Kultura

Niewolnice zostają sułtankami, patrioci walczą z Grekami, a dziewczyny wygrywają z oprawcami. Nowe tureckie imperium

Gdy w jednym z odcinków „Wspaniałego stulecia” na dwór Sulejmana przybywa Anna Jagiellonka, by prosić o pomoc żywnościową, śmiejemy się, bo jest to pod każdym względem bzdura. Ale jednocześnie miło jest skonstatować, że Polska jest w filmie obecna, a Anna Jagiellonka, wbrew prawdzie historycznej, wygląda pięknie.

Sędziowie słuchają obywateli. Tureckie seriale i koszerny seks. Kościół zniszczony. Spis treści Tygodnika TVP (nr 40)

Cyjanek potasu w miejskich wodociągach. Spuścizna architekta Marvela. Książki szkodliwe dla władzy. Muzeum Kolejnictwa na żyletki. Prawdziwy koniec Jugosławii.

zobacz więcej
Dawno, dawno temu masową wyobraźnią Polek i Polaków zawładnęli niewolnica Isaura i jej złowrogi właściciel Leoncio. Brazylijski serial utorował drogę kolejnym produkcjom z Ameryki Łacińskiej, które przez dobrych kilkanaście lat stanowiły dyżurne przedpołudniowe „oglądadła”. Ale to już odległa przeszłość. Na miejsce latynoskich szeroką ławą wkroczyły seriale z Turcji.

Do serc widzów przemawia dziś już nie Isaura, lecz Hürrem, Elif, Fatmagűl albo Kősem. Niekoniecznie jest niewolnicą, ale jeśli tak się składa, że jest, to dokonuje wielkiego skoku, zostając sułtanką – panią serca sułtana i nieformalną władczynią imperium. Pod warunkiem oczywiście, że odznacza się urodą i inteligencją, zresztą w zgodzie z prawdą historyczną.

A Leoncio? Dziś w wydaniu z przeszłości nosi imię Sulejmana albo Murada, we współczesnym – Kerima, Kenana czy Onura.

Tureckie seriale są nadawane przez rozmaite kanały telewizyjne, a gdy jeden film się kończy, jego miejsce zaraz zajmuje kolejny. Można je też obejrzeć w serwisie VOD telewizji publicznej, gdzie, jak się okazuje, cieszą się ogromnym powodzeniem.
Jeszcze bardziej wymowną miarą ich popularności jest powstawanie serwisów mających w ofercie wyłącznie seriale tureckie.

Wielka kariera Sulejmana

Niesłychana popularność tureckich seriali to zjawisko, które zasługuje jeśli nie na poważniejsze badania – które pozwoliłyby zgłębić oczekiwania widzów i odpowiedzieć na pytanie, co ich najbardziej porusza – to przynajmniej na chwilę refleksji. Cóż takiego bowiem mają one w sobie, że tak mocno przyciągają widzów? Jakie potrzeby zaspokajają?

Można zapewne skwitować to stwierdzeniem, że ich widownię stanowią kobiety spragnione oglądania melodramatu w egzotycznej scenerii, ale byłoby to chyba uproszczenie.

Sądzę, że o popularności tureckich produkcji przesądza kilka elementów. Po pierwsze: drogę otworzyło prawdziwe „wejście smoka”, czyli emisja „Wspaniałego stulecia”.

Zaczęło się skromnie, z początkiem października 2014 roku, bez żadnych szumnych zapowiedzi i reklamy, w dodatku nie w żadnym prime time’ie, a w mało atrakcyjnej porze popołudniowej. Zapewne wiele osób, tak jak ja, trafiło na film przypadkiem. Ale gdy to się stało, widownia zaczęła rosnąć w zawrotnym tempie, przekraczając 2 miliony widzów.
Kolejne filmy, już zapowiadane, które weszły na ekrany telewizorów, gdy nadawano jeszcze „Wspaniałe stulecie” (ponad półtora roku, bagatela!), skorzystały z sukcesu opowieści o Sulejmanie Wspaniałym (sułtan osmański w latach 1520–1566) i jego żonie Hürrem.

Po drugie: oferta tureckich seriali jest tak różnorodna, że nawet jeśli jeden lub drugi wyda się nudny lub nieciekawy, łatwo znaleźć inny, bardziej interesujący.

Oprócz współczesnych pokazywane są filmy historyczne, z przeszłości nie tak odległej jak czasy Sulejmana i jego następców. Przykładem to, co działo się na styku Rosji i Turcji u progu XX wieku („Imperium miłości”) czy okres wojny domowej po upadku imperium osmańskiego („Zraniona miłość”).

„Korona Królów” to nie podręcznik

W porównaniu z innymi filmami historycznymi dość wiernie trzyma się znanych badaczom faktów – pisze Łukasz Jasina

zobacz więcej
Wreszcie z pewnością działa też zainteresowanie i sympatia, z jaką Polacy odnoszą się do Turcji i Turków. Turcja to zupełnie inna kategoria niż kraje Ameryki Łacińskiej, które dla wielu widzów stanowią jednak terra incognita. Turcja nie jest ani odległa, ani obca, wiemy o niej całkiem sporo, a jednocześnie nie pozbawiona jest egzotyki jako kraj innej wiary i innej kultury.

Stałe kontakty utrzymywane przez Polskę i Turcję od kilkuset lat – nieważne, czy chodziło o wojnę, handel, kulturę czy dyplomację – sprawiły, że w jakiś sposób jesteśmy sobie bliscy, a może nawet dobrze się rozumiemy.

Gdy w jednym z odcinków „Wspaniałego stulecia” na dwór Sulejmana przybywa Anna Jagiellonka, by prosić o pomoc żywnościową w związku z nieurodzajem w Polsce, śmiejemy się, bo jest to pod każdym względem kompletna bzdura. Ale jednocześnie miło jest skonstatować, że Polska jest w filmie obecna, a Anna Jagiellonka, zresztą wbrew prawdzie historycznej, wygląda pięknie.

Partnerka księcia Selima i matka sułtanki Kösem

Jeszcze parę lat temu nikt by nie pomyślał, że w Polsce mogą być sporządzane rankingi najlepszych tureckich seriali. Przede wszystkim nie byłoby wystarczającej ilości materiału do porównań.
Engin Öztürk, czyli książę Selim regularnie znajduje się w rankingach na najprzystojniejszych aktorów tureckich. Fot. Facebook
Są też rankingi najprzystojniejszych tureckich aktorów.

Ale chyba najwięcej mówi fakt, że o gwiazdach tureckiego kina można poczytać w tabloidach i na portalach plotkarsko-celebryckich – bo widać, że polscy widzowie takiej wiedzy łakną.

Zainteresowani dowiedzą się, że Mehmet Günsür, książę Mustafa ze „Wspaniałego stulecia”, mieszka na stałe w Rzymie, bo jest żonaty z włoską dokumentalistką. Engin Öztürk, czyli książę Selim związał się z aktorką Idil Firat, starszą o 14 lat, a Beren Saat, dzielna Fatmagül, ale także sułtanka Kösem, opiekuje się chorą matką. Tureccy aktorzy już nie są nieznani.

Trzeba oczywiście mieć na uwadze, że mamy do czynienia z kulturą popularną czy wręcz masową. Ani noblista Orhan Pamuk, ani wybitni reżyserzy, tacy jak Nuri Bilge Ceylan szerokiej publiczności nie interesują. Nic dziwnego, bo „Zimowy sen” Ceylana i „Elif” to zupełnie różne światy.

Kraj twardych kobiet

Rzecz jasna daleko mi do obejrzenia wszystkich czy nawet większości tureckich seriali prezentowanych w Polsce. Obejrzałam jednak, i to wcale nie na potrzeby tego tekstu, trzy współczesne: „Grzech Fatmagül”, „Tysiąc i jedną noc” i „Sekrety ojca”, oraz dwa historyczne: „Wspaniałe stulecie” i „Zranioną miłość”. Każdy z innych powodów.

10 najlepszych ról dziecięcych w historii polskiego filmu. Ranking Tygodnika TVP

Filmy dla dzieci łączą polskie pokolenia. Na produkcjach z lat 60. i 70. wychowali się nie tylko dzisiejsi rodzice i dziadkowie, ale też obecna młodzież.

zobacz więcej
„Grzech Fatmagül” na przykład poprzedzała fama serialu przełomowego, budzącego w Turczynkach odwagę i chęć działania. Fatmagül, urocza dziewczyna z malowniczej wioski nad Morzem Egejskim, pada ofiarą gwałtu. Jest bezradna i przerażona. Sprawcy to trzej młodzi ludzie z bogatej elity Stambułu, bezkarni dzięki wpływom, kontaktom i pieniądzom.

A jednak Fatmagül, z pomocą przyjaciół, otrząsa się z załamania, układa sobie życie, występuje do sądu – i wygrywa. Przed budynkiem, gdy Fatmagül udaje się na rozprawę, gromadzą się tłumy kobiet. Do udziału w tej scenie, co ciekawe, filmowcy zaprosili kobiety, które doświadczyły przemocy i poniżenia w takiej czy innej formie. Przyszły tysiące.

Obraz kobiet to w ogóle bardzo wyrazista strona tureckich seriali, niezależnie od tego, gdzie i kiedy toczy się akcja. Bohaterkom nie brakuje odwagi i determinacji i dotyczy to w równym stopniu postaci pozytywnych, co szwarccharakterów . Pracują, nie proszą o pomoc i same zmagają się z przeciwnościami losu. Nie potrzebują litości ani męskiego wsparcia. Może to spadek duchowy po niewolnicach, które zostały sułtankami?

Nilgün z „Sekretów ojca” doskonale wychowała swe nieślubne dzieci. I to bez pomocy ze strony ich ojca, bogatego biznesmena ze Stambułu.

Szeherezada, zdolna i nagradzana architekt z „Tysiąca i jednej nocy”, decyduje się spędzić noc z właścicielem firmy, w której pracuje, by ratować chorego na białaczkę synka. Jest wdową, a przeszczep szpiku kosztuje majątek.

Nadide, teściowa Szeherezady, to dobry duch swego męża Burhana, bogatego przedsiębiorcy z branży skórzanej. Jeśli jest bezwzględny, Nadide – którą on bardzo kocha – mówi mu to bez ogródek i zawsze z dobrym skutkiem.
W „Grzechu Fatmagül” Asu, prostytutka o złotym sercu, sprowadza na dobrą drogę swego sutenera, dając mu pieniądze i przypominając, że w takim życiu tkwi tylko przypadkiem.

Bez polityki i religii

Z trzech znanych mi seriali, których akcja jest osadzona współcześnie, nie wyłania się rzecz jasna pełny obraz Turcji, ale pewne elementy jednak się powtarzają.

We wszystkich akcja toczy się w środowisku ludzi bogatych, wpływowych i aktywnych także poza Turcją. Bogaci biznesmeni mają za sobą studia na Harvardzie i innych zachodnich uczelniach, a ich firmy, niezależnie od branży, intensywnie działają za granicą, zwłaszcza na szeroko pojmowanym wschodzie, od Rosji i Kazachstanu po Dubaj.

Pokazał filmowcom środkowy palec. Outsider polskiego kina

Patryk Vega nie jest jak Quentin Tarantino, który wulgaryzmy opakowuje w poetykę, błysk i popkulturową erudycję. On jest uliczny. Prostacki i bezpośredni. Ale robi wiarygodne, wymykające się schematom kino.

zobacz więcej
Polityka jest nieobecna. O sympatiach politycznych bohaterów w ogóle nie ma mowy. Nie wiadomo też, czy są to ludzie, którzy dorobili się majątku pod rządami islamistów z AKP – to nowa kasta, z własną organizacją pracodawców, odrębną od starej kemalistowskiej i przychylniej traktowaną przez władze – czy też są to potomkowie dawnych elit.

Nieobecna jest też religia. Jedynie Burhan, mąż Nadide z „Tysiąca i jednej nocy”, chodzi z islamskim różańcem okręconym wokół dłoni. Choć akurat on, jak wynika z dialogów, może się wywodzić z rodziny z tradycjami.

Za to potomkiem starej, kulturalnej, wykształconej rodziny jest Kadir, adwokat Fatmagül. Jego piękny dom pełen jest starych mebli i obrazów.

A praca? W firmach panuje hierarchia iście bizantyjska. Szef niekoniecznie jest satrapą, ale nawet jeśli wykazuje się przyzwoitością i ludzkim podejściem, i tak jest dla podwładnych panem życia i śmierci. Jego decyzje są niepodważalne i wykonywane natychmiast, jak na dworze sułtana.
Obowiązkowe miejsce akcji. Malownicza dawna stolica, Stambuł. Fot. Onur Coban/Anadolu Agency/Getty Images
Wreszcie Stambuł – obowiązkowe miejsce akcji. Malownicza dawna stolica, z imponującymi sylwetkami meczetów, Złotym Rogiem i wodami Bosforu, jest chyba uważana za najlepsze tło dla życiowych perypetii, smutków i radości. Inne miasta, nawet Ankara, pojawiają się sporadycznie.

Wszystko dla ojczyzny

Jedynie w „Zranionej miłości” akcja dzieje się w Izmirze i jest to oczywiste, bo gdy rodziła się republika, właśnie Izmir stał się centrum kraju. Tu mieściło się dowództwo wojsk greckich, które u progu lat 20. zajęły zachodnią Anatolię, i tu po zwycięskiej wojnie dotarły oddziały Mustafy Kemala Atatürka.


„Zraniona miłość” to serial prawdziwie patriotyczny. Pułkownik Cevdet, jego rodzina i wielu zwykłych ludzi dla ojczyzny są gotowi poświęcić wszystko. Bo ojczyzna nie jest dla nich pustym słowem.

Pielęgniarka Azize, żona Cevdeta, w obliczu greckiej inwazji nieugięta patriotka i źródło wsparcia nie tylko dla bliskich, to przykład kolejnej silnej kobiety. „Ty jesteś moją ojczyzną. Moja ojczyzna zawsze była tam, gdzie walczyłeś” – mówi Azize Cevdetowi, który jako osmański oficer brał udział w wojnach w Libii i na Bałkanach.

Szkoda, że doskonały, intrygujący turecki tytuł „Jesteś moją ojczyzną” zastąpiono banalną i nic nie mówiącą „Zranioną miłością”.

Do Polaków zawsze z szacunkiem

Wspomniany na wstępie dobry stosunek Polaków do Turcji nie jest dziełem przypadku. To pokłosie historii, bardziej wspólnej niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Nie brakowało w niej zaciętych walk i wojen, ale były to wojny między przeciwnikami, którzy odnosili się do siebie z szacunkiem. Przy tym od ponad 600 lat, od 1414 roku Polska i Turcja nieprzerwanie utrzymują stosunki dyplomatyczne – prawdziwy ewenement w skali Europy i świata.

Wraz z końcem XVII wieku konflikty definitywnie wygasły. Od tego czasu Polska i Turcja nie tylko nigdy już z sobą nie wojowały, ale też nie szczędziły sobie przyjaznych gestów.

Dla nas najważniejsze jest to, że imperium osmańskie nie uznało rozbiorów, choć znawcy spraw tureckich nie są zgodni co do tego, czy rzeczywiście na posiedzeniach Wielkiej Porty padało słynne zdanie: „Poseł Lechistanu nie przybył z powodu złego stanu dróg”.

Faktem jest natomiast, że w czasie drugiej wojny władze tureckie odmówiły wydania Niemcom polskich żołnierzy i oficerów, którzy zdołali przedostać się do Turcji. Za to wcześniej Polska była jednym z pierwszych krajów, które uznały republikę stworzoną przez Kemala Atatürka.
Bezsporne fakty są następujące: Turcja chętnie przyjmowała polskich uchodźców szukających za granicą schronienia po tłumionych powstaniach. To oni w pobliżu osmańskiej stolicy założyli wioskę Adampol, tureckie Polonezköy, która od dawna jest dla Stambułu modnym letniskiem.

Kariera u sułtana

Na dworze sułtańskim również nie brakowało Polaków. W XIX wieku nadwornym malarzem sułtana Abdulaziza był Stanisław Chlebowski.

Taka funkcja nie wymagała przejścia na islam. Co innego kariera w wojsku czy służbie dyplomatycznej. Lista Polaków, którzy zdecydowali się na przyjęcie nowej wiary, nie jest może długa, ale znacząca.

W XVII wieku Wojciech Bobowski – Ali Ufki Bej był tłumaczem sułtana Mehmeda IV, muzykiem i kronikarzem. Podobno to od niego pochodzi informacja, że sułtankę Kösem uduszono jej własnymi włosami.

Michał Czajkowski – Sadyk Pasza dowodził oddziałami w wojnie krymskiej (1853–1856). Najwyżej zaszedł generał Józef Bem, który w Turcji utrzymał swą rangę i jako Murad Pasza został gubernatorem i dowódcą twierdzy Aleppo. Tam, podczas walk z miejscowymi powstańcami, zmarł na malarię w 1850 roku.

Dodajmy na koniec, że w Turcji zakończono niedawno emisję drugiej części „Zranionej miłości”. Gotowy jest także serial o Mehmedzie Zdobywcy (1432-1481). Daj Boże okaże się lepszy niż słaby, za to mocno propagandowy film „Zdobycie” (Fetih) – filmowy hit sprzed paru lat o zdobyciu Konstantynopola.

– Teresa Stylińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Czy Parlamentem Europejskim kieruje Antychryst?
Jak to możliwe, że nawrócony ateista, były wyznawca judaizmu, daje czytelniejsze świadectwo wiary niż wielu purpuratów?
Kultura Najnowsze wydanie
Narodowiec katolik i Żyd liberał dopełniają historię Polski
Władysław Reymont kontra Antoni Słonimski – na przeciwstawnych antypodach polskości.
Kultura Poprzednie wydanie
Żeromski niezrozumiały? Nieczytany? Nudny? Zawiły? Trudno
Po roku 1989 część krytyków literackich wyczekiwała nowego „Przedwiośnia”. Zamiast tego czytaliśmy o gwałcącym własną matkę pijanym więźniu, kobiecie, której z pleców wyrastały skrzydełka lub miała dwie łechtaczki.
Kultura Poprzednie wydanie
Negocjował z terrorystami i sławił Armię Czerwoną
Obciach i żenada. Od lat 70. nosił perukę, jego twarz pokryta była grubą warstwą pudru, widzów epatował orderami, którymi go odznaczono.
Kultura Poprzednie wydanie
Ile wysiłku jesteśmy w stanie włożyć w wywalczenie niezależności?
Wolność, walka, miłość – w muzyce i życiu. Wratislavia Cantans stawia pytania: co znaczy wyzwolenie? Czym jest dla nas niepodległość?