Kultura

Polka, Rosjanka, Żydówka. Miała słabość do pań i panów. Ale przede wszystkim – do sztuki

„Była ambitna, perfekcyjna i przekonana, że tylko ona potrafi wszystko robić najlepiej” – tak, zaraz po jej śmierci, pisano we wszystkich większych światowych dziennikach. Żartowano nawet, że gdyby spisała Biblię na nowo, byłaby ona lepsza od oryginału...

Tamara Łempicka na zdjęciu ok. 1930 roku, autor nieznany. Fot. Wikimedia
Lata 20. ubiegłego wieku były czasem, kiedy próbowano zapomnieć o wojennych traumach i postanowiono żyć – w pełnym znaczeniu tego słowa. Szaleństwo wylewało się na ulicę, zaglądało na teatralne sceny i do zapełnionych absyntem knajp. Europa zrzuciła z siebie dawny porządek przypieczętowany postanowieniami kongresu wiedeńskiego i z hukiem zatrzasnęła drzwi do dziewiętnastowiecznego świata.

Paryż był wówczas stolicą nie tylko Francji, ale przede wszystkim sztuki, mody i wolnej miłości. Śpiewał i tańczył. Upijał się i zezwalał na to, co do tej pory było zakazane. Migotał tysiącem barw. Drogę wytyczali artyści z awangardowej księgarni „Shakespeare and Company”. I to właśnie tam, w centrum światowych trendów i dekadencji, sławę zdobyła Tamara Łempicka.

Nie lubiła odsłaniać prawdy

Karierę rozpoczęła w Sankt Petersburgu, ale potem trafiła pod skrzydła znanych francuskich kubistów. W latach 20. i 30. malowała najwięcej i zarabiała duże pieniądze. Polka, Rosjanka i Żydówka w jednej osobie, słynna malarka i przedstawicielka stylu art deco. 16 maja mija 120 lat od jej urodzin, 18 marca upłynęło 38 lat od jej śmierci.

Cofnęłam się o krok. Ciekawe, jak mężowi Tamary podoba się codzienna pobudka po czymś takim? – pomyślałam, patrząc na wielkie szare aksamitne łoże, zarzucone poduszkami z ciemniejszej szarej satyny. Wtedy zauważyłam wezgłowie: polakierowane na szaro drewno było ozdobione płaskorzeźbą przedstawiającą dwie kobiety, których nagie ciała leżały splecione na tle fantastycznego, stylizowanego krajobrazu. I co on myśli o tym?
– Mąż na długo wyjechał do Warszawy? – zagadnęłam.
– W ogóle nie zamierza wrócić – odrzekła chłodno.
Mogłam się była domyślić, ale nigdy nie spotkałam kobiety tego typu.
"Portrait de Marjorie Ferry", obraz Tamary Łempickiej z 1932 roku w domu aukcyjnym Sotheby's w Londynie w 2009 roku. Fot. Getty Images/Oli Scarff
Tamara Łempicka przyszła na świat w zamożnej rodzinie w 1899 roku w Moskwie. Matka malarki, Malwina Dekler pochodziła z bogatej, polskiej rodziny, u której bywali Artur Rubinstein czy Ignacy Paderewski. Ojciec Tamary był rosyjskim Żydem, przedsiębiorcą, artystka niewiele o nim mówiła. A jeśli już wspominała, to tylko żeby stwierdzić, że zostawił jej matkę dla innej kobiety, choć ówczesna elita artystyczna spekulowała, że Borys Gurwik-Gorski nie porzucił Malwiny Dekler, lecz w chwili szaleństwa targnął się na własne życie.

Jak było naprawdę? Trudno to jednoznacznie ustalić, zwłaszcza że Łempicka nie lubiła odsłaniać całej prawdy. Twierdzono, że „ubarwia opowieści”, aby wyróżnić się na tle innych. Była „kobietą, przed którą matki ostrzegały swoje dorastające córki”. („Tamara Łempicka i piękna Rafaela” - Ellis Avery).

Portret śpiącej kochanki

Kiedy Europa szykowała się do wielkiej wojny Łempicka po raz pierwszy się zakochała. Wówczas nikt nie przypuszczał (zdaje się, iż sama Tamara nie mogła tego przewidzieć), że znany, przystojny warszawski prawnik Tadeusz Łempicki, za którego wyszła za mąż w 1916 roku, nie będzie ani jej ostatnią, ani prawdziwą miłością.

- Chcę o coś zapytać, ponieważ jest pani piękna, a ja jestem malarką. Maluję akty (…). Będę mogła kiedyś panią namalować? - powiedziała Łempicka do przypadkowo poznanej w czerwcu 1927 roku na obrzeżach paryskiego Lasku Bulońskiego Rafaeli Fano.

Nie wiadomo, co by się stało, gdyby młoda Amerykanka odmówiła pozowania. Przyjęła jednak propozycję i stała się muzą, natchnieniem malarki. To ona została sportretowana na najbardziej znanych obrazach Łempickiej, takich jak „Piękna Rafaela” czy „Kobieta na krześle”.

O tym, że Łempicka ma słabość nie tylko do panów wiedział cały Paryż. W sferach artystycznych uważano jej kolejne męskie i damskie miłosne podboje za „artystyczne kaprysy”. Niebawem po raz kolejny zdecydowała się wyjść za mąż. Poślubiła bajecznie bogatego barona żydowskiego pochodzenia Raoula Kuffnera.

Jak do tego doszło? Baron zwrócił się do Łempickiej z prośbą o namalowanie portretu jego śpiącej kochanki. Ta, za solidnym wynagrodzeniem, nie odrzuciła propozycji zleceniodawcy. Kiedy skończyła malować obraz „Śpiącej kobiety”, baron... poprosił ją o rękę. Nie odmówiła.
Wystawa obrazów Tamary Łempickiej w paryskiej Pinakotece, kwiecień 2013 r. Fot. Getty Images/Marc Piasecki
Był już rok 1934. W sierpniu Hitler rozkazał, aby wszyscy niemieccy żołnierze zwracali się do niego w formie „Mein Führer”. Europa podświadomie czuła, że nadchodzi koniec kolejnej epoki. Tamara chciała wierzyć, że nic się nie dzieje; że hedonistyczny klimat lat 20. nie minie, a ona nadal będzie mogła się bawić z kim i jak lubi. Dopiero ustawy norymberskie i noc kryształowa uświadomiły jej, że jest nie tylko paryżanką (jak o sobie mówiła), ale też Rosjanką, Polką – i Żydówką, dla której niebawem nie będzie miejsca w Europie.

Porzucona, niekochana i samotna

Strach przed szaleństwem Hitlera i widmo wybuchu II wojny światowej zwyciężył. Pod koniec 1938 roku Łempicka żegna się ze swoimi europejskimi przyjaciółmi i ze łzami w oczach patrzy na Paryż, który już nie przypomina tego z początku lat 20. Odwraca głowę, chwyta małżonka pod ramię i wsiada na pokład statku. Ameryka miała stać się jej nowym domem.

Choć wydawało się jej, że bez Europy żyć nie może, szybko odnajduje się za oceanem. Jada obiady w towarzystwie Grety Garbo i wielu innych, popularnych aktorów i reżyserów tamtych czasów. W królestwie Hollywood mieszka w przebogato urządzonym domu, a wieczorami zaprasza majętnych znajomych i częstuje ich najznakomitszym szampanem, jaki tylko można było wtedy zdobyć. Tańczy, śmieje się, nie zauważając, że jej malarstwo poważnym amerykańskim krytykom nie za bardzo się podoba i jest traktowane raczej jak popularne obrazki dla ludu. Baron Kuffner zmarł w 1962 roku. Tamara wyjechała do Houston, próbowała wrócić na malarskie salony wystawiając swoje najnowsze obrazy, ale nie została dobrze przyjęta przez krytyków. Zrozumiała wreszcie, że karierę ma już za sobą.

Cierpiała, godzinami siedząc bezczynnie w swojej sypialni. Popadła w depresję, czuła się porzucona, niekochana i samotna. Tak jak wtedy, kiedy jej pierwszy mąż Tadeusz wyjechał z Francji, wrócił do Polski, a malutka córeczka Maria Krystyna (zwana Kizette) wciąż płakała. Wtedy lekarstwem na żal i rozpacz był alkohol. A w końcu - małżeństwo z Kuffnerem.

Cztery kobiety Vincenta van Gogha

Malarz nie miał szczęścia w miłości. Narzekał, że zamiast uczuć musi zadawalać się „dziewkami za kilka franków”.

zobacz więcej
Tym razem pozostała tylko ucieczka. Schowała się przed światem w Cuernavaca na południu Meksyku. Dwa lata później - w środę 18 marca 1980 roku wieczorem - Łempicka jak zwykle umyła dokładnie twarz i poszła do sypialni. Zasnęła i nigdy już się nie obudziła.

– Ewelina Rubinstein

Przy pisaniu tekstu korzystałam z: A. Blondel, „Tamara De Lempicka: Catalogue Raisonné 1921-1979”, Londyn 2004; E. Avery, „Ostatni akt. Tamara Łempicka i piękna Rafaela”, Wrocław 2011; E. Rubinstein, „Tamara Łempicka”, „Midrasz” nr lipiec/sierpień 2017
Zdjęcie główne: Tamara Łempicka, autoportret w zielonym bugatti z 1929 roku, fragment. Fot. Wikimedia
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Dwaj „podstarzali fececi” znienawidzeni przez „pierwszą parę”
To był cichy protest wobec otaczającego świata, w którym twórcy nie czuli się dobrze.
Kultura Najnowsze wydanie
Piewca polsko-litewskiego Commonwealthu i hipster z PRL
Pojedynek Melchiora Wańkowicza z Mironem Białoszewskim to konfrontacja dwóch zupełnie różnych zapisów doświadczenia wojennego.
Kultura Poprzednie wydanie
Hans Kloss, agent GRU w niemieckim mundurze
„Stawka większa niż życie” ma już 50 lat. Aktorzy, którzy zagrali niemieckich oficerów, byli idolami, co szczególnie pikantne – przede wszystkim w NRD.
Kultura Poprzednie wydanie
Koniunkturalista i ideowiec – dwie kolaboracje z komunizmem
Jarosław Iwaszkiewicz i Tadeusz Konwicki dali się uwieść władzy ludowej. Ale obydwaj kierowali się różnymi pobudkami.
Kultura wydanie 28.09.2018 – 5.10.2018
Czerwony patriota i wylękniony bluźnierca
Władysław Broniewski i Julian Tuwim to poeci z życiorysami połamanymi i tragicznymi, a zarazem wzniosłymi i bohaterskimi.