Po godzinach

Największy polski gangster znów oskarżony

Podżeganie do pięciu zabójstw, obrót ponad 1300 kg marihuany, ponad 80 kg heroiny blisko 40 kg kokainy a także zlecenia pobić i podpaleń to najważniejsze z 23 przestępstw o jakie zostanie oskarżony Rafał S. ps. Szkatuła, uważany za jednego z najgroźniejszych polskich przestępców – dowiedział się portal tvp.info. W ławie oskarżonych „Szkatuła” zasiądzie ze swoim przyrodnim bratem Marcinem K. ps. Belmondziak”, któremu przedstawiano „tylko” 16 zarzutów, głównie związanych z handlem narkotykami.

Prokuratura Apelacyjna w Warszawie skieruje w najbliższy poniedziałek akt oskarżenia przeciwko dwóch liderom jednego z największych polskich gangów – tzw. grupie szkatułowej oraz 15 osobom związanym z handlem i przemytem znacznych ilości narkotyków. Szacuje się, że tylko w okresie 2008-2011 banda wprowadziła do obrotu kilka ton marihuany, setki kilogramów heroiny i kokainy. Przez kilka lat „szkatułowi” dominowali w kryminalnym podziemiu stolicy współpracując z grupami przestępczymi z Elbląga, Szczecina i ze Śląska.

Zlecenia na konkurentów

Bossa grupy 39-letniego Rafała S. ps. Szkatuła vel Prezes obciążają aż 23 zarzuty. Najpoważniejsze, za które grozi nawet dożywocie dotyczą podżegania do zabójstw aż pięciu osób. Pierwszy raz, zdaniem prokuratury, Rafał S. miał domagać się likwidacji Tomasza S. ps. Komandos, szefa jednego z żoliborskich gangów. „Szkatuła” w październiku został skazany za zlecenie zabójstwa „Komandosa” na cztery lata więzienia, ale wówczas odpowiadał za podżeganie do tego czynu Piotra K. ps. Kima.

Tym razem, dzięki zeznaniom jednego ze swoich zastępców jest oskarżony o zlecenie zabójstwa niejakiemu Konradowi S. ps. Kocioł. Do przestępstwa miało dojść na przełomie kwietnia i maja 2001 r. „Komandos” miał wówczas napaść na kilku dilerów związanych z gangiem „Szkatuły”. Zabrał im pieniądze i kosztowności. W czasie gangsterskiej „rozkminki”, czyli spotkania konkurencyjnych grup, w restauracji Bilbao doszło do rozmów na szczycie. Wówczas „Komandos” miał powiedzieć, że nie zamierza niczego oddawać. – Należy go odjebać. Jak będzie przejmował kolejne punkty, to przejmie cały Żoliborz – tak według skruszonych przestępców, miał powiedzieć swoim ludziom boss.

I wówczas to miał nakłaniać Konrada S., aby zlikwidował zagrożenie za 25 tys. euro. „Kocioł” jednak zlecenia nie zrealizował, a później „Komandos” i tak został zlikwidowany. „Kocioł” zaś w październiku 2001 r. zginął w wypadku samochodowym.



Kolejne zarzuty podżegania do zabójstwa dotyczą jesieni 2009 r. Wówczas to gang „Szkatuły” wszedł na wojenną ścieżkę z grupą ormiańskich gangsterów. Cudzoziemcy nie chcieli się podporządkować bandzie Rafała S. Zwrócili się nawet o pomoc do grupy Marka Cz. ps. Rympałek. Na „rozkmince” w Galerii Mokotów pojawił się wówczas zastępca „Rympałka” – Jacek S. (obecnie jest świadkiem koronnym) i powiedział, że Ormianie są pod ich parasolem ochronnym. To rozsierdziło „Szkatułę”. Jak twierdzi Issam Z. ps. Wiktor, Rafał S. stwierdził wówczas, że należy usunąć Jacka S. i Marka Cz.

Miał nawet przekazać Arkadiuszowi S. ps. Aras miniaturowy nadajnik GPS, który można podczepić do podwozia samochodu. W ten sposób gang wiedziałby gdzie jeżdżą ich cele. Jednak najpierw okazało się, że urządzenie jest zepsute, a później gdy je już naprawiono, przestępcy nie mogli namierzyć pojazdów konkurentów. Wówczas to Rafał S. miał kazać zlikwidować liderów Ormian: Tigrama i Aleksa. – Polecił więc „Wiktorowi” ,aby ten nawiązał kontakt z Czeczenem Issą i zaoferował mu 20 tys. euro za wykonanie zlecenia. „Wiktor” zeznał, że nie zrobił tego, bo zarówno on sam jak i Issa mieli dobre układy z Ormianami – opowiada jeden ze śledczych.

Porwany bo uszkodził samochód bossa

Jednym z najdziwniejszych zarzutów ciążących na „Szkatule” jest zlecenie w 2001 r. uprowadzenia pracownika jednego z warsztatów samochodowych w Górze Kalwarii. Boss miał wstawić tam swoje BMW 5. Po pewnym czasie ktoś mu doniósł, że samochód jest uszkodzony. Okazało się, że jeden z pracowników chciał się przejechać autem. Nie zauważył jednak, że maska jest niedomknięta i w czasie jazdy urwała się i uszkodziła pojazd. Podwładni „Szkatuły” dopadli więc pechowego mechanika i zabrali do lokalu gangu na warszawskim Mokotowie. Tam technik został dotkliwie pobity. Uwolniła go dopiero interwencja szefa zakładu, który od razu zabrał nieszczęśnika do szpitala.

Rafał S. odpowie także za zlecenie podpalenia sex-shopu w centrum Warszawy. Miał także kazać pobić handlarzy narkotyków z Mińska Mazowieckiego, którzy nie chcieli się podporządkować jego grupie.

Narkotyki import-ekspot

Najwięcej zarzutów ciążących na bossie dotyczy udziału w obrocie narkotykami i finansowania ich zakupu. Według zeznań świadków koronnych S. był zamieszany w dystrybucję co najmniej 1300 kg marihuany, ponad 80 kg heroiny blisko 40 kg kokainy. Narkotyki były kupowane m.in. w Holandii i Turcji. Do Polski przywozili je kurierzy, których nadzorował Marek H. ps. Hanior. Ten były lider bojówkarzy stołecznej Legii, jest teraz jednym z najważniejszych świadków koronnych obciążających bandę „Szkatuły”. Wydano na niego wyrok, a kibole od dwóch lat wywieszają jego zdjęcia z obraźliwymi napisami.

Na narkotykach gang Rafała S. zarabiał miliony (fot. policja)
Według skruszonych grupa chciała rozszerzyć swoją działalność nie tylko o Polskę, ale za pomocą sieci przestępców ukrywających się w Wielkiej Brytanii wysyłać tam narkotyki. Wiadomo, że S. miał przygotowywać się do przemytu 50 kg kokainy z Holandii do Anglii. Banda wynajęła już nawet mieszkanie w Londynie, które miało być magazynem towaru. Do transakcji tej jednak nie doszło.

W narkotyki od grupy „szkatułowej” zaopatrywali się członkowie niemal wszystkich stołecznych grup przestępczych. Ważną rolę w sieci dystrybucji odgrywali członkowie bojówek klubów piłkarskich z Warszawy, Elbląga, Szczecina i Sosnowca.

„Belmondziak” razem z bratem

Kolejnym oskarżonym jest Marcin K. ps. Belmondziak vel Wściekły zastępca Szkatuły i jego przyrodni brat. W przeciwieństwie do brata, odpowie on „tylko” za 16 przestępstw. Także ich waga jest mniejsza, bo dotyczą one przede wszystkim obrotu narkotykami, ale w znacznie mniejszych ilościach.

„Belmondziak” został oskarżony także za kierowanie haraczowaniem agencji towarzyskich w Płocku. Odpowie także za czerpanie korzyści z cudzego nierządu. Na jego polecenie członkowie gangu mieli ścigać z kilkunastu stołecznych agencji towarzyskich haracze w wys. od 6 do 10 tys. zł miesięcznie.

Odpowie on także za przygotowanie do porwania Krzysztofa M. ps. Krystyna. Ten związany z „młodym Pruszkowem” handlarz narkotyków, nie chciał się podporządkować „Belmondziakowi”. Rozwścieczony Marcin K. miał wówczas powiedzieć, że jak M. wpadnie w jego ręce to zostanie odjebany. Na szczęście obaj zostali w krótkim czasie zatrzymani.

Seria skazań

Rafał S. ps. Szkatuła został w październiku skazany na karę czterech lat więzienia w procesie dotyczącym podżegania do zabójstwa watażki gangu żoliborskiego Tomasza S. ps. Komandos. Bossa pogrążyły zeznania m.in. jego najbliższych współpracowników i koalicjantów z innych gangów. Wyrok z pewnością nie był zaskoczeniem dla Rafała S., choć jego wysokość już zapewne tak. Już po zatrzymaniu w maju 2011 r. w czasie nieformalnych rozmów z policjantami przekonywał, że będzie chciał jak najszybciej załatwić wszystkie ciążące na nim sprawy. Planował nawet dobrowolne poddanie się karze w sprawie zlecenia gangsterskiej spółdzielni, zamachu na życie Tomasza S. ps. Komandos.



Według zeznań skruszonych przestępców to właśnie „Szkatuła” miał wydać wyrok na „Komandosa”. W maju 2002 r. doszło do masakry w wolskim domu handlowym Klif. Zginęło wtedy dwóch członków gangu mokotowskiego. Celem zamachowców był wówczas „Komandos”, ale ten cudem uciekł. Jednak 13 sierpnia 2002 r., gdy Tomasz S. na stacji benzynowej Statoil czyścił wnętrze auta, podszedł do niego zamaskowany mężczyzna i oddał w jego kierunku kilka strzałów. S. zginął na miejscu. Rafał S. twierdzi, że nie ma nic wspólnego z tym, ani żadnym innym zabójstwem.

W październiku 2011 r. Rafał S. stanął przed sądem oskarżony m.in. o kierowanie gangiem, kilka kradzieży, rozbój i handel narkotykami. Gangster zdecydował się na dobrowolne poddanie karze. Prokuratura przychyliła się do jego wniosku, żądając 5,5 roku więzienia, a sąd wydał taki właśnie wyrok. „Szkatuła” triumfował, podkreślając, że do niczego się przyznał, a jego decyzja miała na celu przyśpieszenie odsiadki. Obecnie „Szkatuła” jest podejrzany o podżeganie do kilku kolejnych zabójstw oraz kierowanie hurtowym handlem narkotykami.
Zdjęcie główne: Rafał S. ps. Szkatuła (fot.policja)
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.