Świata. Odkryto ją w Izraelu
Tutejsze wino było zapewne codziennym napojem św. Hieronima, który stworzył Wulgatę.
Historia Najnowsze wydanie
Ściśle tajne. Jedyna prawdziwa gazeta w PRL
Kto miał w PRL władzę, ten miał BS. Lub jak kto woli, kto miał BS, ten był kimś.
Historia Najnowsze wydanie
Superszpieg z „Liceum”
Miała 24 lata i kierowała siatką wywiadowczą.
Historia Poprzednie wydanie
„Księża patrioci” PRL-u, czyli siodłanie hipopotama
Dziękują za dzwony i talony na sutannę, dzwonią przyznawanymi im Krzyżami Komandorskimi Orderu Odrodzenia Polski.