Po godzinach

Wyścig po nieśmiertelność. Kim są bohaterowie igrzysk?

Trudno o większą bzdurę niż utarty frazes, że „udział w igrzyskach jest ważniejszy od zwycięstwa”. Celem sportowca jest zapisanie się w historii, a zrobić to można tylko zdobywając medale, bijąc rekordy. W Rio de Janeiro nie zabrakło takich bohaterów. Największym bez wątpienia jest Michael Phelps, który wywalczył aż pięć złotych krążków. Do tego grona trzeba też zapisać naszą Anitę Włodarczyk. Kogo jeszcze? Portal tvp.info zaprasza na przegląd największych gwiazd igrzysk.

Małachowski zlicytuje medal z Rio, żeby pomóc choremu na raka Olkowi

Dyskobol przekazał srebrny medal na aukcję charytatywną.

zobacz więcej
Na wstępie warto wyjaśnić, dlaczego wspomniane słowa barona Pierre'a de Coubertina, ojca nowożytnego ruchu olimpijskiego tak mocno straciły na aktualności. Oczywiście zwrot, że sam udział w igrzyskach jest najważniejszy ładnie brzmi, to ładna figura retoryczna, sęk w tym, że od jego wypowiedzenia minęło 108 lat. Od czasu pierwszych igrzysk w Londynie świat zmienił się nie do poznania.

Sama tylko globalizacja wymusiła pogoń za zwycięstwem w zasadzie w każdej dziedzinie życia. Nie tylko w sporcie, ale sam sport jest wyznacznikiem jak powinna wyglądać rywalizacja we współczesnym świecie. Tę napędza pieniądz. Można zatem zaobserwować sprzężenie zwrotne między zwycięstwem a fortuną, ale miejsca na sentencję Coubertina tu nie ma.

Postawa roszczeniowa

Oczywiście sugerować, że liczy się głównie udział mogą jedynie paraolimpijczycy bądź sportowcy, którzy mają, można powiedzieć, lekceważący stosunek do publicznych pieniędzy i postawę roszczeniową. Zwykle dotyczy to dyscyplin niszowych. Dość mieliśmy takich przypadków, a i wytykanie palcami też nie ma sensu. Nasz pechowy młociarz Paweł Fajdek nigdy by nie powiedział, że jedzie do Rio, bo liczy się udział. Anachroniczność słów Coubertina dobrze oddaje inny frazes, ukuty dokładnie sto lat później nad Wisłą. Gdy piłkarska reprezentacja Polski jechała na mistrzostwa Europy do Austrii i Szwajcarii hasłem przewodnim było: „bo liczy się sport i dobra zabawa”. Pamiętamy jak często wypominano to hasło ekipie Leo Beenhakkera, która odpadła w fazie grupowej, często prezentując futbol, od oglądania którego aż zęby bolały. Złośliwi twierdzili, że to po części efekt nastawienia naszej drużyny na dobrą zabawę zamiast na wygrywanie meczów.
Michael Phelps zdobył 28 medali olimpijskich, aż 23 są złote... (fot. Christian Petersen/Getty Images)

Złote wioślarki już w kraju. „W finale się trzęsłam. Pod dresikiem znowu mam to samo”

Powitanie złotych medalistek na lotnisku w Warszawie.

zobacz więcej
Jak na ironię największa gwiazda igrzysk w Rio de Janeiro zabawę akurat lubi i była bliska, żeby wieść prym także w tej dziedzinie. Pływak Michael Phelps był zawieszony na trzy miesiące przez Amerykańską Federację Pływacką za palenie marihuany. Został nawet aresztowany za jazdę pod wpływem alkoholu. Sąd w Baltimore skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na 18 miesięcy. Dodatkowo musiał poddać się terapii i uczestniczyć w spotkaniach Anonimowych Alkoholików.

Kosmiczny dorobek

Lista wpadek chluby nie przynosi, ale nie z tego powodu Phelps zapisał się w historii sportu. To po prostu najbardziej utytułowany olimpijczyk w historii nowożytnych igrzysk. Absolutny geniusz. Oczywiście uprawia dyscyplinę, w której jest wiele konkurencji. Na podobny dorobek taki Lionel Messi musiałby pracować 112 lat. Absurd, wiadomo. Nie da się porównać tych dwóch dyscyplin, ale można się pokusić o rozłożenie dorobku Amerykanina na czynniki pierwsze.

Podczas czterech igrzysk zdobył 28 medali, z czego 23 złote. Wystarczy powiedzieć, że w tym samym czasie nasi sportowcy zdobyli jedenaście krążków z najcenniejszego kruszcu, a na kolejne igrzyska jechało ich kolejno: do Aten – 202, Pekinu – 263, Londynu – 218 i Rio – 245.

Dorobek medalowy Phelpsa jest wręcz kosmiczny. Po kapitalnych startach w Atenach gdzie jako 19-latek zdobył 6 złotych medali oraz dwa brązowe i Pekinie, gdzie zdobył aż osiem złotych krążków przyszło jednak wypalenie oraz depresja. W Londynie zdołał jeszcze wywalczyć cztery złote i dwa srebrne medale, po czym zakończył karierę. Tłumaczył, że jest wrakiem człowieka.
Katie Ledecky przywiozła z Rio cztery złote medale i jeden srebrny (fot. Harry How/Getty Images)

„Igrzyska olimpijskie to wojna minus strzelanie”. Polityka nie zostawia sportu w spokoju

Polityka i sport to, niestety, zjawiska nierozerwalne.

zobacz więcej
Jak bomba zegarowa

– Byłem jak bomba zegarowa, czekająca na wybuch. Nie miałem poczucia własnej wartości. Były takie momenty, kiedy nie miałem ochoty do życia. To nie było dobre. Czułem się zagubiony – opowiadał. Przyznał, że po aresztowaniu za jazdę po pijaku chciał wręcz popełnić samobójstwo…

Na szczęście pokonał swoje demony. Odbudował się i w Rio znów pokazał absolutną dominację. W zakończonych igrzyskach pięć razy stawał na najwyższym stopniu podium i raz był drugi. W finale wyścigu na 100 metrów stylem motylkowym sensacyjnie przegrał ze swoim fanem, reprezentantem Singapuru Jospephem Schoolingiem.

Poza fantastycznymi wynikami jest jeszcze jeden czynnik, który sprawia, że Phelps tak działa na wyobraźnię. To historia człowieka, który ze szczytu spada na dno i ponownie osiąga szczyt.

W ślady Phelpsa zdaje sie iść jego rodaczka Katie Ledecky. Jedno z największych objawień igrzysk w Rio. 19-letnia pływaczka zajęła drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Wywalczyła cztery złote i jeden srebrny medal. Całkowicie zdominowała średni dystans w stylu dowolnym – pobiła dwa rekordy świata na 400 i 800 metrów.

Modlitwa pomaga

Sensacyjna mistrzyni olimpijska z Londynu udowodniła, że tamten krążek – wywalczony w wieku zaledwie 15 lat – nie był przypadkiem, a zapowiedzią wybitnej kariery. I Amerykanka rozwinęła ją we wspaniałym stylu. Pomaga jej morderczy reżim treningowy oraz wiara, z którą się nie kryje. Przyznaje, że przed każdym wyścigiem odmawia co najmniej jedną zdrowaśkę.
Życiorys Simone Biles to gotowy materiał na scenariusz filmowy (fot. Laurence Griffiths/Getty Images)

Złota Anita Włodarczyk dla TVP: jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie

Konkurs wygrała rzutem na odległość 82,29 m, co jest nowym rekordem świata.

zobacz więcej
Jedną z największych gwiazd minionych igrzysk była również amerykańska gimnastyczka Simone Biles, rówieśniczka Ledecky'iej. Podobnie jak w przypadku Phelpsa jej życiorys to gotowy materiał na scenariusz filmowy. Zostawiona z rodzeństwem przez matkę alkoholiczkę i narkomankę, potem także przez ojca, wychowywała się w rodzinie zastępczej. Mikrą posturę (tylko 142 cm wzrostu) rekompensuje jej ogromny charakter i pracowitość.

Całe życie poświęciła gimnastyce. Jako 13-latka poprosiła rodziców zastępczych, by mogła uczyć się w domu, dzięki czemu mogłaby więcej czasu poświęcić ćwiczeniom. W tym wieku trenowała już po 32 godziny tygodniowo. Cechą Biles jest siła woli i pewność siebie. Jak wspominał jej pierwszy trener, przy pierwszym salcie rozbiła sobie nos, drugi wykonała już perfekcyjnie.

Kino i pizza

Poświęcenie zaowocowało wspaniałym sukcesem. W wieku 19 lat wywalczyła cztery złote medale: za skok, ćwiczenia wolne, wielobój indywidualny i wielobój drużynowy oraz brąz na równoważni. Co ciekawe, mimo sukcesu pozostaje zwyczajną nastolatką. Mieszka z rodzicami, podkochuje się w aktorze Zacu Efronie, uwielbia jeść pizzę i chodzić po sklepach. – Nie jestem celebrytką. Jestem po prostu Simone Biles – przekonuje.

Supremację w swojej konkurencji potwierdziła również węgierska pływaczka Katie Hoszsu, ekspertka od stylu zmiennego. Jej dorobek to trzy złote i jeden srebrny medal. Swoje zrobił także Usain Bolt. Podobnie jak Pekinie i Londynie całkowicie zdominował biegi sprinterskie na najkrótszym dystansie, czyli 100 i 200 metrów oraz poprowadził reprezentację Jamajki do złota w sztafecie 4x100 m.
Usain Bolt – gwiazda na bieżni i poza nią (fot. Salih Zeki Fazlioglu/Anadolu Agency/Getty Images)

IO: złota sztafeta Jamajki. Trzeci "hat-trick" Bolta!

Asafa Powell, Yohan Blake, Nickel Ashmeade i Usain Bolt zwyciężyli w sztafecie 4x100 metrów.

zobacz więcej
Bolt to nie tylko wybitny sportowiec, ale i wyjątkowe zwierzę medialne. Ta kombinacja plus jego osobowość sprawiły, że nawet gdyby nie wygrał byłoby o nim głośno. – Ktoś kiedyś powiedział, że mogę być nieśmiertelny. Jeszcze dwa medale i odchodzę. Nieśmiertelny – powiedział po pierwszym złocie na 100 metrów. Słowa dotrzymał. Zresztą nieśmiertelność osiągnąłby za same wspaniałe rekordy świata.

Dodatkowa chwała

Bo też nie samymi medalmi olimpijczycy żyją. Rekordy są dodatkową chwałą. W Rio nie padła ich nadzwyczajna liczba, ale kilka robi piorunujące wrażenie. Już pierwszego dnia zawodów kapitalny rekord w łucznictwie pobił reprezentant Korei Południowej Kim Woo-Jin. W pierwszej rundzie na dystansie 70 metrów zdobył 700 punktów, na 720 możliwych. Medalu mu to nie dało, przegrał bowiem w drugiej rundzie 2-6 z Riau Ega Agathą z Indonezji. Na pocieszenie został mu złoty krążek w konkursie drużynowym.

Inny wspaniały rekord padł w biegu na 400 metrów. Aż 17 lat zajęło sportowcom poprawienie niebotycznego wyniku 43,18 sekundy wykręconego przez Michaela Johnsona. Udało się to w końcu Wayde'owi van Niekerkowi z RPA w finale. Wyczyn tym bardziej godny szacunku, że biegł po nielubianym ósmym torze, z którego nie widać, co robią rywale.

– Serce nadal mi wali i ciągle nie mogę uwierzyć, że to się zdarzyło w realnym świecie. Ciągle wydaje mi się, że śnię i że zaraz przyjdzie czas pobudki – powiedział Van Niekerk kilka godzin po biegu.
Anita Włodarczyk jest poprostu bezkonkurencyjna (fot. Alexander Hassenstein/Getty Images)

Rio: 19-letnia Amerykanka na drodze do pięciu medali

zobacz więcej
Niewiarygodna Anita

Zaskoczenia nie było, gdy nasza Anita Włodarczyk biła własny rekord świata w rzucie młotem (82,29 m). Powiedzieć, że zrobiła to w kapitalnym stylu, to nie powiedzieć nic. Dołożenie ponad metra do własnego rekordu i pokonanie kolejnej rywalki o ponad 5,5 metra oznacza, że mieliśmy do czynienia z czymś niewiarygodnym.

Wszystko zostało zresztą przewidziane przez jednego z kibiców. – Dziękuję jednemu z internautów, który przed startem napisał: „Pani Anito, pierwszy rzut na zaliczenie, drugi na rekord olimpijski, trzeci na rekord świata”. Tak jak kolega chciał, tak zrobiłam – powiedziała przed kamerą TVP tuż po konkursie.

Każdy medalista igrzysk i każdy sportowiec, który wspiął się na wyżyny umiejętności, talentu zasługuje na szacunek. Pozostaje mieć nadzieję, że za cztery lata, podczas kolejnych olimpijskich w Tokio nasi zawodnicy przysporzą nam więcej radości, bo trudno nie oprzeć się wrażeniu, że po Rio pozostał pewien niedosyt...
Zdjęcie główne: Michael Phelps i Anita Włodarczyk udowodnili w Rio, że są wybitnymi sportowcami (fot. Clive Rose/Getty Images/PAP/EPA/YOAN VALAT)
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.