Po godzinach

Wszyscy mówimy „Młynarskim”

„Przyjdzie walec i wyrówna”, „Tupot białych mew”, „W co się bawić” – to cytaty z piosenek Wojciecha Młynarskiego. Te, jak i wiele innych, na trwałe weszły do językowego krwiobiegu, bo Młynarski opowiada o świecie tak, jak nikt inny tego robić nie potrafi. W lapidarny, poetycki sposób pokazuje, jak wygląda życie rodzinne, romansowanie, wczasowanie, imprezowanie, marzenia przeróżne, tęsknoty i nawyki polskiego obywatela.

W Zatoce Sztuki w Sopocie odbędzie się w ten weekend, 21-22 września, Festiwal Twórczości Wojciecha Młynarskiego. Będą koncerty, spotkania, wystawy oraz konkurs na najlepszą interpretację utworu Młynarskiego. Koncerty poprowadzi Grażyna Torbicka. Festiwal jest autorskim pomysłem aktora Jacka Bończyka przy poparciu Wojciecha Młynarskiego.

Oprócz Wojciecha Młynarskiego na scenie pojawią się też Wiktor Zborowski, Joanna Trzepiecińska, Klementyna Umer, Anna Sroka, Arek Brykalski, Kuba Badach i Jacek Bończyk.



Piosenki Wojciecha Młynarskiego mają status evergreenów, nazywane są nawet śpiewanymi felietonami. Są różnorodne – satyryczne, obyczajowe, pełne liryzmu. Młynarski opowiadał o świecie tak, jak nikt inny tego robić nie potrafił. W lapidarny, poetycki sposób pokazywał, jak wygląda życie rodzinne, romansowanie, wczasowanie, imprezowanie, marzenia przeróżne, tęsknoty i nawyki polskiego obywatela. Humor, celny skrót, zaskakująca obserwacja z życia z pozoru powszedniego – to tylko kilka z jego firmowych.

Wojciech Młynarski skończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, a artystyczne szlify zdobywał w legendarnym studenckim klubie Hybrydy. Za swoich mistrzów uważa Mariana Hemara, Juliana Tuwima i Jeremiego Przyborę.

Jego piosenkami zachwycał się m.in. pisarz Stanisław Dygat, który twierdził, że są tam dobre, że „kwalifikują go na najbardziej interesującego pisarza w młodej literaturze polskiej”.

Po Hybrydach pracował m.in. w kabarecie Dudek, gdzie jak mówił w jednym z wywiadów, „nauczył się lapidarności”.

Młynarski wpisał się mocno w historię Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Pojawił się tam po raz pierwszy w 1963 r., gdy Joanna Ostala śpiewała piosenkę z jego tekstem pt. „Ludzie to kupią”. A potem poszło. W 1964 r. były już dwa utwory – „Spalona ziemia” i zaśpiewana przez Kalinę Jędrusik piosenka-pytanie „Z kim ci będzie tak źle jak ze mną” (obie z muzyką kuzyna Młynarskiego, kompozytora Romana Orlowa). Przez lata piosenek z tekstami Młynarskiego przybywało, stawały się przebojami, wygrywały festiwale.
Początkowo pisał teksty, reżyserował, prowadził konferansjerkę. Śpiewanie podobno mu odradzano, mówiąc, że głos nie ten i dykcja niezbyt dobra. Ale, jak to często bywa, doradcy nie zawsze miewają rację. Wojciech Młynarski stał się doskonałym wykonawcą swoich piosenek, kto, tak jak on, zaśpiewa „Jesteśmy na wczasach”, czy „Niedzielę na Głównym”.



Na antenie radiowej Dwójki w 1992 r. Młynarski opowiadał, że charakterystyczny sposób śpiewania wziął od włoskiego piosenkarza, Freda Buscaglione, który był niezwykle popularny w latach 50. – Byłem zafascynowany klimatem jego piosenek i technicznym sposobem podawania tekstu. On właściwie dość mało śpiewał, a jedynie muzykalnie mówił na jakimś tonie – powiedział Młynarski.

Jego piosenki ukazały się na kilkunastu autorskich albumach, ukazujących się od 1966 r. Teksty Wojciecha Młynarskiego śpiewali też m.in. Skaldowie – „Prześliczna wiolonczelistka”, Jarema Stępowski – „Statek do Młocin”, Hanna Banaszak – „Mam ochotę na chwileczkę zapomnienia”. Wymieniać można bardzo długo, a większość piosenek to przeboje. Co jeszcze? Bardzo dużo. Młynarski tłumaczył m.in. piosenki Jaquesa Brela i Georgesa Brassens. Przełożył też m.in. piosenki z musicalu „Jesus Christ Super Star”.

Wymieniać jego dokonania można bardzo długo. Przyjrzyjmy się teraz kilku jego piosenkom.
Festiwal w Opolu 1974 r. (fot. TVP)
Festiwal w Opolu 1974 r. (fot. TVP)
„Ludzie to kupią”

To tytuł piosenki i jednocześnie programu, który Młynarski przygotował w maju 1963 r. w klubie studenckim Hybrydy. Atakował w nim zły gust, tandetę, bezmyślność i chodzenie na intelektualną łatwiznę. Jak wspomina autor, „lansowaliśmy tezę, że prowincja to kategoria umysłowa, a nie geograficzna, i że wszędzie można książki czytać”.

Tekst powstał 50 lat temu, a jest niezwykle aktualny. Wczytajmy się we fragment:

„Ludzie to lubią, ludzie to kupią,
Byle na chama, byle głośno, byle głupio,
Do miast i wiosek, prosta nauka
Każdy wie za co ludzie płaca licznik stuka
Każdy wie za co ludzie płaca licznik stuka
W takt refrenu”

„Z kim ci będzie tak źle jak ze mną”

Zaśpiewana przez Kalinę Jędrusik piosenka zdobyła nagrodę na II Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1964 r. :

„Z kim tak ci będzie źle jak ze mną
Przez kogo stracisz tyle szans każdego dnia,
Kto blady świt, noce bezsenne
Tak ci zatruje, jak ja?!”

Tak brzmi fragment refrenu. „Bohaterka tej piosenki powstała w mojej wyobraźni, chociaż ani jej,ani jej problemów nie należy traktować serio; tekst jest pastiszem na gatunek piosenki znany jako polskie tango, na ckliwość i lirykę, i taką właśnie miłość. Pomyślałem sobie, że wykpię je w mojej piosence, pokazując portret kobiety z nawarstwieniem tej jej goryczy i nienawiści spuentowanych deklaracją +ja na ciebie czekam+. Czyli pastisz, ale… Kiedy Kalina Jędrusik zapoznała się z tym tekstem, zapytała mnie »Młody człowieku, skąd pan tyle rzeczy wie o kobiecie?«. Odpowiedziałem »Tylko z wyobraźni, pani Kalino« – ale jej nie przekonałem" – opowiadał Wojciech Młynarski o okolicznośsciach powstania piosenki.

Z piosenką wiąże się anegdota. W piosence Młynarski napisał: „kto będzie zdrowie miał i nerwy na takie ścierwo jak ty”. Kalina Jędrusik uznała, że słowo „ścierwo” jest mocno nieeleganckie i żadna dama tak nie mówi. Młynarski przekonać się nie dał, a wtedy rozzłoszczona Jędrusik powiedziała do obecnej przy rozmowie Agnieszki Osieckiej : „Widzisz, k…, on nic nie rozumie”. A na scenie zaśpiewała „na takie zero jak ty”. I wygrała.
Wojciech Młynarski (fot. TVP)
Wojciech Młynarski (fot. TVP)
„Jesteśmy na wczasach”

Moje apogeum opolskie to rok 1967 – wspominał Młynarski. Piosenki „Po prostu jestem”, „W co się bawić” i „Jesteśmy na wczasach” zdobyły wówczas trzy nagrody. Ta ostatnia piosenka stała się wielkim przebojem i publiczność wszędzie i nieustannie prosiła Młynarskiego, by ją śpiewał.



Zaczęło się już na V Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki. Widzowie domagali się bisów. „Śpiewałem »Jesteśmy na wczasach«, kiedy mnie rąbnęła osa w policzek i był taki wyścig, czy ja prędzej spuchnę, czy zaśpiewam piosenkę. I powiedziałem wtedy w amfiteatrze: Proszę państwa! Ja już nie będę bisować, bo szybko puchnę” – opowiadał Młynarski.

Inspiracją były oczywiście wczasy organizowane w PRL przez Fundusz Wczasów Pracowniczych. Jak wspomina Młynarski, stały się one symbolem tamtej rzeczywistości. Pierwowzorem basisty Waldka był pewien perkusista. „Te turnusy wczasowe, ten typ tzw. kaowca, czyli faceta kulturalno-oświatowego, zajmującego się rozrywkami turnusowiczów, te wieczorki zapoznawcze, ten koncert życzeń, te żywe kapele – to wszystko składało się na cały świat dwóch wczasowych tygodni, kiedy można wyrwać się z domu, z pracy i… pobawić się” – opowiadał Mlynarski.

Po latach Młynarscy kupili w Tatrach dom, nazwany „Puciówką” od „pucio-pucio” z piosenki.

"Za oknami noc, w górach śniegu moc okrywa wszystko
czort jedyny wie, co rzuciło mnie w to uzdrowisko.
Na parkiecie szum, wczasowiczów tłum spleciony gęsto,
siedzę tutaj sam, a przed sobą mam orkiestrę męską.
Typ, co szarpie bas wie, że nadszedł czas, gdy w kimś na bańce
czuła struna drgnie i rozpoczną się góralskie tańce.
Jest górala wart taniec, gdy masz fart, gdy dziewczę kwili.
Z basem typ to wie, więc uśmiecha się i już po chwili:
Dla sympatycznej panny Krysi z turnusu trzeciego
od sympatycznego pana Waldka: „pucio-pucio”!
Wojciech Młynarski (fot. TVP)
Wojciech Młynarski (fot. TVP)
„Tupot białych mew”

Piosenka o samopoczuciu nazajutrz, wykonywana przez Wiesława Gołasa w kabarecie Dudek.

Oto fragment:
Tupot białych mew o pokład pusty,
Tupot białych mew
I niesmak w ustach
Strasznie wszedł mi w krew
Ten tupot białych mew.

Do napisania piosenki zainspirował Młynarskiego rejs statkiem Stefan Batory do USA. Gdy artysści z Dudka wracali mocno skacowani do domu, Wiesław Golas powiedział: „jak te mewy strasznie tupią”. Zdanie to zapadło Młynarskiemu w pamięć. Potem na melodię przeboju „Strangers in the Night” napisał piosenkę „Tupot białych mew”. Janusz Sent skomponował później, na prośbę Młynarskiego, nową muzykę, zostawiając tylko cytat z oryginału”.



„Róbmy swoje”

Właściwie każdy powinien sobie słowa tej piosenki cichutko nucić:
„Róbmy swoje,
Pewne jest to jedno, że
Róbmy swoje,
Póki jeszcze ciut się chce,
W myśleniu sens, w działaniu racja,

Za recital, w którym wykonana została ta piosenka, który nosił taki sam tytuł, Młynarski dostał nagrodę Solidarności w 1982 r. Recital wystawiono w Teatrze Ateneum, który Młynarski nazywał swoim drugim domem. „W mym recitalu starałem się reagować na polski »stan umysłów«, komentować naszą społeczno-polityczną rzeczywistość” – wspominał artysta.

„Niedziela na Głównym

„Piosenek nie pisze się samym warsztatem, to jest stan umysłu autora” – opowiadał Młynarski wspominając powstanie piosenki „Niedziela na Głównym” z muzyką Jacka Szczygla. Inspiracją przyszła zza granicy. Była nią piosenka „Dimanche a Orly” Gilberta Becaud, która opowiadała o pewnym sfrustrowanym Francuzie, który chodzi na lotnisko i patrzy na odlatujące do USA samoloty. Młynarski przykroił tekst na naszą rzeczywistości i zaśpiewał o warszawskim Dworcu Głównym. „Tą piosenką dałem prztyczka w nos wszystkim snobom, wysyłając ich na Dworzec Główny w Warszawie” – wspominał. Piosenka stała się przebojem i jak wiele tekstów Młynarskiego, nadal brzmi świeżo i aktualnie. Jest symbolem narodowej nostalgii za kolorowym, lepszym życiem i satyrą na kompleksy.

„Na niski wskaźnik – niedziela na Głównym
Na nadmiar wyobraźni - niedziela na Głównym
Na splin, frustrację i oddech nierówny
Na Głównym niedziela, niedziela na Głównym.

„Żurek”

Na koniec, słuchając fantastycznych piosenek Wojciecha Młynarskiego, ugotujmy sobie żurek według jego przepisu. Jest krzepiący, melodyjny i brzmi smakowicie. Oto fragment piosenki z 1989 r. pt. „Żurek”.

Marcheweczkę ciach-ciach-ciach,
pietruszeczkę ciach-ciach-ciach,
porek i selerek trach - siekam
i nastawiam gaz na ful,
rosołeczek bul-bul-bul,
a ja siadam jak ten król - czekam.
Śmietaneczka tak-tak-tak,
zasmażeczka – co za smak,
kiełbaseczka sucha jak wiórek....
Tak gotuje sobie przez
dłuższy czas, aż gotów jest
najwspanialszy lek na stres – żurek!

Korzystałam m.in. z książek „Dookoła Wojtek. Opowieść o Wojciechu Młynarskim” Dariusza Michalskiego oraz „6x5 czyli 30 lat festiwalu opolskiego” Mariusza Jelińskiego
Zdjęcie główne: Wojciech Młynarski (fot. TVP)
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.