Po godzinach

Wystrzałowa kobieta

Ma 24 lata i poluje odkąd jest pełnoletnia. Nie boi się nocy na ambonie, ale zawsze pilnuje, by dobrze wyglądać. – Po pierwsze jestem kobietą, po drugie myśliwym – mówi Diana Serafin. Jak przyznaje, kobiety w tej dziedzinie nie mają lekko. Broń w rękach płci pięknej odstrasza bowiem mężczyzn – na szczęście ona już swojego „upolowała”.

Pasją do łowiectwa Dianę Serafin zaraził ojciec – myśliwy i leśnik. – On mnie nauczył wszystkiego. Jako małe dziecko jeszcze nie bardzo umiałam liczyć, ale już znałam gatunki drzew po polsku i łacinie – mówi. Jak opowiada, jej ojciec już przed narodzinami pierwszego dziecka wiedział, że będzie ono nosiło imię jednego z patronów myśliwych: Huberta lub Diany. Pierwsza była właśnie ona, ma jeszcze dwoje rodzeństwa, ale brat i siostra nie podzielili jej pasji.

Czyżby cały sekret krył się w imieniu? – To ojciec wyznaczył mi ścieżkę – mówi Diana, jednak przyznaje, że sama naciskała, by zabierał ją ze sobą do lasu. – Jako pierwsza córka zawsze byłam przy tacie, chodziłam z nim na polowanie, pomagałam w oprawieniu zwierzyny – mówi. Nie bała się krwi i obchodzenia się ze zwierzyną. Uznawała to za coś normalnego, co znała od dziecka. Wtedy jeszcze myślała, że będzie weterynarzem.

Potem przyszedł czas na studia leśne, zanim do tego doszło była już jednak pełnoprawnym myśliwym. W wieku 17 lat rozpoczęła staż. Gdy osiągnęła pełnoletność zdała egzamin, dostała pozwolenie na broń i wstąpiła do koła łowieckiego – To wszystko samo się potoczyło – przyznaje.

To nie jest tak, że my tylko zabijamy

Co robi kobieta–myśliwy? Ma 24 lata i już jest instruktorem strzelectwa myśliwskiego, organizatorem zawodów strzeleckich, a przede wszystkim pracownikiem Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowiectwa.
– To, co osiągnęłam to dla mnie sukces – przyznaje. W PZŁ zajmuje się m.in. szkoleniem nowo wstępujących członków koła i tzw. selekcjonerów. Gdzie zatem miejsce na polowanie?

– Ja nie pracuję jako myśliwy, to jest moja pasja i ogromna miłość – wyznaje. Diana podkreśla też, że „z myślistwa nie ma zbyt wielu korzyści”. Wręcz przeciwnie. – To jest ogromna praca, która wiąże się z gospodarką łowiecką, inwentaryzacją, dokarmianiem zwierząt – wyjaśnia. O gospodarce łowickiej mówi często i przekonuje, że właśnie tym głównie zajmują się myśliwi. – Jeśli ktoś zostaje myśliwym tylko po to, by strzelać, to szybko traci satysfakcję i nigdy nie będzie czuł w pełni radości z polowania – uważa Serafin.

– To nie jest tak, że my zabijamy zwierzynę, która mogłaby sobie żyć. Jeśli nie wykonamy planu łowieckiego (określa ilość zwierzyny do pozyskania), to wiąże się to z ogromnymi szkodami rolnymi. Musimy płacić odszkodowania rolnikom jako koła łowieckie – wyjaśnia.

Serafin przywykła do niepochlebnych opinii na temat swojego hobby. Szczególne „pod górkę" ma z ekologami, którzy – jak mówi – chcą chronić przyrodę za wszelką cenę.

Problemy z ekologami to jedno. O myślistwie równie ciężko rozmawia się z mężczyznami, którzy nie polują. Dlatego kobieta–myśliwy długo szukała partnera.

W Polsce na ok. 40 mln mieszkańców poluje blisko 100 tys. kobiet. We Francji na 60 mln obywateli jest 1,5 mln myśliwych w spódnicy.

Diana Serafin
Czasem męskie ego nie wytrzymuje odmienności kobiety, zwłaszcza takiej, która ma w ręku broń. (fot. arch. domowe)
Męskie ego tego nie wytrzymuje

Jej pasji nie rozumieją zwłaszcza ci panowie, którzy nie mieli kontaktu z bronią i nie znają się na polowaniu. – Mówią, że akceptują to co robię, ale zawsze uderza to w ich ego – dodaje. Są jednak wyjątki.

– Mężczyźni, którzy nie mają problemu z własną wartością, nie mają problemu z tym, że idą przez życie z silną kobietą u boku – uważa Serafin. Takiego mężczyznę udało jej się znaleźć – jest policjantem. – Akceptuje moje zainteresowania, ma też własne pasje, przez co nie ma dyskomfortu – mówi.

Mężczyznom trudniej wyobrazić sobie panie z bronią myśliwską. Serafin sama nie zna osobiście zbyt dużo takich pań. – To rzadkie, trudne hobby. Mało kobiet ma wystarczająco dużo charyzmy i uporu – dodaje.

Myśliwi też różnie przyjmują kobietę w swoim gronie. Jako początkujący „łowca w spódnicy” Serafin nie miała łatwo. Jak wyjaśnia, musiała uodpornić się na to, że na jej pierwsze strzały zbiegały się tłumy ciekawskich panów. Zdarza się, że myśliwi są przychylni, ale czasem trzeba przełamać barierę żartów typu: „Żeby coś strzelić, to złap za kolano”.
Diana serafin
Panowie w lesie, gdy kobieta jest u boku, są bardziej eleganccy (fot.arch. domowe)
Panie do lasu wnoszą... kulturę

Panie nie dają za wygraną. W Warszawie działa Klub Polskich Dian, zrzeszający polujące kobiety. Jak mówi jego szefowa Maja Utrata, panowie z kół myśliwskich raczej przejawiają do nich pozytywne nastawienie. – Są szarmanccy i zachęcają nas do strzelectwa – dodaje Utrata.

Z kolei kobiety sprawiają, że panowie na polowaniu zachowują się zupełnie inaczej…

Jak przyznaje Diana Serafin, kobiety wnoszą bowiem do lasu... kulturę. – Mężczyźni z kobietą u boku w lesie są bardziej eleganccy – mówi. Poza tym są istotne różnice w podejściu pań i panów do łowiectwa. – Kobieta myśliwy, zanim strzeli, trzy razy się zastanowi, jak sobie potem z tą zwierzyną poradzi – mówi. Dlaczego? Bo upolowaną zwierzynę należy oprawić i przenieść do auta, a to nie lada wyczyn.

Panie–myśliwe dbają nie tylko o sprawność fizyczną, ważny jest też strój. Musi być przede wszystkim wygodny. Jak mówi D. Serafin, każdy chce dobrze wyglądać, panowie też. Jedno zastrzeżenie dla pań: żadnych perfum. Makijaż nie szkodzi, oczywiście bez tuszu do rzęs. – Choćby nie wiem jaki był dobry i tak się rozmyje – dodaje Serafin.
Kobieta musi być zdeterminowana nie tylko do tego, by walczyć ze stereotypami, ale też z własnym strachem. – Polowania dzielą się na indywidualne i zbiorowe. Indywidualne dają wypoczynek, jest się samemu w lesie, to jest czas dla siebie. Zbiorowe wiąże się też ze spotkaniem ze znajomymi, miłą, koleżeńską atmosferą, nie da się tego porównać – wyjaśnia.

Ile trwa polowanie? – Zdarzyło się, że spędziłam nawet 6 godzin w nocy – mówi. Nie odczuwała strachu. – Polowanie to jest rekreacja, radość z obcowania z przyrodą, a nie sam strzał. To nie jest tak, że myśliwy widzi zwierzę i nie może powstrzymać się od strzału. Bardzo często odkłada się broń i cieszy się widokiem – wyjaśnia.

Jak mówi D.Serafin, bywa tak, że w czasie polowania nie oddaje się ani jednego strzału. Jej zdaniem dobry myśliwy „potrafi powstrzymać się od strzału”. – To osoba, która zdaje sobie sprawę z ogromu gospodarki łowieckiej i przestrzega etyki. A nie ten, kto najwięcej odstrzelił – dodaje. Skąd zatem myśliwskie trofea? Jak wyjaśnia, dla kobiet mają znaczenie sentymentalne, przypominają pewną atmosferę. – Wiadomo, że myśliwi cieszą się ze swojego trofeum – mówi.

Jak podkreśla Serafin, gdyby jednak w przyszłości miała wybór między pasją, a posiadaniem dzieci, to nie miałaby wątpliwości - rodzina jest najważniejsza. Ale założy ją właśnie z mężczyzną, który jej wystrzałowe hobby zaakceptował.

Dobry myśliwy potrafi powstrzymać się od strzału

Zdjęcie główne: Diana Serafin
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.