Cywilizacja

Dyktator, który chciał być okulistą

21 stycznia 1994 roku w Londynie Baszar al-Asad odebrał telefon z informacją, że w wypadku samochodowym zginął jego starszy brat. Dla Baszara był to koniec naukowej kariery, bo oznaczało, że to on zastąpi ojca na fotelu prezydenta Syrii. Mówiący płynnie po francusku i angielsku okulista miał być bliskowschodnim reformatorem, tymczasem jest stroną konfliktu, który kosztował życie ponad 100 tysięcy Syryjczyków.

Wojna w Syrii

zobacz więcej
Po objęciu urzędu, Asad starał się zrobić wszystko, by uważano go za wielkiego reformatora. Syria w początkach jego władzy w pewnym stopniu liberalizowała się politycznie. Setki dysydentów wypuszczono z aresztów, opozycjonistom pozwolono prawie otwarcie mówić o dręczących kraj sprawach, uczyniono nawet kilka niepewnych ruchów w kierunku złagodzenia kagańca założonego niezależnym mediom.

Jednak tempo tych  zmian wkrótce się zwolniło, jeśli w ogóle się nie odwróciło. Kolejne lata to tworzenie „liberalnego autorytaryzmu”, a nie demokratycznego państwa. Kulminacją tego trendu stały się protesty przeciwko rządowi rozpoczęte w marcu 2011 roku, brutalnie stłumione przez władze. Fala buntu przerodziła się w wojnę domową, która pochłonęła ponad 100 tysięcy ofiar, a po oskarżeniach o dokonanie ataku chemicznego świat zaczął dyskutować nad interwencją zbrojną w Syrii.

Śmierć Basela zmienia życie Baszara

Dramatyczną i przełomową dla jego życia informację o śmierci brata usłyszał rano, kiedy wychodził z wynajmowanego apartamentu w centrum Londynu. W stolicy Wielkiej Brytanii Asad studiował podyplomowo i praktykował okulistykę przy Western Eye Hospital, który jest częścią St. Mary’s Hospital. Tego samego szpitala, w którym kilka tygodni temu na świat przyszedł syn księżnej Kate i księcia Williama.

Do Londynu Baszar al-Asad wyjechał w 1992 roku ze stopniem doktora na Wydziale Medycyny Uniwersytetu Damasceńskiego. Uczył się także w wojskowej akademii w stolicy Syrii. Pracował również jako lekarz w szpitalu wojskowym w Teheranie. Jeszcze w szkole średniej nauczył się mówić płynnie po francusku i angielsku. W wieku czternastu lat należał już do młodzieżówki przywódczej partii Baas.

Wychowywał się w cieniu bardziej charyzmatycznego i dynamicznego brata Basela. To on był pupilem i przyszłością narodu, miał po ojcu przejąć władze w kraju. Baszar o polityce nie myślał, chciał zrobić karierę naukową.

Wszystko zmieniło się w 21 stycznia 1994 roku. 31-letni Basel pędząc po autostradzie swoim mercedesem, śpiesząc się na samolot do Berlina, w ogromnej mgle uległ wypadkowi i zginął na miejscu. Baszar został zmuszony wrócić do Syrii. Wezwał go ojciec, prezydent Syrii Hafez al-Asad.


Klan Asadów, zdjęcie datowane sprzed 1994 r. (fot. arch. PAP/EPA )

Media informowały, że senior rodu Asadów już w połowie lat 90. bardzo podupadł na zdrowiu. Według informatyków powoli miał przygotowywać się do przekazania władzy swemu najstarszemu synowi i wtajemniczał go w tajniki polityki państwowej, powierzając mu coraz bardziej odpowiedzialne zadania. Basel zajmował się problemami Libanu, który odgrywa szczególnie ważną rolę w polityce syryjskiej.

„Sudany Times” informował: „W Damaszku głośno jest od plotek o tym, kto zastąpi Asada i wyrażane są obawy, że tradycyjne konflikty mogą przerodzić się w krwawą walkę o władzę, gdy tylko prezydent umrze.”
„Jaki ojciec, taki syn”

Po powrocie do Syrii w 1994 roku Baszar al-Asad wstąpił do akademii wojskowej w Homs, na północ od Damaszku. Już w styczniu 1999 roku został awansowany na stopień pułkownika. Zaangażował się w walkę z korupcją na najwyższych szczeblach władzy w kraju. Było to postrzegane jako element rywalizacji z potencjalnymi oponentami ze „starej gwardii”. Między innymi posłał na emeryturę kilku wyższych rangą dowódców armii, a byłego szefa wywiadu Baszara Naddżara wsadził do więzienia na 12 lat za korupcję.

Oprócz działań politycznych, jako doradca prezydenta Syrii, namawiał ojca do reform jeśli chodzi informatyzację kraju. Był wielkim entuzjastą komputerów i internetu. Stał na czele naukowego towarzystwa technologii informacyjnych. W końcu to dzięki niemu kraj został podłączony do międzynarodowej sieci, co później zresztą odwróciło się przeciwko niemu.

Piękna pani el-Asad

„Niektóre kobiety dbają o styl, inne dbają o ludzi” – tak żony niemieckich i brytyjskich dyplomatów zaapelowały do małżonki syryjskiego dyktatora o przerwanie milczącego przyzwolenia na rozlew krwi w jej kraju.

zobacz więcej
9 czerwca 2000 roku na zawał serca zmarł Hafez al-Asad. Krajem rządził nieprzerwanie od 1971 roku. Do władzy doszedł jako przywódca skrzydła wojskowego rządzącej Partii Socjalistycznej Odrodzenia Arabskiego – partii Baas. Rządził Syrią żelazną ręką, nie cofając się przed krwawymi represjami wobec politycznych przeciwników, zwłaszcza wojujących islamistów.

Hafez należał do mniejszościowego muzułmańskiego odłamu alawitów, konsekwentnie forsował świeckość państwa, czego wyrazem było usunięcie z syryjskiej konstytucji zapisu o islamie jako religii państwowej.

Po jego śmierci wiadomo było, że na czele państwa stanie jego syn Baszar, od sześciu lat przygotowywany do tej funkcji. Damasceński parlament w pośpiechu znowelizował konstytucję, by umożliwić objęcie fotela prezydenta młodemu Asadowi. Deputowani obniżyli granicę wieku wymaganego od kandydata – z 40 na 34 lata, tyle miał wówczas dzisiejszy przywódca Syrii.

Francuski dziennik „Le Figaro” przekonywał, że śmierć Hafeza al-Asada „całkowicie zmieni sytuację na Bliskim Wschodzie”. Przeciwnego zdania była inna francuska gazeta „Liberation”, która skwitowała zmiany w Damaszku hasłem: „Jaki ojciec, taki syn”.

„Poświęcamy się dla ciebie krwią i duszą”

Już dwa dni po śmierci Hafeza, Baszar został mianowany zwierzchnikiem syryjskich sił zbrojnych. Tym samym został awansowany ze stopnia pułkownika na generała. Następnie podczas kongresu rządzącej w Syrii partii Baas ogłoszono go „przywódcą partii i narodu”. W ogólnonarodowym referendum Asad otrzymał 97,29 procent głosów. Jego ojciec, którego na kolejne kadencje Syryjczycy również zatwierdzali w referendach, otrzymywał od 99,6 do 99,9 procent.

W lokalach wyborczych ludzie nakłuwali sobie palce igłami, pieczętując kartki wyborcze własną krwią, wyrażając w ten sposób nieograniczone poparcie nowego prezydenta. Kiedy Baszar odjeżdżał po oddaniu głosu w swej dawnej szkole, przez kordon bezpieczeństwa przerwał się tłum ludzi, którzy rzucili się na samochód prezydenta-elekta, krzycząc: „Poświęcamy się dla ciebie krwią i duszą!”.


Wizyta Basara al-Asada w Watykanie w 2002 roku (fot. PAP/EPA/ CLAUDIO ONORATI)

Podczas zaprzysiężenia w syryjskim parlamencie Asad zapowiedział, że będzie kontynuował politykę ojca, ale, że będzie to polityka „dostosowana do nowego wieku”. Jeśli chodzi o sytuację na Bliskim Wschodzie, powiedział: „Pilno nam do pokoju z Izraelem, ale nie jest nam pilno do ustąpienia choćby cala naszego terytorium”. Damaszek do dzisiaj toczy spór z Jerozolimą o Wzgórza Golan, zajęte przez Izrael w 1967 roku.

Już w prywatnych rozmowach z dziennikarzami pozwolił sobie na intymne wyzwanie. Powiedział, że po śmierci ojca dopiero po raz drugi w życiu wszedł do jego gabinetu. Poprzednio uczynił to jako mały chłopiec, by pochwalić się pierwszymi słówkami francuskimi, których się nauczył. Zdziwiło go, że w pokoju niewiele się od tego czasu zmieniło. Niektóre media uznały tę wypowiedź za symbol modernizacji i reform w kraju.

Pierwsze symptomy zmian pojawiły się po kilku tygodniach, kiedy Asad ułaskawił kilkuset więźniów politycznych. Jednocześnie zaapelował do syryjskiej opozycji o włączenie się do „ogólnosyryjskiej debaty politycznej”. W następnych latach jeszcze kilkukrotnie wprowadzał amnestię dla dysydentów. Próbował także znieść obowiązujący od 1963 roku stan wyjątkowy.
W marcu 2001 roku z wizytą do Damaszku przybył Jan Paweł II. Asad tuż po przylocie papieża na lotnisku apelował o poparcie Syrii, Libanu i Palestyńczyków wobec „ucisku” ze strony Izraela. Podczas prywatnej spotkania prezydent Syrii podarował gościowi brązową statuetkę cesarza rzymskiego Filipa Arabskiego. Ponadto Janowi Pawłowi II księgę z portretami ośmiu papieży wywodzących się z Syrii.

Krótka „damasceńska wiosna”

Ociepleniem wizerunku prezydenta – według mediów – miało być także małżeństwo z młodszą o kilkanaście lat Asmą Akhras na początku 2001 roku. Poznali się jeszcze w Londynie dzięki ojcu pierwszej damy. Fawaz Akhras, znany kardiolog, tworzył w brytyjskiej stolicy wspólnotę ludności syryjskiej. To do niego Baszar listownie zwrócił się z prośbą o wskazanie najlepszego miejsca do odbycia praktyki lekarskiej. Na jednym z licznych spotkań towarzyskich wspólnoty Baszar poznał Asmę.

Nadal są małżeństwem, mają trójkę dzieci. Piękna Asma była nawet bohaterką zachodnich czasopism. Dziennikarka „Vogue’a” Joan Juliet Buck w oficjalnym profilu Asmy zatytułowanym „Róża pustyni” rozpisywała się o jej wspaniałym stylu i uroku. Razem błyszczą na salonach, chwalą się sielankowymi, rodzinnymi zdjęciami na portalach społecznościowych. Gdy wybuchł bunt w marcu 2011 roku międzynarodowe środowiska zwróciły się do niej o wsparcie ofiar walk, jednak Asma nie zdecydowała się zabrać stanowiska.


Z Asmą podczas przygotowywania porcji żywnościowych dla cywilów w 2012 r. (fot. PAP/Dar al Mussawir /News Pictures)

Do buntu, który doprowadził do wojny domowej w Syrii doszło jedenaście lat od objęcia przywództwa w kraju przez Asad. Jednak źle w kraju zaczęło dziać się dużo wcześniej. Okres jego liberalnych rządów nazwano „damasceńską wiosną”, ale już w połowie 2001 roku przeciwnicy polityczni ponownie trafili do więzień, reszcie zabroniono uczestniczyć w otwartych dyskusjach, a młodym, którzy porozumiewali się za pomocą sieci, Asad zaczął zamykać kafejki internetowe, których jeszcze niedawno był wielkim orędownikiem.

Po wydarzeniach z marca 2011 roku Asad zaczął stawać się wrogiem prawie całego świata. Choć twardo trzyma się tezy, że do buntu doprowadzili przestępcy, a atak chemiczny przeprowadzili terroryści.

„Nie było rozkazu, by zabijać ani być brutalnym” – mówił w wywiadzie dla CNN w 2011. Dodał: „To nie moje odziały, należą do rządu, nie jestem ich właścicielem. Państwo nie jest moją własnością”. Natomiast w rozmowie z dziennikarzem „Le Figaro” sprzed kilku dni Asad atakował: „Każdy, kto przyczyni się do finansowego i militarnego wzmocnienia terrorystów, jest wrogiem narodu syryjskiego.” Po raz kolejny odrzucił oskarżenia o użycie broni chemicznej.

Teraz organizacje międzynarodowe czekają na ekspertyzy kontrolerów ONZ, którzy badali miejsca chemicznych zamachów, prezydent Barack Obama na decyzję kongresu ws. wojskowej interwencji w Syrii, a świat na reakcje Asada, gdyby doszło do ataku na jego kraj.

Przy pisaniu tekstu korzystałem z depesz Polskiej Agencji Prasowej
Zdjęcie główne: Baszar al-Asad dowodzi siłami zbrojnymi Syrii (fot. arch. PAP/EPA/Sana)
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.