Po godzinach

Magia świąt na jarmarku

Feeria barw, bogactwo smaków, unoszący się nad placem zapach grzanego wina wymieszany z korzennym zapachem piernika. Na straganach kolorowe cuksy, lizaki na patyku, obwarzanki i prażone orzechy. Do tego najrozmaitsze świąteczne akcenty, setki aniołków, tysiące Mikołajów i miliony iskrzących lampek. Do kupienia drewniane prezenty wykonane w rodzinnych manufakturach, zabawki z naturalnych tkanin, ręcznie robione szaliki i ciepłe czapy z owczej wełny. Wszystko oblane gwarnym sosem, okraszone bożonarodzeniowymi piosenkami, bo kolędy to już raczej wyszły z mody.

Tak dziś wyglądają bożonarodzeniowe, a właściwie adwentowe jarmarki, charakterystyczne dla Niemiec i Austrii, w grudniu chyba najpopularniejsza atrakcja tych krajów.

Christkindlesmarkt, Christkindlemarkt, Christkindlmarkt, czy Adventmarkt Glühweinmarkt – bo tak nazywają się owe jarmarki – zaczynają się zazwyczaj wraz z początkiem adwentu, a kończą jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Ich tradycja wywodzi się z końca XIV wieku, a w Austrii sięga wieku XIII. Pierwszy jarmark we Frankfurcie zorganizowano w 1393 roku, w Augsburgu w 1498 r., w Berlinie w 1529 r., a w Norymberdze w 1628 r. Trochę później, bo 1692 r. jarmarki adwentowe pojawiły się w Kolonii i Stuttgarcie. Przetrwały stulecia i – na co zwraca uwagę Marcin Antosiewicz, korespondent TVP w Niemczech, „są na tyle ważne w społeczno-politycznym życiu Niemiec – że nie oparły się nawet wpływom nazistów”.

W XXI wieku to dzięki nim grudzień w większości niemieckich miast jest magiczny, nikomu nie przeszkadza szczypiący w uszy mróz, a z roku na rok coraz więcej turystów z innych, mniej rozwiniętych „jarmarcznie” krajów – przyjeżdża tam, by choć przez chwilę poczuć magię świąt. Niektóre biura podróży organizują nawet wycieczki do Drezna, Lipska, czy Berlina – w ofercie których na pierwszym miejscu stoi oczywiście udział w Christkindlesmarkt.

Nie do pubu, a na jarmark
Jarmarki w Norymberdze i Dreźnie przyciągają około 2 milionów gości każdego roku , przedświąteczne zakupy na straganach w Stuttgarcie i Frankfurcie robią ponad trzy miliony turystów. Jarmark w Dortmundzie wybiera ponad 3,5 miliona osób, które do wyboru mają 300 straganów ustawionych wokół gigantycznej, 45-metrowej choinki. Jarmark bożonarodzeniowy w Kolonii wybierają 4 miliony żądnych przedświątecznych wrażeń gości. Zaś w samym Berlinie zarówno mieszkańcy miasta, jak i przyjezdni – do wyboru mają ponad 70 „rynków” działających już od listopada, często zamykanych dopiero po świętach.

Kiedyś jarmarki wypełniały Niemcom czas oczekiwania na Boże Narodzenie, były miejscem, gdzie kupowano potrzebne do przygotowania świąt rzeczy. Z biegiem czasu przekształciły się w miejsca, w których Niemcy po prostu uwielbiają spędzać wolne chwile. Dziś na taki jarmark „wpada się” po pracy, tam można napić się grzańca i zjeść kiełbaskę z grilla, spotkać się ze znajomymi – mówi Marcin Antosiewicz. Oczywiście dziennikarz prywatnie „bywa” na jarmarkach. To nie tylko przedświąteczna tradycja, to część niemieckiej kultury i tożsamości – mówi.

Zwabić gości

Jako, że ilość adwentowych jarmarków z roku na rok w Niemczech rośnie, ich organizatorzy robią wszystko, by móc się wyróżnić. Są więc gigantyczne choinki skupiające uwagę i jeszcze większe diabelskie młyny, czyli karuzele dla odważnych. – Absolutnie topowy jarmark organizowany jest w Norymberdze. Jarmark ten z galerii kościoła Najświętszej Maryi Panny otwiera Dzieciątko Jezus – mówi znawca historii i kultury niemieckiej. Warto dodać, że jarmark w Norymberdze przynosi handlarzom ok. 100 milionów euro zysku.
ff
Strucla dominuje w czasie drezdeńskiego jarmarku (fot. PAP/DPA)
Korespondent TVP jednak najbardziej lubi jarmark drezdeński. – Jest bardzo tradycyjny w formie, skupiony na jednym centralnym placu – tłumaczy. W tym roku w Dreźnie jarmark odbywa się już po raz 580. „Drezdeńczycy nazywają go Striezelmarkt, od słowa Striezel, czyli strucli, tradycyjnego wypieku świątecznego. Tradycyjnym trunkiem podawanym na jarmarku jest oczywiście grzane wino lub smakowity miód pitny” – zachwala portal poznajsaksonie.pl tłumacząc, dlaczego miasto nazywane „perłą baroku” warto odwiedzić właśnie w tygodniach poprzedzających Boże Narodzenie.

Strucla dominuje w czasie drezdeńskiego jarmarku, jest tak istotnym jego elementem, że co roku, w drugą niedzielę adwentu odbywa się „Dresdner Stollenfest”, podczas którego przez miasto przechodzi uroczysta parada , na której prezentowany jest olbrzymi słodki wypiek. Strucla waży ok. 3 ton, jest długa na 3 metry i szeroka na 1,70 m. Kiedy pochód dociera na Striezelmarkt – pierwszy kawałek jest uroczyście odcinany. Cała reszta jest krojona i sprzedawana łasuchom, którzy chcą zrobić dobry uczynek. Dochód ze sprzedaży ciasta przeznaczany jest bowiem na cele charytatywne. Oczywiście struclę oferuje wielu sprzedawców prezentujących swoje frykasy na jarmarku. Kilogram ciasta można kupić za kilkanaście euro.

Co ważne – ciasto prezentowane podczas parady ma kształt „tunelu”, który ma przypominać wejście do tunelu kopalni, wszak region ma bogatą tradycję górniczą.

Dziennikarz TVP zwraca uwagę na jeszcze jeden charakterystyczny dla Drezna symbol świąt. – Można tam kupić najpiękniejsze schwibbogen, czyli tradycyjne niemieckie świeczniki. Kiedyś przedstawiały one scenki rodzajowe z życia górników. Teraz dekorowane są scenami po prostu „z życia” – dodaje Antosiewicz.
ff
Piramida nie tylko w Egipcie

Kolejnym symbolem zwłaszcza drezdeńskiego jarmarku jest piramida. „Jej historia sięga z kolei XVI wieku. Pierwsze piramidki robili ze złączonych końcami drewnianych patyczków rudawscy górnicy. Wewnątrz konstrukcji umieszczali świecę i ręcznie rzeźbione, miniaturowe postacie świętych. Z czasem pojawiły się obracający się na szczycie wiatrak i wiszące na nim dzwoneczki. Niektórzy badacze twierdzą, że piramida jest poprzedniczką wystrojonej choinki, która pochodzi przecież z Niemiec” – pisała na łamach „Rzeczpospolitej” podróżniczka Joanna Lamparska. „Współczesne piramidy zrobione są z toczonych kolumienek, na których wspierają się kolejne platformy budowli. Im więcej pięter, tym lepiej. Piramidy stawia się w sklepowych wystawach i w domach. Co prawda nie zastępują świątecznej choinki, ale niemal dorównują jej popularnością. W Dreźnie każdego roku staje ogromna piramida – ma 14 metrów wysokości, co uczyniło ją najwyższą na świecie i zapewniło wpis do Księgi rekordów Guinnessa. Na kolejnych kondygnacjach poruszają się figurki związane ze świętami i historią regionu. Są tu więc Trzej Królowie, górnicy i kominiarze, a także Śmierć”.

Hand made w cenie

Choć bożonarodzeniowe jarmarki najczęściej są dla dorosłych Niemców miejscem spotkań, a dla dzieci – wesołym miasteczkiem, czy też gigantycznym placem zabaw – warto zwrócić uwagę na fakt, że dzięki nim wielu wytwórców tradycyjnych przysmaków, regionalnych specjałów, jedzenia i trunków, których nie zobaczymy w popularnych sieciach handlowych – ma szansę dotrzeć do wielomilionowej klienteli.

Oprócz słodkich ciast z bakaliami, grzanego wina, miodu pitnego, czy kiełbasek z rusztu konsumowanych na miejscu – podczas przedświątecznych jarmarków można zrobić większe zakupy. Sprzedawane są bowiem tradycyjne wyroby charakterystyczne dla danych regionów, najlepszej jakości wędliny, wina, sery. Portal poznajsaksonie.pl wylicza jeszcze „prażone kasztany, migdały, piernikowe serca, marcepan i precle” – jako obowiązkowe smakołyki adwentowego jarmarku. Ale że nie samym jedzeniem człowiek żyje – zwłaszcza w okresie prezentowym – na jarmarku znajdziemy też wszelkiej maści wyroby rękodzielnicze. Rekordy popularności biją świece – w czasie jarmarków Niemcy robią zapasy świec na cały rok – i zdobione lampiony. – Co roku sprzedawane są oczywiście nowe rzeczy, widać swego rodzaju trendy. Takim ostatnim są właśnie papierowe lampiony – przyznaje Antosiewicz.

Prażone kasztany, migdały, piernikowe serca, marcepan i precle – to obowiązkowe smakołyki adwentowego jarmarku

ff
Schwibbogen, czyli tradycyjny niemiecki świecznik (fot. Wikipedia)
Dzięki temu, że każdego roku organizatorzy jarmarków wplatają nowe atrakcje, prześcigają się pomysłach, jak przyciągnąć nie tylko Niemców, ale i gości z zagranicy – wiekowa tradycja jest wiecznie żywa. – Na jarmarkach można spotkać przede wszystkim młodych Niemców. To dla nich idealne miejsce do spotkań. Bywa, że codziennie po pracy wpadają na lokalny jarmark i spędzają tam choćby 30 minut – podkreśla.

Dziennikarz pytany o to, co sądzi o rodzimych jarmarkach, tak wzorowanych na niemieckich, odpowiada: – Cieszę się, że powstają, że jest ich coraz więcej. Nie mam nic przeciwko temu, że pomysły są kopiowane z Niemiec, ale chciałbym, by ich organizacją zajmowali się Polacy. Dlaczego o tym mówię? W ubiegłym roku odwiedziłem taki jarmark pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie i okazało się, że większość wystawionych tam straganów pochodziła z Niemiec. Nawet karuzela przyjechała zza granicy – mówi Antosiewicz. – Szkoda, że nie mamy swoich pomysłów. Tym bardziej, że przecież powinniśmy pokazywać różnorodność regionalną, to, czym się wyróżniamy – zauważa.
Zdjęcie główne: ff
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.