Rozmowy

Ciągle jestem związana z Opolem

– Festiwal zapowiada się naprawdę interesująco. W sobotnim koncercie „SuperJedynki” wystąpi cała plejada gwiazd. Koncert „Sing Sing – SuperDebiuty z Marylą!”, który poprowadzę w piątek 14 czerwca, będzie o tyle interesujący, że debiutanci będą śpiewać moje piosenki, w nowych aranżacjach. Już dziś mogę powiedzieć, że to będzie bardzo barwny i bardzo dobry koncert – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Maryla Rodowicz, która w tym roku obchodzi 45-lecie debiutu na opolskiej scenie.

Donos na Trojanowską, Sipińska bije się z Rodowicz, Niemen krzyczy. Za kulisami Opola

Ewę Demarczyk trzeba było wypychać na scenę, Anna German śpiewała w strugach deszczu, a towarzyszący jej muzycy wylewali wodę z instrumentów.

zobacz więcej
Wyobraża sobie Pani polską scenę muzyczną bez „Opola”?

Jestem przedstawicielką tego pokolenia, dla którego Opole było bardzo ważne, każdy chciał się pokazać tam co roku, wszyscy się bardzo starali, przygotowywali szczególny repertuar. Może teraz jest trochę inaczej, ale ja ciągle jestem z Opolem bardzo związana. Dla mnie to było i jest święto polskiej piosenki…

Opole zmieniło życie wielu polskich artystów. Dla Pani debiut w opolskim amfiteatrze podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej, 45 lat temu, chyba też był przełomem?

Właśnie, że nie. Takim moim ważnym debiutem było wygranie festiwalu studenckiego w 1967 roku w Krakowie. Rok później, gdy debiutowałam w Opolu – nie miałam żadnych sukcesów, tak naprawdę przepadłam. Myślę, że repertuar nie był trafiony. Dopiero w 1969 roku nastąpił prawdziwy początek mojej „opolskiej” kariery. Piosenka „Mówiły mu” odniosła wtedy sukces (I nagroda Przewodniczącego Towarzystwa Przyjaciół Opola – przyp. red.), rok później piosenka „Jadą wozy kolorowe” wywalczyła I nagrodę TVP. Później praktycznie co roku dostawałam jakieś nagrody, albo po prostu dobrze wypadałam. Dlatego raczej rok 1969 był dla mnie przełomowy.

Wielu Polaków do dziś wspomina festiwale z lat 70., wykonania niektórych wielkich przebojów, czy wspaniałych artystów, którzy wtedy święcili triumfy. Zdarza się Pani wspominać jakieś szczególne opolskie występy?

Wiele było takich pięknych i znaczących piosenek, które stawały się przebojami. Pamiętam, że Wojciech Młynarski jako autor tekstów piosenek często odnosił sukcesy, bo w Opolu nagradzane były piosenki, a nie wykonawcy. Kolejny poeta, który święcił triumfy, to Jonasz Kofta.



Jeśli chodzi o konkretne utwory, to pamiętam „Kwiat jednej nocy”, utwór który śpiewały Alibabki, „Jej portret” Bogusława Meca z muzyką Włodzimierza Nahornego… Pamiętam też piękne wykonanie „Samby przed rozstaniem” Hanny Banaszak. Pamiętam grupę 2 plus 1, zawsze mieli świetnie przygotowane przeboje. W Opolu występowała czołówka polskiej estrady.
W tym roku w Opolu także wystąpią najpopularniejsi polscy wykonawcy. Czy słyszała Pani o tym, że niektórzy czekali po 29 godzin w kolejce, by na jubileuszowy festiwal kupić bilety?

Fani do mnie piszą za pośrednictwem mojej strony internetowej, że próbowali rezerwować bilety w internecie, ale niestety im się nie udało. Wiem, że jest ogromne zainteresowanie „Opolem”. Festiwal zapowiada się naprawdę interesująco. W sobotnim (15 czerwca – przyp. red.) koncercie „SuperJedynki” wystąpi cała plejada gwiazd. Koncert „Sing Sing – SuperDebiuty z Marylą!”, który poprowadzę w piątek 14 czerwca, będzie o tyle interesujący, że debiutanci będą śpiewać moje piosenki, w nowych aranżacjach. To wielkie „głosy”, wielkie talenty, mieli wolną rękę, jeśli chodzi o aranżacje, nic nie było im narzucane, wybierali spośród bardzo wielu piosenek. Już dziś mogę powiedzieć, że to będzie bardzo barwny i bardzo dobry koncert!

Któraś z tych nowych aranżacji Panią zaskoczyła?

Tak. Zresztą kilku wokalistów wybrało mniej znane przeboje. Więc to będzie zaskoczenie także dla publiczności.

O poziom swoich „podopiecznych” jest Pani zatem spokojna?

Jestem pewna, że poziom koncertu będzie bardzo wysoki.

Choć artyści, którzy wystąpią 14 czerwca, pierwszego dnia Festiwalu, właśnie podczas koncertu „Sing Sing – SuperDebiuty z Marylą!” nazwani zostali „debiutantami”, to część z nich jest już znana szerszej publiczności. Choćby Natalia Sikora, zwyciężczyni tegorocznej edycji „The Voice of Poland”. Jak zwyciężczyni popularnego programu sobie radzi w Pani repertuarze?

Nie widziałam jej próby, bo równolegle odbywała się próba koncertu galowego z okazji 50-lecia Festiwalu. Wiem, że Natalia jest bardzo zapracowana, bo ma kilka premier w teatrze. Ale jest wielką osobowością, jestem spokojna o efekt.



Czy Pani zdaniem Polska pokocha Sikorę jako piosenkarkę? Wydaje się, że ma wszystkie atrybuty potrzebne wielkiemu artyście. Jest utalentowana, charyzmatyczna, ma silną osobowość… Ale z drugiej strony, żeby odnieść „wielki” sukces – musiałaby chyba wejść do „mainstreamu”? Poza tym jest też aktorką, gra w teatrze, ma swoje zobowiązania.
Sama jestem ciekawa, jak ona to rozegra. Rzeczywiście ma wszystkie atuty dobrej wokalistki, charyzmę, głos i siłę, ale moim zdaniem powinna rzucić aktorstwo. Szkoda takich ludzi do teatru, powinna się poświęcić muzyce.

Pewnie ci, którzy oglądają ją w teatrze mogliby powiedzieć – „szkoda takich ludzi na estradę”.

Nie wiem, jaka ona jest teatralnie, ale wiem, jak śpiewa. Jeśli ktoś ma taki talent, to musi wiedzieć, że muzyka jest zazdrosną sztuką i nie znosi konkurencji.

Często sięga Pani po płyty młodych polskich wykonawców? Jest Pani na bieżąco z tym, co dzieje się na rynku muzycznym?

Nie sięgam po płyty, ale śledzę wszystko w internecie. Wiem, kto wydał coś nowego, słucham, jestem bardzo ciekawa, chcę wiedzieć, co się dzieje w polskim show biznesie.

Ktoś ostatnio zrobił na Pani wrażenie?

Grupa LemON. Właśnie wydawałoby się, że oni są tacy niszowi. Ale nagrywają piosenki, które są na listach przebojów, czyli okazuje się, że te dwie rzeczy można połączyć.



Wracając do Opola. W tym roku w czasie festiwalu zostanie oddany swoisty hołd Annie German. Podczas jednego z koncertów będą wykonywane jej utwory, zaś galę poprowadzi Joanna Moro, odtwórczyni roli Anny German. Cieszy się Pani z tego, że w zasadzie dzięki serialowi telewizyjnemu młodsze pokolenia Polaków usłyszały o Annie German?

Oczywiście. Jej płyty są teraz na pierwszych miejscach list sprzedaży. Dzięki serialowi nowe pokolenie w ogóle odkryło, kim ona była.
W takim razie to może być doskonały pomysł na wskrzeszanie pamięci o niektórych polskich artystach. Pierwsze trzy odcinki serialu o Annie German w TVP1 obejrzało średnio ponad 6 milionów widzów.

Zgadzam się, tylko jeszcze muszą znaleźć się pieniądze na tego rodzaju produkcje. Serial o Annie German finansowała rosyjska telewizja, która miała szeroki gest, jeśli chodzi o produkcję. Wydali na to dużo pieniędzy, z tego co wiem – nie oszczędzali i gdy jakąś scenę trzeba było kręcić kolejny tydzień – nie robili problemów. Jestem pewna, że polskie stacje telewizyjne nie wydałaby takich pieniędzy.

Szkoda, tym bardziej, że przecież mamy wielu artystów wartych „przypomnienia”, choćby za sprawą serialu.

Na przykład Ewa Demarczyk.

Pani też przypomina swoją twórczość młodym pokoleniom. Wciąż wychodzą nowe „Rarytasy” w ramach Antologii Maryli Rodowicz.

Ten rok jest specjalny, bo obchodzę 45-lecie debiutu w Opolu, również z tej okazji ukazuje się moja antologia. Chciałabym polecić słuchaczom bogactwo wszystkich wznawianych płyt i wszystkich nagrań, w sumie ponad 400 piosenek, także tych, które wcześniej nie były publikowane. To prawdziwe rarytasy.

Pani obchodzi 45-lecie opolskiego debiutu i z szacunkiem wyraża się o festiwalu i jego idei, zaś jedna z naszych czołowych artystek, Edyta Górniak, zrezygnowała z udziału w koncercie, gdyż uważa, że nie jest godna mierzenia się z repertuarem Anny German, który miałaby wykonywać. Do Pani ten argument trafia?

Jeżeli artysta czuje się na siłach „wokalnie”, by mierzyć się z takim repertuarem – nie powinien rezygnować. A akurat pani Górniak – co jak co – ale wokal ma. Moim zdaniem wielkość Anny German nie była dla niej przeszkodą, a jedynie wymówką.

Rozumiem, że Pani nie jest żal, że Edyta Górniak nie wystąpi w Opolu?

Żal mi, bo by pewnie dobrze zaśpiewałaby piosenkę German. Ma głos, potrafi śpiewać i jest piękną kobietą.

Czy chciałaby Pani, żeby ministerstwo sportu zafundowało Pani, czy może „pomogło finansować” koncert na Stadionie Narodowym?

Ministerstwo Sportu?

Tak. Według raportu NIK Ministerstwo Sportu mogło wykorzystać ponad 6 milionów złotych niezgodnie z przeznaczeniem, bo zamiast na promocję Euro 2012 oraz piłki siatkowej, resort wydał je na zorganizowanie na Stadionie Narodowym koncertu Madonny.

Oczywiście o tym słyszałam. To wydaje się dziwne, wolałabym, żeby te pieniądze poszły na piłkę nożną, bo jestem fanką tej dyscypliny.

Trudno mi sprawę komentować, bo nie wiem, jakimi prawami rządzą się takie duże koncerty gwiazd zachodnich. Ale tych gwiazd przyjeżdża do nas bardzo dużo. Ostatnio na Orange Warsaw Festiwal wystąpiła Beyoncé i jakoś znalazły się na to pieniądze. Podobnie było z koncertem Erica Claptona. W Warszawie zagra Paul McCartney – i jakoś to się organizuje.

A Pani chciałaby zagrać na „Narodowym”?
To nie takie proste zapełnić tak ogromny stadion. Gram bardzo dużo koncertów, musiałabym się pewnie na jakiś czas wyciszyć. Kiedy przyjeżdża Paul McCartney, czy Beyoncé, która w chwili obecnej jest numerem „1” na świecie – wiadomo, że na stadionie jest „full”. Zresztą koncert Beyoncé bardzo mi się podobał, a pierwsze duże wrażenie zrobił na mnie sam wypełniony fanami Stadion Narodowy. Potem było jeszcze lepiej, bo Beyoncé śpiewa świetnie.



À propos wypełnionych fanami, czy kibicami stadionów. W jakim klubie chciałaby Pani zobaczyć Roberta Lewandowskiego?

Uważam, że powinien zostać w Dortmundzie – tyle, że powinni mu podnieść honorarium, bo do tej pory dostawał mniejsze pieniądze niż Niemcy. Prezesi powinni kombinować, podwyższyć mu gażę, by on nie kombinował, gdzie czmychnąć. W Borusii wychowali wielkiego zawodnika, z ich punktu widzenia byłoby szkoda, gdyby poszedł do innego klubu.

Wiem, że kibicuje Pani Legii Warszawa. Jestem jednak ciekawa, czy nie żałuje Pani, że Polonia musiała pożegnać się z Ekstraklasą?

To bardzo smutne, że 100-letni klub z takimi tradycjami został w ten sposób potraktowany.

Poza tym, ja nie jestem takim kibicem, który kocha tylko Legię i nie toleruje innych drużyn. Wręcz przeciwnie. Rozumiem żal i rozgoryczenie kibiców Polonii. Gdybym ja była szefową kibiców Legii – przygarnęłabym, „przytuliła” kibiców Polonii.

Ciekawy pomysł, problem w tym, że oni chyba za bardzo się od siebie różnią.

Kibice Legii to nie są potwory. Bardzo ich lubię, „Żyleta” Legii jest najlepsza.

Jak układa się Pani współpraca z Borysem Szycem, z którym poprowadzi Pani opolskie „Debiuty”. Czy już tak się zgraliście w konferansjerce, że rozumiecie się bez słów?
Pracujemy nad zapowiedziami, nad prowadzeniem koncertu. Bardzo lubię Borysa, jako człowieka. To wrażliwy, błyskotliwy mężczyzna, bardzo dobry aktor.

To prawda, że Pani miała możliwość wyboru współprowadzącego?

Wybieraliśmy razem z dyrekcją „Jedynki”. Była lista potencjalnych partnerów, ale krótka. Właściwie telewizja zdecydowała, że to będzie Borys, a dla mnie to był świetny wybór, bo Borysa znam i cenię.

Nie jestem takim kibicem, który kocha tylko Legię i nie toleruje innych drużyn. Wręcz przeciwnie. Rozumiem żal i rozgoryczenie kibiców Polonii. Gdybym ja była szefową kibiców Legii – przygarnęłabym, „przytuliła” kibiców Polonii

Zdjęcie główne: Maryla Rodowicz (fot. Daniel Nejman/marylapress.pl)
Zobacz więcej
Rozmowy Poprzednie wydanie
Agnieszka Romaszewska: Polacy muszą włączyć się we wspólne...
Szefowa TV Biełsat rozważa, czy Białorusini mogą zarazić się etnicznym szowinizmem.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Reżyserki, etyczki, ministry… Najbardziej irytuje mnie gościni
Gombrowicz ironizował, że pisarka to gorszy rodzaj pisarza. A kiedy Wisława Szymborska dostała Nobla, w niektórych artykułach w uznaniu jej zasług pisano, że należy ją nazywać poetą, nie poetką.
Rozmowy wydanie 29.11.2019 – 6.12.2019
Polska czerpie niemałe przychody z bitcoina. Czy nad Wisłą są...
Będziemy płacili librą Facebooka albo walutą chińską. Chyba, że powstanie narodowy pieniądz cyfrowy.
Rozmowy wydanie 22.11.2019 – 29.11.2019
Szeptuchy odwracają uroki, huculskie voodoo zabija wiedźmy
Znam mnóstwo zaklęć, więc znajomi czasami proszą mnie o pomoc. Jedna koleżanka powiedziała, że dzięki mnie zaszła w ciążę – opowiada etnolog badająca magię ludową.
Rozmowy wydanie 22.11.2019 – 29.11.2019
Auta elektryczne będą jak hulajnogi
Dzisiejsze dzieci, gdy dorosną nie będą chciały mieć na własność samochodu spalinowego. Będą wypożyczać auta elektryczne – przewiduje Anna Skarbek-Żabkin, ekspert motoryzacyjny.