Historia

„Dobranoc! Do widzenia! Cześć! Giniemy!”. Katastrofa Iła-62 w Lesie Kabackim

– Wśród pełzającego dymu ujrzałem szczątki maszyny i makabryczny widok rozczłonkowanych ludzkich ciał, zmieszanych z ziemią i popiołem. Ręce bez dłoni, nagie ciała bez głów, nogi do kolan – wspomina operator telewizyjny Jerzy Ernst, który jako jeden z pierwszych dotarł 9 maja 1987 roku na miejsce katastrofy Iła-62 „Tadeusz Kościuszko” w Lesie Kabackim.

– Dobranoc! Do widzenia! Cześć! Giniemy! – to ostanie zarejestrowane słowa z pokładu samolotu, który rozbił się o godz. 11.12. Na jego pokładzie znajdowały się 183 osoby, leciały z Warszawy do Nowego Jorku. Wszyscy zginęli.

Ciała zmieszane z ziemią i popiołem

Operator telewizyjny Jerzy Ernst 9 maja pracował w Sali Kongresowej, gdzie odbywały się obchody Dnia Zwycięstwa. Wspomina, że w pewnym momencie do generała Wojciecha Jaruzelskiego podszedł jego współpracownik Wiesław Górnicki i szepnął coś do ucha.

– Po chwili generał ogłosił tragiczną wiadomość o katastrofie samolotu pasażerskiego. Ofiary uczczono minutą ciszy – wspomina Ernst.

Prosto z Pałacu Kultury Ekipa Telewizyjna, tego dnia ubrana w garnitury, ruszyła terenowym służbowym mercedesem w stronę lasu kabackiego.
"Dobranoc! Do widzenia! Cześć! Giniemy!" Katastrofa Iła-62 w Lesie Kabackim
– Kiedy dotarliśmy na miejsce teren ogrodzony był już biało-czerwoną taśmą. Wokół było mnóstwo gapiów i funkcjonariuszy. Jeden z nich został przydzielony nam jako przewodnik – wspomina operator. To co zobaczył po wejściu na miejsce tragedii do końca życia miało pozostać w jego pamięci.

– Wokół żywym ogniem paliły się fragmenty maszyny i drzew, unosił się nisko pełzający dym. A pośród pozwalanych i połamanych drzew leżały fragmenty samolotu i ludzkie szczątki – opowiada. – Nagie ciała zmieszane z ziemią i popiołem. Ręce bez dłoni, korpusy bez głów, nogi do kolan. Przerażający widok – mówi.

Widok z lotu ptaka

Ernst wspomina, że z kamerą przy twarzy kierowany przez funkcjonariusza i dziennikarza obszedł miejsce katastrofy. Od miejsca, gdzie samolot obcinał wierzchołki drzew aż po teren, na którym leżały największe fragmenty i koła maszyny obrócone do góry nogami.
Przyczyny katastrofy badała specjalna komisja rządowa i prokuratura
– I właśnie tam powstał pomnik ofiar tej katastrofy – wyjaśnia. – W pewnym momencie mundurowy przewodnik pokazał potężną postać leżącą wśród szczątków i wyjaśnił, że to ciało pierwszego pilota, który był bardzo postawnym mężczyzną. Dramatyczny widok – wspomina i mówi, że przez cały czas zastanawiał się co czuli pasażerowie kiedy samolot kierował się ku ziemi. Czy byli świadomi nadchodzącego końca?

– Dużo później mi wyjaśniono, że najprawdopodobniej potracili przytomność przy pierwszych uderzeniach o drzewa – wspomina.

Potem Ernst wsiadł do helikoptera, z którego mógł nagrać miejsce katastrofy. Podczas dramatycznego oblotu, przywiązany linami i wychylający się poza maszynę, podczas gwałtownego zwrotu pilota stracił but, który spadł na dół. Resztę pracy wykonał w torebce foliowej na stopie.
Odczyt czarnych skrzynek w zakładzie kryminalistyki MO
Pożar na pokładzie

Feralny lot rozpoczął się o godz. 10.07 rano 9 maja 1987 roku. O godz. 10.41, kiedy maszyna znajdowała się na miejscowością Warlubie, załoga stwierdziła awarię dwóch z czterech silników. Na pokładzie wybuchł pożar. Kapitan zdecydował o zawróceniu maszyny do Warszawy. W trakcie zawracania okazało się, że ster działa nieprawidłowo. Nastąpiły kłopoty ze zrzutem paliwa, co było konieczne przed awaryjnym lądowaniem.

W drodze powrotnej do Warszawy załoga rozpatrywała możliwość awaryjnego lądowania w Modlinie. Ostatecznie jednak załoga wybrała Okęcie, ponieważ było lepiej przygotowane na ewentualne przeprowadzenie akcji ratowniczej. O godz. 11.00, 90 km od stolicy kapitan Zygmunt Pawlaczyk zarządził przygotowanie pasażerów do awaryjnego lądowania. Wtedy zauważono, że na pokładzie nie ma jednej ze stewardes – Hanny Chęcińskiej. Jej ciała nie odnaleziono także na miejscu katastrofy. Najprawdopodobniej w momencie dekompresji znajdowała się w pomieszczeniu technicznym i zginęła w pożarze tylnej części kadłuba.
Specjalna konferencja ministra Urbana na temat tragedii w Lesie Kabackim
„Zrobimy wszystko, co możemy”

O godzinie 11.08 w podchodzącym do lądowania samolocie stwierdzono, że nie wysuwa się podwozie. W bagażniku samoloty wybuchł kolejny pożar. Uszkodzeniu uległ układ sterowania, przez co samolot leciał niejednostajnie – raz wznosząc się , raz opadając. Kapitan informował wieżę: „Kręcimy w lewo. Zrobimy wszystko, co możemy”. O godzinie 11.12.13 Ił-62 z prędkością 470 km na godzinę zaczął ścinać pierwsze drzewa Lasu Kabackiego. „Dobranoc! Do wiedzenia! Cześć! Giniemy!” były ostatnimi słowami które usłyszeli technicy odsłuchujący nagranie z czarnej skrzynki.

Wady konstrukcyjno – technologiczne silnika

Ernst pamięta, że w na miejscu leżało mnóstwo bagaży i walizek. – Tego dnia wiele osób zostało aresztowanych podczas prób kradzieży – mówił. Przyczyny katastrofy badała specjalna komisja rządowa i prokuratura. Z ich badań wynikało, że główną przyczyną były wady konstrukcyjno – technologiczne silnika.

Bezpośrednią przyczyną katastrofy była awaria łożyska podpory pośredniej wału silnika. Na skutek zatarcia łożyska i miejscowego wzrostu temperatury doszło do pęknięcia wału podczas zwiększenia mocy silnika. Doszło do rozkręcenia się i rozpadnięcia turbiny jednego z silników na lewej burcie samolotu.
Po pół roku, w listopadzie 1987 roku Iły wracają na polskie niebo
Zdjęcie główne: W katastrofie zginęły 183 osoby (fot. PAP/CAF)
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Czarnobylskie kłamstwo. Jak KGB preparowało informacje
Sowieckie służby specjalne nie tylko utajniły prawdę o skażeniu. Skutecznie podsuwały też zachodnim dziennikarzom fałszywe dane podmieniając próbki gleby i podstawiając swoich agentów jako zwykłych obywatelki.
Historia Najnowsze wydanie
Laskowikowi nie dali rady. Cenzorzy w Opolu
Agnieszka Osiecka musiała w swoim tekście podwyższyć kwotę zarobków polskiego obywatela. Maryla Rodowicz śpiewając „Był sobie król” rzekomo drwiła z Breżniewa, a „Wielką wodą” – z klęski żywiołowej.
Historia Najnowsze wydanie
Przystojny, uwodzicielski, wykształcony, skuteczny. Jak...
Kobiety traciły dla niego głowy, dwie całkiem dosłownie, by wreszcie go zdradzić i podobno zhańbić.
Historia Najnowsze wydanie
Żałosne indywiduum czy człowiek honoru i bohater?
Nastroje wrogości, podburzanej przez jego przeciwników, groziły linczem Skrzyneckiemu i jego żonie Amelii. Dwie twarze generała.
Historia Poprzednie wydanie
Szykowali chemiczny atak na Polskę
Wycinali marynarzom w kombinezonach otwory, sprawdzając, jak skóra będzie reagować na zabójcze substancje. Broń testowano w mieście, które dziś słynie z wynalezienia morderczej trucizny: nowiczoka.