Cywilizacja

Noga Ronaldo droższa od… Legii. Finansowy raport przed finałem Ligi Mistrzów

– Jaka jest różnica między Realem a Atletico? 400-milionowy budżet – powiedział przed rokiem argentyński trener tego drugiego zespołu, Diego Simeone. W sobotnim finale piłkarskiej Ligi Mistrzów, pomiędzy dwoma madryckimi klubami, na lizbońskim boisku biegać będą... setki milionów euro. Dość powiedzieć, że ubezpieczenie jednej nogi gwiazdy Realu, Portugalczyka Cristiano Ronaldo, opiewa na większą kwotę, niż wynosi budżet Legii Warszawa i Lecha Poznań razem wziętych. Gdyby decydowały budżety, Atletico byłoby bez szans. Ale, co pokazują rozstrzygnięcia w lidze hiszpańskiej, pieniądze to nie wszystko.

Trwa odliczanie dni i godzin do starcia gigantów na Stadionie Światła w Lizbonie. O wyjątkowości meczu Atletico Madryt z Realem Madryt przekonują od dawna media na całym świecie. Pisze się o Kopciuszku, który równo po 40 latach znalazł się w finale Pucharu Europy (to o Atletico), albo o hegemonie, który nastawia się na Decimę, czyli historyczny – 10. triumf w najważniejszych klubowych rozgrywkach (to z kolei o Realu). Dziennikarze podkreślają też, że pierwszy raz w finale znalazły się zespoły z jednego miasta.

Premia na waciki

Ale finał Ligi Mistrzów będzie też wyjątkowy z jeszcze jednego powodu: rzadko w światowej piłce gra się o tak wielkie pieniądze i rzadko po jednej murawie biegają tak drogie gwiazdy futbolu. Już same premie w najważniejszych klubowych rozgrywkach świata mogą wielu przyprawić o zawrót głowy, choć dla Realu są to raczej kwoty z kategorii „premie na waciki”.
(fot. materiał prasowe/tvp.info)
Sam udział w fazie grupowej, w której uczestniczą 32 zespoły, wyceniany jest na 8,6 mln euro. To więcej niż 1/3 budżetu najbogatszej w Polsce Legii Warszawa. Dlatego nad Wisłą mówi się, że jeśli będący o krok od obrony tytułu w Polsce warszawianie jakimś fuksem sforsują latem bramy raju, to dzięki takiemu zastrzykowi pieniędzy odjadą ligowym konkurentom na lata.

O pełną pulę

I choć dla Realu jest to śmieszna kwota, a i działaczy Atletico nie powala na kolana (ci drudzy przed sezonem na same transfery wydali ok. 10 mln euro, a zarobili... niemal 70 mln), to już pełna pula, jaką można zgarnąć w LM, na Los Rojiblancos – jak nazywa się graczy Atletico – może już zrobić wrażenie. Wygrany w finale dostanie bowiem ok. 36 mln euro. Pokonany – o ok. 4 mln mniej.

A pamiętajmy, że są to tylko premie od UEFA za wyniki. Bo obok są jeszcze pieniądze z tytułu praw telewizyjnych, a te bywają niebotyczne. Rok temu, po zsumowaniu wszystkich dochodów, najwięcej zyskał Juventus Turyn (choć odpadł już w ćwierćfinale) – 65,3 mln euro, który wyprzedził obu finalistów Bayern Monachium – 55,1 mln i Borussię Dortmund – 54,2 mln, a dalej kolejno: AC Milan – 51,4 mln, Real Madryt – 48,4 mln oraz FC Barcelona – 45,5 mln. Najmniej, ale jak na polskie warunki kwotę i tak kosmiczną – 10,5 mln euro, przyznano chorwackiemu Dinamo Zagrzeb, które w grupie wywalczyło punkt.

CZYTAJ TAKŻE: Bolt zaproponował trening Bale'owi
(fot. materiały prasowe/tvp.info)
Wróćmy jednak do sobotniego finału. Gdyby miały w nim decydować tylko budżety, zawodnicy Atletico powinni zostać zmiażdżeni przez „Królewskich”. Do sezonu 2013/14 klub ten przystępował z przychodem ok. 120 mln euro. Brzmi nieźle, ale w sezonie 2012/13 rywale z Realu wypracowali go aż... 518,9 mln euro, co jest światowym rekordem (dane raportu Deloitte „Football Money League”). Na samym kontrakcie z Adidasem (w jego koszulkach madrytczycy będą grać do sezonu 2019/20) klub zarabia ok. 40 mln euro rocznie, a wśród swoich dobroczyńców ma też m.in. linie lotnicze Emirates, czy koncern Coca-Cola. „Królewscy” wyprzedzili w raporcie Barcelonę (482,6 mln przychodu), Bayern Monachium (431,2 mln), Manchester United (423,8 mln) i Paris Saint-Germain (398,8 mln).

Atletico zajęło w zestawieniu 20. miejsce, m.in. za tureckimi Fenerbahce i Galatasaray, włoskimi Romą i Interem Mediolan oraz niemieckimi HSV i Borussią Dortmund. Można się jednak spodziewać, że po obecnym sezonie, zakończonym mistrzostwem Hiszpanii i co najmniej finałem LM, zacznie gonić bardziej majętnych od siebie. Ogółem 20 najbogatszych klubów świata zanotowało wzrost przychodów o, bagatela, 5,4 miliarda euro.
(fot. materiały prasowe/tvp.info)
Również jeśli chodzi o wydatki na transfery, to Atletico nie może się równać z Realem. Przed obecnym sezonem ci pierwsi pozyskali pięciu zawodników, na co wydali 9,6 mln euro. Dla drugich taka kwota jest wręcz śmieszna. Działacze Realu latem wydali 81,4 mln euro, a przecież już po starcie sezonu klub dokonał najdroższego transferu w historii futbolu: do drużyny dołączył Walijczyk Gareth Bale z angielskiego Tottenhamu Hotspur, który kosztował kosmiczne 100 mln euro.

Magazyn „Forbes” wyliczył, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat władze Realu wydały na nowych piłkarzy astronomiczne 659,4 mln euro. W tym czasie m.in. 94 mln euro kosztował Ronaldo – co również było wówczas rekordem.

Ile dostają trenerzy?

Także pensje obydwu trenerów mocno od siebie odbiegają. Włoski szkoleniowiec Realu Carlo Ancelotti zarabia rocznie ok. 10,5 mln euro (daje mu to 5. miejsce w rankingu „Forbesa”), z kolei Argentyńczyk Diego Simeone musi się w Atletico „zadowolić” kwotą 2,5 mln euro rocznie (dało mu to miejsce pod koniec trzeciej dziesiątki na świecie, tym razem według dziennikarzy „Daily Mail”; Ancelotti jest w tym drugim rankingu na 6. pozycji).

CZYTAJ TAKŻE: Rozbite ferrari Ronaldo obiektem pożądania
Ale i tak najwięcej pieniędzy z obydwu klubów... biega po murawie. Szczególnie wartość piłkarzy Realu może szokować. Jak podaje serwis transfermarkt.pl, klub z Estadio Santiago Bernabéu ma piłkarzy wartych 571,40 mln euro, co daje mu drugie miejsce na świecie, tuż za Barceloną (588,10 mln). Średni wiek „Królewskich” to 26,5 roku, a średnia cena jednego piłkarza wynosi 24,84 mln. I choć w światowej skali Atletico nie ma się w tym zestawieniu czego wstydzić (jest na 11. miejscu w rankingu), to jednak od sobotnich rywali dzieli ich przepaść. Zawodnicy z Estadio Vicente Calderón są warci „tylko” 282 mln euro, ze średnią wieku 27,4 roku. Średnio każdy z nich wart jest 12,82 mln euro. Tym bardziej musi budzić uznanie wyczyn Atletico, które w tym sezonie zdobyło mistrzostwo Hiszpanii, pokazując plecy nie tylko Realowi, ale i Barcelonie.

Fortuna na boisku

W sobotnim finale najdroższymi zawodnikami na murawie będą: Ronaldo – wart 100 mln euro (klub na tyle samo ubezpieczył jego obydwie nogi, co czyni je bodaj najdroższymi ludzkimi kończynami na świecie) oraz Bale – wyceniany obecnie na 80 mln. Ale ceny za ich kolegów również mogą zwalić z nóg. Po 40 mln warci są Hiszpan Sergio Ramos i Chorwat Luca Modrić. Hiszpan Isco kosztuje 35 mln, Francuz Karim Benzema – 34 mln, a Argentyńczyk Angel di Maria – 30 mln. Z kolei w składzie Atletico najdrożsi są: Hiszpanie, Diego Costa – wart 35 mln euro i Koke – 30 mln; po 25 mln kosztują Turek Arda Turan i Belg Thibaut Courtois; 20 mln wart jest zaś Diego Godin. Co ciekawe, tylko 10 mln kosztuje bramkostrzelny napastnik David Villa, który przed sezonem przyszedł do Madrytu z Barcelony za 5,1 mln euro, ale kiedyś kosztował Barcę aż 40 mln euro. Jego cena spadła po groźnej kontuzji, gdy w 2011 złamał kość piszczelową. Villę w finale zapewne zobaczymy, czego nie da się powiedzieć o Diego Coscie. Uraz mięśnia, pogłębiony podczas ostatniego ligowego meczu z Barceloną, wykluczył go z gry w Lizbonie.
Widowisko dopełnią kibice, którzy za możliwość oglądania swoich ulubieńców czasem muszą sięgnąć głęboko do kieszeni. W zeszłym roku ceny biletów na londyński finał Bayern – Borussia dochodziły u koników do... 17 tys. euro. Najtańsze wejściówki, które nominalnie kosztowały 73 euro, rozchodziły się po 5,5 tys. I jak tu nie wierzyć w miłość kibica do swojego klubu.

CZYTAJ TAKŻE: Ronaldo zabierze bliskich na mundial; czterema samolotami
Zdjęcie główne: (fot. arch. PAP/EPA/Manuel Lorenzo/Thomas Eisenhuth)
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.