Historia

„Chciałbym pracować w Peweksie albo podawać kotlety schabowe”. Dzień Dziecka w PRL

„Tymczasem niech wystarczą lody” – kwitował reporter Dziennika Telewizyjnego w 1987 roku, przygotowując materiał z okazji Dnia Dziecka. Na topie były wówczas gry w klasy, gumę czy kapsle. A wideo i gramofon Bambino stanowiły obiekt pożądania.

Musztardówka na łańcuchu, sok z cukru i barwnika albo z landrynek – saturator, wielki hit PRL

Po wodę sodową ustawiały się kolejki. Nikogo nie zrażał fakt, że szklanki są tylko pobieżnie płukane, przez co napój zasłużył na miano „gruźliczanki”.

zobacz więcej
„Dziecko też człowiek” – mówił reporter Dziennika Telewizyjnego w 1987 roku prezentując ofertę handlową sklepów z zabawkami przed Dniem Dziecka. Dlatego handlowcy dwoili się i troili, aby zadbać o dodatkowe dostawy. Wówczas udało im się stanąć na wysokości zadania i na półki trafiło o jedną czwartą więcej pluszaków i klocków niż przed rokiem. Ceny zabawek mechanicznych były wysokie, ale taki dzień był raz w roku. Niepocieszeni byli majsterkowicze, bo zestawów do składania na rynek trafiło niewiele.

Płonące lody w centrum zainteresowania

Bytomski sklep „Świat dziecka” wspomina prezenterka „Pytania na śniadanie” Anna Popek. W Dniu Dziecka był w centrum jej uwagi. To tam wybierała się z rodzicami, aby wybrać sobie wymarzony prezent. – Po wspólnych zakupach obowiązkowo z rodzicami szliśmy na lody. Ale musiały być płonące – wspomina Popek. Przyznaje, że bardzo ją wówczas fascynowały i tata, aby spełnić jej oczekiwania, znalazł kawiarnię, w której takie serwowano.

Papier toaletowy kupowany na sznurki i szalety, przed którymi przestrzegały przewodniki turystyczne

Ich stan techniczny zagrażał życiu. Na głowę przypadało siedem rolek papieru. Jedna warta była 60 gazet lub trzy kilogramy makulatury.

zobacz więcej
Konkurs rysowania kredą na asfalcie

Za czasów PRL-u organizatorzy festynów zmuszeni byli jeszcze bardziej używać wyobraźni i kreatywności niż teraz. O wszelkie atrakcje było znacznie trudnej, a podwórkowe place zabaw często były zdekompletowane i zniszczone. Marta Kielczyk, prezenterka „Panoramy” i TVP Info dobrze pamięta zabawy organizowane dla dzieci w tamtych czasach. Głównie zapadły jej w pamięci niewielkie sceny, na których obowiązkowo musiała wystąpić. Zresztą z bardzo urozmaiconym repertuarem. Recytowała, śpiewała, tańczyła? – Zależało mi, aby przedstawić cokolwiek, ale zawsze byłam przygotowana – śmieje się Kielczyk.

I wspomina konkursy rysowania kredą na asfalcie. – Z tego powodu zamykano ulicę, bo na nierównym chodniku nie dało się tworzyć – opowiada. Liczyły się wszelkie gry i zabawy, które nie wymagały skomplikowanej infrastruktury. Gra w klasy, kapsle, w gumę czy gra w piłkę. A siedzenie godzinami przed telewizorem nikomu nie groziło, bo dla dzieci była jedynie Dobranocka o 19.00.
Przeciąganie liny i rysowanie kredą na asfalcie. Festyn na Bemowie

Bez kierownicy, z odpadającą podsufitką. Kaszlak – symbol PRL

6 czerwca 1973 ruszyła produkcja fiata 126p.

zobacz więcej
Adapter, najbardziej zamortyzowany sprzęt w domu

Dzieciaki marzyły o kolorowych tornistrach, jak Marta Kielczyk czy adapterze Bambino, jak Anna Popek. – W końcu w pakiecie z bajkami go dostałam. I był chyba jednym z najbardziej zamortyzowanych sprzętów, bo słuchałam tych bajek i muzyki non stop – opowiada Anna Popek. Dzieci prosiły o video i klocki lego, które można było kupić jedynie w Pewexie. Dlatego dzieci marzyły by w przyszłości pracować w sklepach walutowych. Puste półki w sklepach zmuszały do włączenia wyobraźni. Najmłodsi zbierali papierki po czekoladzie, historyjki z gum do żucia, pudełka po bombonierkach czy puszki po napojach.
Dzień Dziecka z Panem Samochodzikiem
Zunifikowana rzeczywistość

W szkole zaszpanować można było pachnącą gumką, chińskim lub drewnianym piórnikiem albo flamastrami, które niestety bardzo szybko wysychały. Żeby mieć atrakcyjną okładkę do zeszytu należało ją samemu zrobić. Najczęściej z kalendarza. Niestety, wszystkie zeszyty były w jednolitym niebiesko–szarym kolorze. Jak większość rzeczy. Dlatego Marta Kielczyk marzyła o różowym plecaku. – W końcu go dostałam. Był taki wyjątkowy, podczas gdy większość rzeczy była zunifikowana – wspomina.
Dzień Dziecka u przewodniczącego Rady Państwa
Zdjęcie główne: (fot. NAC)
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Japoński dyplomata, który ratował polskich Żydów
Wiedział, że jeśli przeciwstawiłby się rozkazom swoich przełożonych, zostałby zwolniony i okryłby się hańbą.
Historia Poprzednie wydanie
Syberyjski Rockefeller. Polski milioner w Rosji
Produkował dla Rosjan setki tysięcy wiader spirytusu.
Historia Poprzednie wydanie
Freie Stadt Danzig. Niebezpieczna nostalgia nad Motławą
Ulice były wolne dla brunatnych batalionów.
Historia Poprzednie wydanie
Tłum szturmował samoloty, statki i barki. Amerykańska hańba
To moralna porażka Stanów Zjednoczonych – donosił prezydentowi Fordowi Henry Kissinger.
Historia wydanie 10.09.2021 – 17.09.2021
Dekalog dobrego człowieka
Społeczna Krucjata Miłości miała doprowadzić do powstania „nowych ludzi plemienia”.