W drodze

Mistycznymi towarzyszami tej drogi są wszechobecne anioły. Nie te „zawłaszczające dusze”

„Dobranoc łąki różane,
góry, doliny dobranoc.
Nie będę odtąd patrzeć na barwnych kwiatów wspaniałość.
Ogrody piękne i drzewa – was także zaniedbam teraz”

Johanes Szefler/Angelus Silesius/Anioł Ślązak, „Krzeszowski Modlitewnik Pasyjny”

Opactwo pocysterskie w Krzeszowie. Widok spod kaplicy św Anny. Fot. Grzegorz Zajączkowski
Jest na Dolnym Śląsku miejsce coraz lepiej znane, będące coraz ważniejszym punktem na mapie polskich szlaków pielgrzymkowych i kulturowych. To Krzeszów, mała wioska w rejonie Kamiennej Góry. Zbudowana wokół pochodzącego z XIII wieku Opactwa Cysterskiego księżnej Anny Przemyślidzkiej, wdowy po księciu Henryku II Pobożnym.

Pierwotnie było to opactwo benedyktyńskie, następnie – w wyniku fundacji księcia Bolka I Świdnickiego – cysterskie. Dziś pielgrzymi i turyści docierający do tego miejsca mają okazję podziwiać zarówno świetnie zachowany (i poddany bardzo dobrej konserwacji) kompleks sakralny, na który składa się XVII-wieczny kościół bractwa św. Józefa, Bazylika Mniejsza p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz budynek opactwa z XV-XVIII w., jak i rozbudowany zespół dróg pielgrzymkowych. Wszystko to razem tworzy Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie.

Bazylika to późnobarokowa świątynia z przebogatym wnętrzem, nazywana Europejską Perłą Baroku. Ma niezwykły ołtarz główny z monumentalnym obrazem Wniebowzięcia NMP, zespół fresków oraz 300-letnie organy koncertowe, uważane wręcz za najlepiej zachowane barokowe organy w tej części Europy. Na placu sanktuarium, w kościele p.w. św. Józefa znmajduje się cykl fresków „Śląskiego Rembrandta”, czyli Michaela Willmanna, ale o nim później.



Poza murami, wśród pól i lasów, wije się pięciokilometrowa droga krzyżowa z kaplicami Kalwarii Krzeszowskiej. A w tylnej części bazyliki można obejrzeć Mauzoleum Piastów Świdnicko-Jaworskich. W gotyckich sarkofagach spoczywają tu szczątki fundatorów opactwa.

Jednak największym skarbem sanktuarium jest XIII-wieczna ikona Matki Bożej Łaskawej, zwanej Królową Sudetów. Słynący łaskami obraz Madonny, namalowany temperą na modrzewiowej desce, jest aż o 200 lat starszy od Matki Boskiej Częstochowskiej. To najstarszy wizerunek maryjny w Polsce i jeden z pięciu najwcześniejszych w Europie, ukoronowany 2 czerwca 1997 roku w Legnicy przez papieża Polaka, św. Jana Pawła II.

Osiedla dla wierzących. Katolickie getto czy azyl dla chrześcijan?

Pierwsze w Polsce budowane specjalnie dla katolików - z kaplicą, przedszkolem i różańcem dla mieszkańców.

zobacz więcej
W tej małej dolnośląskiej wsi Krzeszów (czes. Křešov, niem. Grüssau) przez wieki przenikały się trzy kultury, bo pielgrzymowali tu Polacy, Niemcy i Serbołużyczanie. Opactwo wpisano na listę Pomników Historii i jest poważnym kandydatem do Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO. Tędy przebiega również główny Europejski Szlak Cysterski oraz Sudecka Droga św. Jakuba.

Dzieło wielkiego Rosy

Opactwo w Krzeszowie w drugiej połowie XVII wieku rozwijało się intensywnie dzięki wpisaniu się w nurt potrydenckich reform kościoła, ale także – a może przede wszystkim – dlatego, że przyciągnęło najwybitniejszych teologów i artystów śląskich owego czasu. Inspiratorem działań podejmowanych w Krzeszowie był wybitny opat Bernard Rosa. Urodzony w 1624 roku i kształcony w doskonałych uczelniach jezuickich w Monachium Kolonii, skończył też studia teologiczne w Nysie i wstąpił do klasztoru cysterskiego w Henrykowie. Szybko zaczął wyklonywać istotne funkcje klasztorne, zaś w 1660 roku został opatem krzeszowskiego klasztoru.



W czasie pielgrzymek do Austrii i Rzymu Rosa poznawał wiele inicjatyw i zagadnień teologicznych, co doprowadziło do powstania w Krzeszowie bractwa św. Józefa właśnie na wzór austriackich konfraterni religijnych. Skupiało ono najbardziej wpływowych duchownych Śląska, w tym biskupa wrocławskiego Sebastiana von Rostocka oraz wielu księży parafialnych z całej Europy Środkowej. Według współczesnych badań, bractwo w św. Józefa liczyło aż 100 tysięcy wiernych! Ślady działania krzeszowskiej konfraterni można spotkać na terenie prawie że całej ówczesnej Rzeczypospolitej, na Warmii (np.w kościele parafialnym w Lidzbarku Warmińskim) i w wielu miejscach Korony Czech.

Swą popularność bractwo zadzięczało stworzeniu bardzo atrakcyjnych dla społeczeństwa kontrreformacyjnych form kultu. Wymienić tutaj można choćby pielgrzymki do znanych sanktuariów śląskich (np.Barda) czy fundowanie szkół katolickich. Wiernych przyciągała też pomoc, jaką nieśli mieszkańcom ziem należących do opactwa.

Natomast na europejski sukces bractwa św. Józefa złożyła się działalność pisarska i artystyczna opata Rosy. Był autorem wielu publikacji, modlitewników, rozpraw filozoficznych pisanych aż w trzech językach, ale przede wszystkim stworzył złożone programy teologiczno-mistyczne wprowadzające nowe, „aktywne” formy pobożności.

W ramach pierwszego programu ufundowana została kalwaria w Krzeszowie, do której opata Rosę zainspirowała pielgrzymka do Rzymu w roku 1661 (opisana świetnie w jego pamiętniku). Owiedził on wtedy siedem wielkich bazylik, a ukończył swą wyprawę w Bazylice Krzyża Świętego. Zachwycony tym, co zobaczył, stworzył podstawy do nowego projektu, zawierającego takie elementy, jak budowa Kaplicy Świętych Schodów (inspiracją były Rzymskie Santa Scala), czy zachowanie odpowiednich miar między stacjami.

Śląska Anielska Droga Krzyżowa

Budowa Kalwarii Krzeszowskiej rozpoczęła się kilka lat później, w 1672 roku. Sława form pobożnościowych opata Rosy przyciągnęła do Krzeszowa niezwykle ciekawą postać – zakonnika wrocławskiego Johannesa Schefflera, współcześnie znanego jako Anioła Ślązaka (Angelus Silesius). W swoim pamiętniku opat wspomina, jak zakonnik towarzyszył mu w nocnej pielgrzymce z Krzeszowa do Barda, odbywanej w świetle pochodni. Współpraca tego wybitnego śląskiego mistyka i poety zaowocowała powstaniem swoistego przewodnika do Kalwarii Krzeszowskiej, znanego jako Krzeszowski Modlitewnik Pasyjny. Formy stosowane przez Angelusa już w XVII wieku zauważyli i cenili znawcy poezji. Warto wspomnieć, iż jednym z pierwszych tłumaczy jego twórczości na język polski był sam Adam Mickiewicz („Zdania i Uwagi”).



Od typowych modlitewników ów krzeszowski różni się ty, iż jest to kompleksowy opis przejścia przez całą Kalwarię, skupiający się na wszystkich rytuałach odprawianych przy poszczególnych stacjach, zawierający też specjalnie skomponowane do tego celu pieśni oraz rozważania teologiczno-filozoficzne na każdy z odcinków drogi krzyżowej, ulokowanej wokół opactwa. Dokładnie określono odległości między stacjami, które – w odróżnieniu od innych kalwarii – zbudowano na terenie płąskim, a nie na wzgórzu. Droga ma długość pięciu kilometrów.

Mistycznymi towarzyszami drogi Krzeszowskiej były wszeobecne anioły. Odwołano się do nich w ramach swoistej konkurencji z programami kościoła luterańskiego, zwłaszcza Świdnickiego Luterańskiego Kościoła Pokoju, którego „anioły zawłaszczały dusze” wiernych z tego miasta. Nawet na stronie tytułowej modlitewnika to właśnie anioł maluje drogę krzyżową, co nawiązuje do mistycznego partnerstwa Rosa – Angelus.
Kapliczki na drodze krzyżowej w Krzeszowie. Fot. Grzegorz Zajączkowski
Krzeszowski Modlitewnik Pasyjny mocno odróżnia od podobnych ksiąg swoją szczególnie atrakcyjną formą wizualną. Twórcą grafik był najważniejszy malarz śląski Michael Willmann, świetnie już opisany w kilkunastu książkach wydanych w kilku językach. Odkrywanie kolejnych, nieznanych jeszcze obrazów Willmanna na Śląsku uznawane jest za wielką sensację i dziś opisywane jest nawet w książkach przygodowych. Warto jednak wspomnieć, iż to właśnie Krzeszowski Modlitewnik Pasyjny był w XVII wieku jedną z form autopromocji tego malarza, zresztą bardzo udaną, która przełożyła się znakomicie na potężną liczbę zamówień na jego dzieła.

Wielka Pasja Krzeszowska

Historię tego miejsca oraz jego znaczenie mistyczne doskonale opisał prof. Andrzej Kozieł w swych artykułach „Dusza Chrześcijańska w Obrazie” (1999 rok) oraz „Kalwaria w Krzeszowie”. Tu natomiast warto się zastanowić, jakie dziś ma znaczenie Wielka Pasja Krzeszowska.
Z dzieła opata Bernarda Rosy. Fot. Grzegorz Zajączkowski
Na pewno odcisnęła piętno na sztuce i dziełach sakralnych następnych epok. Doczekała się wielu naśladownictw. Już w XVIII wieku była inspiracją do budowy podobnej i jedynej większej od niej w Sudetach Kalwarii w Wambierzycach w Górach Stołowych. Kaplice św. Schodów zostały powtórzone (także z samodzielnymi modlitewnikami) m.in. w Sośnicy pod Wrocławiem czy leżącej na cmentarzu kalwarii w miejscowości Góra ( na północy woj. dolnośląskiego).

Obrazy Drogi Krzyżowej, namalowane na podstawie grafik Willmanna z Modlitewnika, powielane były od XVII do XX wieku i dalej funkcjonują w kilkudziesięciu kościołach na Dolnym Śląsku. Wartość duchowa i artystyczna inicjatywy kalwaryjskiej przełamała też bariery językowe. Kilka lat temu wydano Modlitewnik w języku polskim. Cytaty Angelusa wykorzystano też przy nietypowej drodze krzyżowej we wrocławskim kościele św. Macieja (tu pochowany jest sam Anioł Ślązak).



Pobożność pasyjna jest wciąż bardzo atrakcyjną formą kultu. Patrząc z perspektywy środkowoeuropejskiej, w większości miejsc była ona ograniczona do kościelnych dróg krzyżowych. Jednakże Krzeszów to naprawdę wyjątkowy mistyczny projekt z XVII wieku, który wciąż przyciąga kolejnych wiernych. Wznosi się i ponad bariery językowe, i cywilizacyjne – Kalwarię można odkrywać w świecie nowych technologii i Internetu. Na przykład dzieła Bernarda Rosy umieszczono w Bibliotece Cyfrowej Uniwersytetu Wrocławskiego, sięgając także po świetnie zdigitaliwane pamiętniki opata.

Także twórczość Willmanna związana z Pasją Krzeszowską cały czas przyciąga tłumy osób zainteresowanych naprawdę dobrą sztuką. Jak szacowano, kilkutygodniową prezentację trzech obrazów w Pawilonie Czterech Kopuł we Wrocławiu odwiedziło kilka tysięcy osób.

Liczba chcących obejrzeć pasyjne grafiki Willmana zawsze przekracza przewidywania organizatorów wystaw, dzięki czemu popularyzatorzy sztuki śląskiej mają okazję do tworzenia kolejnych wydarzeń i przypominania śląskich twórców malarstwa barokowego, takich jak np.: Karol Dankwart, autor fresków w Bazylice Jasnogórskiej czy krakowskim Kościele św Anny.



Projekt Kalwarii Krzeszowskiej opata Rosy można już uznać za ponadczasowy. Jego atrakcyjność – religijna, tekstowa, wizualna oraz krajobrazowa – powoduje, iż jest to jeden z tych projektów teologicznych na świecie, który nie tylko trwa, lecz stanowi źródło nieustannej inspiracji dla wielu działań artystycznych. Nie tylko na Śląsku.

– Grzegorz Zajączkowski

W Wielki Piątek, 30 marca o godz. 20.00 w TVP Kultura transmisja oratorium „Via Crucis” Pawła Łukaszewskiego z Opery Wrocławskiej. Chórem i orkiestrą dyryguje Marcin Nałęcz-Niesiołowski, reżyseruje Tomasz Man, autorem choreografii jest Artur Dobrzański, zaś w narratora wcielił się Angelo Romagnoli. Niezwykłą scenografię przygotowała Anetta Piekarska-Man. Charakter adoracyjnego przedstawienia podkreślają multimedialne projekcje Zuzanny Piekarskiej.
Partnerem sekcji „W drodze” jest: LOTOS
Zobacz więcej
W drodze wydanie 30.03.2018 – 6.04.2018
Na jachcie nie ma demokracji, jest dyktatura
Jak się komuś nie podoba, to może wyjść. Do lądu ma 300 metrów, czasem 4 kilometry… w głąb morza – mówi żartobliwie Ryszard Król, kapitan jachtu, który ruszy w półroczny rejs przez Atlantyk, by dopłynąć na Światowe Dni Młodzieży do Panamy.
W drodze wydanie 30.03.2018 – 6.04.2018
Dla sławy zaryzykują wolność. Ale nie swoją. Podróże selfie
Opowiadają o poszukiwaniu seksu z muzułmanką w kraju arabskim i własnym, nieustannym rauszu alkoholowo-narkotykowym. Naigrywają się z braku demokracji i bycia Polakiem. Współcześni, młodzi „podróżnicy – pisarze” nie opisują krajów i kultur, tylko siebie.
W drodze wydanie 23.03.2018 – 30.03.2018
Była w niebie i zaczęła płakać. Śpiączka to nie był koniec życia
Każdy ma swoje Himalaje do pokonania. Katarzyna jeździ na wózku inwalidzkim, a zdobywa najwyższe szczyty w Tatrach, Gorcach, Beskidach… I chce jechać w Apeniny.
W drodze wydanie 16.03.2018 – 23.03.2018
Wydziedziczono baców. Mówiono, że owce niszczą góry. Wracamy!
Fujara ma dwa metry długości. Końcówka jest subtelna. Dwojnica ma sześć otworów i zarazem wcale. A trombita musi być szczelna. O co chodzi i jak to się robi?
W drodze wydanie 23.02.2018 – 2.03.2018
Dziesięciu dzikich kucharzy. Przysmaki dla mieszczuchów
Gruszczanka, kiesełyca czy mastyło powstały z tego, co dała ludziom uboga ziemia na Łemkowszczyźnie.