Felietony

Zabić księdza. Kościół zawadza rewolucjonistom

Marian Zdziechowski przewidział, że w XX wieku wrogość do chrześcijaństwa przyjmie tak nienawistne formy, jakich dotąd świat nie widział. Zmarły 80 lat temu filozof nie miał złudzeń co do skutków, jakie Europie przyniosą komunizm i rozbuchane neopogańskie nacjonalizmy.

Luboń opodal Poznania. Był lutowy niedzielny poranek. Ksiądz Stanisław zasiadł w konfesjonale miejscowego kościoła. Pół godziny później rozpoczął odprawianie mszy świętej.

Kiedy zbliżył się do ambony, na której miał przeczytać Słowo Pańskie i wygłosić homilię, padły strzały. Jedna kula trafiła w twarz duchownego, druga – utkwiła w ewangeliarzu, który trzymał. Ksiądz Stanisław padł. Morderca strzelił jeszcze dwa razy w jego plecy, krzycząc: „Niech żyje komunizm!” i „Wynoście się z kościoła, to za waszą wolność!”.

Dramat rozegrał się 27 lutego 1938 roku. Ksiądz Stanisław Streich, który w chwili zgonu liczył niespełna 36 lat, był proboszczem parafii pod wezwaniem świętego Jana Bosko w Luboniu. Zabójcą kapłana okazał się 47-letni pomocnik murarski, działacz komunistyczny Wawrzyniec Nowak. Pojmany, stanął przed Sądem Okręgowym w Poznaniu i został skazany na karę śmierci.
Ilustracja z broszury „Śp. ks. Stanisław Streich, proboszcz parafii lubońskiej” ze zbiorów Biblioteki Kórnickiej PAN, Wydawnictwo „Jedność” – „Polska dla Polaków”, Poznań 1938
Zamach w Luboniu wstrząsnął opinią publiczną w Polsce. W pogrzebie księdza Streicha uczestniczyło około 20 tys. osób. Pod wrażeniem tego, co się stało był profesor Marian Zdziechowski – filozof, historyk idei, filolog slawista.

Kandydat Piłsudskiego

Uchodził on wtedy za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej humanistyki. Jego prace wydawano w obcych językach. Był doktorem honoris causa trzech europejskich uniwersytetów. W latach 1925-1927 piastował stanowisko rektora Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. W roku 1926, po zamachu majowym, Józef Piłsudski rozważał nawet jego kandydaturę na prezydenta Polski.

Wykopali jego zwłoki. Otworzyli bagnetem usta, a dentysta potwierdził tożsamość

Komunizm w rosyjskich warunkach przepoczwarzył się w zjawisko, które nie miało nic wspólnego z dziedzictwem oświecenia, z zachodnią ideą postępu. Stał się siłą uwsteczniającą Rosję. Mobilizował zalewające ten olbrzymi kraj azjatyckie żywioły do podboju Europy i walki z chrześcijaństwem.

zobacz więcej
Zdziechowski zmarł siedem miesięcy po zamordowaniu księdza Streicha – 5 października 1938 roku w wieku 77 lat. Ówczesna prasa informowała, że odszedł człowiek będący „sumieniem Narodu”, „współczesny Piotr Skarga”, „największy Europejczyk spośród wszystkich polskich kresowców”.

Myśliciel zapadł w pamięci Czesława Miłosza, który poświęcił mu opublikowany w 1972 roku esej „Religijność Zdziechowskiego”. Poeta, w latach 30. student Uniwersytetu Stefana Batorego, tak wspominał mistrza: „nazwisko jego otoczone było nimbem prawości i mądrości – ale dla większej części młodzieży, uwikłanej w zażarte spory pomiędzy skrajną prawicą i lewicą, był tylko szacownym zabytkiem minionej epoki”. Zdaniem Miłosza, historia przyznała jednak rację Zdziechowskiemu, który nie miał złudzeń co do skutków, jakie Europie przyniosą komunizm i rozbuchane neopogańskie nacjonalizmy.

Fałszywy mesjanizm

Po wydarzeniach w Luboniu, myśliciel napisał esej „Widmo przyszłości” będący swoistym jego testamentem. Tekst otwierał następujący akapit: „Zbrodnia, której ofiarą padł kapłan wybitny i zacny, ksiądz Streich, jest czymś u nas dotychczas niesłychanym. Pytamy, jak to się stać mogło, gdzie mamy szukać jej źródła? Szukać należy w zgniłej atmosferze, którą oddychamy. Kto tę zgniłą atmosferę stworzył? Wytworzyła ją propaganda sowiecka – przez nas, niestety, głupio lekceważona, a prowadzona przez Sowietów z niezrównaną umiejętnością i zręcznością”.
Wykład profesora Mariana Zdziechowskiego na Sorbonie. Fot. NAC
Problem, który podjął Zdziechowski, wydaje się dziś czymś anachronicznym. Bądź co bądź teraz, poza tak odległymi od Europy enklawami, jak Korea Północna, nie ma kwestii komunizmu. A obecnie Rosja nie stanowi dla Polski zagrożenia ideologicznego – w takim sensie, w jakim stanowił je Związek Sowiecki.

Rzecz w tym, że Zdziechowski będąc duchowym spadkobiercą Zygmunta Krasińskiego i wybitnym znawcą rosyjskiej kultury postrzegał komunizm nie tylko w kategoriach politycznych. W zjawisku tym myśliciel upatrywał zła metafizycznego, manifestacji szatana.

W swoich późnych esejach zarzucał Rosji sowieckiej fałszywy mesjanizm. Twierdził, że przejęła ona krążącą na obrzeżach rosyjskiego prawosławia ideę Moskwy – Trzeciego Rzymu, nadając jej zwulgaryzowaną, zsekularyzowaną formę. Taka była – według niego – konsekwencja dziejów Rosji: uwodzić ludzkość wzniośle brzmiącymi obietnicami, by ją ostatecznie zdeprawować.


„Bo co jest celem bolszewizmu?” – pytał Zdziechowski w „Widmie przyszłości”. I odpowiadał: „Walka z Bogiem. (…) Bolszewizm postanowił okaleczyć człowieka”. Okaleczenie to miałoby polegać na uczynieniu z człowieka maszyny pozbawionej jakiegokolwiek pierwiastka duchowego.

Polowanie na dusze

Jeśli zatem obecnie komunizm stanowi wyłącznie pieśń ponurej przeszłości, to przecież nadal mamy do czynienia z próbami przeorania natury ludzkiej – tym razem podejmowanymi przez europejski liberalny establishment, który został ideologicznie skolonizowany przez spadkobierców nowej lewicy. I tak kolektywistyczne utopie ustąpiły miejsce skrajnemu subiektywizmowi. Głosi on, że każda jednostka sama ma decydować o tym, co jest dobrem, a co złem, i generalnie żyć w takiej rzeczywistości, jaką sobie wedle własnego widzimisię wykreuje.

Mesjanizm wiecznie żywy

Filip Memches: Czy zadaniem Polski i Polaków jest odegranie szczególnej roli w dziejach świata? A jeśli tak, to jakiej?

zobacz więcej
W tej sytuacji nic dziwnego, że obrywa się Kościołowi katolickiemu. Swoim nauczaniem przypomina on bowiem, że zasady moralne i normy społeczne mają charakter obiektywny. Dlatego musi odpierać ataki opiniotwórczych środowisk, którym zależy na forsowaniu rewolucyjnych rozwiązań – takich choćby, jak uznanie pojęcia „grzech” za groźne narzędzie tresury na gruncie tradycyjnej, autorytarnej kultury.

I jeśli nawet dziś żadna licząca się w europejskiej polityce siła nie nawołuje do fizycznej przemocy wobec katolickiego duchowieństwa, to przecież tocząca się na Starym Kontynencie gra wizerunkowa polegająca na przedstawianiu tej grupy społecznej jako zorganizowanej zbiorowości przestępców, stanowi oczywistość.
Arcybiskup Stanisław Gądecki powiedział, że ksiądz Stanisław Streich był dla II Rzeczypospolitej tym, kim błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko dla PRL. Fot. PAP/Adam Warżawa
Warto dziś sięgać po książki Mariana Zdziechowskiego, bo w sposób głęboki i przenikliwy obnażają istotę totalitaryzmów. Nie są nią plany fizycznej eksterminacji wrogów klasowych, lecz polowanie na duszę każdego człowieka. A Kościół katolicki zawadza rewolucjonistom, ponieważ strzeże autonomii osoby wobec zakusów państwa, którym oni dowodzą.

– Filip Memches

PS Pod koniec października ubiegłego roku rozpoczął się proces beatyfikacyjny Sługi Bożego, księdza Stanisława Streicha na poziomie diecezjalnym. W homilii wygłoszonej kilka dni później w kościele świętego Jana Bosko w Luboniu metropolita poznański, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup Stanisław Gądecki powiedział, że kapłan ten był dla II Rzeczypospolitej tym, kim błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko dla PRL.


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Prorok z Wilna - film dokumentalny
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
„Mein Kampf” jako manifest feministek. Nowe szaty gender
Astronomii oberwało się za bycie z natury seksistowską, tak jak kominy fabryczne, równanie Einsteina i mechanika ciała stałego. Heteroseksualistom – za nieużywanie wibratorów do penetracji analnej.
Felietony Najnowsze wydanie
Czy walka o władzę w Europie zamieni się w krucjatę przeciw...
Dominika Ćosić: Europejczycy bardziej niż czarownicami z Warszawy, Budapesztu i Rzymu niepokoją się niekontrolowaną, nielegalną imigracją.
Felietony Najnowsze wydanie
Liberalne salony dorabiają gębę św. Janowi Pawłowi II
Dziennikarka katolickiego „Tygodnika Powszechnego” (!) przywołuje dziś zasadę „rozdziału państwa i Kościoła”, przyjętą w Konstytucji PRL w roku 1952, czyli w czasach stalinowskich.
Felietony Najnowsze wydanie
Więzień Auschwitz, agent wywiadu PRL. Popełnił samobójstwo
Oni szalenie głodowali. Uprzywilejowani byli ci, którzy z dna zupy ze zgniłych pokrzyw mogli wydobyć parę kartofli. O Tadeuszu Borowskim opowiada Andrzej Dobosz.
Felietony Najnowsze wydanie
Rąbał drzewo w syberyjskim mrozie. Z NKWD i donosicielami
Jeden siedział w gułagu za kradzież pieniędzy, inny za to, że po pijanemu strzelił do portretu Stalina. W kolejnym obozie rozpoznali człowieka, który ich torturował.