Historia

„Tępy jak Polsilver” i maluchy bez koła zapasowego – buble PRL

Nowiutkie, niesprawne kombajny, zabawki „jednorazowego użytku”, a na czele peletonu buble w budownictwie mieszkaniowy, czyli codzienność konsumenta w PRL. Jednak w gospodarce niedoborów także wybrakowane rzeczy miały swoją wartość.

Guma do żucia, jeansy i herbata w torebkach - luksusowe życie w PRL

W Polsce Ludowej polowano nawet na dobra podstawowe.

zobacz więcej
W 1984 roku na 70 tysięcy skontrolowanych przez PIH produktów co trzecia rzecz nie nadawała się do użytku. Mimo że nie powinny znaleźć się na sklepowej półkach, właśnie tam trafiały i z powodu wad latami na nich zalegały.

W domu meblowym Emilia w Warszawie 20 procent dostaw nadawało się jedynie do reklamacji. Kierownik sklepu narzekał na niedoróbki i braki jakościowe. Podkreślał, że codziennie meble o wartości 40 milionów złotych nie trafiały na stołeczny rynek. Zamiast tego czekały w magazynach na naprawę. Z danych przedstawianych w „Dzienniku Telewizyjnym” wynikało, że w pierwszym kwartale 1984 roku PIH zakwestionowała 39 procent produkcji z kilkunastu fabryk meblowych. Rok wcześniej było to ponad 56 procent. Nakładano kary, ale na niewiele to się zdawało.

„Masa towarowa” w piramidce i kolejka po koszyk, ale „klient ma zawsze rację”. Samoobsługa w PRL-u

Monitoring polegał na tym, że jedna z pracownic obserwowała, czy klient nie pakuje czegoś za pazuchę. 60 lat temu powstał w Polsce pierwszy sklep samoobsługowy.

zobacz więcej
„Bubel miał swoją wartość”

Dyrektor Biura Edukacji IPN Andrzej Zawistowski dodaje, że są statystyki z końca lat 70., z których wynika, że aż 70 procent wyrobów elektronicznych było bublami. Historyk zwraca uwagę, że w gospodarce niedoborowej, w której wszystkiego brakuje, także bubel miał swoją wartość. – Był czymś – dodaje. Zgodnie z zasadą, że na bezrybiu i rak ryba. Ludzie narzekali na buble, ale je akceptowali. Z podobnymi problemami borykała się także branża motoryzacyjna. – W latach 80. trudno było spotkać samochód wyjeżdżający z fabryki, który byłby w 100 procentach kompletny – mówi Zawistowski. Brakowało koła zapasowego albo wycieraczki. Ale ludzie machali na to ręką, brali co było i cieszyli się, że wreszcie mają upragniony wóz. Ówczesne auta nazywano nawet „samochodopodobnymi”.
Buble stały element wyposażenia sklepowych półek w PRL
Nauka w biegu

Zdarzały się spodnie z nogawkami różnej długości czy młynki do kawy, które słabo mieliły. To stworzyło niszę dla osób naprawiających braki. Powstawały zakłady specjalizujące się w usługach naprawczych.

Zdaniem historyków IPN problem bubli dotykał głównie tych sektorów, gdzie produkcja była masowa, ale wymagała precyzji i specjalizacji. Niechlujstwo, brak doświadczenia, rotacja pracowników, którzy uczyli się w biegu dawała smutne efekty. Do tego trzeba dodać kradzieże i kombinowanie na boku. Efekt aż nadto oczywisty.
„Brak podstawy do przeceny”
„Tępy jak Polsilver”

Najbardziej „ubublowionym” sektorem było budownictwo mieszkaniowe. Dało się to odczuć zwłaszcza w latach 80. Dobrze to punktował serial „Alternatywy 4”. Nie było mieszkania, gdzie wszystko działało bez szwanku. Przyczyniały się do tego kradzieże, oszczędzanie np. cementu, dodawanie zbyt dużej ilości piachu czy klajstrowanie dziur gazetami.

Wyliczać niedoróbki można było bez końca. Czytelnicy jednej z lokalnych gazet stworzyli książkę skarg i zażaleń. Ktoś kupił magiel ręczny, którego rączka urwała się za pierwszym podejściem. Na domiar złego pościel utknęła pomiędzy wałkami do maglowania i nie dało się jej wyjąć bez szwanku. Ktoś inny skarżył się na plastikową deskę do krojenia, bo etykieta informowała, że produkt nie nadaje się do kontaktu z żywnością. Maszynki do golenia firmy Polsilver zasłużyły w końcu na powiedzonko – „tępy jak Polsilver”.
Ponad połowa dostawy pralek zepsuta
Zdjęcie główne: (fot. arch. TVP)
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Sfotografował Wielki Głód. I jest kłopot. Z autorem zdjęć
Za zarwanie kilku kłosów można było dostać karę śmierci.
Historia Najnowsze wydanie
XVII-wieczna zapowiedź trzeciego rozbioru – traktat w Radnot
Karol X Gustaw chciał z Bałtyku zrobić wewnętrzne morze szwedzkie. Polskim królem miał być książę Siedmiogrodu Jerzy II Rakoczy.
Historia Poprzednie wydanie
Nie taki złoty chłopiec
Sto lat temu brytyjski archeolog odkrył grobowiec Tutanchamona.
Historia wydanie 18.11.2022 – 25.11.2022
Od kurtyzany do celebrytki. Przez łóżko do towarzyskiej kariery
Legenda pięknej Greczynki jest nadal żywa. Na Ukrainie.
Historia wydanie 18.11.2022 – 25.11.2022
Swawolny Tadeuszek. Niełatwy bohater dialogu polsko-rosyjskiego
Jego nazwisko w Rosji było synonimem donosiciela, pyszałka i łajdaka.