Po godzinach

20 lat bez gola, wpadki mistrzów, nadzieje gospodarzy, czyli jak otwierano piłkarskie mundiale

W czwartek ruszają XX Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej – Brazylia 2014. W meczu otwarcia gospodarze zmierzą się z Chorwacją. Wbrew pozorom spotkań otwierających mundiale było jednak nieco więcej. Oglądaliśmy w nich wpadki mistrzów świata, ale też porywające występy gospodarzy turniejów. Raz wystąpili w takim meczu również Polacy. Portal tvp.info postanowił przypomnieć, jak to drzewiej bywało, a także zaprezentować pięć najlepszych – naszym zdaniem – meczów otwarcia.

Wszystko zaczęło się 84 lata temu w Urugwaju, w stolicy kraju Montevideo. Choć meczu otwarcia de facto... nie było. Równo o godz. 15, 13 lipca 1930 roku, na boisko Estadio Pocitos wyszli zawodnicy Francji i Meksyku, a w innej stołecznej dzielnicy, na murawie Estadio Gran Parque Central pojawili się piłkarze USA i Belgii. Trójkolorowi wygrali 4:1, a Amerykanie - 3:0. Co ciekawe Meksykanie otwierali w sumie mundiale aż siedmiokrotnie, a na kolejną bramkę w takim spotkaniu czekali aż do 2010 roku (1:1 z RPA)

Mecze o jednej porze

Aż do 1962 roku zdarzało się, że wiele spotkań inaugurujących turnieje rozpoczynało się o tej samej porze. W 1934 było aż osiem takich gier, a w 1962 - sześć. Z kolei w 1938 jedyny raz zdarzyło się, że takie spotkanie powtórzono. Niemcy ze Szwajcarami zremisowali wówczas po dogrywce 1:1, a ponieważ wtedy rozpoczynano turniej od razu fazą pucharową, a przepisy nie przewidywały karnych, po pięciu dniach spotkali się raz jeszcze. Tym razem 4:2 wygrali Helweci.
Co ciekawe, odkąd od 1966 r. oficjalnie rozgrywany jest mecz otwarcia, dopiero w... 1982 r. kibice doczekali się w takim spotkaniu gola. Eksperci tłumaczyli taką snajperską posuchę faktem, że zawsze lepiej w takim starciu grać ostrożniej, bo remis nie jest zły, a przez zespołem są jeszcze dwa kolejne mecze.

Mistrz, albo gospodarz

Od 1974 do 2002 obowiązywała zasada, że w inauguracji mundialu zawsze występuje wciąż aktualny mistrz świata. Od 2006 jest to gospodarz imprezy. W takich spotkaniach nie brakowało polskich akcentów. Raz, w 1978 roku, Polacy zmierzyli się z Niemcami na otwarcie MŚ w Argentynie. Z kolei w 1982 i 1990 spotkania na linii sędziowali Polacy: Alojzy Jarguz (Argentyna - Belgia) i Michał Listkiewicz (Argentyna - Kamerun). Ten ostatni miał zaszczyt być rozjemcą również m.in. podczas finału MŚ 1990 (Niemcy - Argentyna).

Nie brakowało też sensacji, jak chociażby w 1990 roku, gdy broniąca trofeum Argentyna uległa 0:1... Kamerunowi, czy jak w 1986, gdy Włosi tylko zremisowali 1:1 z Bułgarami. Nie było też łatwo Brazylijczykom w 1998, bo o dziwo wysoko poprzeczkę zawiesili im Szkoci, którzy przegrali tylko 1:2.
Portal tvp.info wybrał pięć najlepszych, najciekawszych, najbardziej intrygujących naszym zdaniem meczów, które otwierały piłkarskie mistrzostwa świata i które zapadły kibicom w pamięć.

1. 13.06.1982, Barcelona: Argentyna - Belgia 0:1. To był pamiętny dla nas mundial, bo wyjechaliśmy z niego ze srebrnymi medalami za III miejsce na świecie. Kuwejtczycy opuścili go z... wielbłądem, który przyjechał z nimi jako maskotka, a np. Peruwiańczycy zabrali ze sobą do domów... czarowników, którzy mieli w Hiszpanii przekazywać im pozytywną energię.

Argentyńczycy chcieli z kolei zabrać do Buenos Aires Puchar Świata, ale nie było im to dane. Już w pierwszym ich meczu na MŚ doszło do sensacji. Nie pomógł boski Diego Maradona, nie pomógł wielki Mario Kempes. Bohaterem wieczoru został Belg, Erwin Vandenbergh, który wykorzystał gapiostwo obrońcy Daniela Passarelli i zdobył zwycięską bramkę, jego jedyną na mistrzostwach. Belgowie jednak furory na turnieju nie zrobili, a najbardziej zapamiętają pewnie Zbigniewa Bońka, który w II rundzie wbił im trzy gole. Również Argentyna nie dotarła do fazy medalowej...

2. 1.06.1978, Buenos Aires: Niemcy - Polska 0:0. Teraz to nie do pomyślenia, ale 36 lat temu na mecz z udziałem biało-czerwonych zęby ostrzyli sobie kibice z całego świata. W końcu naprzeciw siebie stanęli aktualny mistrz i III zespół świata, a starcie miało być rewanżem za elektryzującą batalię o finał sprzed czterech lat. Już chyba nigdy potem Niemcy tak nie obawiali się gry z Polakami, a żeby się odprężyć poszli nawet do kina na „Dzień Szakala”.

– Najwyższa pora wygrać z RFN – mówił przed spotkaniem selekcjoner Jacek Gmoch. Polacy nigdy wcześniej (ale i do dziś) nie pokonali tego rywala. Optymizmem napawał naszych sparing z niejakimi Nevell's Old Boys, który wygraliśmy 9:0. Spotkanie rozpoczynające turniej było porywające. Nie brakowało walki, ale gole nie padły. – Polska drużyna zniszczyła naszą taktykę – powiedział potem trener przeciwników Helmut Schoen. – Polacy byli lepsi – zawyrokował słynny Pele. W podobnym tonie wypowiadali się eksperci z całego świata. Pod wrażeniem musieli być też kibice w kraju. Według danych pomiarowych telewizji, mecz oglądały... 23 miliony Polaków.



CZYTAJ TAKŻE: Mundial tuż tuż – ranking nazwisk nie do wymówienia
3. 9.06.2006, Monachium: Niemcy - Kostaryka 4:2. Pierwszy raz od 32 lat w meczu otwarcia zabrakło obrońcy trofeum. Mogliśmy za to oglądać gospodarzy mundialu, a także debiutanta w elicie. Tą drugą drużyną była Kostaryka. Atmosfera nie była w tym zespole za dobra, bo przed turniejem Kostarykańczycy przegrywali co się dało, a szczytem upokorzeń było 2:3, na kilka dni przed mundialem, z Kurpfalz-Auswahl – tworem skupiającym zawodników z niższych lig niemieckich. „Jesteśmy karykaturą drużyny” – pisały kostarykańskie media i żądały wycofania reprezentacji z MŚ.

– Gramy tak słabo, żeby Niemcy nas się nie bali – wypalił w końcu zirytowany obrońca Gilberto Martinez, a żeby w kadrze atmosfera się poprawiła, piłkarzy odwiedziła urocza Alicia Machado, czyli wenezuelska Miss Universum. Z kolei Niemcy byli pewni triumfu, a żeby to uczcić 60-letnia Elfriede Blees udziergała na drutach... 12,5-kilometrowy szalik w barwach Niemiec. Ale mecz był niesamowicie widowiskowy i choć już po sześciu minutach prowadzili miejscowi, to Kostarykańczycy dzielnie walczyli. Ostatecznie padło aż sześć bramek, co było najlepszym rezultatem od 1954 roku. Dwie z nich zdobył Miroslav Klose, czyli Niemiec z Opola, który akurat tego dnia obchodził 28. urodziny.

A dwie godziny później po wschodniej stronie Odry był wielki płacz. Polacy ulegli 0:2 Ekwadorowi...

4. 31.05.2002, Seul: Francja - Senegal 0:1. O tym meczu mówiło się „derby Francji”, bo niemal wszyscy zawodnicy Senegalu na co dzień grali we francuskiej lidze. W pierwszej jedenastce na to spotkanie nie było nikogo innego. Władze tego afrykańskiego kraju postanowiły nawet, że w dni meczowe szkoły i uczelnie mają być zamknięte, aby młodzież mogła spokojnie kibicować piłkarzom. Nadzieje były spore, podobnie jak we Francji. W sondażu „Le Parisen” 70 proc. Francuzów powiedziało, że wierzy w obronę tytułu.

Ale miało nie być łatwo, bo uraz wyeliminował z tego starcia najdroższego wówczas zawodnika globu, czyli Zinadine'a Zidane'a. Mimo to bukmacherzy nie mieli wątpliwości. Za złotówkę postawioną na Senegal można było wygrać 8 zł. I wiele osób się wtedy „obłowiło”, bo to był wieczór Papy Kouli Diopa. Senegalczyk wykorzystał koszmarne nieporozumienie obrońcy Emmanuela Petita i bramkarza Fabiana Bartheza i wpakował piłkę do siatki. Sensacyjna porażka stała się faktem, a trójkolorowi już się nie pozbierali i jako pierwszy obrońca trofeum nie wyszli z grupy. A Senegal odpadł dopiero w ćwierćfinale.

Co ciekawe, już 12 lat temu kibice wygwizdywali szefa FIFA Seppa Blattera. To by tłumaczyło, dlaczego teraz, podczas brazylijskiego meczu otwarcia, nie przewidziano wystąpienia wciąż panującego prezydenta światowej federacji piłkarskiej.

5. 24.06.1950, Rio de Janeiro: Brazylia - Meksyk 4:0. Postanowiliśmy przywołać jeszcze ten mecz, bo ma wiele wspólnego z tym, co wydarzy się teraz. Mundial po 64 latach wraca do Brazylii. W 1950 też gospodarze zaczynali turniej z nadziejami na triumf, choć nie w Sao Paulo, jak teraz, a w Rio de Janeiro. I zaczęli z przytupem, gromiąc 4:0 Meksyk, choć były to miłe złego początki. W starciu decydującym o tytule, na słynnej Maracanie, w obecności ponad 171 tysięcy widzów Canarinhos ulegli potem 1:2 Urugwajowi i Złota Nike, czyli ówczesne trofeum, wyjechała z Kraju Kawy.

Czy teraz będzie inaczej? Jedno jest pewne: przed Chorwatami bardzo trudne zadanie... Transmisja spotkania o godz. 22 w TVP 1HD i TVP Sport HD.



CZYTAJ TAKŻE: Mundial bez Polski? „Mamy znakomitego jednego piłkarza. Inni to są dobrzy rzemieślnicy”
Zdjęcie główne: Berti Vogts, Diego Maradona i Thierry Henry grali w meczach otwarcia (arch.PAP/PA/DPA)
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.