Wywiady

Chcę grać do śmierci

– Kardiolog mi powiedział, że mam serce 25-latka. I ja się tak czuję. Jak się obracasz w kręgu ludzi młodych, a tak jest ze mną, to się czujesz młodo. Poza tym uwielbiam to, co robię. Koncerty dają mi wielki power. I jeszcze należę do tej mniejszości, która może się z tego utrzymać. W związku z tym sprawa jest prosta. Chcę grać do śmierci – mówi Kazik Staszewski w rozmowie z Katarzyną Nowicką i Pauliną Sochą-Jakubowską.

Przed chwilą widziałyśmy, jak witasz się ze swoim synem i maleństwem, które trzymał na rękach. Czy to jest twoja druga wnuczka, bądź wnuczek?

Niewiele osób o tym wie, ale jestem już podwójnym dziadkiem. Druga wnuczka, Helena, urodziła się 22 lutego. Starsza ma na imię Hania.

Śpiewasz wnuczkom?

Czasem coś im śpiewam. Ale nie lubię śpiewać, gdy nie mam orkiestry, a w domu o orkiestrę trudno.

To teraz tak naprawdę wypada się zapytać, jak powinnyśmy się zwracać do dumnego dziadka, zwłaszcza podwójnego. Może „Panie Kaziku”?

Mówcie na „ty”.

Czy wiesz, która płyta Kultu ukaże się 13 maja? Liczysz to jeszcze?

Szczerze mówiąc często mam z tym kłopoty. Wydaje mi się, że „Prosto” to siedemnasta, albo szesnasta płyta samego Kultu. Bo jeśli chodzi o mnogość innych projektów, to się pogubiłem. Na zliczenie tego musiałbym poświęcić kilkanaście minut.

Dlaczego płytę zatytułowaliście „Prosto”?

Genialność tego tytułu polega na tym, że ma dwojakie znaczenie. I mówię o tej genialności, bo to pomysł nie mój i mogę go pochwalić.
Kiedy nagraliśmy wszystkie instrumenty, do tego połowa wokali też była nagrana, jeden utwór, który jednomyślnie uznawaliśmy za najlepszy – tekstu wciąż nie posiadał. Muzyka podniosła tak wysoko poprzeczkę, że zacząłem strasznie kombinować, by tekst był adekwatny do muzyki. To nigdy nie jest dobra sytuacja, bo sztuka jest niedopowiedzianą historią, teksty są raz lepsze, raz gorsze. Tak samo jest z muzyką.

Z tą piosenką tak się woziłem i nagle Jarek Ważny, nasz puzonista i najmłodszy stażem członek zespołu powiedział, że to powinno nazywać się... prosto. I od razu ułożył mi się tekst do tej piosenki, ustaliliśmy, że będzie tytułową.

Ale mówiłeś o dwojakim znaczeniu.

„Prosto”, bo płyta jest bardzo prosto zagrana, dawno Kult tak oszczędnie nie grał. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że na płycie w ogóle nie ma zbędnych dźwięków. I „Prosto”, bo idziemy prosto, to pęknięcie, w którym nasz kraj się coraz bardziej pogrąża nas nie dotyczy. Oni po jednej i po drugiej stronie wykrzykują kalumnie pod swoim adresem, a my idziemy prosto przed siebie.

Na okładce płyty jest właśnie prosta droga.

Droga stoi, a po bokach jest mętlik. Grafik tłumaczył nam: „ Jesteście już starzy, ale w tym wyścigu i pędzie absolutnie dajecie sobie radę”. Powiedział też, że okładka sytuuje nas w takim momencie, w jakim jest Budka Suflera, bo to już jest firma, ale „prochu nie wymyślą”. My też prochu nie wymyślimy, mieliśmy co prawda różne pomysły na płytę, ale okazało się, że Kult wychodzi nam najlepiej.


Kilka tytułów piosenek nas zaintrygowało. Powiesz nam, o co chodzi z „Bombą na parlament” i tym, że „Zabiłeś ministra finansów”?

„Bomba na parlament” to jest dosłowny cytat z jakiejś gazety. To nie jest wzywanie do wysadzenia parlamentu w powietrze, a zeznanie jakiegoś funkcjonariusza ABW. Takie agencje muszą od czasu do czasu udowodnić swoją przydatność, bo inaczej będą im finanse obcinać. Więc robią takie cyrki, jak z tym facetem z Krakowa, który z czterema tonami trotylu miał ciężarówką wjechać pod Sejm. To dęta i naciągana sprawa służąca temu, żeby od czasu do czasu udowadniać swoją przydatność. To było tak nieporadnie zrobione, że ja nie uwierzyłem w jakieś realne zagrożenie.

A co z piosenką o ministrze finansów?

Czymże jest państwo? Państwo w osobie ministra finansów jest aparatem przemocy, zabierają nam uczciwie zarobione pieniądze. Zachowują się, jak regularny złodziej, który uderzy młotkiem w głowę, jak mu się nie odda pieniędzy. To taka paralela. Minister finansów, który ciągle wyciąga łapy po moje pieniądze, literalnie włamał się do mojego domu i chciał jeszcze coś zabierać, a ja go zastrzeliłem w samoobronie, żeby ratować dobytek.

Kiedyś powiedziałeś, że jako artysta chcesz być ekskluzywną prostytutką, która serwuje swoim klientom nowe doznania. Co serwujesz w „Prosto”, skoro sam określasz tę płytę, jako „bardzo oszczędną” w środkach?
Premiera nowego albumu KULT – „Prosto” odbędzie się 13 maja
fot. kult.art.pl
Prostota nie jest żadną wadą. Zwięzłość wypowiedzi to cecha, którą wielu chciałoby mieć. Nam akurat to wyszło, bo nic nie musieliśmy. Piosenki są proste, właściwie poza jedną – nie ma w nich żadnych solówek. Ale jest pomysł muzyczny. Z tekstów też jestem bardzo zadowolony. Muszę się przyznać, że już nie mam takiej łatwości pisania tekstów, jak kiedyś. 10, 15 lat temu potrafiłem wygenerować 8 tekstów dziennie i ręka nie nadążała za tym, co się we łbie kotłowało.

Teraz jestem zadowolony, bo udało mi się osiągnąć nietypową ostatnimi czasy zwięzłość i konkret tego, o czym mówię. Brakowało mi tego, bo ostatnie płyty były przegadane, a niektóre teksty – wręcz złe. Na „Prosto” nie ma czegoś, czego bym się wstydził i uważał za coś nieudanego.

Ostatnia piosenka na płycie nosi tytuł „Życie jest piękne”. To o twoim życiu? Przyszła pora na podsumowania?

Chciałem, żeby to się optymistycznie zakończyło. Życie jest piękne, tylko z uporem maniaka próbujemy je sobie obrzydzić. Oczywiście wydarzyło się w moim życiu parę historii, na które nie miałem wpływu i można było być szczęśliwszym, ale dzisiaj jestem tylko troszeczkę nieszczęśliwy. Życie jest piękne, należy je przeżywać z pełnym sercem, z pełnym dobrodziejstwem inwentarza zwłaszcza, że niewiele go zostało. W moim przypadku na pewno jest bliżej niż dalej.

Jeden z tabloidów jakiś czas temu bardzo przeżywał fakt, że spacerowałeś ze swoją małżonką trzymając ją za rękę, tak jakby było w tym coś dziwnego. Cieszy cię fakt, że nie wpisujesz się w tendencje show-biznesowe i jesteś mężem tej samej kobiety „od zawsze”?

Pogląd jest trochę niesprawiedliwy. Branża muzyczna, przynajmniej u nas w kraju, wcale nie jest tak rozbuchana i nie zmienia cały czas swoich partnerów, czy partnerek. Wojciech Waglewski ma żonę dłużej niż ja, Janerka też. Myślę, że nie różnimy się od całości społeczeństwa, to rozkłada się podobnie.
Problem w tym, że muzycy są traktowani nie do końca poważnie. Ozzy Osbourne kiedyś powiedział, że „bycie muzykiem rockowym to jedyny rodzaj pracy, do której możesz przyjść pijany i się wszyscy cieszą”. Co za tym idzie, cały etos zachowań i statut artystów grających jest taki, że dość luźno podchodzą do związków. A to nie jest prawda.

Istnieje coś takiego, jak etyka zawodu muzyka? Ostatnio media rozpisywały się na temat zachowania jednego z zespołów disco polo, który nie przyjechał na umówiony koncert charytatywny, bo wolał w tym czasie zarabiać kasę na koncercie komercyjnym.

Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Jeśli jesteśmy z kimś umówieni, to nawet kiedy pojawiłaby się propozycja czegoś lepiej płatnego – nie byłoby możliwości, żebyśmy bez zmrużenia okiem to zamienili. To bardzo nieuprzejme, żeby nie powiedzieć chamskie.

Z koncertami charytatywnymi trzeba jednak uważać. Często zdarzają się historie, że wszyscy dookoła zarabiają, a muzycy są jedynymi, którzy występują za darmo. Kiedyś się sparzyłem, bo graliśmy koncert, w którym główną gwiazdą był Rick Wakeman z grupy Yes. To był koncert, z którego dochód był przeznaczony na leczenie jednego z synów naszej koleżanki. Wszystkie polskie kapele oczywiście zagrały za darmo, a potem okazało się, że Wakeman, który po prostu stał za klawiszami, bo grał z playbacku – dostał za występ 6 tysięcy dolarów.

Ale jeżeli koncert jest sprawdzony, prześwietlony – nie wyobrażam sobie, żeby go odwołać. Koncert może być odwołany tylko z jednego powodu, jak ktoś zachoruje, ale tak mocno, że nie jest w stanie wyjść na scenę.
Smuci cię fakt, że Korwin-Mikke nie dostał się do Senatu? Kiedyś chyba z nim sympatyzowałeś…

A startował teraz?

Tak, w wyborach uzupełniających, z okręgu rybnickiego.

Korwin-Mikke mnie rozczarował kilka razy swoim cynizmem. Zresztą jest jedynym politykiem, który był u mnie w domu. Namawiał mnie do startu z ramienia UPR-u, bo jeszcze wtedy zdarzało mi się coś pozytywnego na ich temat powiedzieć. Powiedziałem mu, że gdybym miał dwa życia, to może bym się zdecydował, a że mam jedno, to nie chcę zamieniać inteligentnych kolegów z poczuciem humoru, na parlamentarzystów, ludzi, którym wcześniej w niczym się nie powiodło i poszli w politykę. A on mówi: „Zrobimy tak, pan wejdziesz z pierwszego miejsca, potem pan zrezygnuje i wejdzie kolejny, ten co był za panem”. Poruszył mnie taki cynizm. A jedna z jego ostatnich wypowiedzi, o niepełnosprawnych, była wręcz ohydna (Korwin-Mikke powiedział, że Igrzyska Paraolimpijskie „ze sportem nie mają wiele wspólnego – równie dobrze można by organizować zawody w szachy dla debili” – przyp. red.).

Nie chodzisz na wybory. Tak już zostanie? Nie zmieniłeś w tej kwestii zdania?

Nie. Za dużo razy już się rozczarowałem. To co ja muszę zrobić, to zapłacić podatki. Nie ma obowiązku chodzenia na wybory i absurdem jest mówienie o takim obowiązku. Zwłaszcza, gdy nie ma na horyzoncie nikogo, komu można zaufać, kto miałby jakąś wizję państwa. Teraz jest dokładnie tak, jak to lud określa: chodzi o dorwanie się do koryta i zdobycie jak najwięcej synekur dla swoich popleczników.

To co ja muszę zrobić, to zapłacić podatki. Nie ma obowiązku chodzenia na wybory i absurdem jest mówienie o takim obowiązku. Zwłaszcza, gdy nie ma na horyzoncie nikogo, komu można zaufać, kto miałby jakąś wizję państwa

No i przede wszystkim mamy gigantyczny podział. Zgadzam się z Rafałem Ziemkiewiczem, który swojego czasu celnie to ujął, że spór między PO a PiS, to spór między mafią a sektą i, że przed taką alternatywą stawia Polaków nasz system polityczny. Wymagają od ciebie deklaracji czy jesteś z sekty, czy jesteś z mafii, a ja nie chcę się tak deklarować.

A jak oceniasz lewą stronę?

Poraża mnie cynizm Palikota. Poraża mnie ślinienie się Leszka Millera do tego, aby być jeszcze premierem, podczas gdy rządy SLD były największą bodajże tragedią dla tego kraju. No i jeszcze do tego jest konglomerat Kwaśniewski, Palikot, Siwiec. Przecież to już wszystko było i nie rokuje.

Ale masz też dobre zdanie o niektórych politykach. Powiedziałeś przecież w jednym z wywiadów, że za najlepszego prezydenta po 1989 r. uważasz Lecha Kaczyńskiego.

I podtrzymuję to. Nadal uważam, że Lech Kaczyński był najlepszy. Choć nie ukrywam, że także ze względu na brak konkurencji. No bo kto? Jaruzelski? Wałęsa? Kwaśniewski? Na pewno nie. Kaczyński miał parę takich dni, podczas których był naprawdę wielkim politykiem. Weźmy np. Gruzję. Dotarło do mnie niedawno, że on tam właśnie dzięki swojej inicjatywie i kilku swoich kolegów po fachu, powstrzymał rosyjskie wejście do Tbilisi. Bo inaczej się zdobywa zwykłe miasto, a inaczej sytuacja wygląda, gdy w tym mieście jest kilka głów państw. Tu już nawet Rosja Putina nie mogła sobie na ten rodzaj ruchu pozwolić.

Miał też kilka wpadek. Ale trzeba pamiętać, że Lech Kaczyński musiał przeciwstawiać się kolosalnej agresji mediów. Miał wyjątkowo zły PR i nic dziwnego, że czasem potrafił się zdenerwować i obrazić za coś, co nie było tego warte. Komorowski jest traktowany przez media znacznie, znacznie łagodniej.

Poraża mnie cynizm Palikota. Poraża mnie ślinienie się Leszka Millera do tego, aby być jeszcze premierem

A jakim jest prezydentem?

Ostatnio był na premierze „Układu zamkniętego”. Ja też tam byłem. I potem słyszałem jego wypowiedzi o filmie. Dla mnie były kuriozalne. Mówił ogólnikowo, tak jakby to, co widzieliśmy w tym filmie odbywało się nie w kraju, którego jest głową, ale np. w Tunezji. Cóż… nie jest to polityk wybitny. To taki nasz Bronek. Raz ma wąsy, raz nie ma, poluje… Jest dobry jako kumpel do biesiady, ale niekoniecznie nadaje się do stania na czele 40-milionowego państwa. Przyznam, że żałowałem, gdy na konwencji, która wybierała kandydata PO na prezydenta, odpadł Radek Sikorski.

Sikorskiego byś poparł?

Ja to wszystko oceniam post factum. Wtedy Sikorski nie miał jeszcze takiego bagażu wpadek i zaniechań, jako minister spraw zagranicznych, więc może bym go poparł. Mam słabość do takich charakterów, które są nietuzinkowe i niepowtarzalne.



Jeśli chodzi o podziały to ostatnio wywołuje je także sprawa związków partnerskich. Ty jesteś za, przeciw, czy w ogóle cię to nie interesuje?

Tu dyskusja została skierowane na związki między partnerami tej samej płci, co jest przekłamaniem, bo to dotyczy także par heteroseksualnych. Uważam, że takie sprawy powinny być uregulowane. Bo jeżeli kobieta i mężczyzna chcą sobie żyć bez ślubu, to nie może to pozostać w takiej próżni prawnej. I to samo dotyczy osób jednej płci. Zawsze jest i było te 10 proc. ludzi kochających inaczej i te związki powinny mieć jakieś unormowanie prawne. Dyskusyjna jest oczywiście sprawa ewentualnej adopcji dzieci, ale z tego co się orientuję nie ma takich propozycji.
Ostatnio Lech Wałęsa powiedział, że w Sejmie osoby homoseksualne powinny siadać w ostatniej ławie albo nawet dalej, za murem.

Wałęsa niestety od jakiegoś czasu pogrąża się w swoich wypowiedziach i niejednokrotnie plecie androny. Kiedyś uważałem, że gdy przestał być prezydentem zbyt łatwo zrezygnowaliśmy z jego charyzmy i możliwości prezentacji racji polskich na arenie międzynarodowej. Ale już od jakiegoś czasu myślę, że słusznie iż tak się stało. Sam niech siada z tyłu!

Wałęsa niestety od jakiegoś czasu pogrąża się w swoich wypowiedziach i niejednokrotnie plecie androny. Kiedyś uważałem, że gdy przestał być prezydentem zbyt łatwo zrezygnowaliśmy z jego charyzmy i możliwości prezentacji racji polskich na arenie międzynarodowej. Ale już od jakiegoś czasu myślę, że słusznie iż tak się stało

Wróćmy z politycznego podwórka na podwórko Kultowe. Gdy zespół powstawał spodziewałeś się, że kiedyś na wasze koncerty będą przychodzić 50, 30 i 16-latkowie?

No pewnie, że się nie spodziewałem! Gdy zaczynaliśmy, w naszej załodze był 24-latek i dla mnie to był zgred! Potem w wieku 26 czy 27 lat chciałem nawet rzucić to granie i na jakiś czas rzuciłem. Wyjechałem do pracy za granicę. Szybko zrozumiałem jednak, że nie lubię remontować domów, wolę grać. Potem z kolei myślałem, że trzydziestka będzie takim momentem granicznym. Ale granie koncertów i tworzenie muzyki to jest tak przyjemne zajęcie…

Czyli nie przechodzi ci przez głowę myśl o końcu kariery?

W żadnym razie! Jakiś czas temu zrobiłem w Belgii kompleksowe badania. Kardiolog mi powiedział, że mam serce 25-latka. I ja się tak czuję. Jak się obracasz w kręgu ludzi młodych, a tak jest ze mną, to się czujesz młodo. Poza tym, jak już mówiłem, uwielbiam to co robię, koncerty dają mi wielki power. I jeszcze należę do tej mniejszości, która może się z tego utrzymać. W związku z tym sprawa jest prosta. Chcę grać do śmierci…
Zdjęcie główne: - Wydaje mi się, że „Prosto” to siedemnasta, albo szesnasta płyta samego Kultu. Bo jeśli chodzi o mnogość innych projektów, to się pogubiłem - mówi Kazik (fot. PAP/Adrian Starus)
Zobacz więcej
Wywiady wydanie 13.10.2017 – 20.10.2017
„Powinniśmy powiedzieć Merkel: Masz tu rachunek, płać!”
Jonny Daniels, prezes fundacji From the Depths, O SWOIM zaangażowaniu w polsko-żydowski dialog.
Wywiady wydanie 28.07.2017 – 4.08.2017
Definitely women in India are independent
Srinidhi Shetty, Miss Supranational 2016, for tvp.info
Wywiady wydanie 28.07.2017 – 4.08.2017
Małgosia uratowała mi życie. Dzięki niej wyszedłem z nałogu
– Mam polski paszport i jestem z niego bardzo dumny – mówi amerykański gwiazdor Stacey Keach.
Wywiady wydanie 28.07.2017 – 4.08.2017
„Kobiety w Indiach są niezależne. I traktowane z szacunkiem”
Tak twierdzi najpiękniejsza kobieta świata Srinidhi Shetty, czyli Miss Supranational 2016.
Wywiady wydanie 14.07.2017 – 21.07.2017
Eli Zolkos: Gross niszczy przyjaźń między Żydami a Polakami
„Żydzi, którzy angażują się w ruchy LGBT, przyjmują liberalny styl życia, odchodzą od judaizmu”.