Po godzinach

W cieniu łomiarza, czyli jak niemal 20 lat temu otwierano I linię metra w Warszawie

Warszawiacy odliczają dni do otwarcia II linii metra, ale niewiele osób zdaje sobie sprawę, że podziemna kolej w stolicy za kilka miesięcy skończy 20 lat! Metro ruszyło 7 kwietnia 1995 roku. Na stacjach nie mieścili się wtedy chętni do przejażdżki. Po darmowym weekendzie bilet kosztował całe 80 groszy. Wszyscy zastanawiali się, kto przyjdzie na ceremonię otwarcia i czy zaproszą generała Wojciecha Jaruzelskiego.

Teraz stołeczna prasa odlicza dni do otwarcia II linii metra. O dziwo 19 lat temu było nieco inaczej. Może dlatego, że wszyscy przyzwyczaili się do ciągłego przekładania otwarcia pierwszego odcinka metra Kabaty – Politechnika, którego budowa ruszyła 15 kwietnia 1983 roku.

Władze PRL, na czele z gen. Wojciechem Jaruzelskim, chciały jakoś przypodobać się społeczeństwu po ciężkim okresie stanu wojennego. Stąd decyzja o budowie podziemnej kolejki.

Przestój gonił przestój

Do końca lat 80. budowa jakoś trwała, ale potem, z braku funduszy, zaczęły się poważne przestoje. Początkowo zakładano, że metro ruszy w 1990 roku, a w 1994 dojedzie już do Huty. Termin jednak przesuwano. Ostatecznie za nieprzekraczalny uznano 1 stycznia 1995. I... został on przekroczony, dlatego warszawiacy na kilka tygodni przed otwarciem żyli innymi rzeczami.

Gdzie są wiewiórki?

Na początku marca 1995 ruszył proces Łomiarza, który w latach 1992-93 napadał kobiety w mieście i uderzał je tępym narzędziem – stąd ksywa. Pięć napadniętych zmarło. Relacje z rozpraw przyciągały uwagę mieszkańców, tak samo jak wyprowadzka Cricolandu z Placu Defilad. Wielkie wesołe miasteczko pojawiło się przed Pałacem Kultury na początku lat 90.

Z Woli na Pragę w 17 minut. Pojedź z nami II linią metra [WIDEO]

Ma nieco ponad 6 kilometrów długości i siedem stacji. Kosztowała ponad 4 miliardy złotych. Przedstawiamy sekrety linii M2.

zobacz więcej
Blady strach padł też na spacerujących po Łazienkach. Okazało się, że ktoś zaczął kraść tamtejsze... wiewiórki. Przedstawiciele parku ubolewali, że nakryli kilka takich osób, które potem zamykają zwierzęta w klatkach i traktują jako ozdobę mieszkań.

Metro na 1 kwietnia?

W połowie marca ostateczną zgodę na eksploatację metra wydała straż pożarna i pozostał tylko podpis Inspektora Nadzoru Budowlanego. Dziennikarze spekulowali, że gdyby szybko się z tym uporano, metro mogłoby ruszyć 1 kwietnia.

Ówczesny dyrektor Metra Warszawskiego Bohdan Zuń zapewniał, że techniczną gotowość do otwarcia metra przekazano już 14 lutego. Podczas odbiorów zgłoszono jednak wątpliwości. Policja narzekała na złą łączność oraz m.in. okazało się, że brakuje wózków do przewozu rannych. Z tym się uporano, ale miasto wciąż zwlekało z wyznaczeniem daty.

Pożar na budowie

Tymczasem trwała już budowa kolejnego odcinka – do Centrum (otworzono go w 1998 roku). I wybuchł tam pożar w tunelu. Wszystkiemu była winna wadliwa sprężarka. Choć na stacji Politechnika pojawił się dym, nie przerwano kursów metra – jeździło regularnie, wożąc powietrze od początku lutego.


Metro dotarło na Pragę. Pierwsze wagoniki przejechały pod Wisłą
Otwarcie metra budziło też obawy, np. u mieszkańców kamienicy przy ul. Polnej, w której kiedyś mieszkała pisarka Maria Dąbrowska. – Jak kolejka przejedzie, trzęsą się szklanki. Musimy je stawiać daleko od siebie, bo dzwonią – narzekali. W budynku pękały też schody i ściany, ale budowniczy metra naprawili szkody. Kaczkę dziennikarską podał też wówczas „Sztandar Młodych”. Gazeta poinformowała, że metro ruszy 25 marca, co było nieprawdą. Wcześniej nacięło się „Życie Warszawy”, które twierdziło, że kolejka pojedzie 20 stycznia.

Hołd dla legendy

Pod koniec marca było już jednak jasne, że metro wkrótce, a wstęgę przetnie prof. Jan Podoski. Legendarny inżynier, który przed wojną elektryfikował stołeczne tramwaje, a potem układał schemat komunikacyjny miasta i był wielkim orędownikiem budowy metra. Wówczas miał już 91 lat, a zmarł dopiero pod koniec 1998 roku. Spekulowano też, ktoś zaszczyci poziemną uroczystość. Mówiło się o prezydencie Lechu Wałęsie, premierze Józefie Oleksym i marszałku Sejmu, Józefie Zychu.

Jednak kwiecień

28 marca podjęto decyzję: I linia metra zostanie otwarta 7 kwietnia. Pasażerowie mieli pojechać kolejką o 15.

Uroczystość zaplanowano na reprezentacyjnej stacji Wilanowska – wyłożonej granitowymi płytami ze Szwecji z ozdobnym brazylijskim labradorytem. A władze miasta ustaliły, że przez cały weekend przejazd będzie darmowy. Pojawił się jednak niespodziewany problem: czy zapraszać gen. Jaruzelskiego, który zdecydował o budowie podziemnej kolejki. – Idea metra jest dużo starsza. Musiałbym też zaprosić prochy Breżniewa – ironizował dyrektor Zuń.
Budowa pierwszego odcinka trwała od 1983 roku (fot. ZTM/Marcin Dziubiński)
Specjalny bilet

Gazety rozpisywały się, że budowa metra kosztowała 600 mln dolarów, czyli 1 mld 410 mln ówczesnych złotych, że pociągi będą jeździć co 7-8 minut, a całą 11-kilometrową trasę z Kabat do Politechniki pokonają w 18 minut.

Nowością miał być specjalny bilet tranzytowy za 80 groszy. O co chodziło? Upoważniał on do przejazdu metrem i dowolnym innym środkiem transportu, nawet kilka godzin później.

Prezydent Warszawy Marcin Święcki przewidywał zaś, że budowa całej linii do Huty potrwa jeszcze 10 lat. Pomylił się niewiele, bo trwała 13 lat.


Zadebiutowała II linia warszawskiego metra. Pasażerowie sprawdzą ją jeszcze w tym roku
Wiele pisało się też o lokalizacji stacji Kabaty. „To porośnięte chwastami pole będzie świecić pustkami” – podkreślano. Postanowiono nawet, że na początku będzie tam czynne tylko jedno wyjście z metra. To w stronę Lasu Kabackiego było zamknięte.

Dziś trudno w to uwierzyć, ale 20 lat temu rzeczywiście wokół wyjścia ze stacji nie było dosłownie nic, w dali było widać las i niewielkie budynki, a we znaki dawał się wiejący po pustkowiu wiatr. Teraz wyrosło tam osiedle.

Stacje metra miały być też bezpieczne. Zenon Suchara, inspektor ursynowskiego odcinka zapewniał, że część stacji wytrzyma nawet atak jądrowy.
< br/> Na pasażerów mogły też czekać niespodzianki. Jeden z robotników przyznał, że na stacji Służew spotkał szczura. Pan Suchara potwierdził, że zdarzało się spotykać zwierzęta w tunelach.

Tłumy, tłumy…

Wreszcie nadszedł 7 kwietnia 1995 roku. W samo południe prymas Polski kard. Józef Glemp poświęcił stację, a prof. Podoski przeciął wstęgę. Nożyczki czekały też na prezydenta Wałęsę, który jednak nie dotarł. VIP-y wsiadły potem do metra, to zaturkotało i wszyscy pojechali na bankiet w Kasynie Wojskowym, przy stacji Racławicka.

O 14.30 I linia otworzyła podwoje dla mieszkańców. Kolej była oblegana, składy jeździły nieregularnie, a do środka ciężko było wejść.

W pewnym momencie policja zamknęła stację Politechnika i zaczęła wpuszczać ludzi co 10 minut, aby się nie stratowali. Naporu pasażerów nie wytrzymały jednak ruchome schody.
Palacze na stacjach

Nie przestrzegano też zakazu palenia na peronach, a odwiedzający narzekali na brak koszy na śmieci – tych z powodów bezpieczeństwa nie ma na stacjach do dziś.

– Najciekawsze są stacje, w tunelu nic nie widać – komentowali warszawiacy. – Jeśli ktoś wpadnie pod pociąg, zostanie z niego proch – ostrzegano z głośników na stacjach. I niestety nie obyło się bez ofiar. O 14.50 na stacji Kabaty zmarł ok. 60-letni mężczyzna, który nie wytrzymał ścisku tłumu i prawdopodobnie dostał ataku serca.

Ogółem w pierwszy weekend metrem przejechało 250 tysięcy osób. Wiele osób zapowiadało, że… więcej tam nie pójdzie. – Panie, tłok, hałas, nigdy tam nie zjadę – mówił jeden z pasażerów.

Powody do radości miał Andrzej Korytkowski, który wygrał bieg trasą metra. Dystans od Kabat do Politechniki pokonał w 33 minuty. Polegało to na tym, że biegacze pokonywali dowolną trasę, ale musieli skasować bilet na każdej stacji.

– Piotr Wilczarek
Zdjęcie główne: I linia warszawskiego metra ruszyła 20 lat temu (fot. (fot. ZTM/Marcin Dziubiński/Facebook/Metro Warszawskie)
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.