Po godzinach

Kufle w dłoń! Monachium piwem stoi, czyli krótki przewodnik po Oktoberfest

Od odszpuntowania pierwszej beczki, przez hektolitry piwa, tony precli i kilkanaście dni zabawy – Oktoberfest jako jedna z wizytówek Niemiec, co roku przyciąga miliony turystów z całego świata. Postanowiliśmy sprawdzić, co jeszcze czeka na tych, którzy zdecydują się w tym czasie odwiedzić bawarską stolicę. Nie zawiedliśmy się.

Tegoroczny Oktoberfest jest już 181. w historii Niemiec. Choć nazwa sugeruje odbywanie się imprezy w październiku, od 1872 roku świętowanie – ze względu na pogodę – zostało przesunięte na koniec września.

Nawarzone piwo trzeba wypić!

Festyny piwne nie były w Bawarii rzadkością. Ich celem było wypicie piwa z mijającego sezonu browarskiego, zanim rozpoczęto warzyć nowe. Ponieważ Bawarskie Prawo Czystości z 1516 roku zezwalało na warzenie piwa tylko od 29 września do 23 kwietnia, przypadały tego typu festyny właśnie na okres przełomu września i października.
Tak wyglądają „błonia Teresy” w trakcie Oktoberfestu (fot. wikimedia/photocommunity.com)
Monachijski Oktoberfest narodził się w XIX wieku. Z okazji ślubu bawarskiego księcia Ludwika, późniejszego króla Bawarii i jego wybranki, księżniczki Therese von Sachsen-Hildburghausen, który odbył się 12 października 1810, zorganizowane zostały na łąkach przed murami miasta (dzisiejsza Theresienwiese, „błonia Teresy”) wyścigi konne.

Ponieważ impreza cieszyła się dużą popularnością wśród mieszkańców miasta, dwór królewski zadecydował o powtórzeniu wyścigów rok później o tej samej porze i tak zrodziła się tradycja monachijskiego Oktoberfestu.

O'zapft is, czyli odszpuntowana

Oktoberfest zaczyna się pochodem, który prowadzi Münchner Kindl (herbowa figura Monachium w postaci dziewczyny w czarnym habicie franciszkańskim z kuflem w dłoni) wraz z burmistrzem Monachium. W pochodzie uczestniczą gospodarze festynu, a wraz z nimi uroczyście przystrojone wozy browarów i kapele muzyczne, które potem grają w namiotach piwnych.
Kolorowo przybrane wozy biorą udział w pochodzie otwierającym Oktoberfest (fot. TVP/Emilia Stasiak)
Po wjeździe pochodu, w samo południe w hali Schottenhamel, burmistrz Monachium odszpuntowuje pierwszą beczkę. Co roku oczekiwane jest z napięciem, ile uderzeń będzie potrzebnych zanim popłynie piwo. W tym roku Dieter Reiter, występujący po raz pierwszy w tej roli, potrzebował do odszpuntowania beczki czterech uderzeń ważącym 5 funtów drewnianym młotem. Jego poprzednik Christian Ude, który rządził Monachium do zeszłego roku, otwierał beczkę dwoma ruchami. Jeden z ich poprzedników, Thomas Wimmer, potrzebował w 1950 roku aż dziewiętnastu uderzeń!



Pierwszy kufel z piwem otrzymał tradycyjnie premier Bawarii, Horst Seehofer wypowiadając słowa: „O’zapft is!”, czyli odszpuntowana.

– Wznosimy toast za spokojny i radosny Oktoberfest – powiedział burmistrz Monachium i życząc wszystkim dobrej zabawy, dodał, że „jeśli następnego dnia kogoś będzie bolała głowa, to niech będzie to tylko skutek zbyt dużej ilości piwa, a nie innych wydarzeń”. Co roku podczas festynu dochodzi do bójek i awantur, a policja i służby medyczne mają pełne ręce roboty.

Dirndl czy lederhosen?

Wybierając się na Oktoberfest, warto pomyśleć o tradycyjnym bawarskim stroju. Dla pań do wyboru jest komplet z sukienką lub spodenkami, jednak ten pierwszy cieszy się zdecydowanie większą popularnością. Dirndl był prostym strojem ludowym, noszonym niegdyś przez pracujące kobiety.
Podstawowy dirndl składa się z gorsetu, bluzki, spódnicy i fartucha, jednak panie decydują się również na akcesoria, m.in. kapelusze, ozdobne paski i torebki. Wbrew pozorom wyglądający na prosty i zwyczajny ubiór, dirndl nie jest tani – ceny wahają się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset euro.

Panowie na czas trwania festynu zakładają lederhosen, czyli krótkie skórzane spodenki z charakterystycznymi szelkami. Do tego kraciaste koszule, a na nogi specjalne ocieplające getry. Również wśród panów popularne są kapelusze, szczególnie te zdobione piórami.

Tylko monachijskie browary

Wedle przepisów Oktoberfestu swoje piwo serwować mogą jedynie tradycyjne monachijskie browary, które warzą zgodnie z Bawarskim Prawem Czystości, wedle którego piwo może składać się jedynie z jęczmienia, chmielu i wody.

Na piwnym święcie swoje wyroby sprzedają: Spaten-Franziskaner-Bräu, Augustiner, Paulaner, Hacker-Pschorr, Hofbräu i Löwenbräu.
Na odwiedzających czeka 14 namiotów piwnych, z których większe mają do 10 tysięcy miejsc siedzących. W godzinach popołudniowych, szczególnie w weekend, znalezienie miejsca siedzącego graniczy z cudem, a bez tego nie możemy zamówić piwa. Wyjścia są dwa – można wcześniej zarezerwować stolik lub poprosić siedzących już gości o zrobienie odrobiny miejsca, z czym zazwyczaj nie ma problemu, bo atmosfera w namiotach jest wręcz rodzinna.

K jak kufel i kelnerki

Piwo serwowane jest w litrowych kuflach zwanych Maßkrug. Tradycyjne kufle piwne były ceramiczne, obecnie zastąpiono je szklanymi. Kelnerki na Oktoberfest znane są z tego, że potrafią przenieść do dziesięciu kufli na raz, a rekordzistka – Anita Schwarz z Górnej Bawarii potrafi przenieść 19 litrowych kufli na odcinku 40 metrów nie rozlewając przy tym ani kropli! Każdego roku ok. 1600 kelnerek i kelnerów dba o zamówienia festiwalowych gości.
Ceramiczne kufle zamieniono na szklane (fot. PAP/EPA/Tobias Hase/PAP/EPA/Frank Rumpenhorst)
Co roku szacunkowe ilości rozlanego do kufli piwa są imponujące – w zeszłym roku wypito prawie 7 mln litrów tego trunku. Mniej imponujące są niestety podwyżki cen – w tym roku za jeden kufel trzeba zapłacić ok. 10 euro.

Pod piwo warto przegryźć

Urokiem Oktoberfestu jest przywiązanie do tradycji – próżno szukać budek z fastfoodem. Organizatorzy stawiają na charakterystyczne przysmaki kuchni zarówno bawarskiej, jak i innych regionów Niemiec.
Leberkäse, bratwurst i tradycyjne pierniki, to tylko kilka przysmaków festiwalu (fot. wikimedia.org)
Kuchnia bawarska to przede wszystkim mięso. Na Oktoberfeście koniecznie trzeba spróbować parzonej białej kiełbasy (Weißwurst), podawanej na gorąco z dodatkiem musztardy lub chrzanu oraz precli. Równie popularne są kiełbaski smażone lub z grilla (Brätwurst).

Jeśli chcemy zjeść coś na szybko, dobrą przekąską jest Leberkäse – pasztet z wątróbek, zapiekany w chlebowych formach, często serwowany w bułce. Na większy apetyt warto do piwa zamówić golonkę (Schweinshaxe) lub pieczonego kurczaka (Hendl). Należy pamiętać żeby mieć pod ręką zapas gotówki, bo tak jak piwo, jedzenie na festiwalu również nie należy do najtańszych przyjemności.

Dla osób niejedzących mięsa jest trochę trudniej, jednak i one znajdą coś dla siebie. Obatzda to rodzaj pasty serowej z dodatkiem masła, cebuli i świeżych warzyw. Ponadto na straganach na terenie festiwalu sprzedawane są słodkie i słone przekąski, m.in. tradycyjne zdobione pierniki (Lebkuchen), owoce w czekoladzie i orzeszki w rozmaitych panierkach.

Prost!

Jeśli wiemy już jak się ubrać, jaki rodzaj piwa pić i co do jedzenia zamówić, pozostaje wziąć kufel w dłoń i razem z innymi wznieść toast: prost! czyli na zdrowie!
Zdjęcie główne: Na Oktoberfest piwo podawane jest w litrowych kuflach (fot. PAP/EPA/Tobias Hase/ PAP/EPA/Frank Rumpenhorst)
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.