Historia

Herosi w słońcu i śniegu. Czyli bokser w bobsleju i kolarka na łyżwach

Czasem decydował przypadek, czasem miłość do sportu, innym razem chęć zaistnienia w świadomości kibiców. W historii nowożytnego olimpizmu było grubo ponad stu olimpijczyków, którzy rywalizowali i w letnich, i w zimowych igrzyskach. Ale tylko kilkoro wywalczyło medale obydwu imprez. Kim byli i jak przechodzili do historii?

Podczas otwarcia XXIII Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Korei Południowej furorę wśród kibiców zrobił chorąży reprezentacji Tonga, czyli wyspiarskiego kraju położonego w Polinezji, na południowym Pacyfiku. Niejaki Pita Taufatofua – bo o nim mowa – zaprezentował się całemu światu w tradycyjnym stroju, zwanym ta’ovala. Pokazał goły, naoliwiony olejkiem kokosowym tors, a pamiętajmy, że temperatura w Pjongczangu oscylowała wówczas sporo poniżej zera. Uśmiechnięty stał w spódnicy z trawy pośród sportowców w grubych, zimowych kurtkach i czapach.

Z taekwondo na narty

Tongijczyk postanowił wystartować w Korei Południowej w biegach narciarskich. Dzięki uzyskaniu olimpijskiej kwalifikacji stał się kolejnym sportowcem, który wystąpił i na letnich, i na zimowych igrzyskach.
Ceremonia otwarcia: chorąży Tongi znów zadziwił
Bo 34-latek sportowy świat poznał... ledwo dwa lata wcześniej! Podczas ceremonii otwarcia letnich igrzysk w Rio de Janeiro, w 2016 roku, Taufatofua również niósł tongijską flagę i również wzbudził zachwyt pań błyszczącym w świetle jupiterów torsem. Wówczas był zawodnikiem taekwondo, czyli jednego ze sportów walki.

Sportowo nie poradził sobie zbyt dobrze, bo przegrał już pierwszą walkę, ale udało mu się zaistnieć w świadomości kibiców. Dlatego postanowił iść za ciosem i wystąpić także zimą. – Start w letnich igrzyskach zmienił wiele rzeczy w moim życiu – mówił niedawno stacji CNN.

Byli gorsi...

Chęć startu w Pjongczangu ogłosił w grudniu 2016 roku, a już w lutym następnego roku wystąpił na MŚ w narciarstwie klasycznym w fińskim Lahti, gdzie zajął 153. miejsce (wyprzedził „aż” trzech rywali).



Jak podkreślał, w przygotowaniach i nauce jazdy na nartach przeszkadzał mu najbardziej brak białego puchu w swoim kraju. – Trudno uczyć się jazdy na śniegu, gdy nie ma śniegu – stwierdzał żartobliwie. Dlatego zrobił sobie m.in. specjalne drewniane rolki imitujące narty.
Co ciekawe, w pierwszy weekend stycznia tego roku Taufatofua wystartował w mistrzostwach Polski w Jakuszycach. W biegu na 15 kilometrów zajął ostatnie miejsce, ze stratą 45 minut do zwycięzcy – Dominika Burego.



– Dzień był bardzo, bardzo trudny. Przy pierwszym okrążeniu wiązanie puściło i narta zjechała z góry. Musiałem pójść szukać narty i reszta biegu nie była już taka dobra – ubolewał. Ale też zaraz dodał: – Ludzie pochodzący z Królestwa Tonga zawsze kończą swój wyścig. Nawet jeśli dobiegamy ostatni, to bez znaczenia, zawsze finiszujemy, nigdy się nie poddajemy.

Upór się opłacił, bo Tongijczyk w ostatniej chwili wywalczył olimpijski awans i znów mógł zrobić show podczas otwarcia igrzysk. – To nawet dla mnie jest zwariowana historia – szczerze podkreślał w rozmowach z dziennikarzami. I choć nie mógł liczyć na dobry wynik, zapewnił sobie miejsce w historii olimpiad.



Nigeria jeździ bobslejem

Ale Pita Taufatofua nie jest jedynym w Pjongczangu sportowcem, który ma za sobą start również w letnich igrzyskach. W olimpijskim biegu na 100 metrów przez płotki, w 2012 roku w Londynie, pobiegła Nigeryjka Seun Adigun. I choć odpadła już po pierwszym biegu, to zabrakło jej ledwie pięć setnych sekundy, aby zakwalifikować się do półfinału.

A w Pjongczangu nigeryjska zawodniczka jest... członkinią i pomysłodawczynią reprezentacji bobslejowej – pierwszej takiej z krajów Afryki.
Dzięki awansowi dzielnych bobsleistek Nigeria pierwszy raz wzięła udział w zimowych igrzyskach. – Nie poddałyśmy się w żadnym momencie, mimo że jak zrodził się ten pomysł, to wielu pukało się w głowę. Teraz cieszymy się każdą minutą, bo spełnia się nasze olimpijskie marzenie – podkreśla na każdym kroku Adigun.



W drużynie są z nią Ngozi Onwumere i Akuoma Omeoga, również byłe lekkoatletki, choć nie olimpijki.

Trudno o medal

Taufatofua i Nigeryjki nadają kolorytu zmaganiom, ale nie mogą marzyć o olimpijskich medalach. Jednak wśród 136 sportowców, którzy rywalizowali dotąd na letnich i zimowych igrzyskach, byli tacy, którym udało się zdobyć miejsce na podium i tu, i tu. Choć można ich policzyć na palcach jednej ręki.

Było ich pięcioro: Amerykanin Eddie Eagan, Norweg Jacob Tullin Thams, reprezentantka Niemieckiej Republiki Demokratycznej Christa Luding-Rothenburger, Kanadyjka Clara Hughes i Amerykanka Lauryn Williams.
Printscreen z kanału factXtract na Youtube, wideo „Winter Olympics: 5 Interesting Facts That You Probably Didn't Know”
Czasem do listy dodaje się jeszcze Szweda Gillisa Grafströma, ale ten był łyżwiarzem figurowym i co prawda zdobywał medale na letnich i zimowych igrzyskach, ale w tej samej konkurencji.

Łyżwy latem

Po prostu łyżwiarstwo figurowe rozegrano latem podczas olimpijskich zmagań w Antwerpii, w 1920 roku, cztery lata przed I Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi w Chamonix. Potem dyscyplina ta gościła w programie olimpijskim tylko zimą.

Grafström był zresztą nie tylko doskonałym łyżwiarzem i pierwszym człowiekiem, który został letnim i zimowym mistrzem olimpijskim, lecz także zdolnym architektem. Niestety zmarł na zakażenie krwi już cztery lata po ostatnim olimpijskim występie, w Lake Placid w 1932 roku, gdzie zdobył srebro.

Natomiast jedynym olimpijczykiem, który zdobył złoto latem i zimą w dwóch różnych konkurencjach, pozostaje do dziś Eddie Eagan. Amerykanin pochodził z ubogiej rodziny. Dzieciństwo spędził w Denver, w stanie Kolorado. Jego ojciec zginął, gdy chłopiec miał roczek, więc jego i czwórkę braci matka wychowywała samotnie.

Złoty bokser

Pierwszy raz na letnich igrzyskach olimpijskich Eddie wystąpił w Antwerpii, w 1920 roku, w turnieju bokserskim. 23-latek doszedł wówczas do finału zmagań w wadze półciężkiej, gdzie stoczył pasjonującą, zwycięską walkę z Norwegiem Sverrem Sørsdalem (ten również był sportowcem wielu talentów, bo poza boksem uprawiał m.in. wioślarstwo i lekkoatletykę, zaś po skończonej karierze sportowej został cenionym lekarzem oraz dyrektorem szpitala w Vardø – na dalekiej północy kraju; żył aż 95 lat).

Eagan wystąpił cztery lata później na letnich igrzyskach w Paryżu, gdzie przegrał już pierwszą walkę bokserską i wydawało się, że na tym skończą się jego olimpijskie przygody. Ale los chciał inaczej.

W 1932 roku odezwał się do niego stary przyjaciel – Jay O'Brien, szef Amerykańskiej Federacji Bobslejowej. Okazało się, że z czteroosobowej drużyny, szykowanej na zimowe igrzyska w Lake Placid, wypadł jeden zawodnik i pilnie szukano zastępcy. Eagan nie mógł odmówić kumplowi i – choć nigdy wcześniej nie siedział w bobsleju – postanowił wziąć udział w olimpijskich zmaganiach!

Drużyna cudaków

Sama drużyna była dość osobliwa. Obok Eagana był w niej wspomniany O’Brien, który miał już wówczas prawie 49 lat (!). Kolejnym zawodnikiem był – dla odmiany 20-letni – Billy Fiske, który złoto w bobslejach zdobył już cztery lata wcześniej, w szwajcarskim St. Moritz, gdy miał 16 lat (został najmłodszym amerykańskim mistrzem olimpijskim; poległ w 1940 r. w czasie Bitwy o Anglię).

Czwartym bobsleistą był zaś niejaki Clifford Grey. Przez wiele dekad powszechnie sądzono, że to znany autor piosenek, poeta i aktor, który zginął w 1941 roku podczas niemieckiego nalotu, gdy przebywał w Wielkiej Brytanii. Dopiero kilka lat temu wyszło na jaw, że było... dwóch Greyów.

Co ciekawe, bobsleista Grey miał z muzykiem Greyem wiele wspólnego, m.in. też pisał piosenki i zaliczył epizodyczne role w filmach. To miało tłumaczyć pomyłkę. Ten pierwszy, czyli sportowiec, zmarł w 1968 roku.

Cała czwórka przeszła do historii jako mistrzowie z Lake Placid, choć rywalizacja była zaciekła, a w decydującym przejeździe omal nie doszło do wypadku. – Ten decydujący wyścig na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Trwał może ze dwie minuty, ale mnie przypominał wieczność – mówił potem Eagan w jednym z wywiadów.

Niebezpieczna prędkość

– Zapamiętałem drobinki śniegu, przelatujące mi przed oczami niczym klatki filmu, gdy pędziliśmy, leżąc w saniach kilka centymetrów od ziemi i nie mając w ogóle poczucia bezpieczeństwa. Mi pozostawało trzymać się kurczowo paska w bobsleju – dodawał.

Letni i zimowy mistrz olimpijski walczył potem na frontach II wojny światowej, przeżył i następnie był m.in. cenionym działaczem sportowym. Żył też szczęśliwie z Margaret Colgate. Tak, nazwisko nie jest przypadkowe, jego wybranka należała do słynnej rodziny produkującej kosmetyki.
Choć nikt inny nie powtórzył już osiągnięcia Amerykanina, to wśród czterech pozostałych medalistów letnich i zimowych igrzysk olimpijskich są też prawdziwi multimedaliści.

Ze skoczni do łodzi

Przed wojną medale latem i zimą zdobywał jeszcze tylko Norweg Jacob Tullin Thams. W 1924 roku został pierwszym w historii mistrzem olimpijskim w skokach narciarskich podczas zimowych igrzysk w Chamonix. Blisko zdobycia medalu był także cztery lata później w St. Moritz. Po pierwszej serii zajmował trzecie miejsce, a w finałowej – zaatakował. Skoczył najdalej – 73 metry, ale nie ustał na stoku i musiał pożegnać się z podium.



Wcześniej został jeszcze mistrzem świata (w 1926 roku w Lahti), a potem postanowił przerzucić się na wioślarstwo. Szło mu na tyle dobrze, że zakwalifikował się na letnie igrzyska w Berlinie w 1936 roku i wywalczył z kolegami z osady o srebro w klasie 8 metrów. Zmarł w 1954 roku.
Na kolejnego olimpijczyka, który brylował na letnich i zimowych arenach, trzeba było czekać aż do lat 80. zeszłego wieku. Wtedy to sportowy świat zaskoczyła Christa Luding-Rothenburger, sportsmenka z socjalistycznego bloku wschodniego – Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

Medalowy rok

Niemka zdobyła medale na trzech igrzyskach zimowych i jednych letnich. Jest też pierwszym i jedynym sportowcem, który olimpijskie trofea zdobył latem i zimą w tym samym roku. Do 1992 r. obydwie imprezy rozgrywano bowiem w tym samym roku kalendarzowym, dopiero od 1994 igrzyska letnie i zimowe rozgrywane są naprzemiennie co dwa lata.

Luding-Rothenburger zaczęła medalowe żniwa w Sarajewie, w 1984 roku, gdy jako 23-latka zdobyła złoto w łyżwiarstwie szybkim na 500 metrów. Cztery lata później w Calgary wywalczyła srebro na tym dystansie i złoto na 1000 metrów. Ostatni raz na podium ZIO stanęła już po upadku Muru Berlińskiego, jako reprezentantka zjednoczonych Niemiec, w 1992 roku we francuskim Albertville. Mogła wówczas cieszyć się z brązu na 500 metrów.

W tym czasie jej pasją stało się też kolarstwo torowe. W 1986 roku została wręcz kolarską mistrzynią świata w sprincie indywidualnym i stało się jasne, że podczas letnich igrzysk w Seulu, w 1988 roku, będzie kandydatką do podium.

I tak się stało. Sportsmenka z NRD wywalczyła srebro, przegrywając jedynie z Eriką Salumäe, zawodniczką ze Związku Radzieckiego, urodzoną na terenie Estonii (po odzyskaniu niepodległości przez ten kraj w 1991 roku została jego reprezentantką, a w 1992 roku w Barcelonie wywalczyła drugie złoto i pierwsze dla Estonii od 1936 roku).

A Luding-Rothenburger nie dość, że zdobyła medale dwóch igrzysk w jednym roku, to również – jako jedyna w historii – zdobywała medale letnich i zimowych igrzysk na przemian. Po zakończeniu kariery skończyła ekonomię i poślubiła trenera Ernsta Ludinga, z którym prowadzi obecnie firmę transportową. Mają dwóch synów.

Multimedalistką olimpijską w kolarstwie i łyżwiarstwie szybkim jest też Kanadyjka Clara Hughes – pierwszy sportowiec, który zdobył więcej niż jeden medal zarówno na letnich, jak i zimowych igrzyskach.

Trofea zaczęła zdobywać w 1996 roku w Atlancie, gdy wywalczyła dwa brązowe medale w kolarstwie torowym – wyścigu klasycznym i jeździe indywidualnej na czas. Miała wtedy 24 lata. Latem olimpijskich medali już nie zdobyła, choć startowała na kolejnych igrzyskach.

Sukcesy zaczęła za to odnosić zimą. W 2002 roku w Salt Lake City Hughes mogła cieszyć się z brązu w łyżwiarstwie szybkim na 5000 metrów. Cztery lat później w Turynie została już mistrzynią olimpijską na tym dystansie i dorzuciła srebro w drużynie. A w 2010 roku w Vancouver wywalczyła kolejny brąz na 5000 m. Ogółem zdobyła sześć medali – najwięcej spośród multimedalistów letnich i zimowych.

Walka z depresją

Dziś Hughes znana jest z udziału w licznych akcjach charytatywnych i z pomocy potrzebującym. Angażuje się szczególnie w kampanie na rzecz osób z depresją. Sama zmagała się z tą chorobą i często szczerze o tym opowiadała.

Ostatnią osobą w gronie zimowych i letnich medalistów olimpijskich jest Amerykanka Lauryn Williams. W 2004 roku, jako 20-latka, wywalczyła w Atenach srebrny medal w biegu na 100 metrów, przegrywając tylko z Białorusinką Juliją Nieściarenką (pierwszą złotą sprinterką spoza USA od igrzysk olimpijskich w Moskwie 1980).

Upuszczona pałeczka

Blisko medali była też w 2008 roku w Pekinie, ale na 100 metrów uplasowała się na czwartym miejscu, zaś w sztafecie doszło do zamieszania przy zmianie zawodniczek i jej koleżanka upuściła pałeczkę. Williams ją podniosła, lecz aby to zrobić musiała zejść ze swojego toru. I choć dobiegła do mety, to i tak cała sztafeta została zdyskwalifikowana. Plamę udało się zmazać na kolejnych igrzyskach, w Londynie, gdy Williams z koleżankami stanęły na najwyższym stopniu podium.

Potem Amerykanka przesiadła się na bobsleje. W 2013 roku wzięła udział w obozie bobsleistów w kanadyjskim Calgary i już kilkanaście dni później zajęła trzecie miejsce w mistrzostwach USA. W swoim debiutanckim roku w tej dyscyplinie od razu trafiła do amerykańskiej kadry. A potem, razem z koleżanką Elaną Meyers, zdobyły srebrny medal w Soczi w 2014 roku, przegrywając tylko z Kanadyjkami.


Kto i kiedy dołączy do tego elitarnego grona olimpijskich, zimowo-letnich medalistów?

- Piotr Wilczarek
Zdjęcie główne: Pita Taufatofua z Tonga podczas ceremonii otwarcia (fot. PAP/EPA/FILIP SINGER)
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
„Bójcie się Boga... Nie karzcie śmiercią”
Gdy bolszewiccy urzędnicy przyszli zabrać wszystko, co cenne, odpowiedział: „Paszli won”. Moskiewski proces piętnastu.
Historia Poprzednie wydanie
Klątwa Bońka. Jak upadała polska piłka nożna
Polscy kibice jeszcze zatęsknią za awansami...
Historia Poprzednie wydanie
Tropiciele masonów. Specgrupa finansowana przez prymasa Polski
Komórka antymasońska Episkopatu stworzyła siatkę wywiadowczą i posługiwała się metodami przedwojennych służb specjalnych. Jej informatorami mieli być m.in. Władysław Bartoszewski i Wiesław Chrzanowski. Zespół doszedł do wniosku, że wolnomularze wywierają olbrzymi wpływ na życie polityczne w Polsce.
Historia Poprzednie wydanie
Frontalne zwarcie z Ziemkiewiczem i Zychowiczem
O perspektywie walki Polski u boku swastyki myślę ze wstydem.
Historia wydanie 8.06.2018 – 15.06.2018
Sportowe wojny Izraela. Ta z Argentyną nie jest pierwsza
Argentyna nie chce z nimi grać przed mundialem. Azjatycka federacja piłkarska ich wyrzuciła. Rywale nie podawali im ręki. Ale poznali też coś gorszego, niż bojkoty i afronty – terrorystów.