Wywiady

Muzyka musi być jak dobry tatar: surowa i doskonała

– Musimy poczekać na kolejnych młodych gniewnych, którzy znów sprawią, że muzyka będzie doskonała. W rock and rollu umiejętności nie są najważniejsze, bo najistotniejsza jest szczerość – mówi Krzysztof „Grabaż” Grabowski, lider zespołu Strachy na Lachy. Co sądzi o młodzieży? Komu postawiłby pomnik i jak zareagował na rzeźbę z radzieckim żołnierzem w Gdańsku, która wywołała oburzenie rosyjskiej dyplomacji?

„Strachy na Lachy” to zespół znany z tego, że nie odwołuje koncertów, nawet jeśli ktoś z was ma problemy ze zdrowiem. Przeżyliście na scenie już tyle, że można was nazwać kapelą nie do zdarcia?

Jesteśmy coraz bliżej zdarcia, ale jak kiedyś powiedział Wojciech Waglewski: „muzycy muszą być jak wojownicy”. Odwołanie koncertu to jest tak jakbyśmy mieli ustąpić z pola bitwy. Nie jesteśmy młodzieniaszkami. Nie chodzimy codziennie na siłownię i nie biegamy triathlonu co drugi tydzień, więc ze zdrowiem bywa różnie. Muzycy są takimi samymi ludźmi jak wszyscy pozostali. Może mają trochę bardziej zdegenerowane wątroby. Mi się zdarzyło na przykład na marcowym koncercie w warszawskim „Palladium” całkowicie stracić głos. To dopiero był dramat. Dostajemy Złotą Płytę, jest wielka pompa, a tutaj wokalista traci głos...

Jednak poradziłeś sobie.

Lekarstwa zaczęły trochę później działać, ale co się wstydu najadłem to moje. Scena jest czymś wyjątkowym dla nas, bo to jest takie miejsce święte, jednak nawet tam, cały czas jesteśmy ludźmi.
„Muzycy muszą być jak wojownicy, choć nie jesteśmy już młodzieniaszkami”
Niedawno ukazał się wasz nowy klip „Bankrut... bankrutowi”. Ma bardzo minimalistyczną formę. Lubisz prostotę?

Trudno jest powiedzieć, czy jestem zwolennikiem wszechobecnej prostoty, ale gdybym miał wybierać, zawsze zdecydowałbym się na rzecz łatwiejszą w obsłudze, niż bardziej skomplikowaną. Naszemu wydawcy Sławkowi Pietrzakowi przypadł do gustu ten kawałek. Był gorącym zwolennikiem umieszczenia go nawet na pierwszym singlu. W wyniku dyskusji ta piosenka stała się czwartym z płyty „TO”. Sławek miał swoją wizję zobrazowania historii, która się dzieje w tej piosence, natomiast ja pisząc utwór, zupełnie inne obrazy miałem na myśli. Nie uważam, żeby akurat takie spojrzenie było jakimś błędem w sztuce. Każdy ma prawo do własnej interpretacji danej piosenki. Mi się ten teledysk podoba, bo jest inny, niż nasze dotychczasowe. Do tej pory bezgranicznie i ślepo ufałem Guzikowcom czyli Piotrowi Maciejewskiemu i Radkowi Wysockiemu, którzy robią większość naszych klipów. Czasami warto jednak przełamać smak i zboczyć nieco z udeptanej ścieżki.




Posługujesz się abstrakcyjnym językiem w tekstach. Czy są słowa, których wyjątkowo unikasz?

Wszystko dzieje się na słuch. To tak jak z bardzo dobrymi kucharkami, które komponując jakąś potrawę, nigdy nie używają wagi. Wszystko jest na oko i dobrze potem smakuje. Ze mną jest podobnie. To musi wewnątrz mnie brzmieć. Kiedy czuję – w związku z tym co napisałem – prawdziwą harmonię, jest to dla mnie znak, że frazę można zostawić.

Nie lubisz nadużywać zwrotu „Kocham cię”...

Dla mnie jest to słowo pechowe.

Lubisz szperać w poszukiwaniu nowych kapel i brzmień. Młodym muzykom rockowym w Polsce trudno jest się przebić.

Oferta tych młodych zespołów jest na tyle liczna, że ciężko wyłonić te najlepsze. W dalszym ciągu młode kapele poruszają się w jakimś zaklętym kręgu. Mają problem z doborem adresata swojej twórczości. Naturalnym odbiorcą tego typu muzyki, powinni być rówieśnicy, natomiast oni coraz rzadziej mają ochotę wychodzić na ich koncerty. Jeśli chodzi o zespoły używające gitar, żyjemy na takim zakręcie muzycznym. Musimy poczekać na kolejnych, młodych gniewnych, którzy znów sprawią, że ta muzyka będzie jak dobry tatar, surowa i doskonała do zjedzenia. Rock and roll to gatunek, w którym umiejętności może nie są najważniejsze, ale najistotniejszym elementem jest szczerość. Może pojawią się zespoły, które będą grały na przyzwoitym poziomie a oprócz tego zaoferują swoją bezwzględną szczerość. Ludzie zrozumieją ten przekaz i będą się z nim utożsamiać. Polska publiczność nie lubi wyszukanych historii. Słuchacz ma coraz szersze spektrum. To nie tak jak kiedyś, że jak ktoś słuchał punk rocka, to nie słuchał metalu. Teraz to się kogli mogli i przeciętny słuchacz może sięgnąć po coś popowego, metalowego, rapowego. To może ma związek z odbiorem muzyki młodych zespołów. Musiałbym odbyć studia w tym kierunku, żeby zbadać, dlaczego tak się dzieje.

Jesteś historykiem z wykształcenia....

Niepraktykującym.



Ostatnio burzę wywołała rzeźba „Komm Frau”, postawiona samowolnie przez studenta ASP Jerzego Bohdana Szumczyka przy al. Zwycięstwa w Gdańsku. Nie stała ona tam długo. Przedstawia – w formie pomnika – żołnierza armii radzieckiej gwałcącego ciężarną kobietę. Jak odniesiesz się do tej akcji?

Skoro jesteśmy w stanie uczcić pamięć polskiego prezydenta, który rozbił się w Rosji i zginął tragicznie, to również nie powinniśmy się odwracać od losu tych setek tysięcy kobiet, które zostały zgwałcone w czasie II wojny światowej. Nie możemy udawać, że tego problemu nie było. Immanentną cechą konfliktów zbrojnych, jest to, że do takiego bandytyzmu dochodzi. Jeżeli mamy mówić o sztuce, która odzwierciedla rzeczywistość, to umówmy się, artysta ma prawo do tego, żeby w jakimś stopniu, wyrażając siebie np. w formie pomnika, mógł to upamiętnić. W każdym mieście, nie tylko w Gdańsku, przez które przechodziła Armia Czerwona, były setki kobiet, które doświadczyły, tej powiedzmy w cudzysłowie „miłości syberyjskiej”. To są historie, które spaskudziły życie tym kobietom na długie lata. One były w jakimś stopniu stygmatyzowane. Do końca życia nie potrafiły sobie z tym poradzić. To były indywidualne dramaty tych kobiet.

W Polsce stawiamy wyjątkowo dużo pomników i spieramy się o nie.

Jeśli chodzi o pomnikomanię, to generalnie nie mam nic naprzeciwko pomnikom. One są jakimiś śladami po epoce. Pomnikiem jest Pałac Kultury i Nauki, nie powinno się go niszczyć w żaden sposób, choć wiele osób w kraju on uwiera, kojarzy się nieszczególnie. Jest jakimś momentem historii, który będzie nam coś przypominał. Wspomnę jeszcze o innej sprawie, dotyczy miasta, w którym żyję czyli Poznania. Zbudowaliśmy w nim Zamek Królewski... w XXI wieku. Większość poznaniaków patrząc na niego mówi, że to zamek Gargamela. Zgadzam się z nimi. Nie pasuje do otoczenia i jest bolącym wrzodem na landszaftowym obrazie naszego miasta. Pojawiają się różne inicjatywy pomnikowe, kogo by tutaj uczcić. Są pomysły, które powodują , że człowiekowi włosy wychodzą z głowy. W ciągu jednej nocy, jak zobaczyłem jeden z projektów, z włosów czarnych zrobiły się białe, dlatego chodzę w czapce. We wszystkim potrzebny jest umiar i umiejętność trzeźwego spojrzenia.

Komu ty postawiłbyś pomnik?

Jackowi Kuroniowi.

Jeżeli mamy mówić o sztuce, która odzwierciedla rzeczywistość, to umówmy się, artysta ma prawo do tego, żeby w jakimś stopniu, wyrażając siebie np. w formie pomnika, mógł to upamiętnić.

Skoro jesteśmy przy postaci związanej z okresem polskiej transformacji. Jak na przestrzeni lat oceniasz Lecha Wałęsę? Niedawno obchodził 70. urodziny i 30. rocznicę przyznania Pokojowej Nagrody Nobla. To postać, która wywołuje w Polsce duże emocje.

Ze mną jest podobnie. To nie jest człowiek, którego można jednoznacznie oceniać. Przytrafiła nam się postać wybitna, wymykająca się wszelkim klasyfikacjom. Człowiek, którego jednego dnia możemy podziwiać, a drugiego przeklinać patrząc w lustro, nie dowierzając, że wczoraj go uwielbialiśmy. To niepowtarzalny byt. Myślę, że z historii Polski XX wieku zapamiętamy Józefa Piłsudskiego i Lecha Wałęsę.

Widziałeś „Człowieka z nadziei” Andrzeja Wajdy?

Tak, na ten film można pójść, abstrahując od tego jaki mamy stosunek do Wałęsy i z której strony sceny politycznej lokujemy swoje sympatie. Warto zobaczyć genialną rolę Roberta Więckiewicza. Będą osoby, którym ten film się nie spodoba. Dopatrzą się jakichś spisków i manipulacji. To tak jak z Lechem Wałęsą. Każdy z nas ma do niego indywidualny stosunek. Ja uważam, że film jest dobry.

Jak podobała ci się muzyka? Nie brakuje tu ducha lat osiemdziesiątych: Brygada Kryzys, KSU, Dezerter, Tilt.

Nigdy bym nie podejrzewał Andrzeja Wajdy o taki wybór ścieżki dźwiękowej, bardzo sympatyczna. Powiem za inżynierem Mamoniem, że lubię spotykać się z piosenkami, które już kiedyś słyszałem.



W wywiadach zarzucasz młodym ludziom bierność i hedonizm. Śpiewasz na ostatniej płycie „Jesteście gorsi, niż wasi starzy”. A może to właśnie starsze pokolenie przyczyniło się do tego, że młodzi wychowali się na takim, a nie innym podłożu kulturowym?

Na pewno jest w tym jakieś ziarno prawdy. My byliśmy wychowywani w okresie komunizmu w zupełnie innych warunkach. Młode pokolenie urodziło się już w wolnej Polsce. Nie miało tyle dylematów co my. Każda generacja ma swoje problemy, tylko nie każda potrafi je nazwać. Wydaje mi się, że młodzi mają kłopot z ich zdefiniowaniem. Kiedy jesteś młody musisz się przeciwko czemuś buntować, mieć jakiegoś wroga. Kiedyś była nim komuna, a jak ktoś nie czuł się na siłach, żeby dostrzec w komunizmie wroga, to znajdował go w postaci swoich rodziców. Teraz te stosunki są bardziej partnerskie. Chodzimy na te same koncerty, słuchamy tych samych kapel. Siłą rzeczy ten konflikt pokoleń musi znajdować ujście w innych segmentach życia. Myślę, że to jest jeden z powodów bezradności i apatii młodych. To jest pierwsze pokolenie, które korzysta z kapitalizmu w Polsce. My jak wychodziliśmy na ulicę, to mieliśmy puste haki i wódkę na kartki, a oni mają wszystko. Oni sobie nie uzmysłowią, że ten świat mógłby wyglądać inaczej. Moi rodzice dorastali w czasie wojny, dla nich głód był czymś powszechnym. To była jeszcze większa trauma. Siłą rzeczy robili wszystko, żebym nie czuł braku jedzenia. Nigdy nie zrozumiem głodnego, bo nigdy głodny nie byłem. Nasze pociechy, zupełnie inaczej reagują na nasze spostrzeżenia, kiedy my je próbujemy w jakiś sposób ostrzec.


Jeśli młodzi się buntują, to w środowisku naturalnym, czyli internecie. Dwudziestopięciolatka Marina Shifrin nagrała klip, na którym tańczy i składa wypowiedzenie pracodawcy. Nie podobały jej się główne zasady, którymi kierowała się korporacja. Masz podobną historię za sobą. Pracowałeś dziesięć lat w jednej ze stacji radiowych i kiedy ona zmieniła priorytety, też spektakularnie zerwałeś współpracę, wygarniając przełożonym co o tym sądzisz.

Dla mnie jej postawa to nie jest żadne bohaterstwo, ale fajnie, że dziewczyna ma przysłowiowe jaja. Moim zdaniem praca w korporacji to jest wielki dramat człowieczeństwa. Na szczęście nie muszę tak funkcjonować i czuję się z tego powodu bardzo szczęśliwy. Kiedy byłem młody trzy czwarte mojej energii życiowej koncentrowało się na tym, żeby nie pójść do wojska. Moja konstrukcja psychofizyczna wyklucza funkcjonowanie w grupie z taką hierarchią, jaką posiada armia. Siłą rzeczy można przełożyć to na korporację. Nie byłbym w stanie funkcjonować w układach, w których trzeba kogoś podgryzać, nadgryzać, zakopywać. Jestem człowiekiem, dla którego konflikt jest czymś złym. Na przykład dla polityków to naturalne, że muszą wywoływać sztuczne konflikty, żeby móc funkcjonować. Moja natura jest zupełnie odmienna. Kiedy się muszę kłócić, to jestem chory.

Uwielbiasz sport. Nasza piłkarska reprezentacja znowu nie jedzie na mundial. Do czego porównałbyś kadrę?

Staram się nie kopać leżącego. Musimy czekać na pokolenie, które będzie w stanie unieść na swoich barkach i nogach ten ciężar. Na razie zadowalamy się historiami nie z najwyższej półki. Wystarczy nam zerwanie jabłek z tych najniższych gałęzi, tam gdzie trzeba lekko stanąć na palcach, chociaż wiemy, że te najsmaczniejsze rosną na samym czubku. Sport ma to do siebie, że nie dopuszcza, nie toleruje ludzi, którzy nie chcą się wspinać. Jest historią dla pozytywnie zakręconych szaleńców. Jeśli u nas ich nie ma, to przed każdym ważniejszym pojedynkiem jeszcze zanim wyjdziemy na boisko, przegrywamy ten mecz w głowach. Jeśli dołożymy jeszcze system szkolenia młodzieży, brak boisk to składa się to na obraz mizerii.
Zdjęcie główne: Krzysztof „Grabaż” Grabowski (fot. TVP/Marcin Sochacki)
Zobacz więcej
Wywiady wydanie 13.10.2017 – 20.10.2017
„Powinniśmy powiedzieć Merkel: Masz tu rachunek, płać!”
Jonny Daniels, prezes fundacji From the Depths, O SWOIM zaangażowaniu w polsko-żydowski dialog.
Wywiady wydanie 28.07.2017 – 4.08.2017
Definitely women in India are independent
Srinidhi Shetty, Miss Supranational 2016, for tvp.info
Wywiady wydanie 28.07.2017 – 4.08.2017
Małgosia uratowała mi życie. Dzięki niej wyszedłem z nałogu
– Mam polski paszport i jestem z niego bardzo dumny – mówi amerykański gwiazdor Stacey Keach.
Wywiady wydanie 28.07.2017 – 4.08.2017
„Kobiety w Indiach są niezależne. I traktowane z szacunkiem”
Tak twierdzi najpiękniejsza kobieta świata Srinidhi Shetty, czyli Miss Supranational 2016.
Wywiady wydanie 14.07.2017 – 21.07.2017
Eli Zolkos: Gross niszczy przyjaźń między Żydami a Polakami
„Żydzi, którzy angażują się w ruchy LGBT, przyjmują liberalny styl życia, odchodzą od judaizmu”.