Po godzinach

Legendy PRL-u w nowoczesnym wydaniu, czyli reaktywacja kultowych pojazdów

Po Syrence, Warszawie i motocyklu Junak przyszedł czas na legendarnego Sokoła. Te perełki motoryzacji nie tylko wyrażają naszą tęsknotę za poprzednią epoką, ale są wyzwaniem dla niejednego inżyniera. Czy reaktywacja samochodów czy motocykli z poprzedniej epoki to dobry i trafiony pomysł? Miłośnikom dawnej motoryzacji nie do końca się to podoba.

Premiera motocykla Sokół odbyła się na XXII Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego. Prototyp pokazany został na stoisku Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych, które dwa lata temu stały się partnerem przy projekcie "Sokół reaktywacja", do którego prawa wykupiły Prywatne Zakłady Inżynieryjne Sokół Motocykle. Efekt prac nad reaktywacją można było oglądać właśnie podczas imprezy w Kielcach.
Motocykl dla wojska

Sokoły produkowane były w latach 1934-1939 oraz 1947-1950. Dwa modele, czyli 1000 i 600 były przed wojną jednymi z najbardziej znanych polskich motocykli. Były także na wyposażeniu wojska. Przez 75 lat nikt nie podjął się jego reaktywacji. Nie trudno domyślić się, że elementy nowego Sokoła to technologia XXI wieku, zaś konstrukcja bazuje na jednym z wymienionych modeli, a dokładnie na konstrukcji modelu Sokół 1000.

Konstruktorzy starali się, aby były jak najdokładniejszym odwzorowaniem pierwowzoru. I tak wymiary i geometria ramy są takie jak te w Sokole 1000 z lat trzydziestych, a więc „sztywna”, bez amortyzacji tylnego koła. Komfort kierowcy mają zapewniać sprężyny przy siedzeniu. Silniki, czyli dwucylindrowa jednostka, dolnozaworowa w układzie V, w motocyklu będą produkowane przez jedną z amerykańskich firm. To także replika z 1938 roku wykonana rzecz jasna w nowej technologii. Inne elementy w Sokole mają być produkowane w Polsce. Silnik ma pojemność 1300 cm sześc. i generuje moc od 60 do 88 KM. Napęd przekazywany jest za pomocą 5-biegowej skrzyni przekładniowej i łańcucha napędowego. Maksymalna prędkość to około 180 km/h, zasięg na jednym zbiorniku 250 km.
Przez 75 lat nikt nie podjął się reaktywacji motocykla Sokół (fot. Facebook/Sokół Motocykle)
„Polski Harley" z niskim warkotem silnika

To nie pierwsza reaktywacja marki, która urosła do rangi kultowej, ale zniknęła z rynku. Podobnie było z „polskim Harleyem", czyli motocyklem Junak. W poprzedniej epoce był on marzeniem niejednego mężczyzny, a jego elementem rozpoznawczym był niski warkot silnika. Junaki były dumą polskiej motoryzacji. Pierwszy model wyprodukowany został w szczecińskiej fabryce w październiku 1956 roku, a ostatni, w 1965 kiedy wstrzymano jego produkcję. Łącznie powstało 91 tys. 400 modeli, w tym 2,5 tys. trójkołowców oraz ok. 8,5 tys. wózków bocznych typu WB-1.

W latach 60. technologia Junaka przewyższała wiele światowych firm. Junak był naszym głównym towarem eksportowym, do choć trudno w to uwierzyć 14 krajów świata m.in. do Holandii, Mongolii, Egiptu oraz Turcji, a nawet na Kubę. Dotarł również do USA. Nie udało mu się, co prawda wygryźć z rynku Harleya Davidsona, ale specjalnie na tamten rynek przygotowany został model JunakM10 de Lux. Wyglądem przypominał amerykańskiego Choppera, wykonany w liczbie 21 sztuk, miał w swoim wyposażeniu skórzane sakwy, chromowane ramy oraz dodatkowe oświetlenie.

Pierwsza próba reaktywacji Junaka odbyła się w 2001 roku, kiedy to koreańska firma wypuściła model o nazwie Millenium. Nie spotkał się on jednak ze zbyt entuzjastycznym przyjęciem. Po raz drugi Junaka reaktywowano pod okiem polskich inżynierów w 2010 roku. Logo firmy wykupiła firma Almot. Jego części są składane w Polsce, ale produkowane w Chinach.
Junak nazywany był "polskim Harleyem", jego znakiem rozpoznawczym był niski warkot silnika (fot. Facebook/Junak)
Ortodoksi życzą szczęścia

Co o takich reaktywacjach sądzą miłośnicy motoryzacji z dawnych lat? – Pomysł sam w sobie jest ciekawy, życzę im szczęścia. Każdy pomysł jest dobry, choć my, jako klub mamy w planach zupełnie inne rzeczy. Zajmujemy się odtwarzaniem oryginalnych motocykli, które na przełomie czasu popadły w ruinę. Nie sądzę, żeby sprzedaż takich reaktywowanych Junaków, czy Sokołów poszła tak, jak będą chcieli tego producenci. Wszystko zależy od tego, z której strony na to popatrzymy. My jesteśmy ortodoksami, motocykl musi być przywrócony do stanu, w jakim opuścił fabrykę – mówi Tomasz Sobieszuk z Klubu Miłośników Dawnej Motoryzacji „Kardan”.

Dodaje, że takie motocykle buduje się latami. Z zależy to głównie od dostępności części i kapitału, jakim się dysponuje. – W obecnej chwili bardzo modne stało się posiadanie zabytków i ich rekonstrukcja, co za tym idzie powstał ogromny rynek na repliki części, które w obecnej chwili są nieosiągalne albo mają astronomiczne ceny. Największym problemem, jaki nęka ten rynek, jest słaba jakość replik. Wielu producentów oszczędza na materiałach bądź technologii wykonania. My jesteśmy tą grupą, która intensywnie eksploatuje nasze pojazdy, a co za tym idzie wymagamy od replik trwałości zbliżonej przynajmniej do oryginału. Stworzenie stricte takiego samego modelu jest dosyć kosztowne, jest to jednostkowa produkcja, a co za tym idzie bardzo droga – wyjaśnia.
Chrapka na Syrenkę

Producenci Sokoła informują, że motocykl będzie wytwarzany w liczbie nie większej niż 30 sztuk rocznie i będą to robić osoby doświadczone w ręcznej budowie motocykli. – Firma, która decyduje się na reaktywację, może wyprodukować 20-30 sztuk rocznie, ale to i tak będzie kosztowna produkcja. Czy da się stworzyć takie idealne repliki? Owszem, jest to możliwe, bo mamy świetnych konstruktorów, ale potrzebny jest na to ogromny kapitał. Myślę, że w przypadku tych reaktywowanych motocykli, wiele będzie zależało od użytkownika, tego, kto będzie je zamawiał. Jeśli będą to prywatne zamówienia, to będą robione pod klienta – uważa Sobieszek.

Motocykle to nie jedyne pojazdy, jakie doczekały się reaktywacji. Dużym zainteresowanie cieszy się również pomysł na wskrzeszenie takich marek jak Syrena, czy Warszawa. Ta pierwsza doczekała się nawet dwóch konkurencyjnych projektów. Rok temu prawa do używania marki odkupił od FSO biznesmen z Kanady – Arkadiusz Kamiński. Założona przez niego firma pracuje nad prototypami kultowego pojazdu. Ma on nosić nazwę Meluzyna.

To niejedyna firma, która ma chrapkę na reaktywację Syrenki. AMZ-Kutno również pracuje nad unowocześnioną jej wersją. Auto ma już za sobą pierwsze testy drogowe, a zakład pracuje nad kolejnymi prototypami tak, aby w tym roku zakończyć proces homologacji. Producenci nie chcą, co prawda zdradzać szczegółów, ale z tego, co wiadomo, pojazd ma konstrukcję ramową i wykonane z kompozytów panele nadwozia. Tak jak pierwotna wersja napędzany jest na przednią oś. Ma być w niej zastosowana benzynowa jednostka napędowa o pojemności od 1.01 do 1.41.
Nowa Syrenka ma już za sobą pierwsze testy drogowe (fot. wikipedia.org/moto.wp.pl)
Tylko kilka egzemplarzy

Podobnie jest z losem starej, poczciwej Warszawy, która produkowana była na licencji radzieckiej w latach 1951-1973 w FSO na warszawskim Żeraniu. W tym czasie powstało aż 254 tys. egzemplarzy. Pomysł reaktywacji pod nazwą New Warsaw powstał w głowie Michała Koziołka. Realnych kształtów zaczął nabierać pod koniec 2012 roku. W grudniu przedstawione zostały cztery koncepcje reaktywacji samochodu i poddane głosowaniu internautów. Wygrał projekt – Retrodesign.

Koziołek zebrał grupę pasjonatów, którzy uwierzyli w sukces projektu, udało się pozyskać sponsorów i znaleźć inwestora. Prototyp zawiera m.in. nadwozie kevlar, silnik 5.0 V10 i moc 507 KM, napęd na tył przenoszony poprzez 7-stopniową skrzynię półautomatyczną, do tego 22-calowe felgi Lexani Johnson II na oponach 255/30 przód i 295/25 tył. Wewnątrz będzie skóra najlepszej jakości, drewniana wyściółka podłogi i elementy metalowe w formie wydruków 3D. Pojawi się też wiele ciekawych rozwiązań, jak kamera 360 umieszczona wewnątrz auta, obserwująca wszystko dookoła pojazdu, elektryczny skuter, chowany w specjalnej podłodze pod bagażnikiem, czy wysuwana pneumatycznie szuflada na koszule. Prezentacja gotowego samochodu przewidziana jest na październik 2014 r. Jeśli znajdą się chętni auto wyprodukowane zostanie w 11 egzemplarzach. Pierwszy prototypowy nie będzie do kupienia.
Warszawa była produkowana na warszawskim Żeraniu na licencji radzieckiej (fot.flickr.com/K.Krajewski)
Zabytki pozostaną zabytkami

Piotr Wieczorek, pasjonat aut z epoki PRL-u oraz właściciel odrestaurowanej Warszawy, Syrenki oraz Fiata uważa, że te auta nigdy nie powinny przestać być produkowane. – Wraz z rozwojem naszej technologii, one także by się rozwijały. Podobnie byłoby z Polonezem, czy dużym Fiatem. W tej chwili mielibyśmy auta w całkiem innej formie. Byłyby to nasze polskie marki. Przykładem może być czeska Skoda. Wyglądała starodawnie, a teraz jest bardzo nowoczesna. Myślę, że podobnie byłoby z Warszawą, czy Syrenką. Kilkadziesiąt tysięcy osób z pewnością by ją kupiło – uważa.

Przyznaje również, że zabytki zawsze pozostaną zabytkami, a jasnym jest, że nowe wersje zawsze będą produkowane zgodnie z nową myślą technologiczną. – My pasjonaci, kupując stare rzeczy, chcemy się przenieść w tamte czasy. Producenci chcą wskrzesić model i nazwę, ale muszą patrzeć jak to będzie wyglądało, bo w dzisiejszych czasach nie da się odbiegać zbytnio od tego, co proponuje konkurencja. Takie jest prawo rynku – zaznacza.

Marcin Olszański, który wyremontował popularnego „ogórka” dodaje, że garbus z 1939 zawsze będzie innym garbusem niż ten z 2014. – Nowsze rozwiązania sprawiają, że pojazd nie ma duszy, nie ma tego czegoś, co mają te pojazdy, które udało nam się ocalić od zapomnienia. Wiadomo, że dzięki znanej, kultowej nazwie łatwiej dotrzeć do odbiorców, niż wymyślając coś nowego. Wielu fanów dawnej motoryzacji takie reaktywacje drażnią i być może dlatego pojawia się tak wiele krytycznych głosów – podsumowuje.


„Zemsta Honeckera” pod Poznaniem
Zdjęcie główne: Syrena, Warszawa, Junak i Sokół to pojazdy z epoki PRL-u, które doczekały się reaktywacji (fot.Wikipedia)
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.